Jaki plan na polską kulturę? | Debata MamPrawoWiedziec.pl

Karolina Wiśniewska    2015-10-15 20:44:52

Media publiczne, świadczenia dla artystów, potrzebne (choć zdaniem niektórych – nie do końca) ustawy, np. ustawa o książce czy ustawa o sponsoringu. Odpolitycznienie kultury vs przekonanie, że to właśnie państwo powinno być jej głównym mecenatem – o tym wszystkim dyskutowali kandydaci ubiegający się o miejsca w Parlamencie.

Przedwyborcza debata na temat kultury odbyła się w odnowionym gmachu Biblioteki Publicznej m.st. Warszawy na Koszykowej. – Jeszcze kilka lat temu w miejscu, gdzie jesteśmy znajdowało się jedno wielkie podwórko. Cieszymy się, że dziś taka debata odbywa się właśnie tutaj – rozpoczął Michał Strąk, dyrektor biblioteki, ale też kandydat na posła z ramienia PSL i tym samym jeden z prelegentów. Organizatorem spotkania był serwis MamPrawoWiedziec.pl. W dyskusji wzięli udział reprezentanci siedmiu komitetów startujących w wyborach do Sejmu oraz prawnik Piotr Waglowski, który – jako kandydat niezależny – ubiega się o mandat senatora z Warszawy.

W większości programów wyborczych poszczególnych ugrupowań kultura traktowana jest trochę „po macoszemu”. Za dokładne i konkretne omówienie tej działki pochwalono na debacie jedynie Platformę Obywatelską, choć – jak przyznała prowadząca spotkanie Miłada Jędrysik – w niektórych kwestiach można mieć poczucie deja vu, a „nowe” propozycje PO to powtórka sprzed lat. – Jaki jest więc Wasz program dla kultury? – pytała w pierwszych minutach moderatorka.

Co dalej z mediami publicznymi?

Piotr Gadzinowski reprezentujący Zjednoczoną Lewicę zdecydowanie skupił się na mediach publicznych. – Trzeba uregulować sprawy zaległe – przyznał, mając na myśli przede wszystkim zapewnienie takim mediom stałego źródła finansowania. – Mamy pomysł, aby za miejsce abonamentu, który jest archaiczny i słabo ściągalny wprowadzić powszechny odpis podatkowy. To pozwoli mediom na uzyskanie nawet miliarda złotych – zapowiedział. Gadzinowski przekonywał, że media publiczne powinny zrezygnować z reklam i nie ścigać się za wszelką cenę z telewizjami komercyjnymi, co ma miejsce obecnie.

Z takim stanowiskiem zgodziło się później wielu innych kandydatów. Wspomniany już Michał Strąk przyznał, że jedną z przyczyn kiepskiej jakości mediów publicznych może być fakt, iż nigdy nie odbyła się debata na temat granic stosowania mechanizmu rynkowego. Media często kierują się przede wszystkim kapitałem i słupkami oglądalności, zapominając o misji jaką powinny spełniać. Swoją drogą – co podkreślał – brakuje dyskusji nie tylko na temat ustawy o mediach, ale o samej misji w ogóle – czym ona jest i jak ją spełniać.

– Media publiczne nie mogą być spółką handlową, ale instytucją kultury opartą o takie prawa, jak fundacje – mówił polityk Prawa i Sprawiedliwości Witold Kołodziejski. W ten sposób, telewizja publiczna bądź radio miałyby do zrealizowania konkretne cele misyjne zawarte już w swoim statucie. Podobnie z zarobkami. – Jeśli telewizja coś zarobi, będzie musiała przeznaczyć to na produkcję jakiegoś nowego przedsięwzięcia – tłumaczył.

