Andrzej Rozenek: W Warszawie trzeba rozmawiać przede wszystkim o ludziach

Jacek Baliński    2014-11-09 18:31:15

Z Andrzejem Rozenkiem, kandydatem na prezydenta m. st. Warszawy, startującym z własnego komitetu spotkaliśmy się na Krakowskim Przedmieściu podczas marszu antyfaszystowskiego, którego zwolennikiem się deklaruje. Co obecny poseł Twojego Ruchu sądzi na temat rządów prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz i jakie ma pomysły na Warszawę. O tym wszystkim w wywiadzie dla "Polityki Warszawskiej".

Za nami debata prezydencka Polityki Warszawskiej. Jak wrażenia po spotkaniu z konkurentami i mieszkańcami Warszawy?

Uważam, że była to świetna debata i żałuję, że nie organizuje się więcej podobnych wydarzeń. Szkoda tez, że nie wszyscy kandydaci się pofatygowali na wasze spotkanie – tym bardziej, że tematyka była bardzo interesująca i myślę, że zgromadzona publiczność miała doskonałą okazję, by porównać programy kandydatów, ich zaangażowanie i wizję miasta.

A jak Pan odbiera dotychczasowe sondaże? Nie są one dla Pana zbyt korzystne.

Sondaże są tylko sondażami – o wszystkim zadecydują warszawiacy już 16 listopada. Moim celem jest dostanie się do drugiej tury, w której chciałbym się zmierzyć z obecną prezydent Hanną Gronkiewicz-Waltz.

Dlaczego tak późno zgłosił Pan swoją kandydaturę na stanowisko Prezydenta m. st. Warszawy?

Zgłosiłem kandydaturę ani późno, ani wcześnie – mniej więcej w tym samym czasie, w którym swoich przedstawicieli do Rady Miasta i kandydatów na prezydenta przedstawiła większość partii. Oczywiście, można było zacząć – tak jak dwóch kandydatów – kampanię pół roku wcześniej, ale ja po prostu nie dysponuję zbyt dużymi środkami finansowymi. Mój komitet prowadzi bardzo skromną i stosunkowo krótką kampanię, ale za to – intensywną.

Jak właściwie ocenia Pan ośmioletnie rządy Hanny Gronkiewicz-Waltz? W wywiadach podkreśla Pan, że nie chce „potępiać w czambuł”, ale w radiowym spocie wyborczym przedstawia Pan panią prezydent jako „leniwą królową watahy, bezczynnie stojącą od ośmiu lat przy wodopoju”.

Spot radiowy rządzi się swoimi prawami – jest to krótka forma, w której nie da się wszystkiego zawrzeć. Wydaje mi się, że każdy warszawiak zgodzi się ze mną, że za kadencji pani prezydent Gronkiewicz-Waltz udało się zrobić dla Warszawy sporo dobrego, a kilka inicjatyw i inwestycji należy pochwalić. Dlatego też nie krytykuję wszystkiego, co obecna pani prezydent zrobiła (lub nie zrobiła), natomiast jestem zdania, że wiele rzeczy można było zrobić uczciwiej, sprawniej i ambitniej – i taki jest mój plan na Warszawę. Chcę poprawić to, co zostało zrobione źle, i zaproponować nowe rzeczy, o których Hanna Gronkiewcz-Waltz nie pomyślała. Chcę się przyczynić do rozwoju tego miasta, które powinno iść do przodu i stawać się coraz bardziej nowoczesne.

Chce Pan zaproponować Warszawie nowe rzeczy – czyli co dokładnie?

Myślę tu, na przykład, o wprowadzeniu normy ISO 50001 we wszystkich budynkach publicznych. Jest to system, który został wprowadzony chociażby w Urzędzie Wojewódzkim w Kielcach i dzięki któremu wydatki na energię są niższe o 90 proc. Będę zabiegał również o zainstalowanie oświetlenia LED-owego na ulicach naszego miasta – to wstyd, że w XXI wieku jeszcze nikt u nas na to nie wpadł. Chcę się też otworzyć na dzieci i młodzież oraz osoby w starszym wieku – szczególnie ta druga grupa ludzi jest w Warszawie zapomniana i nie ma szans na rozwój. Ponadto, dołożę wszelkich starań, żeby zadbać o stołeczny sport i – oczywiście – zatrzymać dziką reprywatyzację. Mój program jest naprawdę długi i szczegółowy, a do tego w najbliższy poniedziałek zaprezentuję listę dziesięciu punktów oraz swego rodzaju kontrakt wyborczy, z którymi zwrócę się do mieszkańców i obiecam im pewne rzeczy, które na pewno zrealizuję po objęciu prezydentury.

