Przegrana rewolucja

Paweł Krulikowski    2015-02-21 08:11:27

Miejscy kontestatorzy, oddolne ruchy i niezależni aktywiści. To ich zwycięstwo miało charakteryzować warszawską zmianę, wyrażoną w zeszłorocznych wyborach samorządowych. Trzy miesiące później z „rewolucji” ruchów miejskich zostało niewiele.

Miasto Jest Nasze czy Inicjatywa Mieszkańców Ursynowa. Jeszcze niedawno te nazwy i  to nazwisko kojarzyły się nam z radykalną kontestacją zastanego w Warszawie układu. Lokalnie, w dzielnicach oraz na skalę całego miasta wymienieni powyżej zapowiadali zdecydowaną zmianę. Zapowiadali, że wszystko będzie inaczej, właśnie dzięki nim, ich energii i zaangażowaniu zobaczymy nowe oblicze naszego miasta. Ostatecznie zagubili się w meandrach samorządowej polityki.

Anatomia upadku

Po trzech miesiącach z uśmiechem otwieram świetnie wydaną broszurę Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze. „Odzyskaj Śródmieście dla mieszkańców”. Dwadzieścia punktów kontestacji działań Platformy Obywatelskiej w reprezentacyjnej dzielnicy Warszawy. Złośliwe wypunktowanie zaangażowania radnych PO w niejasne układy, gwarantujące im posady w instytucjach publicznych. „Stworzymy samorząd reprezentujący mieszkańców, a nie interes partii politycznych”. To hasło powtarzali wszyscy śródmiejscy kandydaci MJN, na czele z Janem Śpiewakiem, wtedy jeszcze niekwestionowanym liderem środowiska.

Co było potem? Tragikomedia. Sukces wyborczy, przełożony na cztery mandaty w Radzie Dzielnicy, nadzieje na obecność prawdziwych, silnych krytyków dotychczasowej polityki miejskiej Platformy Obywatelskiej w Śródmieściu i... spektakularna klapa. Rozpad stowarzyszenia w dwa tygodnie po wyborach. Kłótnia o koalicje (a przecież mieliśmy nie służyć partiom politycznym?), personalne spory o kandydatów na posady burmistrza, przewodniczącego rady dzielnicy (a przecież nie zależało nam na stołkach?), ostatecznie polityczne zmarginalizowanie Jana Śpiewaka w Radzie Dzielnicy, który pozostał wolnym strzelcem, wystrychniętym na dudka przez swoich niedawnych protegowanych, którym własnymi siłami śrubował wyborczy wynik. W kilka tygodni później Śpiewak przegrywa prestiżowy proces z Maciejem i Maksymilianem Marcinkowskimi o zniesławienie w głośnej reprywatyzacyjnej rozprawie.

Po miesiącach mozolnego budowania swojej politycznej pozycji MJN dzisiaj kojarzy się z karierowiczami, podpisującymi czym prędzej koalicję z Platformą oraz usuniętym w cień Janem Śpiewakiem. I choć mam pewność, że zarówno renegaci jak i sam Śpiewak nie powiedzieli ostatniego słowa, to ich wiarygodność jako „miejskich kontestatorów” spadła niemal do zera.

Ursynowskie jaja

„Chciałbym państwa zachęcić do zagłosowania na Inicjatywę Mieszkańców Ursynowa (IMU), która jest jedynym komitetem lokalnym wolnym od „dużej polityki”. IMU jest oddolnym ruchem obywatelskim...” pisał w swoim „Komunikacie w sprawie wyborów” Kamil Orzeł, kandydat do Rady Dzielnicy Ursynów. Dziś, czytając te słowa, można dostać zajadów ze śmiechu. Rozłam we własnej organizacji, poparcie radnego Michała Radziwiłła dla koalicji Naszego Ursynowa i PiS, z drugiej strony wsparcie Platformy Obywatelskiej przez wyżej wymienionego Orła i Antoniego Pomianowskiego, co przełożyło się na wymierne korzyści dla działaczy IMU. To właśnie Inicjatywa Mieszkańców Ursynowa grała pierwsze skrzypce w koalicyjnych walkach o władzę w dzielnicy. To właśnie IMU chętnie wzięła udział w przepychankach, awanturach, stając się antytezą ruchu miejskiego. Gra o stołki na początku kadencji zatruła umysły młodych działaczy do tego stopnia, że w „wielką politykę” i żenujące wymiany zdań bawią się nawet na Twitterze.

Dyskusja Ziemowita Kossakowskiego z PiS z Antonim Pomianowskim z IMU

Stracone nadzieje

Nie chciałbym być źle zrozumiany. W Warszawie, na peryferiach medialnych relacji, wciąż działają organizacje, które z dumą mogą nosić miano miejskich ruchów. Ba, część z nich zdobyła nawet pojedyncze mandaty, a pomimo tego postanowiły nadal pamiętać o swojej misji, którą mają do zrealizowania. Faktem jest jednak to, że aktywiści najbardziej promowani jako nowi kontestatorzy okazali się marnej jakości politykami, a nie ożywczym powietrzem dla warszawskiego samorządu. Jest mi tym bardziej przykro, że przyłożyłem do tego swoje pióro. Wszyscy zasługują na swoje drugie szanse, ale kredyt zaufania, który dostały ruchy miejskie został roztrwoniony bezpowrotnie. W przypadku MJN-u – ciężko będzie zapracować na nowy.

Źródło zdjęć: Polityka Warszawska

ZOBACZ TAKŻE:

Bemowskie rozdwojenie

Ruchy miejskie pytają PKW o wyniki

Czyje wiaty, czyje ławki?

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...