Wierzbicki: Nie byliśmy cichą koalicją PO

Karolina Wiśniewska    2014-11-12 20:29:41

Chłodna 25 kontynuuje spotkania z kandydatami na prezydenta Warszawy. W poniedziałek, do popularnej klubokawiarni zawitał Sebastian Wierzbicki – reprezentant komitetu SLD-Lewica Razem. Pytany był o kampanię, program, możliwe powyborcze rozdania i przede wszystkim – o sytuację lewicy.

Sebastian Wierzbicki, w ostatnim wywiadzie dla Polityki Warszawskiej przekonywał, że „nie ma kryzysu na lewicy”. Od braku problemów lewica jednak również jest daleka, co widać chociażby po pytaniach, jakie padały do kandydata w czasie spotkania.

Na plakacie? Wierzbicki – kandydat na prezydenta

Zanim jednak wybrzmiało kluczowe „KTO jest wszystkiemu winien” rozmawiano o tym, dlaczego akurat Sebastian Wierzbicki stał się głównodowodzącym warszawskiej kampanii oraz o sposobach, w jaki ją prowadzi. – Nie boi się pan, że skończy się tak, jak w przypadku Jacka Kurskiego w wyborach do PE? Wiele plakatów, lecz niewiele głosów – zaczął prowadzący Jan Fusiecki. – Nie. Kampania wizerunkowa była potrzebna, aby zapoznać warszawiaków z moją osobą – odpowiedział Wierzbicki, przekonując, że reklamy to tylko jedna z wielu form prowadzenia kampanii. – SLD przyjęło w tych wyborach metodę inną niż do tej pory. Nie zdecydowaliśmy się na osobę z pierwszych stron gazet, lecz samorządowca, znanego głównie tym, którzy ściśle interesują się polityką stołeczną oraz pracą Rady Warszawy – dodał kandydat tłumacząc billboardowy rozrzut.

Co z tą lewicą?

Podmiotów na lewej stronie sceny politycznej jest kilka. Patrząc na wyniki sondaży przedwyborczych, każdy z nich musiałby się wiele nagimnastykować, aby zdobyć chociażby 10 proc. – Dlaczego? – pytał krótko Jan Fusiecki. Sam Wierzbicki przyznał, że sytuacja z nadreprezentacją lewicy nie jest komfortowa. Opisywał próby porozumienia zarówno z Zielonymi, jak i Twoim Ruchem, które spełzły na niczym. – Zieloni postanowili budować własną markę i do wyborów startować samodzielnie, podobnie jak Piotr Ikonowicz i RSS. Rozumiem to – oświadczył. Dla Twojego Ruchu kandydat nie był już jednak tak wyrozumiały. Przyznał, że partia posiadająca pięciu radnych w skali całego kraju nie powinna stawiać tak wygórowanych postulatów, jak podział list po połowie.

– Nie ulega wątpliwości, że byłoby lepiej, gdyby lewicowa drużyna trzymała się razem, ale jestem przeciwnikiem robienia czegoś na siłę – podsumował Wierzbicki.

Wierzbicki: Platforma lekceważy warszawiaków

Na spotkaniu z kandydatem SLD nie zabrakło również gorzkich słów krytyki wobec obecnie rządzącej Platformy, z Hanną Gronkiewicz-Waltz na czele. – PO wielokrotnie udowadniała, że mieszkańcy są dla niej przedmiotem, a nie podmiotem. Zaniedbała miasto i nie szukała nowych możliwości rozwoju, których jest mnóstwo, np. partnerstwo publiczno-prywatne – przekonywał. Wierzbicki punktował panią prezydent za brak rozmów z warszawiakami i podejmowanie odgórnych decyzji. – Urzędnicy ratusza namalują coś na mapie i tak ma być – opisywał obecny – jego zdaniem – sposób zarządzania miastem.

SLD nie było cichym koalicjantem PO!”

