Lewicowa oferta dla Warszawy

Daniel Nowak    2013-08-04 19:11:02

Referendum nawet jeśli wiążące, nie będzie oznaczać końca rządów PO w stolicy. Piotr Guział to człowiek lewicy, który wplątał się w dziwne prawicowe towarzystwo. Jeżeli w Warszawie do władzy dojdzie PiS, w każdej dzielnicy stanie pomnik Lecha Kaczyńskiego, a Parada Równości będzie zakazana. Takie wizje w rozmowie z Danielem Nowakiem z Polityki Warszawskiej kreśli Sebastian Wierzbicki, lider stołecznego Sojuszu Lewicy Demokratycznej i wiceprzewodniczący Rady Warszawy.

Źródło zdjęcia: Polityka Warszawska

Polityka Warszawska: Jak Pan ocenia liczbę zebranych podpisów przez organizatorów referendum?

Sebastian Wierzbicki: Liczba jest imponująca, trzeba jednak poczekać na ich weryfikację. Pamiętajmy, że w zeszłym roku przy referendum SPEC-owskim blisko 1/3 zebranych podpisów po sprawdzeniu okazała się nieważna. Jeśli po weryfikacji z 232 tysięcy podpisów zostałoby 230 000, to byłoby czego pogratulować.

A jak Pan ocenia zaangażowanie partii politycznych w tę kampanię?

Liczba podpisów zebranych przez poszczególne partie polityczne – może poza PiS-em – jest żenująca.  Jeżeli ugrupowania parlamentarne przynoszą po kilkaset lub kilka tysięcy podpisów to świadczy to o ich prawdziwym zaangażowaniu w referendum oraz ich rzeczywistej sile i zdolnościach organizacyjnych. Nie ukrywam, że Sojusz Lewicy Demokratycznej cieszy się ze słabości konkurencji, zarówno tej z lewej, jak i prawej strony, a sama informacja o zebranych przez nią podpisach nas rozbawiła. Dobry wynik uzyskał PiS, ale pamiętajmy, że partia Kaczyńskiego tak naprawdę włączyła się do akcji od samego początku, bo już po przychylnym liście Mariusza Kamińskiego działacze w dzielnicach zaczęli zbierać podpisy.

Czy SLD nie żałuje tego, że nie włączyło się w akcję zbierania podpisów?

Nie. Z naszego punktu widzenia nic się nie zmieniło. Nasze argumenty odnośnie tego referendum były od samego początku jasne, czytelne i uczciwie przedstawione. Negatywnie oceniamy ostatnie 3 lata samodzielnych rządów Platformy Obywatelskiej i Hanny Gronkiewicz-Waltz w Warszawie i wielokrotnie o tym mówiliśmy. Naszym celem jest odsunięcie PO od władzy w mieście, ale nawet ewentualne odwołanie Hanny Gronkiewicz-Waltz do tego nie doprowadzi, bo w jej miejsce powołany zostanie przez premiera polityczny komisarz, który paradoksalnie może wzmocnić Platformę Obywatelską.

Wzmocnić?

Paradoksalnie komisarz może wyjść Platformie na dobre. Jeżeli pojawi się nowa osoba, z odpowiednim wizerunkiem i zaufaniem społecznym, nie kojarzona z dotychczasowymi błędami PO w mieście, która zacznie na dodatek oddawać do użytku wiele inwestycji, z którymi Platforma chce za wszelką cenę zdążyć przed wyborami, to partia Tuska może zatrzymać i odwrócić w Warszawie swą złą passę.

Wracając do referendum, chciałbym zwrócić uwagę, że wbrew szumnym zapowiedziom nie była to inicjatywa społeczna, obywatelska, ale projekt polityczny kilku ugrupowań, które na koniec pokłóciły się ze sobą. Obóz referendalny trawią dziś wzajemne oskarżenia, pretensje i rozliczenia i dlatego cieszę się, że nas w tym kotle nie ma. SLD przygotowuje się swoim rytmem do wyborów w  przyszłym roku i nie marnujemy energii na inne projekty – zwłaszcza te, które są przygotowane i realizowane dla wzmocnienia naszej konkurencji. Sprawa referendum nie została jeszcze zakończona. Czekamy spokojnie na weryfikację podpisów  i jeżeli okaże się, że jest ich wymagana liczba i komisarz wyborczy ogłosi decyzję przeprowadzeniu o referendum, to Sojusz Lewicy Demokratycznej będzie podejmował dalsze decyzje.

