Jacek Sasin: Chcę konsensusu w najważniejszych sprawach dla Warszawy

Polityka Warszawska    2014-11-14 18:30:05

Poseł Prawa i Sprawiedliwości, niegdyś bliski współpracownik Lecha Kaczyńskiego, a dziś kandydat na Prezydenta Warszawy. W wywiadzie dla "Polityki Warszawskiej" przedstawia swoje priorytety dla miasta, krytykuje Hannę Gronkiewicz-Waltz, ale jednocześnie wzywa do porozumienia w najważniejszych sprawach stolicy. Z posłem rozmawiali Adam Kielar i Rafał Osiński

Panie Pośle, chcielibyśmy w pierwszej kolejności spytać Pana o ostatnie sondaże. W mediach i ze strony kontrkandydatów rządzącej Pani Prezydent  pojawia się dużo słów krytyki, a jednocześnie w sondażach Hanna Gronkiewicz-Waltz oraz Platforma Obywatelska trzymają się mocno. Jak Pan myśli, z czego to wynika?

Pamiętajmy, że sondaże to tylko sondaże. 16 listopada przekonamy się, jak będą wyglądać wyniki. Dużo rozmawiam z ludźmi i widzę, że są bardzo krytycznie nastawieni do obecnej władzy. Oczywiście nie są to miarodajne badania, ale tak wyglądają nastroje. Nie mogę polegać do końca na sondażach bo to nie one mają przekonać wyborców, a prowadzona kampania informacyjna. Źle jeśli, w sposób naturalny obarczone błędem statystycznym sondaże, kształtują preferencje wyborcze obywateli. Z drugiej jednak strony, jest to pewien fenomen, że mimo tak złych rządów, zarówno w kraju, jak i w Warszawie, poparcie dla PO jest tak wysokie. Moim zdaniem jest to spowodowane tym, że władza ma niezwykle skuteczne instrumenty w ręku do tego, by kreować swój pozytywny wizerunek, także w mediach. W przypadku Hanny Gronkiewicz-Waltz widać to aż nadto. Przychylność mediów (zarówno papierowych, jak i elektronicznych) to jeden element. Drugim jest wykorzystywanie publicznych pieniędzy do promowania siebie. Bardzo dobrym przykładem jest dzień otwarty II linii metra w dniu 9 listopada. Pani prezydent zamiast otworzyć II linię metra, zaprasza warszawiaków by zwiedzali puste stacje, a temu wszystkiemu towarzyszy mający charakter wyborczego, festyn sfinansowany z pieniędzy publicznych. Kandydaci opozycyjni nie mają takich możliwości.

A czy to nie jest trochę tak, że ta niechęć jest skierowana nie tylko w stronę władzy, ale tak naprawdę w stronę wszystkich polityków oraz partii?

Biorę pod uwagę, że tak jest, spotykam też ludzi mówiących, że wszystkie partie już rządziły i że są zawiedzeni politykami. Z drugiej jednak strony, jeśli tak by było to kandydaci bezpartyjni w Warszawie mieliby dużo większe poparcie, a jak widać po wspominanych sondażach, tak nie jest. Burmistrz Guział, prowadzi od wielu miesięcy bardzo intensywną i kosztowną kampanię wyborczą, a nie przekłada się to na jego poparcie (przynajmniej w badaniach opinii publicznej). Póki co, nic nie wskazuje na duży sukces Piotra Guziała. Polacy chyba rzeczywiście są znudzeni i zawiedzeni politykami, ale jak już przychodzi do wyborów, to wybierają kandydatów reprezentujących partie polityczne. Obserwujemy to zwłaszcza w tak dużych miastach, jak Warszawa, gdzie znacznie trudniej dotrzeć bezpośrednio do wyborcy. Ja osobiście wolałbym, by dyskusja w tej kampanii dotyczyła programów.

Zakładając, że uda się Panu wygrać te wybory, jak pan wyobraża sobie współpracę z Radą Warszawy? Pytamy o zarówno sytuację, gdy większość miałaby Platforma Obywatelska, jak również o to, czy możliwa by była samorządowa koalicja PiS-SLD?

