MARCIN RZOŃCA: Od przybytku głowa boli

Polityka Warszawska    2015-05-25 07:18:45

Pytałem kiedyś (także na łamach „Polityki Warszawskiej”) – quo vadis lewico? Zastanawiałem się nie raz, co jest pisane politycznej Warszawie przed wyborami europejskimi, samorządowymi i teraz – przed prezydenckimi. Znam wielu aktywnych dziś ludzi warszawskiej lewicy, ale i tych, którzy (jak ja) odeszli nieco od polityki. Rozmawiam z nimi i wspólnie dochodzimy do smutnego wniosku. Po warszawskiej lewicy i lewicy w ogóle, nie będzie wkrótce już śladu. Od przybytku bowiem aż głowa boli.

Zacznijmy od potężnego kiedyś SLD. Z dziesięciu mandatów w Radzie Miasta w trakcie ubiegłej kadencji zrobiło się tylko osiem, co już mogło być sygnałem dla tej formacji, że sprawy lewicy idą w złym kierunku. W ostatnich wyborach samorządowych, mimo dość przebiegłego planu „SLD Lewica razem”, w którym potencjalnym partnerom SLD oddawało (nie waham się użyć tych słów) upokarzające ochłapy, z ośmiu mandatów zrobiło się… dwa – dla wiceprzewodniczącej partii i radnego z zasady milczącego. I co? Wnioski? Rewolucje? Przemyślenia? Ależ skądże. Szef SLD w stolicy i „czteroprocentowy kandydat” na prezydenta wylądował na ciepłej posadce u pani prezydent. Ostry gracz i polemista, radny od bodajże 20 lat – także. Prawdopodobnie inni „mniejsi” politycy SLD również. Nie chcę stawiać tezy, że to cena za pseudoopozycyjność w poprzedniej kadencji i lojalność wobec Hanny Gronkiewicz-Waltz w referendum o jej odwołanie. Ale ludzie na mieście są bardziej brutalni w ocenach i wprost określają warszawskie SLD jako formację niewiarygodną i łatwą do kupienia. Żadnych zmian kadrowych we władzach statutowych. Żadnych dymisji. No i czy słyszeliście Państwo z jaką inicjatywą wyszło SLD w ostatnich miesiącach? Ja niestety nie. Czyli SLD jest, a jakby go nie było.

Twój Ruch w – delikatnie mówiąc – rozsypce znalazł się tuż przed wyborami samorządowymi. Wobec fiaska porozumienia najpierw z SLD, potem z Zielonymi (nie ma już dziś znaczenia kto i co było tego fiaska powodem, choć może kiedyś kulisy tych dziwnych rozmów ujrzą światło dzienne) zdecydowaliśmy się na Komitet Wyborczy Wyborców Andrzeja Rozenka. I podobnie jak SLD, ponieśliśmy klęskę, choć trudno porównywać start nowo utworzonego komitetu ze startem starych wyg i politycznych wyjadaczy. W każdym razie, wyciągając wnioski i z tej porażki, a także z dość niekomfortowej sytuacji w samej partii, z TR odeszło bardzo wielu działaczy w tym większość zarządu warszawskiego. Czując się odpowiedzialnym za wynik wyborczy, ale i zauważając złe decyzje kierownictwa partii. Po tych odejściach w TR została garstka wartościowych ludzi, co porabiają, co planują, jakie mają pomysły – cisza. Czyli TR też jest, a jakby go nie było.

Swego czasu pojawiła się inicjatywa Warszawskie Forum Lewicy mająca (przynajmniej na początku) duże ambicje i sporą aktywność. Nieistotne wydawało się, że na czele tego tworu stoi działacz SLD, a większość zdań sprzecznych z myśleniem ludzi SLD była najczęściej sekowana. Niektórzy mieli nadzieję, że to forum z internetowej platformy wymiany zdań stanie się prawdziwym forum wszystkich partii i organizacji. Niestety płonne to były nadzieje. WFL jest zatem, a też go nie ma.

