Jan Śpiewak: Jesteśmy już zaszczepieni

Jan Kunert    2014-12-20 18:33:53

Spotykamy się z Janem Śpiewakiem, liderem Miasto Jest Nasze, w jednej z popularnych kawiarni przy pl. Zbawiciela. Parę dni po burzy, jaka przeszła przez jego stowarzyszenie, z lekkim dystansem, tłumaczy "Polityce Warszawskiej" co się stało, jakie popełnił błędy, na kim się zawiódł i jakie ma plany na przyszłość.

 Daliście się Platformie ograć.

 PO to nie tyle twardy przeciwnik, ale przede wszystkim przeciwnik bezkompromisowy. My byliśmy trochę jak ktoś, kto wszedł do drogiej speluny, gdzie toczy się bójka. Wszedł, powiedział, że ma fajny program, ciekawych ludzi, którzy chcą zrobić coś inaczej i zagrać według innych reguł i w związku z tym dostał po głowie... Bo uczestnicy bójki nie potrzebują kolejnego na ringu i to takiego, który może pokazać ich niedostatki i zagrozić ich słabnącej pozycji.

 Trochę to naiwne. To jest właśnie polityka.

 Nie, to nie jest polityka. To jest jej aberracja, sprowadzająca ją do załatwiania partykularyzmów, własnych interesów i do trzymania się władzy dla samej władzy. Ale to nie dotyczy tylko Śródmieścia, tylko całej Warszawy. Sytuacja choćby na Bemowie, gdzie do władzy powrócił Jarosław Dąbrowski [były burmistrz, który ma postawione prokuratorskie zarzuty] pokazuje, z czym mamy do czynienia. Można, ze zdumieniem, podziwiać jego brawurę, ale to pokazuje niestety w jakim miejscu znalazł się warszawski samorząd.

– Chyba nie chce Pan powiedzieć, że to wszystko wina chorego warszawskiego samorządu...?

 Absolutnie. Ale myślę, że zetknęliśmy się z chorobą i choć przeszliśmy ją dotkliwie, nasz organizm wyszedł z niej obronną ręką. Teraz jesteśmy już zaszczepieni.

– To był gromny sukces. Czworo radnych w najbardziej prestiżowej dzielnicy dwumilionowej Warszawy. Potem jeszcze stanowisko Przewodniczącego Rady. Teraz został tylko Śpiewak, jako czteroletnia opozycja. 

 Tak naprawdę nie byliśmy przygotowani na ten sukces. Te wybory, po zaledwie roku naszej działalności, to było za wcześnie. Sukces był nieproporcjonalnie duży do czasu, który spędziliśmy razem, a polityka go potrzebuje.

 Wasi wyborcy mało z tego wszystkiego rozumieją...

 Mogę im powiedzieć, że jest mi bardzo przykro i biorę za to wszystko pełną odpowiedzialność. Niewątpliwie bardzo ciężko będzie nam odbudować ich zaufanie, ale wiem, że musimy to zrobić. I wiem, że, głos oddany na nas nie był głosem straconym. Chcę podkreślić, że nie oszukaliśmy ideałów, wartości i programu na który oni głosowali. W końcu Platforma w koalicji, którą zawarła z trzema radnymi wyrzuconymi z MJN, podpisała się pod naszym programem! Mieliśmy szanse wziąć odpowiedzialność za realizację tego programu, ale po prostu jej nie podołaliśmy.

 Nie podołaliśmy bo...?

– Pierwszy błąd był już przy konstrukcji list. Trzeba było lepiej dobrać ludzi. Komitety miały zbyt dużą dozę autonomii. Za bardzo uwierzyliśmy, że można układać listy na bazie zaufania, dżentelmeńskiej umowy. Ruchy miejskie muszą przejść lekcje, którą my właśnie przechodzimy. Muszą przekształcić się z ruchu otwartego, egalitarnego, gdzie wszystko jest dyskutowane otwarcie na Facebooku, w strukturę polityczną, która jest w stanie stworzyć listy i wymagać od osób, które się z nich dostaną pełnej lojalności i egzekwowania realizacji programu. Dyskusja o tym, w jaki sposób to zrobić czeka wiele ruchów miejskich.

 A może to też kwestia lidera? Nie było za dużo Śpiewaka w całym MJN?

 Gdyby nie było lidera, to nie wiadomo, czy byłby sukces...

 ... trochę to buńczuczne...

