Ludwik Dorn (SP): Moim konkurentom brak doświadczenia

Daniel Nowak    2013-07-14 19:29:16

26 czerwca Solidarna Polska zdecydowała, że jej kandydatem na prezydenta Warszawy będzie Ludwik Dorn. W rozmowie z „Polityką Warszawską” były marszałek sejmu, wicepremier i minister mówi o tym co różni go od innych kandydatów, jaki problem z tożsamością ma Warszawa oraz jakie są największe wyzwania stojące przed stolicą Polski.

Źródło zdjęcia: https://www.facebook.com/solidarnapl

„Polityka Warszawska”: Dlaczego zdecydował się Pan startować w wyścigu prezydenckim w Warszawie?

Ludwik Dorn: W Warszawie potrzebna jest zmiana. Wydaje mi się, że są przesłanki, że ja tej zmiany mógłbym dokonać. Jest to także poważna konfrontacja polityczna z naszymi rywalami. Ja jestem politycznie związany z Solidarną Polską. Partia, która w wymiarze wyborczym nie konfrontuje się z rywalami w kluczowych punktach, nie ma sensu istnienia.

Jest wielu prawicowych kandydatów. Wymieniane są nazwiska między innymi Czesława Bieleckiego, posła Przemysława Wiplera, profesora Piotra Glińskiego. Co Pana od nich odróżnia?

Przede wszystkim jedno: doświadczenie polityczne i administracyjne. Byłem ministrem spraw wewnętrznych i administracji. Podlegała mi cała administracja rządowa. Warszawa to nie tylko administrowanie, ale to jest nieprawdopodobnie skomplikowany i fascynujący organizm społeczny i polityczny. W polityce funkcjonuję już bardzo długo i nie sądzę, żeby Warszawą można by dobrze rządzić bez niezbędnego doświadczenia politycznego. Trzeba wiedzieć jak uprawia się politykę, jak dochodzi się do kompromisów, jak, jeśli trzeba, forsuje się pewne decyzje, jak działa niezwykle skomplikowany organizm administracyjny jakim jest warszawski Ratusz. Takiego typu doświadczenie Pana posła Wiplera, czy profesora Glińskiego jest żadne i to nie tylko w porównaniu z moim. Jest żadne w ogóle.

A w kwestiach programowych? Jakie, Pana zdaniem, najważniejsze wyzwania stoją przed Warszawą?

Warszawa jest miastem specyficznym. To nie jest miasto, którego prezydent musi jako priorytet traktować konieczność ściągania inwestorów. Inwestorzy do Warszawy sami walą drzwiami i oknami. Oczywiście trzeba o tym pamiętać i stwarzać warunki. Kiedy podczas ostatniej kampanii byłem w Elblągu widziałem miasto zastygłe, uśpione. Warszawa jest wielkim odkurzaczem, który ściąga inwestorów. Problem polega na tym, że Warszawa rozwija się i rośnie tak szybko, że to aż boli. Tak dynamiczny rozwój zawsze będzie bolał. Chodzi o to, żeby bolał jak najmniej. Uważam, że prezydent Warszawy powinien być spokojnym, mądrym i empatycznym położnikiem tego miasta. Ono i tak się rodzi i rośnie. Chodzi o to, żeby przy okazji nie robiło sobie krzywdy i żeby to bolało jak najmniej. To jest taka zasada generalna.

Drugą sprawą jest tożsamość miasta. Dawna tożsamość Warszawy została zniszczona przez Niemców i Sowietów. Świętej pamięci Lech Kaczyński współkształtował tożsamość miasta odwołując się do tradycji powstańczej. To jest fascynujące w sensie kulturowym, że tradycjami, do których odwołuje się nie tylko władza, ale również organizacje tworzące programy mające zakorzenić warszawiaków w Warszawie, są tradycje Warszawy okupacyjnej albo XX-lecia Międzywojennego. To pokazuje jaki Warszawa ma problem z tożsamością. Władza publiczna oczywiście tej tożsamości nie ukształtuje, ale może twórczo pomagać w jej kształtowaniu.

