Aneta Skubida: Wolę zacząć od pozytywów

Karolina Wiśniewska    2015-04-19 09:02:45

Podział mandatów na Woli wygląda następująco: 14 dla PO, 10 dla PiS-u i jeden dla... Anety Skubidy. Niezależnej radnej i szefowej stowarzyszenia Wola Zmian. W rozmowie z „Polityką Warszawską” poruszamy wiele wątków – zarówno dzielnicowych, jak i ogólnowarszawskich.

Spotykamy się w jednej z wolskich kawiarni, w których Aneta organizuje tzw. „mobilne dyżury”. Rozmawiamy o przeszłości – o wyborach i o tym, co wydarzyło się w środowisku ruchów miejskich, do których Wola Zmian także niejednokrotnie była zaliczana. O przyszłości – o planach na najbliższe miesiące i pomysłach na nowe inicjatywy, ale również o bieżącej pracy w Radzie Dzielnicy. Ta, choć przypomina czasem „reality show”, ułatwia skuteczniej pomagać mieszkańcom, a praca dla mieszkańców to – jak mówi sama Aneta – jej „specyficzny work life balance”.

* * *

Od pierwszej sesji na Woli minęło ponad cztery miesiące. Jak oceniasz ten czas? Co Ciebie najbardziej zaskoczyło, zarówno na plus, jak i na minus? Krótko mówiąc – jak to jest być niezależną radną Woli? 

Na pewno nie jest łatwo. Czasem śmieję się, że chyba jestem w jakimś "reality show", w którym coraz to kolejne osoby próbują mi rzucić przysłowiowe kłody pod nogi. Mimo to, wolę zacząć od pozytywów, bo udaje się naprawdę dużo!

Co zatem mile zaskoczyło Cię w Twojej nowej roli? Wiem, że długo zastanawialiście się – jako Wola Zmian – czy brać udział w wyborach, czy raczej nie mieszać się bezpośrednio w politykę i z zewnątrz patrzeć władzy na ręce. Nie żałujesz, że się zdecydowaliście?

Nie żałuję. Moc słowa i nasza moc sprawcza jest teraz znacznie większa, niż wcześniej. Jako jedyna radna niezależna, pomiędzy dwoma partiami, mam dużo większą ekspozycję medialną. Dzięki temu łatwiej jest mi się przebić z ważnymi kwestiami. Do sukcesów mogę już zaliczyć doprowadzenie do spotkania Metra warszawskiego z mieszkańcami Woli, spotkania burmistrza z mieszkańcami Odolan oraz podjęcie przez niego działań na rzecz normalizacji życia w tym rejonie [to część Woli, w której przemysł, braki infrastrukturalne i nowo powstałe osiedla powodują szereg problemów takich jak hałas, zanieczyszczenia, zabudowa ostatnich terenów zielonych], poprawa czystości wolskich podwórek, polepszenie infrastruktury.

Wielu mieszkańców mocno mi kibicuje – jako pierwszej przedstawicielce spoza partyjnego układu. Widzą, że choć radę zdominowały dwie partie, przy czym jedna z nich rządzi samodzielnie, to ja patrzę im na ręce i mobilizuję innych do pracy. Coraz częściej stwierdzają, że to ma sens i że po kolejnych wyborach w radzie musi znaleźć się więcej bezpartyjnych przedstawicieli.

I tak właśnie widzę swoją rolę – jako „lodołamacz” – osoba wprowadzająca twórczy niepokój i przywracająca wiarę, że każdy mieszkaniec może mieć wpływ na swoje otoczenie oraz na władze samorządowe. Zależy mi na budowaniu poczucia wspólnoty mieszkańców Woli. Bo to właśnie jest kwintesencją samorządu – wspólnota.

*     *     *

WOLSKIE "REALITY SHOW"

Wspomniałaś już jakie są plusy Twojej nowej funkcji. Pora zatem, aby wspomnieć też o minusach, bo na pewno takie są. Przyznam, że nie spodziewałam się, że porównasz radę dzielnicy do reality show...