Samorząd ze swej natury zakłada współpracę. Różny głos, różnych środowisk musi być słyszalny. Prezydent nie może się zamykać na pluralizm (niezwykle popularne w latach dziewięćdziesiątych słowo). Będę współpracował ze wszystkimi reprezentantami mieszkańców, bo to traktuję jako swoją powinność. Na poziomie krajowym ciężko wyobrazić sobie koalicje z lewicą, która ma zupełnie inne zdanie w sprawach światopoglądowych, jednak tu bliżej, na poziomie samorządowym, gdzie kwestii ideologicznych powinno się unikać, jest to możliwe. Nie przeraża mnie współpraca z nikim, choć oczywiście życzyłbym sobie, by większość w Radzie Warszawy miało Prawo i Sprawiedliwość. Mam nadzieję, że ze strony Platformy Obywatelskiej będzie wola współpracy. Ja mogę ją zagwarantować. Chcę budowy konsensusu w najważniejszych sprawach dla Warszawy. Jest ich wiele, i ciężko się nawet spodziewać, że ktoś będzie głosował przeciw nim, nawet bardzo różniąc się politycznie. Jestem zupełnie spokojny i wierze, że jeśli wygram te wybory, to uda się dobrze ułożyć współpracę z Radą Warszawy.

Zapytam właśnie o jedną z takich bardzo kontrowersyjnych spraw. Hanna Gronkiewicz-Waltz ogłosiła niedawno, że zmienia zdanie w kwestii pomnika upamiętniającego katastrofę smoleńską. Jak Pan oceni taką zmianę?

Przede wszystkim trzymam Hannę Gronkiewicz-Waltz za słowo, jako wiceprzewodniczącą Platformy. Ja tę jej zmianę stanowiska w tej sprawie odbieram, jako zmianę stanowiska całej partii. Jeśli rzeczywiście tak jest, to nawet patrząc na sondaże widać, że sprzeciw SLD w tej sprawie niewiele zmieni przy zgodzie PO i PiS. Zresztą, nie uważam tej sprawy za szczególnie ideologiczną. Nie wiem czemu mamy za kontrowersyjną uznawać chęć upamiętnienia ludzi, którzy zginęli, pełniąc służbę państwową. To nie powinno w żaden sposób dzielić, ale jednak dzieli, zapewniam nie z winy Prawa i Sprawiedliwości. Cieszę się jednak z tego, że zmiana stanowiska w tej kwestii nastąpiła, także u prezydenta Komorowskiego. Oczywiście można tu dyskutować o intencjach, zwłaszcza w obliczu nadchodzących wyborów samorządowych, jak i przyszłorocznych prezydenckich, jednak ja wychodzę z założenia, że ludzie są dobrzy i mają dobre intencje. W tej sytuacji trzeba to wykorzystać. Zresztą w jednej z ostatnich debat, gdzie pojawili się wszyscy główni kandydaci (oprócz pani prezydent), poruszony został jeszcze bardziej kontrowersyjny temat, czyli pomnik Lecha Kaczyńskiego i tylko radny Wierzbicki jednoznacznie powiedział mu „nie”. Pozostali, albo mówili „tak”, albo odwoływali się do woli mieszkańców.

Jakie są Pana najważniejsze priorytety jako przyszłego Prezydenta Warszawy.?

Jest ich kilka, to priorytety dotyczące różnych sfer. Pierwszą z nich jest uregulowanie kwestii własnościowych. Następnie oszczędna polityka budżetowa, zrównoważony rozwój miasta, rozwój transportu publicznego oraz zakończenie polityki nadmiernego fiskalizmu.

Jak więc zamierza Pan zmierzyć się z reprywatyzacją?

Bez pomocy Sejmu się nie obędzie. Sprawa podstawowa, musi zostać uchwalona ustawa reprywatyzacyjna. Deklaruję, że w ciągu kilku tygodni od objęcia stanowiska prezydenta Warszawy przygotuję obywatelski projekt takiej ustawy, biorąc pod uwagę determinację warszawiaków zbierzemy szybko 100 tys. podpisów i złożymy go w parlamencie. Hanna Gronkiewicz-Waltz deklaruje, że jest w stanie przekonać swoje zaplecze polityczne w tej sprawie. Nie rozumiem więc, czemu przez 7 lat tego nie zrobiono.

Ostatnio projekty ustawy reprywatyzacyjnej trafiły do Sejmu.

