Maszeruje "Armia Patriotów"

Adam Kielar    2014-11-12 08:00:50

Po raz piąty w obecnej formule, ulicami Warszawy przeszedł Marsz Niepodległości, organizowany przez środowiska narodowe oraz patriotyczne. Tym razem jednak trasa była inna niż w poprzednich latach i wiodła z Ronda Romana Dmowskiego na błonia Stadionu Narodowego przez Most Poniatowskiego. Nie udało się uniknąć awantur i starć z policją.

Tradycyjnie początek marszu wyznaczono na godzinę 15.00. Dwie godziny wcześniej odbyła się Msza św. w kościele Św. Barbary przy ul. Nowogrodzkiej 51. Uczestnicy z całego kraju przyjeżdżali do Warszawy z samego rana. Zgodnie z informacjami organizatorów, wielu z nich miało problemy z dotarciem na miejsce. Policja zatrzymywała autokary wiozące uczestników Marszu. – Dostajemy wiele sygnałów, o tym że policja w całym kraju próbuje udaremnić przyjazd do Warszawy wielu zorganizowanym grupom oraz prywatnym samochodom. Jedna z grup była zatrzymywana i przeszukiwana 5 razy na przestrzeni 100 km. – pisali organizatorzy na swoim profilu na Facebooku. Działania służb skrytykował na Twitterze Sebastian Kaleta ze Stowarzyszenia Młodzi dla Polski.

Zatrzymywano też osoby posiadające zabronione na manifestacjach środki pirotechniczne. – Do godziny 12.00, do jednostek policji doprowadzono około 40 osób, które posiadały przy sobie race i petardy. Na tych uroczystościach środków pirotechnicznych nie można używać, dlatego chcemy ograniczyć maksymalnie liczbę możliwych incydentów. Użycie rac i petard w miejscach zgromadzenia wielu osób, może stanowić dla nich realne zagrożenie – powiedział Polskiemu Radiu RDC rzecznik Komendy Stołecznej Policji, Mariusz Mrozek.

Uczestnicy Marszu, którego hasło w tym roku brzmiało „Armia Patriotów”, zaczęli się tłumnie gromadzić w okolicach Ronda Dmowskiego od godziny 14.00. Jak zwykle, dużą ich część stanowili kibice wielu klubów sportowych. Podobnie jak w poprzednich latach, w marszu brały udział delegacje organizacji nacjonalistycznych z całej Europy – między innymi z Włoch, Szwecji, Węgier czy Hiszpanii.

Jeszcze przed rozpoczęciem Marszu, ale też w trakcie jego trwania, odpalano duże ilości środków pirotechnicznych, mimo że organizatorzy manifestacji wzywali do ich nieużywania. Płonęły race, świece dymne, słychać też było niemal ciągły huk petard. Przez całą trasę wznoszono okrzyki narodowe, patriotyczne oraz antysystemowe, antyunijne i antylewicowe. Dużą ich część poświęcono Romanowi Dmowskiemu, z którym wiązała się także zmiana trasy – między innymi dlatego, że urodził się on w okolicach dzisiejszego Kamionka.

Marsz ruszył z niewielkim opóźnieniem i początkowo obył się praktycznie bez żadnych przeszkód. Do pierwszych incydentów doszło na wysokości Muzeum Wojska Polskiego. Niewielka grupa próbowała zakłócić wydarzenie, jednak po interwencji Straży Marszu Niepodległości, szybko została spacyfikowana.

Organizatorzy ciągle apelowali o nieodpalanie pirotechniki oraz nieuleganie prowokacjom. – Każda osoba, która odłącza się od kolumny Marszu nie będzie przez nas chroniona – krzyczeli z platform na ciężarówkach. Mimo to, do kolejnych incydentów doszło przy Moście Poniatowskiego. Równie szybko zostały spacyfikowane i pochód zaczął przemieszczać się na drugą stronę Wisły.

Do największych awantur doszło na Rondzie Waszyngtona i w jego okolicach. W ruch poszły race, petardy, kostka brukowa, a nawet znaki drogowe i rowery Veturilo (!). Policja odpowiedziała gazem pieprzowym, bronią gładkolufową oraz armatkami wodnymi. – Używamy armatek wodnych, w tym z wodą barwioną, by później te osoby biorące udział w burdach łatwiej zidentyfikować – powiedział Mariusz Sokołowski, rzecznik Komendanta Głównego Policji.

Główna kolumna Marszu zatrzymała się na odcinku od Mostu Poniatowskiego do Ronda. Organizatorzy nawoływali do spokoju i nie atakowania funkcjonariuszy. Mimo to, awantury wciąż trwały, zatakowana została tez Straż Marszu Niepodległości. W czasie, gdy większość uczestników stała w Al. Poniatowskiego, kilkukrotnie odśpiewano Mazurka Dąbrowskiego, Rotę oraz wznoszono różne hasła patriotyczne i narodowe.

Po pewnym czasie udało się oddzielić grupy napastników od całości pochodu i mógł on ruszyć dalej w stronę Stadionu Narodowego. Tam Marsz się zakończył, na scenie wygłoszone zostały przemówienia oraz odbył się koncert.