W dyskusji na temat mediów nie zabrakło krytyki Platformy Obywatelskiej, która – jak przyznawali prelegenci – miała osiem lat i nic w tej kwestii nie zrobiła i wzięła się za zmiany tuż przed wyborami. Reprezentująca partię rządzącą posłanka Ewa Czeszejko-Sochacka na zarzuty odpowiedziała krótko: „Lepiej późno niż wcale” i poinformowała, że ministerstwo kultury zaczęło pracę nad ustawą o radiofonii i telewizji. – Chcieliśmy odejść od telewizji i radia publicznego jako spółek Skarbu Państwa i zamienić je w instytucje kultury wypełniające swoją konkretną misję. Ten projekt jest praktycznie gotowy, zobaczymy co zrobi z nim kolejny Sejm – powiedziała.

Potrzebna ustawa o książce

Piotr Gadzinowski ze Zjednoczonej Lewicy podkreślał w swoim wystąpieniu o sprawach związanych z uregulowaniem czytelnictwa. – Trzeba wrócić do ustawy o jednolitej cenie książki i to jak najszybciej – zaznaczył. Polityk mówił też o uregulowaniu Internetu. Podkreślał, że wolność w Internecie jest ważna i powinna zostać zachowana, niemniej jednak na pierwszym miejscu zawsze powinien być twórca i jego rola musi być wyraźnie zaznaczona.

– Kiedy tak podkreśla Pan wagę polskiej kultury, polskiej książki, polskiej telewizji, odnoszę wrażenie, że ma Pan bardzo nacjonalistyczne podejście w tej sprawie, to ciekawe – zażartował Piotr Waglowski. Choć nie da się ukryć, iż ustawa o książce była kolejną kwestią, w której zgodzili się ze sobą niemal wszyscy kandydaci. Konieczność jej szybkiego uchwalenia podkreślali w swoich wystąpieniach również Ewa Czeszejko-Sochacka z PO, jak i Andrzej Anusz z ugrupowania KUKIZ '15.

Aktywność obywateli i informacja publiczna

– Każdy z nas jest twórcą – przekonywał Piotr Waglowski, który w sferze kultury ma zamiar walczyć przede wszystkim o: dostęp do informacji publicznej, partycypację publiczną, czyli świadomą aktywność obywatelską oraz ochronę domeny publicznej. – To wszystko składa się na dobre prawo – zapewnia i dodaje, że jeśli ktoś myśli, że to nie jest związane z kulturą – myli się. Waglowski przypomniał, jak walczył ze zdigitalizowanymi zdjęciami udostępnianymi przez różne archiwa.  Na środku zdjęcia widzimy wielkie logo, które przysłania nam całą fotografię. Kiedy spytałem o jedno konkretne zdjęcie, odpowiedziano mi, że logo może zniknąć. Kiedy spytałem też o wszystkie inne zdjęcia, odpowiedziano z kolei, że nie, bo nie mają na to środków. O takich rzeczach nikt nie myśli, marnotrawione są publiczne pieniądze – przekonywał podczas debaty. 

Mieszkowski: Eksplozja talentów vs zastój polityków

Od mocnych słów krytyki rozpoczął swoje wystąpienie Krzysztof Mieszkowski, dyrektor Teatru we Wrocławiu i kandydat do Sejmu z list Nowoczesnej. – Przez ponad dwie dekady nie powstała w Polsce żadna polityka kulturalna. Mało tego, po '89 kultura została zupełnie zmarginalizowana. Państwo doszło do wniosku, że najważniejsza jest gospodarka, nie zaś kultura. A warto pamiętać, że to gospodarka jest częścią kultury, a nie odwrotnie – przekonywał. Podkreślał, że z jednej strony mamy do czynienia z prawdziwym wybuchem artystycznych talentów i ich eksplozją świadomościową, a z drugiej musimy sobie radzić z takimi problemami, jak niedofinansowanie i lekceważenie kultury przez państwo. Mieszkowski wytykał, punkt po punkcie, wszystkie niedoskonałości na rzecz tej sfery, czym niejednokrotnie naraził się innym kandydatom, zwłaszcza politykowi Prawa i Sprawiedliwości. Dyrektor wypomniał bardzo złą – jego zdaniem – decyzję o wprowadzeniu religii do szkół, przez co wycofano przedmioty związane z edukacją kulturalną, takie jak plastyka czy muzyka.