Kolejnym problemem jest kwestia związana z finansami. Chodzi o to, żeby ludzie przyjezdni, zwani potocznie „słoikami”, czuli się warszawiakami także w sensie administracyjno-finansowym. Moim zdaniem rozwiązanie tego problemu będzie równoznaczne z rozwiązaniem problemu usług publicznych. W Warszawie zameldowanych jest około 1 mln 8 tys. mieszkańców. Według szacunków mieszka tu na stałe 2 i pół mln osób. To oznacza, że koszt usług publicznych jest wyższy mniej więcej o 1/3. Chodzi o to, żeby stali mieszkańcy Warszawy meldowali się tutaj i tu płacili podatki. Nie załatwi się tej sprawy wzniosłymi apelami. Trzeba zastosować impuls ekonomiczny. Najlepszym rozwiązaniem byłyby zniżki na te usługi, do których miasto dokłada, a które są płatne. Oczywiście tutaj trzeba bardzo uważać, żeby nie uderzyć w dzieci, młodzież i studentów, ponieważ oni nie powinni być poddawani naciskowi ekonomicznemu.

A ze spraw bieżących?

Warszawa obecnie dławi się poprzez kumulację niedokończonych inwestycji. W takiej sytuacji zapędzanie ludzi środkami ekonomicznymi do samochodów i wypędzanie ich z komunikacji publicznej jest absurdem. Oprócz podwyżek dochodzi również kwestia całkowitej niestabilności transportu miejskiego. Komunikację publiczną, zwłaszcza w okresie tych blokad związanych z nagromadzeniem inwestycji, należy rozwijać, a nie zwijać. Nie zapewnia się ludziom bezpieczeństwa komunikacyjnego, poprzez to, że wychodząc na przystanek nigdy nie mogą być pewni tego czy dojadą, czy nie. To sprawia, że tak szybko rosnące miasto staje się sparaliżowane.

Oczywistościami są takie bieżące sprawy jak ustawa śmieciowa, wyprowadzenie miasta z poślizgu inwestycyjnego, lepsze planowanie inwestycji polegające na tym, że nie rozpoczyna się następnej inwestycji blokującej miasto w sytuacji, kiedy poprzednia nie została jeszcze zakończona.

Wielu polityków często odwołuje się do historii Warszawy, Pan również o niej wspomniał. Dla większości osób największym wzorem jest Stefan Starzyński. A dla Pana, kto jest największym źródłem inspiracji?

Jeżeli chodzi o poszukiwanie tożsamości, to niewątpliwie inspirująca jest prezydentura Lecha Kaczyńskiego i projekt Muzeum Powstania Warszawskiego. Nie chodzi mi tu o aspekt polityki historycznej, tylko o to, jak wielkie znaczenie ma ten projekt dla miasta. Drugim takim źródłem inspiracji jest paradoksalnie Sokrates Starynkiewicz. Człowiek z zewnątrz, Rosjanin, który pokochał to miasto i zrobił dla niego bardzo wiele.

Solidarna Polska jako jedna z pierwszych partii dołączyła do akcji referendalnej Warszawskiej Wspólnoty Samorządowej. Jak Pan ocenia lidera WWS, Piotra Guziała?

Niewątpliwie nie jest to człowiek przeciętny. Piotr Guział jest politykiem, który bez specjalnej troski o spójność ideową postanowił zbierać tam, gdzie Pani Prezydent sieje. To znaczy jak Hanna Gronkiewicz-Waltz bardzo mocno zaangażowała się w kampanię niechęci i zapominania świętej pamięci Lecha Kaczyńskiego, to Pan burmistrz Guział zaangażował się przeciwnie. Kiedy Pani Prezydent odmawia patronatu różnym manifestacjom homoerotów to Pan burmistrz bierze w nich udział. Piotr Guział ma bardzo duże zdolności mobilizacyjne i organizacyjne. Natomiast nie sądzę, by poza budową własnej pozycji politycznej i osłabianiu pozycji Hanny Gronkiewicz-Waltz, miał jakąś głębiej przemyślaną koncepcję dlaczego chce zostać prezydentem Warszawy.

A obawia się Pan Piotra Guziała jako Pańskiego potencjalnego kontrkandydata w wyścigu o fotel prezydencki?

Każdy kandydat powinien się obawiać kontrkandydatów. Strach jest czynnikiem niezwykle motywującym do działania w polityce (śmiech).