Mówi Pan, że Pański program jest długi i szczegółowy – nie jest za to ogólnodostępny, nie ma go nawet na Pańskiej stronie internetowej.

Ale ten program jest i bardzo dużo o nim mówimy. Poniedziałkowa lista dodatkowo wyklaruje, czego wyborcy mogą się po mnie spodziewać.

Brakuje Panu jakichś tematów w dyskusji wyborczej? Paweł Krulikowski wytknął na łamach "Polityki Warszawskiej", że cała kampania przez długi czas kręciła się wokół Biedronki i nieszczęsnych donic…

…oraz wokół Pomnika Smoleńskiego. Zgadza się, są to tylko tematy zastępcze, podczas gdy w Warszawie trzeba rozmawiać przede wszystkim o ludziach i o tym, jak miasto powinno traktować mieszkańców. Trzeba rozmawiać o osobach, które – w związku z szalejącą reprywatyzacją – są wyrzucane na bruk. Trzeba mówić o tym, że tracimy ogromne tereny, tracimy szkoły czy place zabaw. To jest dla mnie najważniejsza sprawa – i całe szczęście, że ten temat nie jest jednak całkowicie zmarginalizowany w dyskursie publicznym.

Wspomniał Pan, że chce szczególny nacisk położyć na dzieci i młodzież oraz seniorów. Rozumiem, że w wypadku tych pierwszych mówimy, na przykład, o nowych miejscach w żłobkach i przedszkolach…

…oraz o bezpłatnej komunikacji miejskiej dla tych grup.

A co proponuje Pan osobom starszym?

Mamy dla nich bardzo ciekawy program. Jeśli chodzi o mieszkania – chcemy seniorom zaproponować nowe, zeroenergetyczne i bezczynszowe mieszkania. Będą one nieco mniejsze niż te, które mają obecnie, ale znajdować będą się w tym samym budynku, co wiąże się z dobudowaniem pięter i instalacją windy. Jak to mówią seniorzy: nie przesadza się starych drzew, dlatego nie proponujemy im wyprowadzki na inną ulicę czy zgoła do innej dzielnicy. Wszystko to jest już rozrysowane i zaplanowane; mamy też biznesplan oraz projekt architektoniczny, w czym duża zasługa profesora Dudy. Taki program ruszył już w jednym z niewielkich miast w Polsce i bardzo dobrze się sprawdza. Mieszkanie te są dostosowane dla seniorów i nawet osoby niepełnosprawne ruchowo będą mogły świetnie się  w nich czuć, a dzięki temu, że nie będzie rachunków za prąd, za wodę i za gaz, będą mogli zaoszczędzić chociażby na lekarstwa.

To tylko jeden z szeregu pomysłów. Na pewno postaram się też o powstanie większej ilość klubów seniora i zajęć w ramach Uniwersytetów Trzeciego Wieku, które koniecznie trzeba dofinansować.

Bardzo głośno opowiada się Pan za likwidacją straży miejskiej – dlaczego?

Z tego powodu, że jest to patologiczna instytucja, która zatrudnia ludzi niekompetentnych i – poza pewnie kilkoma wyjątkami – nie znających się na tej robocie. Straż miejska w Warszawie jest skompromitowana. To skandaliczne, że strażnicy dopuszczają się takich rzeczy jak rzucenie na ziemię, skucie i poważne poturbowanie obywatelki, która wyszła na spacer z psem bez smyczy. Pieniądze zaoszczędzone dzięki likwidacji tej instytucji należy przeznaczyć na wsparci policji – na lepsze wyposażenie i wyższe zarobki funkcjonariuszy. To oni strzegą naszego bezpieczeństwa i powinniśmy dołożyć wszelkich starań, by robili to jeszcze lepiej. W najciemniejszych zakamarkach Warszawy nie spotka się strażników miejskich – tylko policjantów. Ci pierwszy są skupieni na nękaniu mieszkańców mandatami, na stawianiu fotoradarów i zakładaniu blokad na koła. To absurd.

