Przewrót maJOWy szóstego września?

Polityka Warszawska    2015-05-22 07:21:33

Zaproponowane przez Bronisława Komorowskiego referendum w sprawie jednomandatowych okręgów wyborczych nie przestaje budzić kontrowersji. Wątpliwości wywołuje nie tylko sama zmiana ordynacji, ale przede wszystkim moment jej zaproponowania. Nieformalny sojusz „anty-JOW” zawiązały warszawskie partie i stowarzyszenia. Wśród nich m.in. Miasto Jest Nasze, Zieloni czy Partia Razem.

Senat poparł prezydencki wniosek o zarządzenie referendum ogólnokrajowego. Ma ono dotyczyć trzech zagadnień: ordynacji w wyborach do sejmu, sposobu finansowania partii politycznych oraz rozstrzygania wątpliwości co do wykładni przepisów prawa podatkowego. Wydarzeniu towarzyszyły i będą towarzyszyć ogromne emocje. Politycznej pikanterii sprawie dodaje fakt jak wiele budzi ona wątpliwości. Przykład jednego z senatorów PO pokazuje, że wątpliwości nie tylko wysnuwanych przez opozycję. Mimo że ta oficjalna kampania rozpocznie się dopiero po ogłoszeniu referendum w Dzienniku Ustaw, co najmniej od kilku dni trwają do niej przygotowania, zawiązują się też pierwsze sojusze.

Wątpliwości, szczególnie co do pierwszego pytania, mają między innymi członkowie nieformalnej koalicji jaka zawiązała się na skutek działań senatu i głowy państwa. W skład porozumienia skupiającego organizacje z pogranicza ruchów społecznych i politycznych wchodzą: warszawskie stowarzyszenie Miasto Jest Nasze, think tank Pracownia Demokracji, partie Razem oraz Zieloni, a także ruchy Kraków Przeciw Igrzyskom wraz z Sopocką Inicjatywą Rozwojową.

"Nie jesteśmy przeciwnikami instytucji referendum” – przekonywali zebrani przed parlamentem. Świadczy o tym, co najmniej, fakt obecności przedstawiciela inicjatywy Kraków Przeciwko Igrzyskom. Przypomnijmy – to właśnie ten ruch doprowadził do zorganizowania w stolicy Małopolski referendum w sprawie ubiegania się o organizację Zimowych Igrzysk Olimpijskich, a następnie skutecznie działał na rzecz odrzucenia tej idei w głosowaniu.

GŁOSUJEMY NA "NIE"

Na pytanie „czy jesteś za wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu RP?” należy odpowiedzieć „nie” – uważają. Powodów jest kilka. Te podstawowe i zgodnie wysnuwane przez „Koalicję 6 Września” (od dnia, na który zaplanowano głosowanie) to odebranie obywatelom możliwości realnego wyboru i zacementowanie sceny politycznej. Jako dowód: wyniki ostatnich wyborów parlamentarnych w Wielkiej Brytanii. Odbyły się one w oparciu o ordynację większościową. Rezultat – obecność dwóch, silnych ugrupowań w Izbie Gmin, bezwzględna większość mandatów dla Partii Konserwatywnej, która uzyskała niespełna 37 % głosów oraz… 1 mandat dla Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa, na którą głos oddały niemal 4 miliony wyborców.

Jak podkreśla Marcelina Zawisza (Razem), nie chodzi wyłącznie o sprzeciw wobec JOW-ów. Ogólna zgoda co do potrzeby zmian w ordynacji wyborczej jest więc i po tej stronie. W jakim kierunku powinna ona pójść i czego należy się wystrzegać wyjaśniają Jan Śpiewak (MJN) i Agnieszka Ziółkowska (Pracownia Demokracji). Śpiewak mówi wprost: „JOW-y są odpowiedzią na obecny stan rzeczy, ale jest to odpowiedź zła.” Ziółkowska apeluje, by zachować system proporcjonalny, ale nie w formule d'Hondta. Należy wrócić do Sainte-Laguë lub pójść w kierunku quasi-proporcjonalnego systemu pojedynczego głosu przechodniego. „To właśnie takie rozwiązania mogą ułatwić mieszkańcom posiadanie własnych reprezentacji w sejmie.” – dodaje

KONSTYTUCJA TO NIE REGULAMIN SZATNI”

Kolejne kontrowersje wiążą się z czasem i procedurą zainicjowania procesu referendalnego. Zdaniem Agnieszki Grzybek (Zieloni), moment, kiedy prezydent Bronisław Komorowski zaproponował zmiany jest oburzający. Jak tłumaczy, była to jedynie decyzja "pod publiczkę", spowodowana niekorzystnymi wynikami I tury wyborów. „To swoisty ukłon w stronę wyborców Pawła Kukiza” – nie pozostawia złudzeń działaczka Zielonych.