Czy brak zaangażowania w akcję zbierania podpisów nie spowodował, że wyrósł wam, na lewicy, nowy konkurent w postaci Piotra Guziała?

Z całym szacunkiem, ale Warszawska Wspólnota Samorządowa nie jest dla nas żadnym konkurentem, bo z lewicą ona nie ma nic wspólnego. Poza Piotrem Guziałem i kilkoma radnymi z Naszego Ursynowa (nota bene byłymi działaczami SLD) tam są przede wszystkim byli działacze Prawa i Sprawiedliwości, Platformy Obywatelskiej, AWS, LPR i innych prawicowych organizacji. Tam jest aż czarno od prawicy. Naprawdę dziwię się Piotrkowi Guziałowi, że zaangażował się we współpracę z ludźmi o takich poglądach, jak P. Wipler, A. Górski, M. Gosiewska, M. Maciejowski, czy M. Makuch. Żaden człowiek lewicy w takim towarzystwie by się dobrze nie czuł, a samo wciąganie na maszt tęczowej flagi wyznacznikiem lewicowości na pewno nie jest.

Jak Pan ocenia Piotra Guziała jako polityka?

Znamy i kolegujemy się z Piotrkiem kilkanaście lat, z czego przez większą część współpracowaliśmy ze sobą. Dziś nasze polityczne drogi coraz bardziej się rozchodzą, bo Piotr wybrał aktywność w towarzystwie, o którym mówiłem wcześniej. Szkoda, bo jest politykiem bardzo sprawnym, energicznym i zaangażowanym. Natomiast żeby być dobrym i skutecznym politykiem - nie przez chwilę, ale na lata - trzeba nie tylko obiecywać i opowiadać, ale realizować swoje obietnice i zapowiedzi, a to już jest żmudna praca za biurkiem, której Piotr ze swoim charakterem za bardzo nie lubi. To typowy polityk wiecowy, bardzo zdolny, który potrafi wyjść i porwać za sobą tłum, narobić ferementu i rozpalać tak, jak teraz podpalił Warszawę i kraj. Tylko, że po pożarze trzeba mozolnie odbudowywać i tu z Piotrkiem może być już gorzej (śmiech). Ale mówiąc poważnie, to lubię go, życzę mu jak najlepiej i żałuję, że wplątał się w takie towarzystwo.

Mówi Pan, że Piotr Guział słabo czuje się siedząc za biurkiem, ale jako burmistrz Ursynowa miał najlepiej wykorzystany budżet ze wszystkich dzielnic.

Wiem, czym Piotr się chwali i mu tych sukcesów nie odbieram. Natomiast trzeba pamiętać o tym, że przez wiele lat Ursynów był dzielnicą, w którą pompowano takie pieniądze, jak w rzadko którą. Nie ma tam problemów związanych z utrzymaniem zasobu komunalnego, pomocą społeczną. Tam żyją ludzie dobrze sytuowani, mieszkania są prywatne, bądź spółdzielcze, szkoły doinwestowane, a budżet na kulturę i promocję taki, że non stop można tam organizować dla mieszkańców ciekawe wydarzenia. Ursynów ma o połowę mniej problemów, niż mają inne dzielnice. Chciałbym, żeby Piotrek przyszedł i sprawdził się choć przez miesiąc na stanowisku burmistrza dzielnicy Pragi Północ, bo wtedy zobaczyłby jakie problemy ma większość samorządowców w tym mieście.

Trudno sobie wyobrazić, że ponad 100 tysięcy podpisów pod wnioskiem o referendum zostanie zakwestionowanych…

Ja jestem w stanie wyobrazić sobie wszystko (śmiech)

… ale przyjmijmy, że jednak referendum się odbędzie. Czy koalicji referendalnej uda się odwołać Hannę Gronkiewicz-Waltz?

