JKM: Najlepsi prezydenci nie byli wybierani demokratycznie

Paweł Krulikowski    2013-07-19 14:57:33

Z Januszem Korwin-Mikkem, prezesem Kongresu Nowej Prawicy, jednym z najbardziej rozpoznawalnych i kontrowersyjnych polskich polityków, kandydatem w ostatnich wyborach na prezydenta stolicy i w każdych kolejnych wyborach, o politycznych scenariuszach dla Warszawy rozmawiał Paweł Krulikowski.

Źródło zdjęcia: www.facebook.com/janusz.korwin.mikke

Panie Prezesie, wydał Pan oświadczenie popierające referendum w sprawie odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz, dlaczego nie poszło to dalej? Dlaczego KNP nie chciało zdobyć w tej akcji politycznego kapitału?

To jest pytanie do prezesa oddziału warszawskiego Kongresu Nowej Prawicy, ale z tego co wiem, nasz stołeczny oddział podpisy zbierał. Być może nas nie pokazywano w telewizjach tak jak inne partie, ale mam przekonanie, że my też te podpisy zbieramy.

A co Pan sądzi o organizatorze tego referendum, Piotrze Guziale?

Nie znam Pana Piotra Guziała. Panią Gronkiewicz-Waltzową trzeba obalić jak najszybciej. Wszystko jedno, kto to zrobi. Czy anioł pański czy sam lucyfer.

Czy wynik referendum jest już przesądzony?

Pytanie powinno brzmieć czy będą po nim jakieś wybory. Frekwencji moim zdaniem nie będzie. Bardzo łatwo jest nakłonić człowieka, żeby nic nie robił, nie głosował, tylko pojechał na weekend. W związku z czym, nie ma żadnej szansy, żeby referendum było skuteczne. Chociaż, tak jak wspominałem, obalenie Hanny Gronkiewicz-Waltz jest rzeczą bardzo ważną.

Czy w takim razie organizowanie tego referendum ma sens? Pojawiają się argumenty, że to wydawanie zbędnych pieniędzy.

No tak, podejrzewam, że PiS zechce to wykorzystać, nawet jeśli nie będzie wymaganej frekwencji, to wynik pójdzie w świat. Natomiast moje pytanie brzmi – kto głosował na Prezydent w wyborach? W ostatnich wyborach dostała ode mnie 10 razy więcej głosów, to jest rzecz zdumiewająca, jak z tak głupim sposobem prowadzenia miasta można wygrywać wybory?

Według interpretacji komisarza wyborczego w referendum będą mogły wziąć udział osoby formalnie nie zameldowane w Warszawie. Komisja będzie wierzyć na słowo deklaracjom dopisania się na listę wyborców.

A czy w takim przypadku komisarz będzie liczył frekwencję od 10% mieszkańców Polski, skoro każdy może zagłosować? To jakaś piramidalna głupota.

Jaki wpływ będzie miał termin przeprowadzenia referendum?

Gdyby odbyło się w sierpniu to nie pójdzie nawet 5%. A z drugiej strony gdyby odbyły się we wrześniu, wyniki zostaną ogłoszone po kilku tygodniach. Wtedy będzie mniej niż rok do wyborów samorządowych i sytuacja znowu się zmienia.

No właśnie, PO rozważa wprowadzenie komisarza w Warszawie.

A tym komisarzem może zostać Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Nie uważa Pan, że to byłby całkowicie samobójczy ruch wizerunkowy ze strony PO?

Platforma robi tyle głupich ruchów ostatnio, że jeden więcej nie zrobiłby różnicy.

Został Pan jednym z pierwszych pewnych kandydatów na Prezydenta Warszawy. Na konferencji, na której ogłosił Pan swoją kandydaturę, podarł Pan ustawę śmieciową. Czy to będzie punkt główny w pańskim prezydenckim programie?