źr. Fanpage Marszu Niepodległości

Komendant stołeczny policji Michał Domaradzki zwrócił uwagę na to, że funkcjonariuszom udało się oddzielić chuliganów, którym zależało tylko na awanturze, od uczestników reszty Marszu Niepodległości. Przyznał też, że część uczestników pochodu mogła uznać działania policjantów za zbyt brutalne.

 – Nie mamy większych uwag do organizatora. Kiedy marsz wchodził na most, organizator odciął się od grupy chuliganów, którzy szli przed czołem marszu. Ogłoszono, że te osoby nie są częścią zgromadzenia – powiedziała w TVP Info Ewa Gawor.

Jednym z rannych jest znany fotoreporter Jakub Szymczuk. – Niestety tym razem nie będzie relacji z Marszu. Widziałem tylko jedną stronę. Najpierw przyjąłem bolesny strzał pięścią w twarz (co mnie wyłączyło z pracy na jakiś czas) i aparat, potem staliśmy przy kordonie policji, przy Rondzie Waszyngtona, uwięzieni z jednej strony bandy wściekłych zadymiarzy rzucających kamieniami, a z drugiej policją używającego armatek wodnych i broni gładko lufowej – napisał na swojej stronie na Facebooku. Skrytykował też awanturujących się uczestników Marszu. – Takiej agresji chyba nie widziałem w Polsce. Bydło krążące wokół marszu nie mając w zasięgu policji i mediów  atakowało Straż Marszu Niepodległości. Co za absurd! Duży szacunek do tych młodych ludzi, którzy często ryzykując pobiciem starali się zapanować nad sytuacją.

źr. Fanpage Marszu Niepodległości

Awantury oraz ich uczestników w mocnych słowach skrytykował Adam Małecki ze Straży Marszu Niepodległości:

W podobnych słowach wypowiadał się również Krzysztof Bosak, jeden z liderów Ruchu Narodwego, krytykując jednocześnie policję. – (...) Jak co roku doszło też do awantur, a nawet zamieszek. Jak to skomentować? "Do tanga trzeba dwojga". Przez 95 proc. trasy Marszu szliśmy sami i przez 95 proc. trasy radziliśmy sobie sami z utrzymaniem porządku. Na sam koniec policja postanowiła zrealizować swoją genialną strategię "separowania" chuliganów, wyjechała z polewaczkami i prewencją na Rondo Waszyngtona i rozpoczęła bohaterską obronę... Parku Skaryszewskiego. Gdyby siedzieli w swoich autach kilometr dalej być może do niczego by nie doszło. – czytamy w oświadczeniu Bosaka na Facebooku. – Nie znaczy to, że mam zamiar bagatelizować kwestię agresywnych i zamaskowanych chłopaków, którzy atakowali policję. Był to ok. 1 proc. ludzi, ale do nich dołączały się dalsze dziesiątki ciekawskich, którzy chcieli obserwować co się dzieje przed Marszem i w ten sposób powstawał kocioł, który media prezentują zamiast wiecu i koncertu, który trwał 500 metrów dalej i przebiegał spokojnie gromadząc kilkadziesiąt tysięcy ludzi – napisał działacz RN.

W Marszu wzięło udział dwóch kandydatów na prezydenta Warszawy – Przemysław Wipler oraz Mariusz Dzierżawski, który zabrał głos na scenie pod Stadionem Narodowym.

źr. Fanpage Przemysława Wiplera

Po Marszu wciąż jeszcze trwały pojedyncze awantury z policją – cały czas było słychać huk petard oraz broni gładkolufowej. Według danych policji, bilans ostateczny wynosi 220 osób zatrzymanych, kilkadziesiąt osób rannych, w tym 23 policjantów. Udział w manifestacji wzięło kilkadziesiąt tysięcy osób – według policji około 30, zdaniem organizatorów nawet 100 tysięcy.

***

Kolejny Marsz Niepodległości za nami i kolejny raz głównym tematem nie jest to, że kilkadziesiąt tysięcy osób przyjechało z całego kraju oraz z emigracji, w celu uczczenia Święta Niepodległości, tylko, że de facto niewielkie grupki jego uczestników starły się z siłami porządkowymi. Można się spodziewać, że w najbliższych tygodniach ten temat nie zejdzie z czołówek gazet i serwisów informacyjnych.

Co roku wybrzmiewają hasła o jedność i wspólne świętowanie w dniu 11 listopada. Moim zdaniem, są one bezcelowe, gdyż wizja niepodległości i patriotyzmu uczestników Marszu Niepodległości jest diametralnie inna od na przykład biorących udział w prezydenckiej manifestacji Razem dla Niepodległej i na pewno nie jest możliwy jeden Marsz. Tym niemniej szkoda, że po raz kolejny na MN dochodzi do awantur, które w żaden sposób nie przynoszą chluby jego organizaotrom i psują tak ważną rocznicę.

Zdjęcia: Polityka Warszawska i źródła wskazane pod zdjęciami

Źródła: własne, PAP, Radio Zet, TVP Info, Onet.pl, RDC

Zobacz także:

Idzie nowe pokolenie - relacja z Marszu Niepodległości 2013

 

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...