Warszawa budzi się na wiosnę

Agata Witkowska    2013-05-05 01:44:44

Kiedy pytają nas, skąd wziął się pomysł na założenie naszego bloga, odpowiadamy, że to wszystko z miłości do Warszawy – do miasta, które nas ukształtowało, na stałe wpisało się w nasz charakter. Które często kochamy tak samo bardzo, jak go nie znosimy. Lubimy dzielić się z innymi naszymi spostrzeżeniami, wyszukiwać fajne miejsca, tropić ciekawe wydarzenia i słyszeć potem: „hej, dzięki wam jest odrobinę mniej nudno!”. No właśnie, nudno… Prawda jest taka, że za dużą część naszego sukcesu odpowiada właśnie nuda, która cyklicznie powracała do naszego życia wraz z nadejściem jesieni, a później zimy. Nuda, która niczym dementor wysysała z nas resztki chęci do ruszania się z domu. Strach przed nią, przed tym koszmarnym zimowym dołem, spowodował, że już we wrześniu zaczęliśmy intensywnie myśleć nad tym, co możemy zrobić, żeby nadchodzące miesiące nie były znowu okresem przejściowym, snem, z którego budzimy się dopiero na wiosnę. I tak właśnie powstał „Śledź po warszawsku”. Postanowiliśmy tropić to, co w mieście może umilić czas mieszkańcom. Kiedy liczba obserwujących przekroczyła łączną liczbę naszych znajomych na facebooku, sprawa stała się poważna, a my nie mieliśmy już wyboru – po prostu MUSIELIŚMY wychodzić z domu, działać, ŚLEDZIĆ.

Dzięki blogowi niedawno zakończony okres zimowy z pewnością był bardziej znośny i aktywny. Kiedyś nie przyszłoby nam do głowy, żeby biegać z aparatem po zupełnie pustym Polu Mokotowskim przy 10-stopniowym mrozie i odmrażać sobie ręce robiąc zdjęcia. To był dobry, pozytywny czas. Poznaliśmy wiele interesujących miejsc, o których istnieniu nie mieliśmy wcześniej pojęcia. Jednak im dalej w las, tym bardziej znowu zaczynało nam się nie chcieć. Chociaż staraliśmy się ignorować myśl pojawiającą się z tyłu głowy, że „chyba znowu robi się nudno”, nie mogliśmy pozbyć  się wrażenia, że Warszawa zimą po prostu NIE JEST tętniącym życiem miastem, chodźbyśmy odwiedzili nieskończoną ilość kawiarni. Wyciągnięcie znajomych z domu graniczyło z cudem, o piciu piwa pod chmurką w ogóle nie ma mowy, wyjście na mecz przepłaciliśmy grypą, a o 23 zdarzało się być ostatnim gościem mniejszych klubokawiarni. 

Próbowaliśmy bawić się w domu, jednak odechciało nam się, kiedy policja poinformowała nas, że sąsiedzi nie są w stanie znieść hałasu generowanego przez 5-osobową grupę znajomych. Przybiło nas to, jak głęboko uśpionym miastem jest zimą Warszawa. Jak wymarłe i puste są zaśnieżone ulice. Wiadomo, znane warszawiakom miejsca są zawsze pełne ludzi, niezależnie od tego, czy na zewnątrz jest mróz czy upał, jednak brakowało nam tego CZEGOŚ – ducha, który krąży po mieście, kiedy jest ciepło, a który gdzieś ulatuje jak tylko ostatnie liście spadną z drzew. Czy to możliwe żeby Warszawa zimą była mniej „warszawska”? Czym było to coś, czego nam brakowało, co było tym brakującym elementem?