No tak, ale ja nie będę czekał, aż te projekty będą rozpatrywane. Złożę obywatelski projekt i proszę bardzo, niech one będą procedowane jednocześnie. Nie chodzi o to, kto go złoży, tylko o rozwiązanie problemu. Dlatego też, negatywnie oceniam projekt złożony między innymi przez Piotra Guziała, gdyż moim zdaniem należy uchwalać prawo dotyczące całego kraju a nie tylko Warszawy. To jest czysto wyborcza, populistyczna inicjatywa, bez szans na skuteczne przeprowadzenie jej przez Sejm. Działanie posła Andrzeja Rozenka uważam za dużo sensowniejsze. Jeśli moje działanie poprze Platforma, to sprzeciwy PSL, o których mówi się nieoficjalnie, na nic się nie zdadzą. Poza samą kwestią reprywatyzacji, ważne jest też skuteczne dochodzenie praw własnościowych Warszawy w postępowaniach o zwrot. Po wtóre należy dużo lepiej badać dokumenty i procesy roszczeniowe. Nie może być tak, że większość kontrowersji przy reprywatyzacji ujawniają czynniki społeczne, najczęściej sami mieszkańcy, którzy chcąc dowieść niesłuszności decyzji Urzędu nierzadko wynajmowali agencje detektywistyczne.  Miasto tak naprawdę nie jest bezbronne, musi tylko lepiej dbać o sprawy publiczne. Obiekty użyteczności publicznej muszą być zabezpieczone, choćby planami zagospodarowania przestrzennego, które mogą utrudnić oddawanie w naturze tych nieruchomości. Choć jednocześnie chciałbym być dobrze zrozumianym, jestem za naprawieniem krzywd, które wyrządził w Warszawie komunizm, pozbawiając jednym aktem prawnym własności ich prawowitych właścicieli. Uzupełniając mój pomysł na uzdrowienie spraw własnościowych w stolicy doprowadzę do tego, że lokatorzy mieszkań komunalnych znów  będą mieli możliwość wykupu mieszkań komunalnych z 90-procentową bonifikatą. Uważam, że warszawiak powinien naprawdę być na swoim i dlatego w przypadku zamiany użytkowania wieczystego we własność wprowadzę 95-procentową bonifikatę, jednak wyłącznie w przypadku lokali mieszkalnych.

Jak chce Pan zmienić politykę budżetową?

Po pierwsze szukanie nowych wpływów do budżetu. Przede wszystkim powinni to być nowi podatnicy, czyli osoby, które tu żyją, pracują, ale nie płacą w Warszawie podatków, choć wedle prawa powinni. Potrzeba nam systemu zachęt, takich jak na przykład proponowana przeze mnie bezpłatna komunikacja miejska dla osób, które płacą podatki w Warszawie, ale także na przykład: zniżki w miejskich instytucjach kultury, sportu czy rekreacji. To nie wszystko – powinny się pojawić zachęty dla drobnych przedsiębiorców, lokali gastronomicznych czy usługowych, by oferowali zniżki osobom tu rozliczającym się z fiskusem. Drugim elementem zwiększenia wpływów do budżetu jest partnerstwo publiczno-prywatne. Chciałbym takiej współpracy nadać właściwy dynamizm. Pieniądze inwestorów prywatnych mogą służyć dobru miasta jak choćby w budownictwie komunalnym, czy przy budowie parkingów podziemnych. Zapowiadam, że nie obędzie się bez  racjonalizacji wydatków publicznych, w tym również istotnie mniejsze nakłady na funkcjonowanie warszawskiej administracji. Nie mam tu jednak na myśli zwalniania urzędników, chcę tylko by nie wydawać milionów złotych na zewnętrzne zlecenia. Trzeba też zracjonalizować finanse przeznaczane na inwestycje. Dziś są one bardzo przepłacone – od drobnych wydawałoby się spraw, jak wiaty przystankowe za 7 milionów, czy szalet za 5 milionów, po warszawskie metro, którego rozbudowa ma kosztować 10 mld złotych. Jest ono przepłacone o 30 procent według szacunków ekspertów. Te 3 miliardy można wykorzystać na inne cele.

Co pan rozumie przez zrównoważony rozwój Warszawy?

Ponownie, są tu dwa obszary. Po pierwsze zajęcie się zaniedbanymi rejonami miasta, takimi jak choćby Stara Praga (ale nie tylko), gdzie mieszkańcy nie mają dostępu do podstawowych udogodnień, jak kanalizacja, bieżąca woda czy nawet dostęp do toalety w mieszkaniu. Nawet w Śródmieściu są takie miejsca, gdzie w XXI wieku są zbiorowe łazienki na korytarzach. To musi zostać zmienione. Jednak zrównoważony rozwój to także zmiana priorytetów zarządzania miastem. Według mojej diagnozy obecne rządy Hanny Gronkiewicz-Waltz polegają głównie na dużych infrastrukturalnych inwestycjach, gdyż one dają proste poczucie, że coś się zrobiło – np. zbudowało most.

Czego więc brakuje?