Nie trudno było przypuszczać, że prędzej czy później padną pytania o nieoficjalną współpracę z partią rządzącą, o jakiej mówiło się podczas ostatnich lat kilkukrotnie.  Nie byliśmy żadnym cichym koalicjantem Platformy podczas minionej kadencji, co widać chociażby w kluczowych głosowaniach na Radzie Warszawy – wyraźnie zaznaczył Wierzbicki. Przyznał też, że w niektórych dzielnicach taka koalicja istnieje, zawiązana – jak twierdził – w dużej mierze po to, aby hamować bezmyślne decyzje PO. Cichej koalicji na poziomie ogólnomiejskim, szef stołecznych struktur mówi jednak wyraźne „NIE”. – Irytuje mnie ta teza i chce ją raz na zawsze wyjaśnić i zamknąć – dodaje.

Wyjaśniać jest co, gdyż na tapecie szybko padają takie hasła jak wzrost cen biletów czy ubiegłoroczne referendum. – Z podwyżką walczyliśmy długo i aktywnie – przypomniał polityk. – Zbieraliśmy podpisy i robiliśmy wiele, aby temu zapobiec – dodał. – Uchwała została przegłosowana, ponieważ wraz z grupą radnych musiałem opuścić obrady, o czym inicjatorzy głosowania doskonale wiedzieli – tłumaczył.

– W referendum nie wziąłem udziału, choć nie byłem i nie jestem zadowolony z rządów Hanny Gronkiewicz-Waltz – przyznał kandydat. Zdaniem Wierzbickiego, warszawiacy zostali oszukani przy okazji tego wydarzenia. – Zostało upolitycznione i miało na celu wypromować pewnie komitety oraz osoby. Nie chcieliśmy brać w tym udziału i zostawiliśmy decyzję samym warszawiakom – dodał.

Koalicja z PO? Za program – tak, za „stołki” – nie

Nieoficjalnej współpracy nie było. A oficjalna? Kandydat SLD nie wyklucza takiej możliwości, ale pod kilkoma warunkami. – Nie będzie koalicji z Platformą, opartej wyłącznie o posady dla członków SLD – podkreślił. – Idziemy do tych wyborów po to, aby zmienić Warszawę. Podstawową rzeczą są kwestie programowe. Jeśli nie uda się ich przeforsować, to o koalicji z Platformą nie ma mowy, choćby oddali nam stanowiska czterech wiceprezydentów – oświadczył Sebastian Wierzbicki.

Hałas, kultura i zgromadzenia publiczne

Kiedy głos przekazany został publiczności, również pytano głównie o sprawy związane z nie najlepszą kondycją Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Dyskutowano o słabej wymianie pokoleniowej, kiepskich wynikach sondażowych, itp. Dopiero na koniec wybrzmiało kilka stricte warszawskich aspektów, takich jak kwestie związane z hałasem, rozwojem klubokawiarni czy funkcjonowaniem miasta po godzinie 22.00. Sebastian Wierzbicki przyznał, że chciałby, aby Warszawa żyła nie tylko w dzień, ale także i w nocy. – Rozumiem jednak również tych, którzy po ciężkim dniu pracy, chcą spokojnie odpocząć. Myślę, że dałoby się wypracować mądre rozwiązanie na drodze porozumienia miasta, właścicieli różnych miejsc oraz mieszkańców. To jest do zrobienia – przekonywał.

Z racji na termin spotkania z kandydatem, trudno było pominąć kwestię zgromadzeń publicznych, takich jak Marsz Niepodległości. Wierzbicki zapowiedział, że w razie zamieszek i burd, zrobi wszystko, aby marsz więcej się nie odbył. Swoje stanowisko z rozmowy na Chłodnej, kandydat potwierdził również w mediach społecznościowych już po całym wydarzeniu:

Spotkanie z Sebastianem Wierzbickim – kandydatem komitetu SLD-Lewica Razem było długie, ale i ciekawe. Może trochę za mało „warszawskie”, jednak trudno winić za to samego kandydata. Widać „duża” polityka wciąż wywołuje nieco większe emocje i zainteresowanie niż lokalna. Przynajmniej do niedzieli. 

 

Zdjęcia: Polityka Warszawska, Twitter

ZOBACZ TAKŻE:

Andrzej Rozenek: Nie bierzemy ludzi z łapanki

Joanna Erbel: Społecznicy szybko się uczą

Piotr Guział: Czasem czuję się jak Rocky

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...