"Trzy, dwa, jeden. Start!" – dyskusje radnych Bemowa

Karolina Wiśniewska    2015-03-20 09:57:24

Dwie sesje jednego wieczoru, burzliwa dyskusja na temat realizacji budżetu 2014, nieprzyjęcie sprawozdania z jego wykonania, a także powracający stale na agendę spór miasto-dzielnica. Za sprawy finansowe obecny burmistrz winą obarcza wyłącznie swojego poprzednika – Krzysztofa Strzałkowskiego. „Nie zrzucajcie wszystkiego na były zarząd. Radni też ponoszą odpowiedzialność” – przekonuje opozycja. Poziom politycznych emocji szybko się podnosi, a poziom merytorycznej debaty – równie szybko spada.

Pytania bez odpowiedzi

Pierwsze 20 minut czwartkowego posiedzenia było dokończeniem sesji nadzwyczajnej z poprzedniego tygodnia. Rozstrzygnięte w tempie iście ekspresowym, niepozbawione jednak pierwszych spięć między opozycją, a zarządem. Dyskusja dotyczyła systemu publicznych rowerów, w sprawie których radni Prawa i Sprawiedliwości mieli niemało pytań. Ich wątpliwości pozostały jednak bez odpowiedzi, lecz Krzysztof Zygrzak zapewnił, iż do wszystkich ustosunkuje się później – na piśmie.

– To jest jakaś farsa, po co mamy rozmawiać o rowerach, skoro burmistrz nie odpowiada na nasze pytania? – mówił radny Niedziałek, wypominając przy okazji Krzysztofowi Zygrzakowi, że zapowiadanych wcześniejszych odpowiedzi na piśmie nigdy nie dostarczył.

Budżet i jego „byle jaka” realizacja

Kolejna sesja, tym razem już sesja zwyczajna, podobnie ekspresowego tempa nie przybrała. Samo uchwalenie porządku obrad (wraz z dwudziestominutową przerwą) zajęło radnym ponad godzinę. Pierwszym i najważniejszym punktem było przyjęcie sprawozdania z wykonania budżetu dla dzielnicy Bemowo w 2014 roku. Już w pierwszych minutach obecny zarząd wniósł o nieprzyjęcie dokumentu, ponieważ – jak uznał radny Lorentowicz – „budżet na 2014 rok był rekordowy, ale jego realizacja również była rekordowo byle jaka”. Szczególnej krytyce poddano wydatki inwestycyjne, których wykonanie wyniosło ledwie 67 proc. założonego planu (szczegóły realizacji dostępne na stronie urzędu).

Cała wina na Krzysztofa Strzałkowskiego

Winą za tenże „smutny dla dzielnicy czas” obarczona została poprzednia ekipa z Krzysztofem Strzałkowskim – byłym burmistrzem Bemowa, a obecnym Woli – na czele. Rządzący bez cienia wątpliwości zarzucali mu skrajną nieudolność, stagnację i nierobienie niczego. Szczególnie jednoznaczny w swojej ostrej krytyce był radny Łukasz Lorentowicz i burmistrz Krzysztof Zygrzak. Szybko jednak zorientowali się, że retoryka, którą obrali poszła nieco za daleko – uderzyła bowiem nie tylko w Strzałkowskiego, ale również w pozostałych (a w niektórych przypadkach także i aktualnych) pracowników urzędu, co raczej nie było ich celem. – Chciałbym doprecyzować, że chylę czoła przed naczelnikami i urzędnikami, którzy (obecni tu na sali) w pocie czoła pracowali nad tym budżetem – mówił Lorentowicz, przekonując jednocześnie, że całą winę ponosi ten, kto bezpośrednio Bemowem wówczas zarządzał.

Kiedy już wypomniano Krzysztofowi Strzałkowskiemu całe zło, które dzielnicy wyrządził, głos zabrała radna Hanna Głowacka, starając się ściągnąć rządzących na za ziemię. Łatwo bowiem dyskutować o nieobecnym, sobie nie mając nic do zarzucenia. – Dlaczego zrzucacie wszystko na zarząd, który przejął władzę w połowie roku? – pytała. – Przez cały czas pracowali tu również naczelnicy, urzędnicy, przewodniczący komisji i w końcu my – radni, którzy tak samo ponosimy odpowiedzialność za to, co się dzieje. Nie możemy udawać, że nas tu nie ma – mówiła.

Do apelu niezrzeszonej radnej Głowackiej przyłączyli się przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości. Marcin Wierzchowski przypomniał, że wydający dziś tak ostre wyroki burmistrz Zygrzak na początku zeszłego roku również zasiadał w zarządzie. Radny Chmiel z kolei przywołał burmistrza (lub jak kto woli – radnego) Jakuba Gręziaka, który – jako przewodniczący Komisji Inwestycji w poprzedniej kadencji – nie informował o tym, że z wykonaniem zadań jest coś nie tak. – Moja wiedza była dokładnie taka sama, jak wiedza pozostałych członków komisji oraz innych radnych. Niczego nie ukrywaliśmy – odpowiadał Gręziak.

Sprawozdanie odrzucone

W tle dyskusji o finansach, co i rusz wracał wątek konfliktu ze stołecznym ratuszem. Burmistrz Zygrzak nie pozwolił, aby zgromadzeni na sali zapomnieli, że wojna trwa i w każdej swojej wypowiedzi przypominał o tym, jak zły Urząd m.st. Warszawy dwoi się i troi, aby utrudnić życie „wybranemu transparentnie i demokratycznie” zarządowi. – Nie interesują nas pana komentarze i złośliwości – mówił do burmistrza radny PiS Marek Cackowski. – Po co to wszystko, skoro na tej sali i tak każdy z nas ma już swoje zdanie i pana barwne epitety nic nie zmienią ani nikogo nie przekonają do zmiany poglądów – dodał.