W ogromnym zaniedbaniu jest sfera społeczna, w której nie bardzo da się przecinać wstęg. Jednak to ona decyduje o życiu tym, jak się warszawiakom żyje w ich mieście. Chodzi mi na przykład o lepszą edukację i to zarówno w kwestii lepszego poziomu nauczania, jak i dostępu do bazy szkolnej. Cały czas rozwijające się dzielnice, jak Wilanów, Białołęka czy Ursus mają problem z odpowiednią ilością miejsc w szkołach. Podobnie jest z przedszkolami, dostępem do służby zdrowia – tu brakuje na przykład elektronicznego systemu rejestracji. Powinny też powstać programy kierowane do niektórych grup pacjentów – na przykład opieki geriatrycznej. Edukację i służbę zdrowia łączy też pomysł na bezpłatną opiekę stomatologiczną w szkołach. Nie wolno dłużej zaniedbywać finansowo kultury. Ponadto, Warszawa musi wykorzystywać swój potencjał intelektualny – ponad 70 wyższych uczelni, ćwierć miliona studentów. Koniecznie musi powstać park technologiczny, którego budowę zarzucono. Miasto powinno ściągać też nowych inwestorów, by tworzyli nowe miejsca pracy. Jest to cała sfera działań, która dotąd niedoceniane, jednak muszą stać się jednym z priorytetów władz Warszawy. Oczywiście nie można zarzucać dużych inwestycji, trzeba dokończyć II linię metra, domknąć obwodnicę śródmiejską, niezbędne są nowe mosty, ale nie można zapominać o tej sferze społecznej.

Komunikacja jest jednym z haseł, z którymi jest pan kojarzony w tej kampanii.

W każdym mieście walczy się o to, by nie było ono zapchane i zakorkowane. Warszawa według ekspertów jest jednym z najbardziej zakorkowanych miast w Europie – wyprzedzają nas tylko Moskwa, St. Petersburg oraz Stambuł. Trzeba tworzyć zachęty do przesiadania się z samochodów do transportu miejskiego. Na pewno przysłuży się temu wspominana już wcześniej bezpłatna komunikacja dla płacących w Warszawie podatki. Przyniosłoby to też dodatkowe środki, gdyż bilety by nie zniknęły – wciąż kupowali by je przyjezdni i turyści. Potencjalne zyski mogą sięgnąć nawet miliarda złotych. Więcej ludzi w komunikacji miejskiej to także mniejsze korki i mniejsza emisja spalin, jak również mniejszy deficyt miejsc parkingowych w centrum. Nie zgadzam się również z głosami wzywającymi do likwidacji buspasów. Wręcz przeciwnie, trzeba ten projekt rozwijać, ale z głową. Niezbędne są także tzw. trambuspasy, czyli umożliwienie tramwajom jazdy po szynach tramwajowych – na przykład na moście Poniatowskiego.

Jak Pan zamierza zmienić politykę fiskalną miasta?

W ciągu ostatnich ośmiu lat doszło do ogromnych podwyżek wszelkich opłat – cen usług komunalnych czy podatków lokalnych. Trzeba z tym skończyć, gdyż dla wielu mieszkańców są to naprawdę ogromne koszty, które wpędzają ich w nędzę. Wydatki muszą być racjonalizowane, a wyższe dochody nie mogą się brać wyłącznie z kieszeni warszawiaków. To jest z jednej strony najprostsze, a z drugiej strony nie daje efektów, co pokazują podwyżki cen biletów, które nie przekładają się na wzrost wpływów, a wręcz przeciwnie.

Czy Warszawie potrzebna jest decentralizacja i przekazanie większej władzy do dzielnic?

Tu ścierają się dwa poglądy jeden z nich trzeba wybrać. Albo centralizujemy, władzę w Warszawie, albo decentralizujemy. Obecny system znajdujący się „po środku” jest zupełnie bez sensu. Utrzymuje się wielu radnych oraz zarządy dzielnic, a jednocześnie nie daje się im realnej władzy. Jest to pewna niezwykle kosztowna iluzja decentralizacji. W mojej opinii zarządzanie Warszawą powinno być niescentralizowane. Są oczywiście pewne decyzje, które muszą płynąć z Ratusza, prezydent nie może być w pełni ubezwłasnowolniony. Sprawy dzielnicowe, na przykład inwestycje, powinny być w rękach dzielnicy. Po coś w końcu są te zarządy dzielnic, choć moim zdaniem należałoby zmniejszyć liczbę ich członków, być może nawet do jednej osoby.

Czy w takim razie burmistrzów dzielnic można by wybierać demokratycznie?