Jest jeszcze spór o legalność inicjatywy Komorowskiego. Zdaniem części konstytucjonalistów – na których opinie chętnie powołują się przeciwnicy ordynacji większościowej – referendum w części dotyczącej JOW-ów odbędzie się z naruszeniem konstytucji. To przede wszystkim dlatego, że będzie dotyczyło materii, która znajduje swe uregulowanie właśnie w ustawie zasadniczej i, do której jedynym trybem zmiany jest ten wyrażony w art. 235 konstytucji. Nie przewiduje on instytucji referendum ogólnokrajowego dla inicjowania zmian, a jedynie, w pewnych przypadkach, do ich zatwierdzenia. Agnieszka Ziółkowska (Pracownia Demokracji) stwierdziła wręcz, że to referendum może stanowić podstawę prawną do postawienia Bronisława Komorowskiego przed Trybunałem Stanu. Tak daleko idących wniosków nie wysnuwa choćby dr Ryszard Piotrowski – konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego. Jak twierdzi – pogląd o konstytucyjnej odpowiedzialności prezydenta w tym zakresie jest zbyt radykalny. Na antenie radia TOK FM przypominał, że projekt zmiany konstytucji w tym zakresie trafił już do sejmu, referendum więc będzie miało wymiar "wyłącznie polityczny".

W wielkim skrócie, przedstawiciele „Koalicji 6 Września” nie pozostawiają na jednomandatowych okręgach wyborczych suchej nitki. Michał Wszołek (Kraków Przeciw Igrzyskom) nie może zrozumieć, dlaczego tej idei tak usilnie broni Paweł Kukiz. – Kukiz jest radnym sejmiku dolnośląskiego. Nie wiem jak mocno trzeba być impregnowanym na wiedzę dotyczącą JOW-ów, żeby sobie nie uświadomić tego, że on w życiu nie zostałby tym radnym, gdyby JOW-y były stosowane w wyborach do sejmiku. Zaskakuje mnie, że Paweł Kukiz tego nie rozumie – nie dowierza Wszołek.

Z JOW-ami NA USTACH PO ZWYCIĘSTWO

Sam Paweł Kukiz, jeszcze przed kilkoma dniami, pomysł z referendum nazwał "populistycznym chwytem Komorowskiego" i "cyniczną grą" głowy państwa. Stwierdził, że nic ono nie znaczy. Mimo to, Karol Maluchnik z Ruchu na Rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych namawia do pójścia i głosowania za zmianą ordynacji. Podkreśla, że teraz głównym celem środowiska skupionego wokół Pawła Kukiza jest zadbanie o referendum od strony merytorycznej. Zwraca uwagę na to, że pytanie o JOW-y jest bardzo ogólne i interpretacja odpowiedzi może prowadzić do nadużyć. Maluchnik uważa, że nieco ponad 3 miesiące jakie dzielą nas od głosowania, to wystarczająco długo by przekonać niezdecydowanych.

Jak rozwiewa obawy o zabetonowanie sceny politycznej i doprowadzenie do wiecznego podziału PiS–PO ? Odpowiedź na to pytanie może nie być w pełni satysfakcjonująca dla nieprzekonanych. Po prostu, takie są uroki demokracji – tłumaczy. Dodaje, że aby JOW-y były skuteczne należy całkowicie zrezygnować z finansowania partii politycznych z budżetu państwa. Powinno się również zastosować mechanizmy prowadzące do ograniczenia wyborczych wydatków, by stworzyć realnie równe szanse dla wszystkich kandydatów. Instytucje partii politycznych muszą całkowicie zmienić formułę działania. Aktywiści na rzecz ordynacji większościowej wierzą, że może się to dokonać dzięki zlikwidowaniu odpowiedzialności partyjnej. W idealnym stanie rzeczy, jedynym weryfikatorem pracy i obietnic polityków mają być wyborcy.

A co jeśli nie uda się przeprowadzić zmian w konstytucji? Ruch na Rzecz JOW-ów będzie działał dalej. Dyskusja na ten temat trwa w Polsce od ponad 20 lat, a "o dobre zmiany można walczyć bardzo długo" – nie pozostawia złudzeń Karol Maluchnik. A przykład brytyjski? To dobry przykład "za" , bo pokazuje, że dzięki JOWom możliwe są realne, stabilne rządy większościowe. 

CZARNO-BIAŁE ROZWIĄZANIA USTROJOWE

Jak widać, co dla jednych jest szansą, dla innych pozostaje największym zagrożeniem. Można tu postawić kolejne pytanie – czy da się ustalić jakieś punkty wspólne? Przecież cel, mniej więcej, jest ten sam. Większy wpływ obywateli na rządzących. Jednak kiedy dla zwolenników JOW-ów, szansą na zmianę jest rezygnacja z dotowania partii, dla części przeciwników – to groźny mechanizm, pożywka dla grup nacisku. Gdy dla niektórych zwolenników ordynacji proporcjonalnej, wprowadzenie ograniczenia kadencyjności wyboru parlamentarzystów to "lek na całe zło", dla sporej rzeszy aktywistów na rzecz ordynacji większościowej, rozwiązanie to nie ma żadnego sensu. Chcąc wysnuć wnioski tylko na podstawie dwóch przykładów: "Koalicji 6 Września" i Ruchu na Rzecz JOW-ów, za punkt wspólny można by uznać na przykład dążenie do ograniczenia bądź zlikwidowania bariery w postaci zbierania podpisów pod kandydaturami. Reasumując – mamy punkt, który mógłby być podstawą do rozmów. Czy starczy na nie czasu? Z pewnością, przekonamy się w ciągu najbliższych miesięcy.

 

Tekst i zdjęcie: K.C., Polityka Warszawska

ZOBACZ TAKŻE:

Radni wspierają swoich prezydentów

Korwin-Mikke, Wilk i Jarubas – kandydaci o Warszawie

Ruchy miejskie zadają pytania kandydatom na prezydenta

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...