Polacy chcą i powinni zarabiać więcej | Kandydaci o pracy i płacy

Karolina Wiśniewska    2015-10-10 11:27:16

Pewnie większość z nas chciałaby zarabiać więcej, a pracować mniej, wcześniej pójść na emeryturę i jednocześnie mieć ją na tyle wysoką, aby pozwolić sobie na całkiem dostatnie życie. Dlatego temat kolejnej przedwyborczej debaty organizowanej w PAŃSTWOMIASTO to wyjątkowo „ciężki kaliber”. Płaca i praca – co proponowali nam poszczególni kandydaci?

Kolejna debata organizowana przez RDC, portal MamPrawoWiedzieć.pl i Państwomiasto już za nami. Tym razem w loży prelegentów zasiedli nie tylko ci, którzy walczą o mandat poselski, ale również ci, którzy ubiegają się o fotel senatora: Marek Borowski reprezentujący swój komitet wyborczy, Jan Maria Jackowski z Prawa i Sprawiedliwości, Waldemar Pawlak z Polskiego Stronnictwa Ludowego oraz Piotr Ikonowicz – „jedynka” na warszawskiej liście Ruchu Sprawiedliwości Społecznej.

25 lat minęło... Gdzie ten Zachód?

Podobnie jak w ubiegłym tygodniu, prowadzący debatę red. Piotr Gursztyn rozpoczął nie od pytania, lecz krótkiej anegdoty. – Kiedy na początku lat '90 wchodziłem w dorosłość, któryś z polityków powiedział, że potrzebujemy 25 lat, aby dogonić Zachód. 25 lat minęło, a my nadal słyszymy to samo. Polacy nie chcą już dalej czekać – mówił.

Piotr Ikonowicz nie do końca zgodził się z redaktorem. Przyznał, że w Warszawie poziom Zachodu dogoniliśmy dawno (a nawet przegoniliśmy), z tymże na Zachodzie pieniądze dzielone są sprawiedliwie, a w Polsce już nie. – Wielu Polaków nie ma swoich żadnych oszczędności, przez co czują się obywatelami drugiej kategorii – przekonywał. Jego zdaniem, Polacy pracują coraz dłużej i coraz ciężej, ale mają coraz mniej pieniędzy. – Nasze państwo jest przeciwko pracownikom, lokatorom i ludziom biednym, i zawsze stoi po stronie silniejszego – dodawał. Rację redaktorowi Gursztynowi przyznał za to kandydat PiS Jan Maria Jackowski, który przekonywał, że zastój Polski jest spowodowany m.in. błędami, jakie popełniono w okresie transformacji. – Jej beneficjentami stali się tylko nieliczni – przekonywał, porównując przy okazji rozwój Polski do remontu zniszczonego mieszkania. – Najpierw ktoś zorientował się, że nie działają okna, potem podłogi, a dopiero później okazało się, że nie działają same fundamenty – przyznał. – W całej tej sytuacji nie tyle chodzi o niecierpliwość Polaków, ile o sam fakt tego, że ludzie chcą zarabiać więcej i czerpać dzięki temu większą radość z życia, zawsze tak jest – skwitował komentarze poprzedników Waldemar Pawlak. Były premier przywołał jednocześnie popularny ostatnio wśród polityków temat minimalnej stawki godzinowej wynoszącej 12 zł brutto. – To znak, że politycy powoli zaczynają dostrzegać, że Polacy muszą zarabiać więcej – mówił i przypomniał, iż będąc ministrem gospodarki wyszedł z propozycją, aby pensja minimalna wynosiła 1500 zł. – Niestety minister Rostowski uznał, że to za dużo, co znacznie wpłynęło później na osłabienie dialogu ze społeczeństwem – podsumował.

Każdy polityk (zwłaszcza w okresie kampanii wyborczej) nie będzie miał żadnych wątpliwości co do tego, iż Polacy powinni zarabiać więcej. Pytanie tylko – jak to zrobić bez negatywnych konsekwencji w innych dziedzinach? Waldemar Pawlak przyznał, że jedną z poważniejszych sfer, na którą duży wpływ ma państwo są przetargi publiczne. Zdaniem byłego premiera, wykonujący te przetargi powinni zatrudniać ludzi na umowę o pracę, a państwo musi tego pilnować. – Rozpanoszenie się umów cywilno-prawnych to obecnie duży problem. One naturalnie są dopuszczalne, ale tylko w jakimś rozsądnym wymiarze, a nie jako trwała praktyka – oznajmił.

Wszyscy do RSS?

Zainteresowanie, jakie politycy wyrażają wokół spraw socjalnych na kilka tygodni przed wyborami, Piotr Ikonowicz skomentował krótko: „Nagle mam wrażenie, że wszyscy zapisali się do mojej partii”. Odnośnie minimalnej płacy za godzinę, przyznał z kolei, iż nie wszystko może wyglądać tak kolorowo, jak chciałyby tego poszczególne partie. – Pracodawcy będą po prostu zatrudniać na czarno, za co zapłacą mniej, dlatego nie jest to żadna realna zmiana – przekonywał.