Trzeba powiedzieć jasno, praktycznie żadne miasto sobie nie radzi z tą ustawą. To akurat jest głównie wina rządu, a nie Pani Gronkiewicz-Waltzowej. Ja teraz też jestem bezradny. Kiedyś brałem śmieci i wyrzucałem, teraz mam przed sobą trzy kosze: metal, papier, plastik. Trzymam w ręku puszkę, która jest pokryta plastikiem, a na to nalepiony jest papier. I gdzie ja mam to wyrzucić? Stoi u mnie na blacie kuchennym osiem takich fantów i nie mam pojęcia co z tym zrobić. (śmiech).

A Pana zdanie co do samego śmieciowego przetargu? Krajowa Izba Odwoławcza zakwestionowała warunki, na jakich został rozpisany.

To może jednak powinniśmy wszystkie śmieci wynosić pod Pałac Corazziego... Wszystkie przetargi są kwestionowane, to wina głupiej ustawy. Z odpadami w Neapolu sobie poradzono, to sądzę, że i my damy sobie radę.

Wracając do wyborów, czy Kongres Nowej Prawicy dopuszcza możliwość koalicji? Zmierzam oczywiście do pytania o Przemysława Wiplera. Napisał Pan na blogu, że należy maszerować osobno i razem uderzać. Czy ta zasada ma zastosowanie do Warszawy?

Ja bardzo lubię Pana Wiplera. Można spekulować, że zobaczylibyśmy kto ma w sondażach na kilka dni przed wyborami większe szanse i wtedy faktycznie można byłoby poprzeć tego jednego.

Pierwsza decyzja, gdyby został Pan wybrany Prezydentem?

Likwidacja buspasów. Na głupawe argumenty, że dzięki buspasom autobusy jeżdżą szybko, odpowiadam, że gdyby zrobić dorożka-pas, to dorożki też jeździłyby szybciej.

No właśnie, Pan Prezes bardzo dużo mówi o komunikacji miejskiej.

Można powiedzieć, że to mój konik. Codziennie jestem w Warszawie, codziennie jeżdżę po mieście, widzę jakie są skutki poczynań Pani Gronkiewicz-Waltzowej. Ale nie tylko jej, to jest efekt pewnej mentalności, która dominuje wśród urzędników państwowych. Mają oni klasyczne nawyki komunistyczne. Człowiek w autobusie, czyli tzw. „puszce” jest dobry, bo jest zapuszkowany. Natomiast jak ktoś jedzie swoim samochodem i w każdej chwili może stanąć, to jest niedobrze. Miejscy urzędnicy zupełnie nie rozumieją, że samochód jest znacznie sprawniejszym środkiem komunikacji niż autobus.

Zostańmy w temacie komunikacji – co z tymi tramwajami? Wróciłem niedawno z Niemiec, po Berlinie czy Frankfurcie tramwaje jeżdżą, Pan chce je zlikwidować.

Dlatego właśnie Europa zdycha, Niemcy zdychają. Jak można coś takiego utrzymywać? Komunikacja zbiorowa musi istnieć, autobus jeździ tak samo jak tramwaj, ale między dwoma autobusami mogę zmieścić 100 prywatnych samochodów. Tramwaj jest natomiast oczywistym zmarnowaniem miejsca, oczywistym zawalidrogą. Człowiek, który jest zwolennikiem tramwajów jest chory na umyśle, nie ma żadnych argumentów na rzecz utrzymania tego reliktu przeszłości.

Czym zastąpić tramwaje?

Autobusami. Oczywiście, także rowerami, niech ludzie jeżdżą latem na skuterach, motocyklach. Pomysł wypożyczanych rowerów jest bardzo dobrą inicjatywą. Trzeba zaznaczyć, że nie należy wyłączać wszystkich linii tramwajowych. Jako przedłużenie metra na Młocinach, czy w innych peryferyjnych miejscach tramwaje powinny funkcjonować.

Co do rowerów, zarzuca się Warszawie, że nie jest miastem przyjaznym rowerom. Ciężko przejechać przez centrum.