Jeśli zredukowalibyśmy zarządy do jednej osoby, tak jak wspomniałem, to warto się nad taką propozycją zastanowić. Dziś te władze dzielnicy są przechowalnią dla działaczy partyjnych, traktujących swoje stanowiska jako synekury, co dobrze było widać na Bemowie. Oczywiście nie wszyscy mają takie podejście. Niezbędna by tu jednak była zmiana ustawy, ale warto nad tym pomyśleć. Dzięki temu takie wybory byłyby kuźnią lokalnych liderów, mających niezwykle silne poparcie mieszkańców. Udało się to zrobić z bezpośrednimi wyborami wójtów, burmistrzów oraz prezydentów, więc czemu miałoby się nie udać w dzielnicach Warszawy. Byłoby to również dobre upodmiotowienie mieszkańców.

W tym momencie chcielibyśmy jeszcze wrócić do kwestii, która chyba odbiła się najszerszym echem. Chodzi o propozycję darmowej komunikacji miejskiej. Jak by to wszystko w szczegółach miało wyglądać? Czy byłaby ona wprowadzana od razu w pierwszym roku czy też stopniowo?

Oczywiście tej operacji nie da się przeprowadzić jedną decyzją. Mówimy o dosyć poważnych sumach rzędu siedemset kilkudziesięciu milionów złotych. Jednocześnie, jeśli zachęcimy nowych podatników, by płacili podatki w Warszawie, to też nie będzie miało od razu odzwierciedlenia w budżecie miasta. Wiadomo, że rozliczamy się w roku za rok poprzedni, a dopiero jeszcze od następnego roku te pieniądze wpływają do budżetu samorządu. W związku z tym, sama operacja musi być rozłożona w czasie. Ja założyłem, że ta operacja będzie trwała cztery lata czyli, że bezpłatna komunikacja w Warszawie będzie faktem jeszcze przed następnymi wyborami samorządowymi. Uważam, że składanie obietnic tego typu, że „zrobię coś w drugiej kadencji” jest nieuczciwe. Przywilej obniżki a potem bezpłatnej komunikacji będzie dotyczył ludzi, którzy posiadają Kartę Warszawiaka. W pierwszym roku obniżka cen biletów okresowych sięgałaby 30 proc. Ma to być też zachęta dla tych warszawiaków, którzy nie płacą tu podatków do tego, by się na to w końcu zdecydowali. W kolejnych latach te obniżki będą się powiększały, aż nastąpi dojście do bezpłatnej komunikacji w czwartym roku.

Jak sfinansować bezpłatną komunikację?

Osią mojego pomysłu jest pozyskanie nowych podatników. Oczywiście spotykam się z zarzutem, skąd moja pewność, że przekonam ludzi i będą płacić podatki w Warszawie. Wychodzę z założenia, że zdecydowana większość ludzi to są ludzie racjonalnie myślący, którzy potrafią liczyć swoje pieniądze. Potrafią zobaczyć korzyść w tym, że mogą zaoszczędzić w skali roku pokaźne kwoty pieniędzy – ok. 1300 PLN. W przypadku rodziny to się robią już naprawdę duże pieniądze, bo taka czteroosobowa rodzina ma rocznie prawie 4000 PLN oszczędności. Jedynym wysiłkiem przyszłego beneficjenta bezpłatnej komunikacji jest, złożenie deklaracji ZAP - 3 i wpisanie warszawskiego urzędu skarbowego w rubryce w swoim PIT - cie. Bilans korzyści w stosunku do wysiłku jest przygniatający. Spójrzmy też na instytucje – na przykład na funkcjonowanie Zarządu Transportu Miejskiego. Ta instytucja zatrudnia 700 osób, na jej funkcjonowanie miasto wydaje 60 mln PLN rocznie. ZTM obecnie w zasadzie zajmuje się tylko planowaniem przebiegu linii tramwajowych i autobusowych oraz ustalaniem rozkładów jazdy. Moim zdaniem utrzymanie takiej instytucji w tym celu nie ma najmniejszego sensu. Po trzecie, jeśli pieniądze za bilety zostaną w kieszeniach warszawiaków, to oni je przecież tutaj wydadzą. W większości ludzie nie schowają ich na kontach w banku tylko te pieniądze wydadzą, to blisko 800 mln zasili warszawski rynek konsumpcyjny, co spowoduje, że będzie większy ruch w sklepach, w restauracjach. To ożywi rynek w Warszawie. Poza tym dzisiaj mamy doświadczenia z ostatnich lat, kiedy podwyżki cen biletów spowodowały spadek wpływów z biletów. To są dane GUS. Niezależnie od tego, co pani Gronkiewicz – Waltz twierdzi, GUS to stwierdził, zbadał. Dzisiaj też taki argument pada, że jeśli to jest takie wszystko fajne, to dlaczego inne miasta w Europie poza Tallinem, jedyną stolicą europejską, która zdecydowała się na takie rozwiązanie, tak nie robią. Otóż po pierwsze na świecie jest trochę przykładów miast, które się na taki ruch zdecydowały. Na przykład niektóre miasta w Stanach Zjednoczonych podobnej wielkości jak Warszawa zdecydowały się na takie posunięcie. Ale też nie o to chodzi, by wzorować się na innych. Dlaczego to przynajmniej raz Warszawa nie ma stać się liderem? Dlaczego ciągle mamy wzorować się na kimś? Zrealizujmy ten pomysł jako pierwsi i niech się teraz inni wzorują na nas.