Wyższa pensja minimalna

Z Ikonowiczem diametralnie nie zgadzał się senator Marek Borowski, powoływał się na dane Eurostatu czy Diagnozy Społecznej, której twórców z kolei Piotr Ikonowicz nazwał „nadwornymi oszustami”. Senator próbował udowodnić, że działacz RSS nie ma racji. – Od 2000 roku praca realna wzrosła o 4o proc. To, że ludzie chcą zarabiać więcej, to normalne – zawsze tak jest. Wyjeżdżają na Zachód? To znaczy, że mają taką możliwość – przekonywał. Między kandydatami doszło do ostrej wymiany zdań (zresztą nie po raz ostatni). Senator Borowski dość krytycznie ocenił też obecne związki zawodowe. – Te, które rozsiadły się w dużych firmach próbują dyktować warunki swoim pracodawcom. Z drugiej strony szkoda, że takie związki nie działają w małych prywatnych przedsiębiorstwach. Tam są potrzebne i państwo powinno odpowiednio dostosować przepisy, aby mogły być zakładane– komentował.

Wszyscy kandydaci zgodzili się z tym, iż pensja minimalna musi być wyższa, ale powinna być podnoszona stopniowo. – W przypadku radykalnych rozwiązań pracodawcy faktycznie będą zarabiać na czarno – przyznał Marek Borowski, który przy okazji mocno skrytykował pomysł PiS dotyczący wypłacania 500 zł na dziecko. – Taki sposób na załatwianie problemu pokazuje, że jesteśmy na księżycu – komentował.

Spór o kwotę wolną i 500 zł na dziecko

Do różnicy zdań doszło natomiast w przypadku równie popularnej ostatnio kwoty wolnej od podatku. Zdaniem senatora Borowskiego, to zbyt duża rozrzutność. – Przypominam, że z kwoty wolnej korzystają wszyscy. Zarówno ci, którzy zarabiają tysiąc złotych, jak i co, którzy zarabiają pięćdziesiąt tysięcy. Proponowane przez prezydenta Dudę 8 tys, to jednocześnie około 900 zł „na rękę” dla każdego obywatela. Dlatego wprowadzenie kwoty wolnej jest możliwe tylko po przebudowie systemu podatkowego w taki sposób, aby ci co zarabiają najwięcej z niej nie korzystali – tłumaczył. Z opinią Borowskiego stanowczo nie zgodził się Jan Maria Jackowski. Kandydat Prawa i Sprawiedliwości przekonywał, że w Polsce de facto i tak obowiązuje bardziej podatek liniowy, niż progresywny, bo 90 proc. Polaków płaci 18-proc. podatek, więc rozwiązanie zaproponowane przez Marka Borowskiego to nic innego, jak komplikowanie systemu. – Co do 500 zł na każde dziecko, jest to jak najbardziej realna obietnica. Całe przedsięwzięcie będzie kosztowało około 21 mld w skali roku, ale jednocześnie mamy w swoim programie opodatkowanie banków i sklepów wielkopowierzchniowych, więc pieniądze w budżecie będą – przekonywał Jackowski.

Premier Pawlak z kolei radził, abyśmy w kwestiach polityki podatkowej brali przykład z innych państw Europy, np. z Francji bądź Szwecji. – Francja ma system ukierunkowany na rodzinę. Tam podatek można rozliczać uwzględniając nie tylko małżonka, ale też i dzieci, i dziadków. Podatki są niższe, państwo mało zabiera, ale i mało daje. W Szwecji jest odwrotnie, państwo dużo zabiera, ale też dużo daje. Mi bardziej podoba się model francuski, ale wszystko jest kwestią dyskusji – mówił kandydat PSL.

Inwestycje ważniejsze niż konsumpcja

Stałą zasadą przedwyborczych spotkań jest pula pytań od publiczności. Obecni na sali słuchacze pytali o różne kwestie, na przykład o to, co może robić państwo, aby pracodawcom zwyczajnie opłacało się zatrudniać nowych ludzi. W tej kwestii nie było większych sporów. Kandydaci przekonywali, że potrzebne są ulgi podatkowe oraz mądra polityka inwestycyjna i innowacyjna. – Wbrew temu, co często się mówi, to nie konsumpcja jest najważniejsza, ale właśnie inwestycje – przekonywał Marek Borowski. – Konsumpcja podnosi poziom tylko na pewien krótki czas – dodał.

Obecna na sali Agata Nosal-Ikonowicz pytała kandydata PiS o pomysł na budownictwo komunalne. – Dziś zamiast wspierać te dziedziny wydaje się mnóstwo pieniędzy na wsparcie w kredytach hipotecznych – przekonywała. Jan Maria Jackowski zapewniał, że jego partia nie zgadza się z tego typu praktykami i ma kompleksowy program, który ma na celu wzmocnienie segmentu mieszkań komunalnych. – Ale nie dla każdego. Takie mieszkania powinny być przeznaczone dla ludzi o niższych dochodach. I będą – podsumował.

Zainteresowanie debatą było bardzo duże. Publiczność dopisała i chętnie zadawała pytania, co zresztą nie dziwi – temat zarobków i pracy dotyczy każdego z nas i zawsze jest jednym z głównym filarów kampanii każdego ugrupowania. O równie ważnych sprawach porozmawiamy już za tydzień. Tematem dyskusji będzie niebezpieczeństwo narodowe. Do zobaczenia w czwartek, o godz. 18.00 w Państwomiasto!

Napisz do autora: kwisniewska@politykawarszawska.pl

Czytaj relację z poprzedniej debaty ws. edukacji: 6-latki, gimnazja i drożdżówki 

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...