Rodzina na swoim? Umowy na hejnał w Śródmieściu

Jan Kunert    2015-09-30 08:08:37

Wybrani urzędnicy, w tym syn naczelnik, dostali zlecenia na łącznie 143 tys. zł. Etat ma syn kierowcy ze stołecznego ratusza. Śródmiejski radny pyta o nieprawidłowości w urzędzie. Rzecznik dzielnicy zaprzecza i mówi, że wszystko jest zgodne z prawem.

Jan Śpiewak, radny Miasto jest Nasze, złożył właśnie interpelację w której pyta o nepotyzm, ustawiane konkursy i dodatkowe zlecenia dla urzędników. „W związku z ponawiającymi się głosami mieszkańców zwracam się z pytaniem dotyczącym zawierania umów zlecenia i o dzieło pracownikom etatowym oraz przeprowadzania konkursów w wydziale budżetowo-księgowym dla dzielnicy Śródmieście” - czytamy w dokumencie.

Umowa z synem naczelnik. Etat dla syna kierowcy Ratusza

Mateusz Dallali, rzecznik dzielnicy Śródmieście, na część pytań odpowiada twierdząco. - W 2012 roku z synem naczelnik wydziału podpisano dwumiesięczną umowę zlecenie na doraźne uzupełnianie bazy podatkowej - przyznaje „Polityce Warszawskiej”. Dodaje, że była to jednorazowa sytuacja i zapewnia, że nie powtórzy się w przyszłości. Potwierdza również, że od kwietnia 2012 roku etatowym pracownikiem urzędu jest syn kierowcy, zatrudnionego w stołecznym ratuszu. - Fakt pozostawania w stosunku pokrewieństwa z innym pracownikiem urzędu, nie stanowi przeszkody ani prawnej ani faktycznej do jego zatrudnienia - mówi rzecznik. Zaznacza, że przepisy na to nie pozwalają, jeśli między członkami bliskiej rodziny byłaby podległość służbowa. - W trakcie naborów badana jest jedynie ta kwestia, jako ograniczająca kontytucyjne prawo do pracy - zaznacza.

Zaprzecza, żeby naczelnik wydziału była spokrewniona z zatrudnionymi w nim pracownikami i podkreśla, że wszyscy zostali zatrudnieni po przeprowadzeniu otwartych naborów. - W marcu 2010 r. naczelnik złożyła, zgodnie z obowiązującymi przepisami, oświadczenie, że w podległym jej wydziale nie jest zatrudniony nikt będący małżonkiem, krewnym lub powinowatym w I lub II stopniu - mówi. - 21 września powtórzyła to oświadczenie. Zaprzeczyła, żeby z osobami, które wymienia radny Jan Śpiewak w interpelacji wiązały ją jakiekolwiek więzi, nawet towarzyskie - dodaje rzecznik.

Umowy za 143 tys. zł. Pięć dni pracy za 1,1 tys. zł.

Radny MJN pyta również o umowy zlecenia, które podpisywano z etatowymi pracownikami wydziału. Przyjrzeliśmy się im. Od listopada 2014 roku podpisano ich prawie siedemdziesiąt, na kwotę 143 tys. zł. W wydziale budżetowo-księgowym są zatrudnione 42 osoby. Dorobiło w ten sposób - 27. Trzy z nich miały podpisane trzy umowy, dwanaście osób miało po dwie, na podstawie jednej umowy pracowało dwanaście osób.

Osiemnastego listopada 2014 roku podpisano 15 umów. Za dwanaście dni pracy każdy z urzędników otrzymał od 4 do 3 tys. Zakres zadań? Koordynacja działań księgowości podatków i opłat lokalnych, wysyłka korespondencji w systemie komputerowym, weryfikacja stanu rozrachunków baz podatników, w związku z wprowadzaniem przez Ratusz jednolitego systemu podatkowego.

Dziesiątego grudnia 2014 roku znów podpisano serię umów. Tym razem dwadzieścia dwie. Ich zakres był identyczny jak poprzednio. Doszła jeszcze koordynacja działań księgowości, wysyłka PITów, klasyfikacja i archiwizacja dokumentów, a nawet ułożenie akt wewnątrz teczek. Okres każdej umowy to pięć dni. Wynagrodzenie - 1tys. zł. lub 1,1 tys. zł.