Wszystko trzeba robić z głową. Są szerokie arterie, gdzie można wyznaczać nowe ścieżki rowerowe. Są one potrzebne. Trzeba na nich dopuścić skateboardzistów, rolkarzy i osoby na hulajnogach. Co do przejazdu przez centrum – rowerzyści to jest taki narodek, który sobie świetnie daje radę. Ja rozumiem, że są panie domu, które mogą się bać tego ruchu w centrum. Ale trzeba zrozumieć też, że nie możemy pomieścić w centrum wszystkich samochodów.

W komunikacji miejskiej istotną rolę odgrywają związki zawodowe.

ZTM należy natychmiast sprywatyzować. Wszystkie związki na Powązki, tak jak ostatnio napisałem w „Uważam Rze”. Trzeba działać odważnie.

Pojawiają się głosy w dyskusji, że związki zawodowe są przyczyną nierentowności spółek komunikacji miejskiej.

Absolutnie nie, przyczyną jest to, że one są państwowe, to znaczy miejskie, a nie prywatne. Jak firmy będą prywatne, to znikną problemy z darmowymi przejazdami dla rodzin i tym podobnymi. Socjalizm to jest ustrój, w którym bohatersko pokonuje się problemy nie znane w innych ustrojach. Jakby nie było ZTM, to by nie było problemu co robić z rodzinami ich pracowników.

Jak ograniczać wydatki miasta stołecznego Warszawa?

Dwudziestokrotnie zmniejszyć zatrudnienie urzędników. Niektórzy muszą pozostać na swoich stanowiskach, ale większość zdecydowanie da się zwolnić. Trzeba to zacząć robić od razu i robić to metodą kontrrewolucyjną. Natomiast ważne jest, żeby jak najwięcej decyzji pozostawić ludziom. Trzeba umożliwić mieszkańcom pisania swoich własnych decyzji, pod którymi urzędnicy stawialiby tylko pieczątkę. I ja mam już rozwiązanie dla takiej sytuacji. Uruchomiłbym program „Tysiąc punktów dla Warszawy”, gdzie każdy człowiek mógłby przyjść i powiedzieć, że ma taki i taki pomysł. Na to miejsce przyjeżdżałby inżynier i oceniał czy jest to realne. Chodzi mi o drobne sprawy, jak np. postawienie znaku drogowego. Gdyby pomysł okazał się trafny, to na miejscu należałoby stawiać tabliczkę „Pomysł Jana Kowalskiego”. Ludzie by się zgłaszali, a taki program tysiąca poprawek jest znacznie ważniejszy dla Warszawy niż duże inwestycje. Ale to nie interesuje urzędników, ze względu na łapówki. Przy takich małych sprawach nie mogliby niczego wziąć.

Hanna Gronkiewicz-Waltz ogłosiła otwarcie 100 nowych siłowni na świeżym powietrzu. Koszt – ok. 3 milionów złotych. To jest uzasadniona rozrzutność?

Kwestię igrzysk już mamy dawno załatwioną, teraz czekamy co z chlebem.

Mówi Pan często o obniżaniu podatków. Jakie podatki mógłby Pan obniżyć jako Prezydent Warszawy?

Podatek gruntowy, który został podwyższony przez Panią Gronkiewicz-Waltzową dziesięciokrotnie. To są ogromne pieniądze.

Warszawa dostaje pieniądze z Unii Europejskiej, Pan jest krytykiem UE. To dobrze, że budujemy za te pieniądze?

Dopóki nie trzeba oddawać, to dobrze. Natomiast, istotne jest to, że przywykamy do tych pieniędzy, a gdy ich zabraknie, a zabraknie niedługo, bo UE bankrutuje, to wtedy się okaże czy będziemy umieli sobie poradzić.

Część Warszawiaków, zwłaszcza młodszych, narzeka na straż miejską. Czy to jest służba potrzebna miastu?