Solidarna Polska ma w ogólnokrajowych sondażach niskie poparcie. Na jaki wynik wyborczy liczy Pan w Warszawie?

Oczywiście liczę na wynik zadowalający. Z tym poparciem, to jest różnie. W Elblągu nasz kandydat na bardzo trudnym terenie miał 5,6%, co jest wynikiem zadowalającym. Wiele będzie zależało od kampanii wyborczej, mojej pracy, od tego czy mi i moim współpracownikom uda się skupić poparcie różnych środowisk i tak dalej. Nie zaskoczy mnie wynik ani dość słaby ani bardzo dobry. Ja mam taką intuicję, że z częścią warszawiaków możemy się bardzo polubić (śmiech).

Jeżeli wygra Pan wybory prezydenckie może być tak, że będzie miał Pan nieprzychylną sobie Radę, czy to w postaci PO czy PiS. Jak Pan poradziłby sobie z taką sytuacją?

Najlepiej jest powiedzieć „Słuchajcie, wiem, że nie jestem księciem z Waszej bajki, ale zastanówcie się – lepszy mroźny pokój niż zimna wojna.” Jeżeli prezydent jest w tym wiarygodny, traktuje opozycję  poważnie, jest otwarty, nie upokarza różnych stron, to taka bardzo chłodna wspólnota celu, oparta nie na miłości i zaufaniu, ale na nieufności i niechęci może powstać. Jest nieufność to jest na czym budować (śmiech).

Jak ocenia Pan 6 lat rządów Hanny Gronkiewicz-Waltz?

Zacznę od komplementów. Dwie rzeczy wyszły Pani Prezydent: bus pasy i kontynuowanie polityki świętej pamięci Lecha Kaczyńskiego w zakresie wysokich wydatków na oświatę w Warszawie.

Poza tymi rzeczami sukcesów nie widzę. Nie są nimi na pewno wysokie inwestycje infrastrukturalne. Jak się jest wiceszefową Platformy, a premierem jest Donald Tusk, to trudno, żeby Warszawa miała mało środków unijnych na inwestycje. Problemem jest brak koordynacji inwestycji infrastrukturalnych w Warszawie. Od innych przeciwników Pani Prezydent mniej podnoszę to, że pojawiają się opóźnienia – takie rzeczy się zdarzają. Anglosasi mawiają „shit happens”. Głównym problemem jest to, że doprowadzono do nakładania się na siebie poślizgów. Inwestycje w Warszawie prowadzone są trochę na zasadzie „co będziemy sobie śliczną główkę zawracać tym, że będą trudności”. Stąd bierze się, moim zdaniem, ta duża niechęć do Pani Prezydent. W innych miastach też występują trudności przy inwestycjach, ale tam ludzie wiedzą, że tam są prezydenci, którzy starają się jak najmniej utrudniać życie mieszkańcom.

Prawdziwą przyczyną wszystkich problemów w Warszawie jest to, że Hanna Gronkiewicz-Waltz jest prezydentem fasadowym. Ona nie panuje nad własną administracją. W Ratuszu nie ma koordynacji. Rządzenie to codzienna, męcząca harówka polegająca na koordynacji i uzgadnianiu spraw między wydziałami. Miałem to jako wicepremier i wiem, że to zajmuje 80% czasu i 90% energii. Najprostszym przykładem, że Hanna Gronkiewicz-Waltz tego nie robi, był Warsaw Orange Festival. Impreza skończyła się późno w nocy i ludzie nie mieli jak rozjechać się do domów. Była to impreza masowa, więc  zajmował się tym wydział bezpieczeństwa, ale nikt nie pomyślał, żeby zaangażować wydział transportu i dogadać się z Kolejami Mazowieckimi, żeby ludzie mieli jak się rozjechać. Jestem głęboko przekonany, że trudności warszawiaków, nawet przy nakładaniu się tych poślizgów, byłyby dużo mniejsze, gdyby zarząd dróg miejskich dobrze „chodził” z wydziałem komunikacji publicznej. Administracja Ratusza rozlazła się jak wszy po kołnierzu .

Dziękuję bardzo za rozmowę.

 

Rozmawiał Daniel Nowak

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...