Wszystko zależy od chęci i zaangażowania poszczególnych partii i organizacji w mobilizację swoich elektoratów. Zarówno tych z koalicji referendalnej z PiS-em na czele (który chce przekuć referendum we własny sukces), jak i tych, którzy w zbieranie podpisów się nie angażowali, jak SLD, bądź są referendum przeciwni, jak PO. Pytanie, czy po awanturze o podpisy w obozie referendalnym wszyscy jego uczestnicy będą w dalszym ciągu tak samo zaangażowani w projekt, który coraz bardziej przeradza się w projekt marszu PiS-u po władzę w mieście? Premier Tusk namawia warszawiaków do bojkotu referendum, co dla mnie w ustach premiera jest co najmniej dziwne. Ale warto pamiętać, że do takiego samego bojkotu wzywał w 2010 roku w Łodzi Jarosław Kaczyński, kiedy SLD chciało odwołać prezydenta Kropiwnickiego.

I to się na prezydencie Kropiwnickim zemściło…

Na prezydencie Kropiwnickim to się zemściło, ale czy zemści się na Hannie Gronkiweicz-Waltz? Blisko 400 tysięcy głosujących  to jest bardzo dużo i w mojej ocenie tyle osób nie weźmie udziału w referendum. Jeżeli Platforma Obywatelska wezwie swoich zwolenników do pozostania w domu, to większość osób, które pójdzie zagłosować najprawdopodobniej będzie chciało odwołania Pani Prezydent. Wynik referendum będzie więc pewnie negatywny, aczkolwiek jego ważność pozostaje kwestią otwartą.

Jak ocenia Pan siedmioletnie rządy Hanny Gronkiewicz-Waltz w Warszawie?

W 2006 roku Hanna Gronkiewicz-Waltz wygrała wybory nieznaczną ilością głosów, dzięki zwolennikom Sojuszu Lewicy Demokratycznej, który w drugiej turze ją poparł. W efekcie tego zostało podpisane porozumienie pomiędzy SLD i PO o współpracy na rzecz rozwoju miasta. Nie była to formalna koalicja, co z dzisiejszej perspektywy wydaje się być błędem, ale takie były ówczesne realia polityczne. Przez pierwsze cztery lata rządów Hanny Gronkiewicz-Waltz to porozumienie lepiej lub gorzej funkcjonowało. Klub SLD (początkowo pod szyldem Lewica i Demokraci) był swojego rodzaju buforem, który nie pozwalał Pani Prezydent i PO na realizację wielu postulatów liberalnych. Nie zgadzaliśmy się na prywatyzację SPEC-u, na podwyżki czynszów, na tak drastyczne podwyżki biletów komunikacji miejskiej. Przy każdej decyzji godzącej w Warszawiaków żądaliśmy rozwiązań osłonowych, chroniących przede wszystkim najmniej zamożnych mieszkańców miasta. Po 2010 roku tego bufora zabrakło, dlatego Platforma rządząca już samodzielnie mogła sobie pozwolić na tak drastyczne podwyżki cen biletów, czynszów, opłat za użytkowanie wieczyste, za wodę, za ścieki, przedszkola i żłobki. W mieście zdrożało wszystko. Pani Prezydent zachowuje się, jakby nadal była prezesem Narodowego Banku Polskiego, któremu muszą się przede wszystkim zgadzać rzędy cyferek i wskaźniki, a dopiero potem dobro mieszkańców. Na pewno dorobku Hanny Gronkiewicz-Waltz nie można ocenić jednoznacznie, bo zwłaszcza w pierwszych czterech latach udało się jej – również przy wsparciu SLD – zrobić dla Warszawy wiele. Ostatnie dwa lata wypadają jednak gorzej, co moim zdaniem wynika przede wszystkim z za małej kontroli i zbyt dużej swobody, jaką Pani Prezydent dała swoim urzędnikom.

Kto będzie kandydatem Sojuszu na prezydenta Warszawy?