(śmiech) Przecież to dzięki inicjatywie Woli Zmian i 2 tys. mieszkańców Woli wprowadziliśmy transmisje z sesji Rady Dzielnicy!

A tak na poważnie: Co chwila napotykam na trudności oraz argumenty, które brzmią niedorzecznie.. Np. na sesji w lutym chciałam przedstawić interpelację o śmieciach i przygotowałam kilka zdjęć, aby lepiej zobrazować skalę tego problemu. Niestety, musiałam się nieźle nagimnastykować, aby móc je wyświetlić.

Dlaczego?

Moja prośba wzbudziła ogromne zdziwienie. Tuż przed sesją zwołano w tej sprawie specjalny konwent, który miał rozstrzygnąć „problem”. Pojawiały się pytania: po co? Jak ja tak mogę i co będzie jeśli teraz wszyscy radni będą chcieli składać interpelacje podczas sesji i jeszcze wyświetlać swoje wystąpienia? Moje argumenty były proste. Po pierwsze – sala, w której obradujemy jest wyposażona w specjalny sprzęt (swoją drogą na sesjach prawie w ogóle nie używany), a po drugie – wiedziałam, że wyrobię się w wyznaczonych statutowo 5 minutach, nawet z prezentacją.

To skąd w takim razie to – jak powiedziałaś – oburzenie? I czy ostatecznie się udało?

Tak, ale dopiero na sam koniec. „Tak, by radni niezainteresowani mogli już sobie pójść” – jak usłyszałam.. Kwestionowano istnienie problemu śmieci na Woli. Tymczasem był to jeden z częściej pojawiających się tematów w badaniu problemów mieszkańców, które Wola Zmian przeprowadziła rok temu. Bardzo często słyszałam o śmieciach w kampanii, ciągle mamy też wiele zgłoszeń na Facebooka i w bezpośrednich rozmowach.

Natomiast oburzenie wynikło z tego, że do tej pory podobnych działań raczej nie praktykowano, poza naprawdę nielicznymi wyjątkami. Problemem jest to, że partyjni radni są bierni – mało mówią i unikają trudnych tematów.

*     *     *

"MÓWIĄ O MNIE ASK"

Rada Dzielnicy właśnie od tego jest. Powinna rozmawiać o trudnych tematach i omawiać uchwały, które podejmuje... 

Tak, forum właściwym do wyjaśnienia wszystkich kwestii jest przecież sesja rady. Niezależnie od tego, czy część argumentów padnie wcześniej w innych gremiach, mieszkańcy mają prawo wiedzieć jakie są motywy decyzji rady – ja tak samo!

Mam wrażenie, że wielu radnych chciałoby iść na skróty. Gdyby nie ja, sesje odbywały się w iście ekspresowym tempie. A my jako radni przecież nie jesteśmy po to by podpisać listę, podnieść rękę w stosownych momentach i wyjść. Nie jesteśmy też dla siebie nawzajem, ale dla mieszkańców, których reprezentujemy. Oni po to nas wybrali, abyśmy każdą sprawę zbadali wnikliwie, by móc podjąć jak najlepszą decyzję. Dlatego jeśli nie uzyskałam wystarczających wyjaśnień – pytam.

Słyszałam niedawno, że mam pseudonim „Ask” – i nie wynika on bynajmniej z pierwszych liter mojego imienia i nazwiska. „Ask” to po angielsku „pytać”..

Ostatnio publicznie zarzucono mi, że w ten sposób „robię sobie PR”, często też moje pytania są przekręcane i przywiązywane są do nich zupełnie odmienne intencje. Uważam, że osoby, które tak twierdzą oceniają mnie swoją miarą. Chyba nie mieści im się w głowach, że mi naprawdę chodzi o zrozumienie spraw, nad którymi mam zaraz głosować. Ja przecież nie dostaję od nikogo instrukcji, nie dostaję decyzji na talerzu, więc muszę ją podjąć sama!

Czym zatem „Twórczy niepokój”, o którym wspominałaś w jednym z wywiadów działa?

