Platforma gra pomnikiem ofiar katastrofy smoleńskiej

Błażej Poboży    2015-04-15 11:13:28

Przez kilka lat wielu wpływowych komentatorów, dziennikarzy i przede wszystkim polityków rządzącej formacji oskarżało Prawo i Sprawiedliwość o polityczne wykorzystywanie katastrofy smoleńskiej. 5 rocznica tych tragicznych wydarzeń jednoznacznie przekonuje, że dziś to nie PIS ale właśnie Platforma Obywatelska jest zainteresowana wywoływaniem negatywnych emocji, kreowaniem konfliktu i prowokowaniem liderów opozycji do starej/nowej wojny o Smoleńsk.

Sposób upamiętnienia ofiar katastrofy rządowego TU-154M w przestrzeni Warszawy od początku wzbudzał kontrowersje. Dla wielu mieszkańców stolicy, polityków PIS, czy wreszcie rodzin ofiar, naturalnym miejscem, w którym należałoby uczcić pamięć uczestników tragicznego lotu  było i nadal pozostaje Krakowskie Przedmieście, gdzie przez Pałacem Prezydenckim już w dniu katastrofy spontanicznie i tłumnie gromadzili się Warszawiacy. Rządząca PO początkowo w ogóle wykluczała budowę jakiegokolwiek monumentu w stolicy stojąc na stanowisku, że wystarczającym wyrazem hołdu jest pomnik na wojskowych Powązkach i skromna tablica na ścianie budynku pałacu od strony hotelu Bristol. Gdy nacisk społeczny zaczął się powiększać, w ratuszu zaczęto rozważać budowę pomnika, stanowczo wykluczając jednak „zamkniętą architektonicznie przestrzeń Traktu Królewskiego”.

Uchwała rady miasta

Mijały miesiące i lata a brak decyzji ws. pomnika był niemal tak samo odczuwalny i symboliczny jak brak w Polsce wraku rządowego Tupolewa. W przededniu piątej rocznicy, gdy wydawało się że uroczystości odbędą się we względnym spokoju, a większość rodzin i bliskich ofiar pogodziła się już z aktualną sytuacją, wybuchły dwie polityczne bomby. Najpierw do redakcji RMF FM trafiły nowe stenogramy rozmów z kokpitu samolotu, chwilę później klub PO w radzie miasta w znanym z innych głosowań stylu przeforsował lokalizację pomnika na skrzyżowaniu ulic Trębackiej i Focha. Emocje rozgorzały na nowo. Nic dziwnego. Fakt, że przy podejmowaniu decyzji o lokalizacji wzięto pod uwagę opinię tylko części rodzin ofiar (którym jak sami dziś przyznają wyraźnie ograniczono wybór do kilku lokalizacji), a opinię opozycji w radzie Warszawy w ogóle zignorowano, dowodzi intencji Platformy, która w kontekście kampanii prezydenckiej starała się sprowokować PIS.

Lokalizacja została wybrana. Budowa monumentu w miejscu dzisiejszej pętli autobusowej na tyłach Krakowskiego Przedmieścia, oczywiście nie rozwiąże sprawy. Rokrocznie (a może i częściej) przed Pałacem Prezydenckim organizowane będą alternatywne obchody rocznicy katastrofy. Wracać będzie też kwestia budowy nowego pomnika we „właściwym miejscu”. PIS będzie organizować swoje marsze z pochodniami, a Platforma będzie mogła oskarżać partię Jarosława Kaczyńskiego o „podpalanie Polski”. Dobrze to znamy. Pojawią się jednak i nowe problemy i spory. O wygląd pomnika przy Trębackiej. O jego najbliższe otoczenie. „Wizualizacje” zaprezentowane przez ratusz są na tyle schematyczne i wstępne, że nie możemy nawet wykluczyć, że pomnik „zniknie” zaraz w otoczeniu jakże upodobanych przez włodarzy miasta nasadzeń w wielkich, kolorowych donicach.