Miesiąc temu przeprowadziliśmy wywiad z zespołem Paula i Karol, którego muzykę bardzo sobie cenimy. Podczas rozmowy Karol Strzemieczny powiedział: „Bardzo znany amerykański gitarzysta, który przeprowadził się tu z żoną na rok, mówił, że jest pod wrażeniem tego, że główną rzeczą jaką się tu robi latem jest chodzenie po mieście i rozmawianie z ludźmi przed klubami. Był zachwycony, to właśnie uważał za coś bardzo warszawskiego. W innych krajach ludzie siedzą w knajpach, kawiarniach, albo chodzą na koncerty czy inne wydarzenia, a w Warszawie to środowisko, pewna społeczność, tworzy się po prostu rozmawiając, spotykając się na mieście, gdzieś przed klubem.” Eureka! To właśnie to! To właśnie ten brakujący puzzel. Dokładnie tego brakowało nam zimą. Brakowało ludzi tłoczących się pod knajpami na Placu Zbawiciela, tłumów na Krakowskim Przedśmieściu, rowerzystów, Veturilo, przyjaciół, których zawsze gdzieś się spotka.  Wiosną, nawet do obcych uśmiechasz się jak do starych znajomych, kiedy w środku tygodnia o 23 słuchasz razem z nimi koncertu zorganizowanego przez Cafe Kulturalną. Stoisz na Placu Defilad, rozglądasz się dookoła i nie możesz uwierzyć, że wciąż jesteś w tym samym mieście. Że teraz tańczysz i klaszczesz w rytm muzyki na świeżym powietrzu w samym centrum miasta, a jeszcze miesiąc wcześniej było tu pusto i głucho.

Kiedy przyszedł pierwszy ciepły weekend kwietnia i postanowiliśmy po prostu przejść się po mieście, nie mogliśmy uwierzyć własnym oczom. Mijaliśmy niewielkie targi z ubraniami, mini-imprezy gdzieś w bramie na Chmielnej, tłumy ludzi przesiadujących w kawiarniach, kolorowych ludzi, których zimą próżno było szukać na stołecznych ulicach. Widzieliśmy też dokładnie to, o czym mówił nam Karol. Ludzi takich jak my, ale też rodziny z dziećmi, którym naprawdę zależy na tym, żeby postać ze znajomymi, pogadać, przejść się gdzieś, nawet jeśli nie ma w tym konkretnego celu. Zima temu nie sprzyja, kiedy więc tylko słońce bardziej przygrzeje, widać, jak Warszawa się budzi, zaczyna tętnić życiem, znów być gwarna i tłoczna, pełna uśmiechniętych twarzy. Zaczyna żyć rozmową, przypadkowymi spotkaniami, muzyką, pulsować rytmem życia swoich mieszkańców. Klubokawiarnie, pełniące właściwie rolę mini domów kultury, wypełniają się po brzegi, a w powietrzu znowu czuje się atmosferę pełną entuzjazmu, kreatywności i zapału do robienia „czegoś”.

Wiosna, to dla tego miasta nie tylko pojawienie się kwiatów i zieleni, ale odrodzenie się wspólnych przestrzeni, powrót życia kulturalnego, ożywianie miejsc takich jak Praga, Powiśle czy plaże nad Wisłą. Chce się tu mieszkać i być uczestnikiem wszystkich wydarzeń, brać udział w tej pozimowej „pobudce”. Kiedy zimą myśleliśmy o naszej przyszłości w tym mieście, nie zawsze byliśmy pewni, czy to małżeństwo nie skończy się rozwodem.  Teraz, kiedy znowu jesteśmy ogarnięci szałem biegania po mieście, z całą pewnością możemy powiedzieć – bez Warszawy nie istniejemy.

Zapomnieliśmy już jak to jest się nudzić, jednak najlepsze dopiero przed nami. Oto nadchodzi maj, a wraz z nim otwarcie plenerowych klubokawiarni takich jak Miasto Cypel, Plac Zabaw czy Temat Rzeka. Oto idzie Noc Muzeów, która jest najbardziej popularnym wydarzeniem kulturalnym roku. Koncerty na świeżym powietrzu. Ogródki kawiarniane. Ludzie grający w badmintona w parkach. Nie możemy się doczekać, by znów po prostu rzucić się w wir wydarzeń i przez najbliższe miesiące większość wieczorów znów spędzać na mieście. W takiej Warszawie, tak odmiennej od tej zimowej, zimnej, kamiennej i pozbawionej osobowości, naprawdę można się zakochać. Dołożymy wszelkich starań, by jak najwięcej relacji z tego, co słychać na mieście ukazywało się na naszym blogu oraz jego fanpage’u.  Jak mówią słowa piosenki: Jak przygoda to tylko w Warszawie, jak przygoda to w maju gdy kwitną bzy…

 

Autorka współtworzy blog Śledź po Warszawsku

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...