Z jednej strony tak – bo coś się na tych sesjach dzieje. Z drugiej jednak – wciąż brakuje otwartości i przejrzystości. Kiedy wybieraliśmy przewodniczących naszych komisji, prosiłam o to, aby każdy z nich powiedział w kilku zdaniach, dlaczego ma być szefem akurat danej komisji, czy jest to związane z ich zainteresowaniami czy doświadczeniem zawodowym. Uważam, że to byłoby po prostu uczciwe, ale oczywiście moja propozycja została odrzucona.

Większość działań, które podejmujesz i uwag, jakie masz skierowane jest przeciwko partii rządzącej. Jak wobec tego na Twoje poczynania zapatruje się opozycja?

Trudno to wyczuć. PO ma u nas absolutną większość. PiS wie, że na razie nie ma szans na wybicie się i czasem mam wrażenie, że im dobrze jest tak, jak jest.. Zdarzyła nam się już jednak współpraca wokół pewnych tematów – oby było jej więcej! Tak samo, walczę też o pewne sprawy razem z pojedynczymi radnymi z PO.

Czy partie próbują lub próbowały Cię przekonywać, abyś do nich dołączyła, poparła jakieś działania?

Nie. Chyba po prostu nie kuszą mnie, bo wiedzą, że byliby bez szans (śmiech). Na początku oferowano mi jedynie funkcję wiceprzewodniczącej Komisji Rewizyjnej, ale odmówiłam.

Dlaczego?

Czułam, że byłoby to legitymizowanie czegoś, co nie jest dobre. Partia rządząca ma w tej komisji trzech na sześciu członków, w tym przewodniczącego, choć wedle początkowych ustaleń, większość miała należeć do opozycji.

*     *     *

Mobilne dyżury, rezygnacja z diety i praca w terenie, czyli jak być niestereotypowym radnym?

Czym są ”mobilne dyżury”?

Spotykam się z mieszkańcami w naszych wolskich kawiarniach i rozmawiam o ich potrzebach, o tym co warto zrobić, jak mogę im pomóc, itp.. Kandydując do Rady Dzielnicy zobowiązałam się do tego, że można będzie się ze mną spotkać nie tylko w urzędzie, ale też w najbliższym sąsiedztwie.

Chcę być radną niestereotypową – wśród ludzi. Mobilne dyżury są kontynuacją ankiety nt. lokalnych problemów i potrzeb, które przeprowadzaliśmy z Wolą Zmian oraz naszej bezpośredniej kampanii, która odróżniła nas od pozostałych kandydatów. My nie mieliśmy bilboardów, na które postawił WWS i w efekcie nie zdobył żadnego mandatu (wcześniej mieli 2 reprezentantów). Nie mieliśmy nawet plakatów. Naszym zdaniem marnowanie czasu na przytwierdzanie ich, przy świadomości, że za moment ktoś „życzliwy” i tak je zerwie to straszne marnotrawstwo. Grzech, na jaki dobry samorządowiec nie może sobie pozwolić. Poznawanie sąsiadów, ich problemów oraz pomysłów na zmiany – to dla mnie jest kampania. Plakaty to raczej zabawa godna przedszkolaka.. W samym tylko moim okręgu razem z moim zespołem rozdaliśmy 30 skrzynek jabłek, 15 tys. gazet i było nas codziennie wszędzie pełno. O to chodzi, taki właśnie ma być samorząd – w zasięgu ręki, a nie z plakatu.

Skąd decyzja o zrezygnowaniu z diety radnej?

Od początku wiedziałam, że jeśli zostanę radną, to zrezygnuję z diety. Mam poczucie, że dzięki tym środkom mogę zrobić naprawdę dużo dobrego dla innych – pomóc potrzebującym, informować o ważnych wydarzeniach, zachęcić do aktywności i przyczynić się do poznawania nawzajem przez sąsiadów. Poza tym, nie chcę mieć ograniczenia ani zakotwiczenia, że – mówiąc kolokwialnie – robię to dla kasy. Niektórzy się z tego utrzymują, nie pracując nigdzie indziej. Ja nie jestem radną po to, aby podreperować swój budżet. Jestem zadowolona, że pracuję. Jestem aktywna zawodowo, robię to co do mnie należy i za to dostaję wynagrodzenie. Wszystko co robię na rzecz dzielnicy to moje hobby, przyjemność – która wymaga jednak wiele czasu i wyrzeczeń. To mój specyficzny „work life balance”.