Z okazji tego referendum można by od razu zapytać o zasadność funkcjonowania straży miejskiej. To by znacznie zwiększyło frekwencję. Sam osobiście nie mam wielkich pretensji do straży. Działają w ramach takiego prawa jakie jest. Nie widzę szczególnej złośliwości z ich strony. Tam gdzie działają naprawdę źle, KNP wspiera referenda o odwołanie tej służby. W Warszawie nie czuję takiego nastroju.

Poseł Rozenek z Ruchu Palikota stwierdził, że jest to służba walcząca z wolnością Warszawiaków. Ścigająca drobnych handlarzy, studentów, pijących piwo w parku.

Tak, ale niestety takie są przepisy. Tu nie jest winna straż miejska, ale obowiązujące prawo.

Wśród części Warszawiaków panuje pewna niechęć do napływowych mieszkańców, tzw. słoików. Pan urodził się w Warszawie, też zdarza się Panu narzekać?

Jechałem sobie wczoraj wieczorem samochodem, trafiłem na ogromny korek i żartobliwie stwierdziłem, że to słoiki wracają na kolacyjkę. Niektórzy traktują tę niechęć poważniej. Ale to jest niesłuszne, każdy, kto przyjeżdża do Warszawy wzbogaca miasto, urozmaica je.

Głównym zarzutem, który pada jest problem „złodziejstwa” słoików, zarabiają w Warszawie, a płacą podatki w swoich miastach.

No tak, oczywiście. Wszyscy burmistrzowie tych miast apelują do nich, żeby płacili podatki, tam skąd pochodzą. Z mojej perspektywy jest to typowy problem socjalizmu. Gdyby nie było podatku dochodowego, nie byłoby problemu. Gdyby istniał podatek od nieruchomości, byłoby jasne gdzie płacimy.

Rozmawiamy 13 lipca, dziś mija 5 lat od śmierci profesora Geremka. Z tej okazji Partia Demokratyczna złożyła wniosek o uhonorowanie profesora ulicą w Śródmieściu. Jaki jest Pana stosunek do takiej propozycji?

To jest kwestia Rady Miasta st. Warszawy. Profesor Geremek to był mój przeciwnik polityczny, ale to był przeciwnik, z którym można było rozmawiać. Teraz nie wiem, kto jest najwyższym przedstawicielem masonerii, Wielkiego Wschodu na Polskę. Za życia Geremka wiedziałem. Z profesorem zawsze można było porozmawiać, choć nie zgadzaliśmy się fundamentalnie. Była to dyskusja racjonalna. W porównaniu z tamtymi czasami odnoszę wrażenie, że środowisko Geremka straciło głowę i nie mam pojęcia kto ich burdelem rządzi. To był wybitny człowiek i ulicę można mu przyznać. Proszę zrozumieć, ja jestem przeciwny walczeniu z symbolami przeszłości. W Paryżu jest metro Stalingrad, nikomu to nie przeszkadza. Są ulice imienia Lenina, Hitlera jeszcze nie ma, ale w przyszłości kto wie. To jest świadectwo historii. Trzeba to pokazywać, jeżeli je usuniemy, to nie będzie ostrzeżenia na przyszłość. Mam tylko nadzieję, że nie będzie to jakaś główna arteria.

Mówi się również o skwerze.

Tak, skwer Geremka, to brzmi dobrze. Wie Pan, co do przewrotnej symboliki historycznej, Kongres Nowej Prawicy składał wieńce pod pomnikiem najlepszego prezydenta Warszawy, którym był...?

Ja powiedziałbym Stefan Starzyński, ale Pan Prezes powie pewnie Sokrates Starynkiewicz?

Tak jest. Paradoksalnie, choć rosyjski generał, to był to miłośnik Warszawy. A wie Pan co łączy Starzyńskiego ze Starynkiewiczem? Obaj nie zostali wybrani w wyborach demokratycznych. Z mojej perspektywy to jest bardzo ważne – najlepsi prezydenci Warszawy nie byli wybierani demokratycznie.

Dziękuję bardzo za rozmowę.

 

Rozmawiał Paweł Krulikowski.

 

Źródło zdjęcia: https://www.facebook.com/janusz.korwin.mikke

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...