Sojusz Lewicy Demokratycznej ma dziś o tyle komfortową sytuację, że chętnych do kandydowania jest więcej, niż się początkowo wydawało. Poważnie myśli o tym wielu polityków z pierwszych stron gazet, jak chociażby Wojciech Olejniczak. Europoseł z Warszawy był naszym kandydatem w ostatnich wyborach, ale wówczas była zupełnie inna sytuacja zarówno wewnątrz SLD, jak i na warszawskiej scenie politycznej. Kolejną mocną kandydaturą jest Marek Balicki – dyrektor jednego z najlepiej zarządzanych szpitali w Warszawie, były senator, minister zdrowia, doradca prezydenta Kwaśniewskiego, który w 2002 roku wszedł z Lechem Kaczyńskim do drugiej tury wyborów prezydenckich w stolicy pokonując ówczesną gwiazdę Platformy Obywatelskiej Andrzeja Olechowskiego. W gronie potencjalnych kandydatów mamy kobiety: Katarzynę Piekarską i posłankę Małgorzatę Szmajdzińską, byłą radną Warszawy. Do dyspozycji w kwestii ewentualnego startu oddał się jeden z najbardziej wyrazistych polityków SLD i szef tej partii na Mazowszu Włodzimierz Czarzasty. Nie można zapominać, że w szeregach warszawskiego SLD są też politycy takiego formatu jak były premier Józef Oleksy i cały szereg ministrów z rządów Cimoszewicza, Millera i Belki. Jak widać z kandydatami nie mamy więc problemów. Aktualnie prowadzimy konsultacje z mieszkańcami oraz niezależne badania, które mają pokazać jakiego kandydata Warszawiacy by oczekiwali. Być może jest tak, że Warszawiacy mają już dość tych „dużych” nazwisk i chcieliby kogoś nowego, świeżego, związanego z samorządem. Takich kandydatów również byśmy bez problemu znaleźli.

Jakich?

(Śmiech) Nie chciałbym rzucać nazwiskami, bez konsultacji z kolegami. Natomiast mamy w Warszawie radnych, burmistrzów, byłych prezydentów którzy działają w samorządzie terytorialny od lat – niektórzy nawet od jego powstania. Bez problemu mógłbym wymienić kilkanaście nazwisk, które zadaniom jakie stoją przed prezydentem Warszawy bez problemu by sprostali.

Kto Pana zdaniem był najlepszym prezydentem Warszawy?

Na pewno nie zgadzam się z Ludwikiem Dornem, który w wywiadzie dla Państwa portalu mówił, że był to Lech Kaczyński.

Lech Kaczyński i Sokrates Starynkiewicz.

Jeżeli chodzi o Starynkiewicza to tu się już zgadzam. Sokrates Starynkiewicz zrobił dla tego miasta bardzo dużo i nie chodzi tylko to o budowę miejskich wodociągów, ale szereg innych rzeczy. Doprowadził do dwukrotnego wzrostu dochodów kasy miejskiej, bez obciążania podatkowego mieszkańców, uruchomił pierwszą publiczną linię tramwaju poszerzenie i wybrukowanie wielu ulic, tzw. kocie łby zastępowano granitową kostką, pod koniec jego prezydentury zastosowano także pierwsze nawierzchnie betonowe, zmodernizowano oświetlenia ulic budując 3 tys. latarni gazowych, powstała sieć telefoniczna, uporządkowano spraw targowisk, uregulowano 11 km lewego brzegu Wisły od Mostu Kierbedzia w górę rzeki. Był bez wątpienia wybitnym prezydentem miasta i to mimo, że rządził z namaszczenia Cara i miał ciemną kartę w swej historii, jaką było tłumienie buntów chłopskich na Lubelszczyźnie. Hanna Gronkiewicz-Waltz powinna się wiele od niego uczyć.

Kolejna postać to Stefan Starzyński, nad którego nie trzeba się rozwodzić. W pamięci zapisał się przede wszystkim z racji swojej roli w obronie Warszawy w 1939 roku, ale trzeba pamiętać o jego wizjach i działaniach na rzecz rozwoju Warszawy.