 ... być może, ale jestem przekonany, że nie było innego sposobu, żebyśmy bez tego typu działalności, tak szybko przedostali do mediów. My nie jesteśmy doświadczoną partią polityczną. Nasza organizacja dopiero się klaruje i potrzebuje lidera, choć jestem przekonany, że MJN nigdy nie był, nie jest i nie będzie organizacją jednego człowieka. MJN chce się rozwijać i ma ambicje ogólnowarszawskie i ma więcej wyrazistych postaci. One są, ale często nie miały okazji się pokazać, choćby Jan Mencwel czy Ola Surma. Nasz cały zarząd to sprawdzeni ludzie...

 ... i właśnie ten zarząd negocjował z PO. Jaka jest Pana wersja wydarzeń ostatnich dni?

 Od końca pierwszej tury wszyscy razem wielokrotnie się spotykaliśmy i wspólnie dyskutowaliśmy. Mówienie przez Andrzeja Kozickiego, że było inaczej, nie jest po prostu prawdą. Spotykaliśmy się i to nie tylko sam zarząd, ale jeszcze komisja rewizyjna oraz wiele innych osób. Dlaczego? Bo uznaliśmy, że decyzje będziemy podejmować wspólnie - zarząd i komisja. 

 Platforma już na starcie oferowała stanowisko burmistrza i jednego zastępcę.

 Wynegocjowaliśmy to wspólnie z Michałem Sasem. Jednak wkrótce najwyraźniej się rozmyślił i zmienił zdanie. Andrzej Kozicki i Ewa Czerwińska również nie byli zadowoleni, choć od początku znali treść ustaleń z Platformą. Wtedy zmieniliśmy nasze stanowisko: zgodziliśmy się na to, że bierzemy stanowisko przewodniczącego Rady, którym zostanie Sas i dwóch wiceburmistrzów. Jednak oni nadal nie byli zadowoleni. Mówili, że za słabo negocjowaliśmy i, że można było ugrać coś więcej. Wtedy zaczęli szukać porozumienia z PO na własną rękę. Koniec końców, w ostatni wtorek, podpisali z Platformą umowę koalicyjną, której pierwotnie byłem autorem, ale beze mnie, negocjując jednocześnie wersję pozbawioną dat realizacji poszczególnych, proponowanych przez MJN zobowiązań. Następnie zaproponowali dwójkę kandydatów na wiceburmistrzów, którzy dla stowarzyszenia byli nie do przyjęcia. Zwłaszcza kandydatura Mateusza Siepielskiego, człowieka od Krystyny Pawłowicz, byłego członka UPR i Republikanów. Odebraliśmy to jako celowe działanie, godzące w dobre imię stowarzyszenia.

 Jak się z tego wytłumaczyli?

 Do tej pory tego nie zrobili. Ich milczenie pokazuje, że nie mają żadnych racjonalnych argumentów na poparcie swojego zachowania. Myślę, że popełniają gigantyczny błąd. 

 Zdrada boli. 

- Najbardziej zdrada Michała Sasa. Znamy się od roku. Był wiceprezesem stowarzyszenia. Myślałem, że mogę na nim polegać. Jego zachowania nic nie tłumaczy. Z Andrzejem chodziłem do jednej szkoły, także nie jest to człowiek znikąd. A Ewa jest szefową Rady Osiedla. Jest aktywna, ma autorytet, dostała w ostatnich wyborach wysokie poparcie w dzielnicy. Mam sobie za złe, że im zaufałem.

 Jakie są plany MJNu na przyszłość?

 Rozumiemy już z doświadczenia, jak funkcjonują partie polityczne. Za cztery lata wystartujemy ponownie i będziemy dużo lepiej przygotowani do tej sytuacji. Wtedy będziemy wracać sięgać pamięcią wstecz i wspominać obecną sytuację jako solidną lekcję, która nas wzmocniła. A teraz będziemy tworzyć struktury, założymy think-thank, będziemy się szkolić i uczyć samorządu. W styczniu ruszamy z naszym programem na najbliższy rok.

 A plany jego szefa?

 Chcę stworzyć stowarzyszenie, duży ruch społeczny, który będzie sprawnie funkcjonującą machiną organizacją reprezentującą mieszkańców na bardzo wielu poziomach. Jestem przekonany, że mając przed sobą cztery lata, to osiągniemy.

 

ZOBACZ TAKŻE:

Jan Śpiewak (MJN): Wasz prezydent, nasze dzielnice

 

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...