Bolączką polskiej kultury, zdaniem Mieszkowskiego jest również pewnego rodzaju ograniczenie niektórych polityków. Kandydat przywołał tu pamiętną i wywołującą duże kontrowersje Golgotę Picnic. – Nurt konserwatywny uniemożliwia rozwój kultury i jest w jakiejś mierze odpowiedzialny za jałowienie społeczeństwa – mówił i dodał, że nie rozumie, dlaczego księża mają tablety, telefony, korzystają z nowoczesności, a z drugiej strony nie pozwalają na nowoczesny rozwój sfery sacrum. – Każdy ma prawo do istnienia w przestrzeni publicznej jaką jest kultura, bez względu na to czy jest katolikiem, czy nie. Musi być wyraźny rozdział kultury od podziału partyjnego i politycznego – przekonywał.

Kołodziejski: Państwo mecenasem kultury

Reprezentujący Prawo i Sprawiedliwość Witold Kołodziejski przyznał, że teza kandydata Nowoczesnej o tym, iż „religia w szkołach zabiła polską kulturę” jest niepoważna. Jeśli zaś chodzi o plany jego partii w sferze kultury, jeden z najważniejszych to zero liberalizmu gospodarczego w kulturze. – Nie rynek, ale państwo musi być jej mecenasem – przekonywał. PiS dąży do tego od dawna i chce, aby na ten cel przeznaczano 1 proc. PKB. Kołodziejski niezbyt przychylnie odniósł się za to do wspominanej wielokrotnie w debacie ustawy o sponsoringu. Jego zdaniem, nie przyniesie ona nic dobrego, a wręcz przeciwnie. – Przyczyni się do tego że polscy aktorzy jeżdżą po Polsce z bzdurnymi komediami – mówił.

PO: 8 punktów dla kultury

Krytykowana często przez brak wizji czy konsekwencji Platforma Obywatelska ustami swojej reprezentantki odpowiedziała, że posłowie to politycy zajmujący się przede wszystkim tworzeniem prawa, którzy „każdego dnia pracują z konkretnymi ustawami”. Jeśli chodzi o program dla kultury, Ewa Czeszejko-Sochacka zapewniła, iż PO taki posiada (bardzo konkretny) i zrobi wszystko, aby go zrealizować. – Przez osiem lat staraliśmy się postawić bardziej na sferę infrastrukturalną, doprowadzić do tego aby powstały teatry, muzea filharmonie... Teraz chcemy skupić się na innych sprawach – mówiła.

W programie Platformy znajdziemy m.in. takie punkty, jak: podwyżki prac dla pracowników państwowych instytucji kultury, zabezpieczenie socjalne twórców poprzez sformułowanie odpowiedniego funduszu emerytalnego, fundusz domeny publicznej, który polegałby na tym, że to państwo zakupuje od artystów dzieła i umieszcza je w domenie publicznej i kodeks sponsoringu kultury.

Biblioteki 7 dni w tygodniu

Podczas całej debaty kilkakrotnie wracał problem czytelnictwa, o którym szeroko mówił również Michał Strąk, dyrektor biblioteki, w której miała miejsce debata. Jego zdaniem, jedną z wielkich bolączek czytelnictwa jest niska pozycja instytucji biblioteki, która z kolei spowodowana jest jej kiepską dostępnością. – Tylko nasza biblioteka (oprócz BUW-u) otwarta jest 7 dni w tygodniu. Niektóre otwarte są nie dość, że 5 dni w tygodniu, to jeszcze tylko w godzinach pracy. Gdyby to zmienić, hierarchia bibliotek na tle różnych instytucji kultury mogłaby wzrosnąć – przekonywał.