Czy Pana zdaniem należy do niepotrzebnych instytucji należy straż miejska, jak uważa wielu kandydatów np. Andrzej Rozenek czy Przemysław Wipler?

Nie uważam, że straż miejska jest niepotrzebna. Jest potrzebna tylko myślę, że negatywna opinia spowodowana jest tym, jak straż miejska funkcjonuje. Dzisiaj straż miejska postrzegana jest jako element pewnej opresji w stosunku do obywateli. Czym się straż miejska głównie zajmuje? Łapaniem kierowców, ściganiem przysłowiowych babć, które sprzedają pietruszkę gdzieś na rogu ulicy. Dzisiaj wszystko w Warszawie zostało podporządkowane fiskalizmowi. I stąd jest takie a nie inne poczucie. Ludzie mówią, że taka straż miejska nie jest nam potrzebna. Ja też się pod tym podpisuję. Taka straż miejska nie jest potrzebna warszawiakom. Natomiast jest potrzebna moim zdaniem warszawiakom taka , która będzie dbała o bezpieczeństwo i porządek. Nie jest prawdą to, co niektórzy twierdzą, że policja w całości tę sprawę załatwi. Policja nigdy nie będzie się zajmowała takimi drobnymi wykroczeniami czy zakłóceniami porządku publicznego, jakimi powinna zajmować się straż miejska. Warto tutaj przypomnieć postać śp. Władysława Stasiaka, zastępcy śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, pod jego rządami Straż Miejska była formacją o stale rosnącym zaufaniu, a warszawiacy naprawdę czuli się znacznie bezpieczniej.

Co Pan z kolei uważa na temat janosikowego? Czy jest ono zbyt dużym obciążeniem dla Warszawy czy też jest słusznym narzędziem redystrybucji między bogatszymi i biedniejszymi gminami?

Ja uważam, że całe państwo jest organizmem, który powinien się rozwijać w sposób zrównoważony. Zasada, że bogatsze rejony kraju, bogatsze samorządy pewną część swoich środków przekazują na rozwój samorządów biedniejszych jest zasadą, która powinna obowiązywać. Natomiast system w szczegółach wymaga zmian. Został on zbudowany w oparciu o przewidywania, że będzie ciągły rozwój, że wpływy budżetowe do samorządów będą stale rosły. Wprowadzenie takiego systemu, który przewiduje, że samorząd rozlicza się ze swoich wpływów budżetowych, które są sprzed trzech lat w sytuacji kryzysu i spadku dochodów, nie zadziałało. Ale w przypadku Warszawy mamy taki problem, że stolica płaci zbyt wiele w stosunku nawet do tego, co powinna płacić według tych zasad. Zwrócę także uwagę na jeszcze jeden problem. Warszawa jest co prawda najbogatszym samorządem w Polsce, ale z powodu swojej stołeczności ponosi koszty, których inne samorządy nie ponoszą. W związku z tym Warszawa ma prawo oczekiwać lepszego traktowania przez władze państwa.

Jak Pan odnosi się do kwestii stołecznego sportu? Wiele klubów takich jak Drukarz, czy Marymont ma ogromne problemy. Jaka jest Pana wizja sportu i jakie działania powinien podejmować samorząd w tym obszarze? Czy miasto powinno wykazywać inicjatywę w powoływaniu jakichś instytucji związanych ze sportem?