W marcu zlecono na zewnątrz jedną umowę opiewającą na 17,5 tys. za pół roku pracy. Zleceniodawca wystawiał faktury VAT, wprowadzał opłaty, prowadził rejestr umów (sic!), sporządzał noty księgowe itp.

W kwietniu zatrudniono studentkę do archiwizacji dokumentów. Za półtora miesiąca pracy zarobiła 7,5 tys. zł. 

Ostatnią partię umów podpisano 29 czerwca. Wszystkie opiewały na 9 tys. zł. za 3,5 miesiąca pracy. Zakres każdej umowy był identyczny - przeprowadzanie weryfikacji w systemach księgowych oraz wprowadzanie do systemów aktów notarialnych, co było związane z podatkami od nieruchomości.

Dallali: Dodatkowe umowy to nie standard, to konieczność

Rzecznik dzielnicy tłumaczy, że umowy zlecenia z pracownikami wydziału budżetowo-księgowego podpisywane są wyłącznie w razie konieczności realizacji zadań objętych tajemnicą skarbową. - Zakres obowiązków wynikający z umów o pracę poszczególnych pracowników, był zupełnie inny od zakresu obowiązków wynikających z umów zleceń - mówi. Twierdzi, że taka praktyka nie jest standardem. Ma związek wyłącznie z kumulacją zadań dodatkowych, jakie muszą wykonać pracownicy. Mówi o organiczonym zasobie kadrowym. Dodaje, że urzędnicy nie pracowali w domach, a w urzędzie poza godzinami pracy. Pytamy czy wszycy pracownicy wydziału mogą liczyć na dorobienie w ten sposób do pensji? - Zadania były zlecane osobom, które posiadają odpowiednią wiedzę merytoryczną i doświadczenie zawodowe w określonej materii, znały specyfikę działania określonych progamów i miały uprawnienia do przetwarzania danych osobowych objętych tajemnicą - mówi Dalali. 

Pytamy też o wysokie wynagrodzenia zleceniobiorców umów (1,5 miesiąca pracy po godzinach za 7,5 tys., pięć dni za 1,1 tys. zł.). Rzecznik mówi, że nie są one wygórowane. - Są adekwatne do chrakteru świadczonej pracy, który wymaga odpowiedniej wiedzy specjalistycznej od danego pracownika, na dodatek wykonywanej po godzinach pracy - twierdzi.

Śpiewak: „Urząd to nie folwark”

- Wyjaśnienia rzecznika są niewiarygodne i niepoważne - ocenia Jan Śpiewak. Jest zbulwersowany liczbą umów - W innych dzielnicach takich zleceń jest rocznie kilka, a w Środmieściu kilkadziesiąt - mówi. - Tysiąc złotych za 5 dni pracy po godzinach w urzędzie dzielnicy, wskazuje na przynajmniej nieracjonalny podział pracy i daleko idącą niegospodarność - zarzuca. Twierdzi, że jest to podstawa do podjęcia działań dyscyplinarnych względem naczelnik wydziału. Czeka na oficjalną odpowiedź burmistrza na swoją interpelację i nie wyklucza powiadomienia organów ścigania. - Sprawa łudząco przypomina sytuacje na Bemowie i słynną aferę bemowską. Urząd to nie folwark. Platformie Obywatelskiej jak widać trzeba ciągle o tym przypominać - podsumowuje radny MJN.

O sytuację w wydziale zapytaliśmy również jego naczelnik. Nie odpowiedziała na nasze pytania. - Tylko ja jestem uprawiony do kontaktów z mediami - usprawiedliwia urzędniczkę Mateusz Dallali.

Napisz do autora: jan.kunert@politykawarszawska.pl

 

ZOBACZ TAKŻE:

Sąd: Śpiewak nie naruszył dóbr osobistych Jakubiaka

MJN składa doniesienie do CBA w sprawie Jakubiaka

Platforma w koalicji z MJN utrzymuje Śródmieście

 

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...