Co się w takim razie dzieje z tymi pieniędzmi? Bo miasto je wypłaca.

Przeznaczam je na działania lokalne, ostatnio było to np. wsparcie świetlicy dla dzieci przy jednej z parafii, wydruk plakatów informujących mieszkańców o ważnych wydarzeniach, sfinansowanie nagród w ramach Wolskiego Dnia Kota. Czerpię dziką satysfakcję z tego, że mogę zorganizować coś dla innych, ale to „coś” często wymaga środków finansowych.

*     *     *

PRZYGODA Z PLATFORMĄ

Dziś jesteś niezależna i często krytykujesz Platformę Obywatelską. Kiedyś jednak sama byłaś jej członkiem i z jej list startowałaś do wolskiego samorządu. Podczas kampanii nie ukrywałaś swojego członkostwa. Mieszkańcy jakoś to komentowali, pytali?

Nie ukrywałam, bo dzięki temu, że byłam w PO wiem, co krytykuję. Mieszkańcy Woli kompletnie się tym nie interesowali i nigdy o to nie pytali. Wolą konkrety. A moi konkurenci – owszem. Tworzyli nawet wlepki pod hasłem: „Wola Zmian = PO”, ale dziś to wszystko ustało.

*     *     * 

Powyborcze układanki. Ruchy miejskie nie zaprzepaściły swej szansy, czas przestać szarpać „kłębek” władzy i wziąć się do pracy

Rozmawiając o wyborach, o sukcesie Twoim i Twoich koleżanek i kolegów (nie tylko z Woli), trudno nie uciec od tego co w środowisku miejskich aktywistów wydarzyło się po wyborach i o pewnego rodzaju bilansie zysków i strat. Z perspektywy czasu postrzegasz ruchy miejskie w kategorii wygranych czy przegranych tych wyborów?

Zdecydowanie wygranych! Wcześniej mało kto w ogóle miał świadomość, że można głosować na osoby niezwiązane z żadną partią. Dziś o lokalnych inicjatywach dyskutujemy bardzo często i to ogromny plus.

Tak, ale dyskutujemy w kontekście nie zawsze pozytywnym. Dziś mówi się głównie o tym, że ruchy miejskie kompletnie się pogubiły w tej warszawskiej polityce. Weszły do koalicji z tymi, których krytykowali w kampanii – patrz Miasto Jest Nasze, które w Śródmieściu miało być języczkiem u wagi, a stało się to co się stało... Wizerunek ruchów miejskich nie został zaprzepaszczony?

Zaprzepaszczony? Absolutnie nie. W Warszawie jest o wiele więcej lokalnych inicjatyw, które świetnie sobie radzą – np. Inicjatywa Mieszkańców Białołęki czy Stowarzyszenie Mieszkańców Miasteczka Wilanów. Poza tym w samorządzie liczy się działanie. Jeśli pokażemy, że rzetelnie pracujemy na rzecz mieszkańców, to ci później równie rzetelnie to ocenią. Niektórym niestety trzeba przypomnieć, że czas przestać się bawić i szarpać „kłębek władzy”, i zabrać się do pracy. Cztery lata to naprawdę dużo czasu.

Twoje stowarzyszenie – tak jak wspomniałam – jest wkładane w tą szufladkę z napisem „ruchy miejskie”, ale wiemy że to pojęcie jest różnie definiowane. Jak ty na to patrzysz? Czy Twoim zdaniem jesteście takim ruchem i czy postawiłabyś znak równości między Wolą Zmian, a Miasto Jest Nasze?

Absolutnie nie.

Dlaczego?