Sport trzeba przede wszystkim wspierać finansowo. Zdecydowanie uważam, że miasto powinno podejmować działania nakierowane na propagowanie sportu. Warszawa powinna odpowiedzieć pozytywnie na zapotrzebowanie, jakie jest ze strony Legii, aby utworzyć szkółkę piłkarską. Chcę się spotkać z prezesem Legii w tej sprawie, by dowiedzieć się dokładnie, jak ta sytuacja wygląda. To jest wstyd dla Warszawy, że klub, który jest wizytówką Warszawy nie tworzy swojej szkółki w mieście, tylko szuka miejsca poza Warszawą. Oczywiście na Legii nie kończy się problem zaniedbań. Władze stolicy powinny zająć się promowaniem sportu, zachęcaniem do niego młodych ludzi. To szkoła charakteru. Trzeba to robić przez kluby sportowe. Znowu jednak w jakiś sposób wracamy do pieniędzy. Prowadzenie tego typu działalności wymaga wsparcia finansowego. Sport zaliczam do sfery społecznej, na którą musi znaleźć się większe dofinansowanie. Podam przykład, który mnie zaszokował - drużyna siatkarska przy Politechnice Warszawskiej. Udowodniono mi na liczbach, że poziom dofinansowania takiego prestiżowego klubu jakim jest Politechnika Warszawska, który zdobywa trofea jest równy temu, ile władze takiego miasteczka jak Hajnówka przeznaczają na utrzymanie swojego klubu siatkarskiego.

źr. Fanpage Prawa i Sprawiedliwości

Odnieśmy się może również do kwestii dotyczących prywatyzacji. Jak Pan ocenia politykę prywatyzacyjną władz miasta? Pytanie dotyczy z jednej strony prywatyzacji spółek miejskich a z drugiej na przykład oddawania żywienia dzieci w szkołach w ręce firm cateringowych. Jak Pan się odnosi do tego problemu?

Odnoszę się do obydwu spraw bardzo krytycznie. Dotknął Pan problemu, który funkcjonuje na dwóch poziomach. Pierwszy jest bardziej rozproszony, jest bliżej ludzi. Uważam, że krytycznie należy ocenić pomysł likwidacji stołówek szkolnych na rzecz cateringu, który to pomysł w ostatecznym rozrachunku skutkuje tym, że dzieciaki dostają nieodpowiadające ich potrzebom rozwojowym jedzenie. To jest niedobry pomysł i nie sądzę by skala oszczędności była w tym przypadku szczególnie wielka. Prywatyzacja majątku komunalnego to inny poziom problemów. Znacznie bardziej krytycznie oceniam działania warszawskich władz samorządowych w stosunku do  wspólnego dobra, jakim jest dysponowanie majątkiem miasta. Ta władza ma taki pomysł, żeby co bardziej atrakcyjne elementy tego majątku sprzedać i przejadać pieniądze. Dobrym przykładem jest sprzedaż warszawskiego SPEC - u, który został oddany za 1,4 mld PLN, czyli za trochę więcej niż roczny deficyt budżetu Warszawy. Można powiedzieć, że sprzedano jedną z najważniejszych firm samorządowych po to, żeby zasypać jednoroczną dziurę w budżecie Warszawy. Teraz planowane są, z tego co słyszymy, przygotowania do sprzedaży MPWiK i MPO. Miasto też ma taki pomysł, żeby sprzedawać co atrakcyjniejsze nieruchomości gruntowe. Czyli sprzedawać i pieniądze do wpływające do budżetu przejadać. To jest polityka absolutnie fatalna. Co trzeba zrobić? Trzeba określić listę miejskich firm, które nie powinny podlegać prywatyzacji. Są takie firmy, które będąc de facto monopolistami na rynku warszawskim, świadczą najbardziej podstawowe usługi komunalne. Na pewno SPEC nie powinien być sprywatyzowany, bo jest monopolistą i świadczy usługę w zakresie dostarczania ciepła do domów. Jest MPWiK, które jest w identycznej sytuacji. Jest to monopolista, w dostarczaniu wody i odbiorze ścieków. I miasto nie może się pozbyć tego typu przedsiębiorstwa, sprzedać go na rynek, bo nie ma żadnego rynku, tylko będzie prywatny monopol. W ślad za tym będzie windowanie cen. Miasto musi mieć możliwość wpływania na jakość i na cenę tych usług. Jeśli chodzi o MPO, to sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana. Tu monopolu co prawda teoretycznie nie ma, bo są firmy prywatne, które te usługi również świadczą, ale działania, które podjął samorząd warszawski po wejściu w życie ustawy śmieciowej zmierzają do tego, żeby taki monopol de facto powstał.      

Miasto nie powinno w ogóle prywatyzować?