Nazistowskie porównania Hanny Gronkiewicz-Waltz

I tak rozgrzane już społeczne nastroje ws. pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej spotęgowała Hanna Gronkiewicz-Waltz wczorajszą wizytą w TVN. Bez cienia empatii wobec rodzin, w dobrze znanym z kampanii referendalnej i samorządowej stylu, wiceprzewodnicząca PO broniła decyzji Rady Miasta ws. lokalizacji monumentu przy ul. Trębackiej i Focha. Przywoływała argumenty konserwatora zabytków, wykluczające budowę klasycznego monumentu przed Pałacem Prezydenckim. Najbardziej kontrowersyjny był jednak inny fragment rozmowy.

Prezydent miasta, zagadnięta przez red. Pochanke o możliwość budowy pomnika świateł, który byłby nietypową ale stałą instalacją artystyczną, stanowczo odrzuciła ten pomysł porównując go do… nazistowskich pomników świateł, m. in. jak ten z 1937 roku z Norymbergii. Wypowiedź ta nie była przypadkowa lub spontaniczna. Przeciwnie. Mieliśmy do czynienia ze świadomą, przemyślaną i przygotowaną strategią, której jedynym celem miało być dalsze zwiększenie poziomu negatywnych emocji i sprowokowanie politycznych konkurentów. Hanna Gronkiewicz-Waltz wyjęła z przyniesionej do studia teczki kilka zdjęć z nazistowskich uroczystości, w obiektywie kamery zestawiając je z wizualizacjami proponowanego pomnika świateł. Bez względu na uczucia rodzin ofiar i reakcje widzów wiceprzewodnicząca partii zrównała pomysł zwolenników tej formy upamiętnienia ofiar katastrofy z obrazem nazistowskich wieców i masówek.

Casus czterech śpiących

Styl przeforsowania uchwały w radzie miasta i telewizyjny występ Hanny Gronkiewicz-Waltz to chyba najgorsze z wydarzeń wpisujących się w stołeczny kontekst rocznicy katastrofy. Nie wyszły one ze strony tych, których tak chętnie oskarża się o wykorzystywanie tragedii smoleńskiej do bieżącej polityki. Tym razem to PO postanowiła wyciągnąć sprawę pomnika aby na nowo rozgrzać emocje i  wywołać podziały. Wydaje się, że władze stołecznej Platformy, zbyt mocno postanowiły włączyć się w kampanię prezydencką i nie bacząc na społeczne skutki wyciągnęły smoleńską trumnę. Miejmy nadzieję, że po 24 maja przyjdzie otrzeźwienie i po stronie rządzących ujawni się racjonalne działanie.

Warto wtedy wrócić do pomysłu pomnika świateł przed Pałacem Prezydenckim. Ma on stałe, a przy tym rosnące grono zwolenników. Ze względu na swój charakter nie zaburzy przestrzeni architektonicznej Traktu Królewskiego, a oprócz funkcji upamiętniającej ofiary, ma szansę stać się obowiązkowym punktem na mapie wszystkich odwiedzających stolicę turystów. Nie dajmy sobie wmówić, że światło jest ingerencją w tkankę Krakowskiego Przedmieścia. Jeśli nie są nią systematyczne i stałe podświetlenia frontonu Pałacu Prezydenckiego czy stawiane przed nim przy okazji rozmaitych świąt reklamy lub instalacje, z pewnością nie będzie nim 96 świateł – małych, skromnych, widocznych tylko wieczorem i nocą.

Dobrym gestem ratusza i stołecznej Platformy byłoby wstrzymanie się z pracami nad wykonaniem uchwały a docelowo jej uchylenie lub zmiana. Precedens już jest. Nie dalej jak kilka tygodni temu zmieniono przecież uchwałę dot. powrotu na Pragę pomnika czterech śpiących. A nawet i bez tej zmiany, politycy PO i urzędnicy Hanny Gronkiewicz-Waltz skutecznie uchylali się wcześniej od jej wykonania. Tyle, że wtedy to była inna… gra. Inna, ale także… wyborcza.

 

Zdjęcie: Fakty po Faktach w TVN24

Zobacz także:

Pomnik smoleński na rogu Trębackiej i Focha

Pomnik smoleński niedaleko Placu Piłsudskiego

Pomniki światła

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...