Radny Cackowski przekonywał również o sprawach – wydawać by się mogło – oczywistych. Mówił, że rada jest od tego, aby dyskutować merytorycznie, być „lokomotywą”, która sprawnie przerabia kolejne materiały. – Tymczasem od początku kadencji nic nie zostało zrobione – podsumował.

Ostatecznie Rada Dzielnicy negatywnie oceniła realizację budżetu. Zmieniono treść uchwały – na głosowanie w sprawie NIEPRZYJĘCIA sprawozdania finansowego za 2014 rok, za czym opowiedziało się 16 jej członków (1 przeciw, 7 wstrzymujących się).

Wojna dzielnica vs. miasto

Po rozstrzygnięciu spraw związanych z budżetem, tematem posiedzenia ponownie stał się konflikt między miastem, a dzielnicą. Radni klubu „Dla Bemowa” wyszli z propozycją przyjęcia uchwał, których celem była prośba do sądu o interwencję i szybkie rozpatrzenie zwolnień dyscyplinarnych bemowskich urzędników, o której informowaliśmy na portalu politykawarszawska.pl.

– Czy to prawda, że zwolnieni dyscyplinarnie urzędnicy byli wielokrotnie wzywani do ratusza na pl. Bankowym? – pytała radna PiS Teresa Świderska. Burmistrz Zygrzak w pierwszych słowach swojej odpowiedzi przyznał, że nie ma wiedzy na ten temat, po czym jednak dodał: „Mimo, że takiego polecenia [stawienia się w ratuszu – dop.red.] nie było, zostali zwolnieni dyscyplinarnie”. – To było czy nie było? – pytał czujnie (choć bardziej do siebie, niż do ogółu) ktoś z publiczności.

Duże poruszenie wywołały także słowa radnej Głowackiej, która próbowała skłonić Jarosława Dąbrowskiego aby przypomniał sobie, w jaki sposób sam przejmował władzę kilka lat temu. – Zapomnieliście ile osób zostało zwolnionych i co się wtedy działo – mówiła. – Ja o wszystkim pamiętam i nie chciałby pan, abym poinformowała o tym na forum publicznym... – dodała.

Poziom politycznych emocji szybko poszybował w górę, zatem przewodniczący... zarządził przerwę.

Obydwie uchwały o przyspieszenie działań innych instytucji ws. interwencji na Bemowie zostały – głosami rządzącej koalicji (i po głosowaniu imiennym) – przyjęte.

Na koniec przegłosowano również wniosek do ZTM o zachowanie dotychczasowych tras linii autobusowych 112 i 184.

Smutny pan”, „łysiejący radny” oraz magiczny zegar – czyli jak dyskutują radni Bemowa

Poziom dyskusji podczas sesji wyraźnie wymykał się spod kontroli. Radny Łukasz Lorentowicz zwracał się do jednego ze swych przedmówców „łysiejący radny”, przewodniczącego klubu PiS nazwał „rycerzem Hanny Gronkiewicz-Waltz”, a o obecnym na sali Grzegorzu Popielarzu mówił nie inaczej niż „smutny pan z pl. Bankowego”.

Przewodniczący Rady Jarosław Dąbrowski uważnie się debacie przysłuchiwał, lecz na barwny styl swoich klubowych współpracowników nie reagował. Kiedy jednak nieprzychylne słowa padały w stronę przeciwną – od opozycji do rządzących, przewodniczący bezwzględnie orzekał: „Przerwa” – na ostudzenie emocji. Przy okazji warto dodać, że przerw podczas posiedzenia nie brakowało...

Dąbrowski dbał również o to, aby radni przestrzegali dyscypliny czasowej. Na sali pojawił się specjalny zegar, odliczający 5, 3 bądź 1 minutę na wypowiedź każdego z nich. Ani sekundy dłużej. – Od momentu włączenia mikrofonu – trzy, dwa jeden, start! – mówił Dąbrowski. 

W najkorzystniejszej sytuacji zatem pozostawał Jakub Gręziak, pełniący na Bemowie niespotykaną nigdzie indziej funkcję „radmistrza” – radnego i wiceburmistrza w jednym. Kiedy zabierał głos jako radny, a wyznaczony czas się skończył, przewodniczący Dąbrowski „płynnie” przemianowywał go na wiceburmistrza i wówczas mógł kontynuować swoją wypowiedź już bez żadnych ograniczeń. – Po czym pan poznaje czy Jakub Gręziak przemawia jako radny czy jako burmistrz? – pytała Dąbrowskiego radna Głowacka. – Po chodzie – odpowiedział przewodniczący.

Można? Można. Podsumowując, posiedzenie rady dzielnicy po raz kolejny niejednokrotnie przypominało polityczny kabaret. To czy zabawny, czy raczej mocno nieudany warto pozostawić do samodzielnej oceny obserwatorów ioraz jego bezpośrednich uczestników. 

ZOBACZ TAKŻE:

Bemowo. Cel burmistrza - rozgłos za wszelką cenę

Zamieszania na Bemowie cd. Jest nowy wiceburmistrz

Cyrk na Bemowie

Zobacz inne artykuły o Bemowie

Zdjęcia: www.politykawarszawska.pl

 

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...