Lato w mieście? Tak!

Agata Witkowska    2013-08-10 21:30:01

Kilka miesięcy temu nie mogłam się nadziwić, jak innym miastem jest Warszawa, kiedy kończy się zima i przychodzi wiosna. Kiedy nadeszły upały i koszmarna duchota zaczęła zmuszać mnie do opuszczania mieszkania, przekonałam się, że moje miasto rozwija się w tak szybkim tempie, że wystarczył miesiąc bez aktualizacji, abym przegapiła otwarcie co najmniej kilku nowych plenerowych knajp. Co jednak najmilsze – odkryłam, że stolica wciąż potrafi mnie zaskoczyć i wzbudzić we mnie poczucie, że chociaż jest największym miastem w Polsce, to jednak można w niej znaleźć miejsca, w których można się odprężyć i zapomnieć o codziennej gonitwie. Poczuć się jak na wakacjach, nawet jeśli jest środek tygodnia i następnego dnia trzeba wrócić do obowiązków.

Źródło zdjęcia: Polityka Warszawska

Najciekawszym zjawiskiem ostatnich miesięcy jest dla mnie niebywały rozwój nocnego życia nad Wisłą. Nie wiadomo skąd, sama nie wiem kiedy, nad rzeką pojawiły się miejsca takie jak Kurort, Pomost 511, Kolor Niebieski czy Niedorzeczni, dołączając do Cudu Nad Wisłą, BarKi i Tematu Rzeka. Własnego beach baru doczekał się już nawet Żoliborz.

 Prowadzę bloga o fajnych miejscówkach w stolicy, więc powinnam być na bieżąco z tym co się dzieje.Wstyd jednak przyznać, że dopiero teraz miałam okazję naprawdę sprawdzić, jak wygląda ten typ nocnego imprezowania. Wzięłam się w garść i sprawdziłam trzy miejsca z powyższych – było fajnie, chociaż to wciąż nie było dla mnie to. Na Bulwarach Wiślanych „na dziko” było ciemno i niezbyt wygodnie. Chociaż cenię sobie prawą stronę Wisły, to jednak trzeba przyznać, że po zmroku nie tworzy ona na tyle ciekawego widoku, by wślepianie się w nią przez cały wieczór było jakąś szczególną rozrywką. W jednym z nadrzecznych knajpek straszyły toi toie, w kolejnej brak klimatu innego, niż w jakimś zwykłym, stacjonarnym barze.

Dopiero Temat Rzeka mieszczący się tuż obok Mostu Poniatowskiego, poniżej Stadionu Narodowego, naprawdę rzucił mnie na kolana. Niby nic, piwo pite na piasku z dudniącym bitem gdzieś w tle. Widok oświetlonych mostów i budynków, świetny klimat wakacyjnej imprezy, szumiące trawy i woda przede mną, zrobiły jednak na mnie takie wrażenie, że poczułam się, jakbym pierwszy raz w życiu była w tym mieście. Jakaś totalna nowość, objawienie, szok, że można tu robić coś tak fajnego. Niebo pomarańczowe od zachodzącego słońca, dookoła grupki przyjaciół i pary na randkach. Chłopaki ślizgający się na skimbordzie na specjalnym torze, parkiet pełen ludzi -czuję, że jestem na wakacjach, chociaż następnego dnia rano muszę wstać do pracy.

Źródło zdjęcia: Polityka Warszawska

Jak jednak wiadomo, życie w stolicy to nie tylko puby, kluby i knajpy, ale też wspaniałe parki, które są chyba moim ukochanym elementem tego miasta. Kiedy upał mnie wykańcza, a nie mam ochoty na przebywanie w tłumie, bardzo cenię sobie Kępę Potocką, a szczególnie jest bliższą Bielanom część. Stojąc na jednym z mostków łączących dwa brzegi kanałku, patrząc na pływające kajakami dzieci, dziewczynki siedzące na pomoście i moczące nogi, ponownie poczułam się, jakby to w ogóle nie była Warszawa, a jakaś urokliwe miejsce na Mazurach. Podobnie czuję się w Parku Skaryszewskim czy na Polu Mokotowskim. Nie wiem skąd to się bierze, ale dużą przyjemność sprawia mi patrzenie na warszawiaków uprawiających sporty wszelkiej maści oraz psy z ogromną radością wskakujące do wody. Potrafię tak siedzieć godzinami i być myślami zupełnie gdzie indziej. Aż trudno uwierzyć, że to wszystko nie dzieje się na obrzeżach miasta, a zaledwie kilkanaście minut od centrum.

Prawie całe swoje życie w Warszawie mieszkałam nad Kanałkiem Bródnowskim, większość wakacji – nad małym mazurskim jeziorem. Być może dlatego właśnie, szczególnie ostatnio, kiedy z targówczańskiego Zacisza przeprowadziłam się na bielańskie Piaski, bywam zmęczona blokami, wieżowcami, tramwajami i skwarem nagrzanego betonu. Marzę wtedy, żeby być gdzieś indziej, najlepiej tam, gdzie moje serce wyrywa się przez wszystkie zimowe miesiące, czyli nad wodą. I chociaż w Warszawie nie ma jezior, to jednak bez problemu znajduję tu dla siebie wytchnienie, chwile, które są namiastką wyjazdu i pozwalają mi naładować baterie. Nie mam problemu ze spędzaniem tu sporej części lata. Gdybym miała powiedzieć za co najbardziej kocham swoje miasto, to chyba właśnie za to – za tą niebywałą różnorodność, dzięki której mam wszystko czego dusza zapragnie. Jeśli mam ochotę być w tłumie i w zgiełku dużego miasta – jadę co Centrum, jeśli mam ochotę na spacer po ładnej okolicy – jadę na Żoliborz lub Mokotów, jeśli potrzebuję schłodzić się w lesie, to podobnie jak z wodą, mam cały wachlarz możliwości. Tylko gór i morza tu brak. Warszawo, jak cię nie lubić? :-)

 

Autorka współtworzy bloga Śledź po Warszawsku.

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...