Chociażby z tego względu, że MJN powstało rok przed wyborami i to mogło być jedną z przyczyn ich późniejszych problemów. Być może powinni się lepiej poznać i zorganizować więcej akcji, które by ich bardziej zintegrowały. Nie tylko tych o charakterze „medialnym”. Wola Zmian działa już od ponad pięciu lat, najpierw jako inicjatywa nieformalna, później już – formalnie, jako stowarzyszenie.

Czyli Wola Zmian nie jest ruchem miejskim?

To zależy od definicji ruchu miejskiego, a tych – jak wiemy – jest mnóstwo. Zdecydowanie wolę określenie „inicjatywy lokalne” czy „koalicje sąsiadów”. Powinniśmy promować różne nazwy, a nie zamykać wszystko pod jednym hasłem. Tym bardziej, że my także jesteśmy bardzo różni. Mamy różne dzielnice i te dzielnice mają różne potrzeby. To, co jest dobre dla Wilanowa czy Ursynowa, nie musi być dobre dla Woli czy Śródmieścia.

Nie można powiedzieć, że ruch miejski jest lewicowy choć na ogół tak się uważa. Pamiętam, jak w jednej z gazet podczas kampanii ukazał się artykuł o tym, jacy są „prawdziwi” miejscy aktywiści. Wypisano listę punktów (głównie światopoglądowych), które rzekomo powinniśmy akceptować, a które negować. Uważam, że to strasznie naginało i upraszczało rzeczywistość. Inicjatywa oddolna, to inicjatywa oddolna, bez zabarwienia na prawo czy lewo. My jako Wola Zmian nigdy nie deklarowaliśmy się po żadnej ze stron.

A mieszkańcy zadawali takie pytania w kampanii? Pytali o sprawy ideologiczne?

Nie, nigdy nas nikt o takie rzeczy nie pytał.

*     *     *

BURMISTRZ SKUBIDA?

Jesteś liderką stowarzyszenia o świetnej nazwie „Wola Zmian”. Zatem jakich zmian wymaga Wola i jakie są Twoje plany na tą kadencję?

Planuję zająć się m.in. problemami związanymi z czystością i porządkiem w dzielnicy, budową metra, parkowaniem, stworzeniem Wolskiego Szlaku Rowerowego. Poza tym chcę pokazać, że samorząd to może być coś innego. Nie tylko działacze partyjni, ale przede wszystkim mieszkańcy, którzy są aktywni i chcą wspólnie decydować o swoim otoczeniu. Z każdym dniem czuję coraz mocniej, że mam sąsiadów na całej Woli. Tak o jej mieszkańcach myślę. Kiedy jadę na Odolany czy Muranów to mimo, iż to kompletnie inne części dzielnicy, niż ta w której mieszkam, to wiem, że jadę do moich sąsiadów. W integracji jest ogromna siła, a Wola jest na taką integrację coraz bardziej otwarta.

Chciałabyś kiedyś zostać burmistrzem Woli?

Tak naprawdę moim marzeniem jest… odnaleźć i zachęcić do działania liderów, którzy będą ode mnie zdolniejsi, bardziej pracowici i jeszcze bardziej niż ja będą kochać Wolę. Widzę już dookoła kilka osób z takim potencjałem. Chciałabym, by jedna z takich osób była burmistrzem Woli. Z kolei swoją rolę widzę raczej w Radzie Dzielnicy – 2 kadencje, przy czym tą drugą w towarzystwie co najmniej 4 innych reprezentantów Woli Zmian – po jednym z każdego okręgu. To jest taki plan minimum, absolutnie do osiągnięcia. A gdy ja sama oraz moi sąsiedzi uznają, że posiadam już dostateczną wiedzę, doświadczenie i umiejętności – chciałabym służyć Woli w Radzie Miasta.

 

ZOBACZ TAKŻE

Burzliwe "TAK" dla Woli Zmian

DWA BRZEGI: A.Skubida (WZ) – D.Lasocki (PiS). Radny zawodowy czy społecznik?

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...