Nie powinny być prywatyzowane firmy strategiczne, co nie oznacza, ze w ogóle nie powinny być prywatyzacji spółek miejskich. Jest sporo takich firm, które właściwie nie wiadomo dlaczego są w rękach samorządu. Ponadto zamiast zarabiać, generują straty. Dobrym przykładem jest chociażby miejskie przedsiębiorstwo taksówkowe. Po co miasto ma posiadać swoje taksówki? I drugi obszar, czyli nieruchomości gruntowe. Dzisiaj według mojej wiedzy m.st. Warszawa nie posiada nawet dokładnego rejestru majątku, który jest w jej władaniu, także w postaci gruntów. W przypadku nieruchomości gruntowych poprosiłem kolegów, z którymi stale współpracuję, a którzy się tym obszarem zajmują o określenie, jaka to jest skala. Dostałem szacunek, który pewnie jest obciążony błędem. Oni ocenili ten majątek na 480 ha gruntów. Biorąc pod uwagę zróżnicowanie cen w poszczególnych dzielnicach, daje to wartość ok. 11 mld PLN. Pracujemy w tej chwili nad pomysłem funduszu inwestycyjnego albo wręcz banku samorządowego. Tego typu banki samorządowe w Europie działają, w wielu krajach mają bardzo długą tradycję. Jego kapitałem zakładowym mógłby być majątek Warszawy. Bank który generowałby pieniądze przeznaczone nie na przejedzenie, a tylko i wyłącznie na działania prorozwojowe, na inwestycje, jest dobrym pomysłem. Jeśli pani Gronkiewicz - Waltz zostanie na kolejne cztery lata, to założywszy sobie, że to jest jej ostatnia kadencja, możemy absolutnie być pewni, że będzie robiła jeszcze mniej niż dotychczas. Natomiast, jak już nie będzie miała perspektywy, że musi stanąć do kolejnych wyborów, to potraktuje tę kadencję jako taki okres przedemerytalny. W związku z tym istnieje ogromne niebezpieczeństwo, że zostaną przespane najbliższe 4 lata, w których powinno się zbudować mechanizmy wspierające dalszy rozwój. I potem będziemy mieli taki moment, że Warszawa zostanie zupełnie na lodzie bez żadnych pieniędzy na rozwój. Pieniądze europejskie się skończą, pieniędzy budżetowych nie wystarczy na wielkie inwestycje nie tylko w Warszawie, ale w ogóle w Polsce, bo stan budżetu najprościej mówiąc jest zły.

Czy gdyby wygrał Pan wybory, ma Pan już kandydatów na swoich zastępców? Czy zdradzi Pan nazwiska?

Tak, oczywiście mam kandydatów na zastępców prezydenta. Nie ujawniam ich nazwisk nie bez powodu. Pomaga mi bardzo wiele osób, które są fachowcami. Oni pracują w różnych instytucjach, często w instytucjach publicznych. Te osoby mają obawy przed ujawnieniem swoich nazwisk, bo boją się negatywnych konsekwencji w miejscu pracy. Powiem więcej. To dotyczy nie tylko ludzi, którzy pracują w instytucjach publicznych, ale również tych, którzy pracują w prywatnym biznesie. Mam świadomość, że niestety nie są to obawy bezpodstawne. Stąd też szanując ich prośbę o nieujawnianie ich nazwisk, mogę jednocześnie zapewnić, że są to świetni fachowcy. A z drugiej strony nie chcę, by argumentem za przyjmowaniem do grona bliskich współpracowników było tylko to, że można ujawnić ich nazwiska, przez to że są politykami. Chciałbym budować bardzo merytorycznie grupę swoich współpracowników. Powiem tak, chciałbym być jedynym politykiem z krwi i kości w zarządzie Warszawy, a swoich wiceprezydentów chciałbym traktować jako fachowców, a nie jako osoby, które mają reprezentować jakieś środowiska polityczne. Chciałbym profesjonalizować administrację.

Dziękujemy za rozmowę.

Rozmawiali: Adam Kielar i Rafał Osiński

Zdjęcia: Polityka Warszawska i wskazane pod fotografią źródło

Pozostałe wywiady z kandydatami:

Piotr Guział: Nie jestem miejskim aktywistą

Gorayski: Oddajmy głos obywatelom

Andrzej Rozenek: W Warszawie trzeba rozmawiać przede wszystkim o ludziach

Sebastian Wierzbicki: Nie ma kryzysu na lewicy

Agata Nosal-Ikonowicz: Odzyskajmy miasto!

Hanna Gronkiewicz-Waltz: Jestem faworytem

 

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...