„Rozłamowcy” z SLD, którzy nie zgadzali się na potulność wobec władzy i politykę „nic się nie stało” założyli Warszawskie Forum Samorządowe. Życzyłem im powodzenia, ale póki co nie wyszło raczej poza portale społecznościowe i istnieją zdecydowanie bardziej wirtualnie niż realnie.

Zieloni tradycyjnie samodzielnie prężą muskuły, choć im się nie dziwię. Mam wrażenie, że nigdy nie walczyli o prawdziwe mandaty, a skupiali się na promowaniu siebie i swoich pomysłów. Nie zawsze trafionych, zawsze oryginalnych. Są i pewnie zawsze będą. Zawsze w opozycji i poza wszelkimi ramami.

Ruchy miejskie, niektóre mocno lewicujące, po wyborach umilkły. Choć dla niektórych to nawet lepiej (wystarczy przypomnieć sławna koalicję w Śródmieściu i rozłam w stowarzyszeniu Miasto Jest Nasze). Na pewno są. Ale po co, dla kogo, z jakim dalszym planem – póki co nie wiadomo.

O Warszawskiej Wspólnocie Samorządowej trudno pisać, że są lewicą. Trudno dzisiaj pisać, ze w ogóle są, bo jakoś cisza. Ale mieli lewicowego lidera, jedynego swojego radnego w Radzie Miasta, któremu ostatnio bliżej do antysystemowego Pawła Kukiza niż do lewicy. I trudno się dziwić widząc jego 20 proc. w wyborach prezydenckich.

Dom Wszystkich Polska to wyrazisty lider i jego najbliższe rozsądne otoczenie. Ale potęgą nazwać ich nie można, a i lider na łasce mediów pozostaje. Są, stanowią zaplecze intelektualne, ale samodzielnie niewiele znaczyć będą.

Z nowości warto wspomnieć o tworach „Razem” i „Wolność i Równość”. Ten pierwszy to mocno lewicowy pomysł z byłą działaczką Zielonych w roli głównej. W tym drugim, z tego co słychać, trwa nieustający konkurs na konstruowanie korpusu liderów. Batalia o to, czy głos tej formacji mają dawać profesorskie głowy istotne dla lewicy, ale jednak już próbujące swoich sił w wyborach – bez powodzenia, czy może „liderzy z przeszłością”? A może ludzie zupełnie nowi na scenie? Młodzi, bez doświadczenia ale z zapałem i siłą? Oba stawiają pierwsze kroki i do ich warszawskich struktur daleko. Są na antenie ogólnopolskiej, ale póki co z mizerną słuchalnością.

Ufff. Ja naliczyłem już przynajmniej dziesięć stowarzyszeń, partii, organizacji na lewo od centrum. Są w nich ludzie wartościowi i pomysłowi. Ale ich decydenci popełniają jeden podstawowy grzech, który wydawałoby się – widać było gołym okiem w wyborach europejskich, samorządowych a teraz prezydenckich. Grzech pychy. Grzech podziału i oszukiwania rzeczywistości. I ciągle są to pomysły „byłych”, „odchodzących”, „rozłamowców” etc. A przecież wyniki wyborów pokazują jednoznacznie – od przybytku głowa boli. Nic z tego nie wyjdzie Koleżanki i Koledzy. Koleżanki i Koledzy z SLD, TR, Zielonych, WFL, WFS, WWS, DWP, RAZEM, WiR. Może wkrótce z jeszcze kilku autorskich pomysłów kolejnych zniechęconych lub wyrzuconych. Bawcie się w prężenie muskułów, szukanie tożsamości, kreowanie liderów. Bawcie się w ciepłe posady i znaczące milczenie. Nieomylnych i niezastąpionych. Ale jeśli tej zabawy nie skończycie jednością lewicy, Warszawa i Warszawiacy dadzą radę żyć bez lewicy i przez najbliższe trzy lata, i pewnie przez lata kolejne.

Marcin Rzońca

Były wiceburmistrz Śródmieścia i były Radny Warszawy  

 

ZOBACZ TAKŻE:

MARCIN RZOŃCA: Wspomnienia po warszawskiej lewicy

MARCIN RZOŃCA: Prezydenckie żarty

MARCIN RZOŃCA: Siedem grzechów głównych

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...