Chciałbym zwrócić jednak uwagę na okres, o którym się nie mówi, czyli czasy po 1945 roku. Tutaj bezapelacyjnie numerem 1 jest dla mnie inżynier Jerzy Majewski, który od 1967 roku związany był z samorządem Warszawy, a w latach 1973-1982 był prezydentem Warszawy. Wcześniej pracował w miejskich przedsiębiorstwach dokładnie poznając w ten sposób Warszawę i odbudowując ją z ruin. Był też między innymi pełnomocnikiem rządu ds. budowy metra w Warszawie, wiceprzewodniczącym i przewodniczącym Społecznego Komitetu Odbudowy Zamku Królewskiego w Warszawie. Doskonale znał Warszawę i to miasto zawdzięcza mu bardzo wiele. A prezydenci ostatnich 20 lat? Tak jak mówiłem, na pewno nie był to Lech Kaczyński i na pewno nie jest to Hanna Gronkiewicz-Waltz, choć w moim rankingu jest dużo wyżej niż były prezydent.

A Paweł Piskorski?

No nie…  Paweł Piskorski na pewno dużo w tym mieście inwestował, natomiast atmosfera towarzysząca tym inwestycjom wyklucza, moim zdaniem, jego obecność wśród najlepszych prezydentów Warszawy. Mówię o samym klimacie, bo do samej działalności Pawła jako prezydenta nie mam zastrzeżeń żadnych i czasy jego urzędowania na pewno stanowiły okres świetności stołecznego samorządu.

Jakie są relacje SLD z innymi lewicowymi partiami w Warszawie?

Dla mnie priorytetem zawsze było, żeby Sojusz Lewicy Demokratycznej nie był partią skostniałych działaczy, którzy siedzą zamknięci w gabinetach. Warszawskie SLD jest w chwili obecnej partią, która ma bardzo młodych polityków. Większość kierownictwa warszawskiego, czy władz poszczególnych dzielnic, to ludzie młodzi. Więc nie mamy żadnej bariery mentalnej, żeby współpracować z innymi organizacjami, czy partiami – na przykład z Zielonymi. Wiele akcji Zielonych wspieramy, na przykład projekt uchwały zmniejszający opłaty za korzystanie z komunikacji miejskiej. Ten projekt, poparty 17 tysiącami podpisów, został już złożony, ale po weryfikacji blisko 8 tysięcy podpisów wylądowało w koszu, więc nasza młodzieżówka zaangażowała się w dozbieranie brakujących podpisów. Wcześniej zresztą obiecałem Agnieszce Grzybek, że jeżeli nie uda im się ich zebrać, to my  złożymy ten projekt jako Klub SLD niejako w imieniu Zielonych. Rozmawiamy się ze wszystkimi organizacjami jakie się do nas zgłoszą. Razem z ZNP broniliśmy dodatków motywacyjnych dla nauczycieli, ze związkowcami z komunikacji broniliśmy ich przywilejów, podobnie jak doktorantów. To samo tyczy się stowarzyszeń lokatorskich, działkowców i spółdzielców, których problemy są aktualnie naszym priorytetem. Na bieżąco współpracujemy z OPZZ, Unią Pracy, której działacze zostali radnymi z naszych list. W przypadku Ruchu Palikota, nasze wzajemne relacje są w dużej mierze wyznaczane tym, co między naszymi liderami dzieje się na górze.

W Warszawie lewica już dawno nie osiągnęła sukcesu. Czy warszawiakom potrzeba jest lewica?

W Warszawie do tej pory, aż do kryzysu żyło się stosunkowo dobrze. Przeciętne zarobki były wysokie w stosunku do reszty kraju, nie było bezrobocia, a miasto miało tyle pieniędzy, że oferowało mieszkańcom bardzo wiele, nie sięgając do ich kieszeni. Dlatego oferta programowa lewicy nie trafiała do warszawiaków. Teraz to się zmieniło. Kryzys, technokratyczne rządy PO, konflikty władz Warszawy z wieloma środowiskami w mieście sprawiają, że nadchodzi szansa dla lewicy, która będzie zwracać większą uwagę na realne problemy warszawiaków.