Co z kolei zamierza Pan zmienić w komunikacji miejskiej – poza wspomnianymi darmowymi przejazdami dla najmłodszych?

Wprowadzę także darmowe przejazdy dla osób powyżej sześćdziesiątego roku życia oraz dla tych, którzy są zarejestrowani jako bezrobotni. Ta druga kategoria mieszkańców musi być mobilna i sprawnie poruszać się po mieście, by znaleźć pracę. Warszawa jest w tej uprzywilejowanej sytuacji, że jest w niej bardzo niskie bezrobocie, dlatego tym bardziej musimy pomóc wspomnianym osobom. Docelowo, zamierzam uczynić z komunikacji miejskiej główny środek lokomocji w stolicy, ale to może stać się dopiero po zbudowaniu obwodnicy śródmiejskiej. Należy pamiętać, że to miasto jest również dla kierowców i nie wolno zwężać ulic, tak jak ostatnio zrobiono ze Świętokrzyską, nie proponując żadnej alternatywy.

Mocno angażuje się Pan również w warszawski sport.

Zgadza się – i obiecuję, że w tej kadencji wybuduję dwa stadiony: jeden żużlowy (na Gwardii) i jeden lekkoatletyczny (np. w miejscu dawnego toru kolarskiego KS Orzeł). Obydwie inwestycje już od dawna należą się mieszkańcom – zwłaszcza, że ich koszty są nieporównywalnie mniejsze w zestawieniu ze stadionami piłkarskimi.

A co ze Skrą?

To jest problem na tyle poważny, że najpierw powinien tam wkroczyć prokurator, potem CBA, a dopiero później można rozmawiać, co z tym dalej zrobić.

Wiem, że nie lubi Pan się wypowiadać w kwestii pomników – ale warto, by przedstawił Pan swój pogląd na to, jak powinna wyglądać polityka historyczna Warszawy.

Zaskoczę pana – jestem, na przykład, za odbudową Pałacu Saskiego. Uważam, że nasze miasto zasługuje na taki symbol, który mógłby być ukoronowaniem odbudowy starej tkanki stolicy. Sprzeciwiam się natomiast pomysłowi, żeby przeprowadziły się tam władze miasta, które – w mojej opinii – najlepiej byłoby przenieść do Pałacu Kultury i Nauki. Skoncentrowanie tam wszystkich urzędów pozwoliłoby zaoszczędzić dużo pieniędzy, które w tej chwili wydaje się na wynajem różnego rodzaju lokali pod administrację.

Jeżeli chodzi o politykę historyczną, jestem zdania, że o jej kształcie powinni decydować sami mieszkańcy – za pomocą referendów albo konsultacji społecznych. Nie jestem przeciwnikiem stawiania pomników – nie mam nic przeciwko chociażby Pomnikowi Smoleńskiemu, jednak uważam, że ostateczna decyzja nie może zostać podjęta bez wiedzy obywateli. Jeśli oni zadecydują, że taki pomnik jest potrzebny – proszę bardzo. Z Czterema Śpiącymi – tak samo.

Mariusz Dzierżawski, kandydat na prezydenta z ramienia komitetu Warszawa dla Rodziny, w jednym z wywiadów stwierdził, że pierwszą jego decyzją po wygraniu wyborów będzie likwidacja tęczy na Placu Zbawiciela. A Pan co by zrobił?

W sprawie tęczy mam jasny pogląd – należy jej bronić. Stała się już ważnym elementem i niemalże symbolem Warszawy. Z tego co wiem, tęcza jest również symbolem katolickim, także panu Dzierżawskiemu, kandydatowi środowisk katolickich przecież, sugeruję się najpierw douczyć w pewnych sprawach, zanim zacznie cokolwiek likwidować.

Moją pierwszą decyzją po ewentualnej wygranej byłoby zatrzymanie dzikiej reprywatyzacji i powstrzymanie oddawania w naturze budynków użyteczności publicznej. W drugiej kolejności zająłbym się likwidacją straży miejskiej.

Rozmawiał: Jacek Baliński

Zdjęcie: oficjalny fanpage Andrzeja Rozenka.

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...