Na prawicy też macie konkurencję. Prawo i Sprawiedliwość oraz Solidarna Polska również mają socjalne zacięcie.

W przypadku PiS jest tak, że są zawsze przeciwko Platformie Obywatelskiej i tak jest również w Radzie Miasta. Zdarza się nam tak samo głosować, bo w wielu przypadkach mamy podobny pogląd, np. na kwestie społeczne, czy liberalne pomysły Platformy Obywatelskiej.

To czy w takim razie możliwa byłaby w przyszłej kadencji koalicja SLD-PiS?

Uważam, że o koalicjach powinno się rozmawiać dopiero po wyborach. Ponoć w polityce nigdy nie mówi się „nigdy”, ale osobiście jestem daleki od takiej koalicji. Wprawdzie, w samorządzie ulice nie są ani czarne, ani czerwone, ale ich nazwy już tak. I chociażby już tu mamy pierwsze pole konfliktu. Wbrew pozorom w polityce samorządowej wiele akcentów rozkładanych jest zupełnie gdzie indziej. Jeżeli w Warszawie do władzy dojdzie PiS to będziemy mieć pomnik Lecha Kaczyńskiego w każdej dzielnicy, ileś tam muzeów, ulic i parków smoleńskich, a Parada Równości będzie zakazana. SLD woli patrzeć w przyszłość, i zamiast samych muzeów i pomników budować szkoły, żłobki i przedszkola. Trzeba również pamiętać o zaszłościach, o tym, że rządy PiS-u w Warszawie nie wyszły mieszkańcom na dobre. Oprócz Muzeum Powstania Warszawskiego nie powstało nic, a miasto znalazło się w zapaści inwestycyjnej. Nie wyobrażam sobie koalicji z kimś, kto nie będzie prorozwojowy i dla kogo na pierwszym miejscu nie będą mieszkańcy. Ale poczekajmy do wyborów, bo wtedy będziemy wiedzieć, jakie scenariusze są możliwe w Radzie Miasta i dzielnicach.

Jakie są najważniejsze wyzwania dla Warszawy na najbliżej lata zdaniem Sojuszu Lewicy Demokratycznej?

Dla nas podstawowym celem jest zatrzymanie pauperyzacji mieszkańców Warszawy. Chcemy skończyć z polityką ciągłego sięgania do kieszeni mieszkańców. W Warszawie jest jeszcze wielki, niewykorzystany potencjał inwestycyjny i to powinno być głównym źródłem polityki gospodarczej miasta, a nie obciążanie warszawiaków coraz to nowymi opłatami. Drugim naszym celem jest dbanie o potencjał społeczny poprzez zapewnienie miejsca w żłobkach i przedszkolach. Jeżeli ludzie mają pracować, to muszą mieć pewność, że ich dzieci znajdą miejsce w tych placówkach. W Warszawie, która jest stolicą europejskiego państwa, edukacja powinna stać na najwyższym, światowym poziomie, a z tym też jest różnie. Trzecią niezwykle ważną rzeczą jest kwestia pomocy społecznej. Obecnie na przykład na Pradze Północ zawieszone są dodatki celowe i wiele innych świadczeń na rzecz ludzi, którzy naprawdę nie mogą znaleźć pracy. Jest to skandal. Polityka społeczna w Warszawie musi być odpowiednio finansowana, żeby system pomocy najsłabszym działał lepiej. Czwartą rzeczą jest kultura, która w Warszawie traktowana jest bardzo po macoszemu. Przegrana w konkursie na Europejską Stolicę Kultury jest w mojej ocenie jedną w większych wpadek obecnych władz miasta. Chcemy zrównoważonego rozwoju Warszawy, a to oznacza nadrobienie wieloletnich zaniedbań po praskiej stronie Wisły. Tych spraw jest dużo więcej i w swoim programie odniesiemy się do nich wszystkich. Wiele z nich ma znaczenie lokalne, aczkolwiek równie istotne dla mieszkańców poszczególnych dzielnic. Ale o tym musielibyśmy rozmawiać przez kilka godzin (śmiech).

Dziękuję bardzo za rozmowę.

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...