Jedną z największych zagadek debaty był przedstawiciel ugrupowania KUKIZ'15, bo – jak zaznaczyła prowadząca spotkanie Miłada Jędrysik – w swojej wyborczej strategii KUKIZ o kulturze nie ma praktycznie nic. Kandydat tego ugrupowanie Andrzej Anusz przyznał, że wraz ze swoimi sojusznikami chciałby skupić się na polityce historycznej. – Chcemy większej współpracy i koordynacji instytucji odpowiedzialnych za historię. Często IPN robi swoje, ministerstwo swoje, itp.. to powinno być bardziej spójne. Widzimy, że moda na patriotyzm to nie tylko „tani gadżet”, ale pewne wyznanie wartości i warto o to dbać – przekonywał. Jeśli chodzi o reformę mediów publicznych, ugrupowanie Pawła Kukiza popiera propozycję zapowiadaną przez PiS. Popiera też wspominaną ustawę o książce oraz działania mające na celu jasne kryteria przyznawania dotacji publicznych, zwłaszcza jeśli chodzi o filmy. – Dziś często są one przydzielane niesprawiedliwie, raz na lewo, raz bardziej na prawo. Trzeba zaprzestać takim praktykom – mówił.

Razem stawia na „odśmieciowienie” pracy w kulturze

Partia Razem stawia na konkrety. – Bez wielkich zapowiedzi. Mamy trzy punkty, które w sferze kultury pragniemy zrealizować – mówił przedstawiciel młodej formacji Jakub Danecki. Po pierwsze – „odśmieciowienie” pracy w instytucjach kultury, po drugie – przywrócenie instytucji kultury Polsce powiatowej i po trzecie – odciążenie NGO od zajmowania się kulturą.

Danecki długo opowiadał o własnych doświadczeniach. Przez wiele lat pracował na rzecz kultury w różnych organizacjach pozarządowych i – jak podkreślił – nigdy nie zobaczył umowy o pracę. – Nie była to kwestia złośliwości moich pracodawców, ale przepisów, jakie w tej sferze obowiązują – mówił. Razem zamierza też skończyć z bezpłatnymi stażami i zmienić sposób patrzenia na kulturę, i zajmowania się nią w mniejszych miejscowościach. – W małych miasteczkach nie ma kina ani teatru. Ludzie, nawet jeśli chcą, nie mają jak korzystać z kultury – przekonywał. Aby to się zmieniło, Danecki apeluje o przywrócenie silnej pozycji małym domom kultury czy lokalnym bibliotekom. – To tam powinno się animować lokalną kulturę i dbać o jej rozwój – mówił.

Mamy Prawo Wiedzieć!

Debata o kulturze, choć – jak często zaznaczał Piotr Waglowski – stała się debatą o pieniądzach – była ważnym i potrzebnym spotkaniem. Kultura to podstawa naszej świadomości i tożsamości narodowej, często zaniedbana i pomijana (nawet w kampanii wyborczej).

Organizatorem spotkania był serwis MamPrawoWiedziec.pl, którego prowadzący od lat starają się poszerzyć wiedzę wyborców na temat ich przedstawicieli. To ważna i potrzebna inicjatywa, a jednym ze sposobów na jej realizację są kwestionariusze zawierające zestaw pytań o kompetencje kandydatów, ich poglądy i cele strategiczne.

Niestety nie wszyscy – mimo licznych próśb – owe formularze wypełniają, a największy problem mają z tym zawsze przedstawiciele dwóch największych partii.

Apelujemy do wszystkich, którzy nie wysłali jeszcze swojego kwestionariusza – nie zwlekajcie, został ostatni tydzień! 

SPRAWDŹ KANDYDATÓW NA MAMPRAWOWIEDZEC.PL

Napisz do autora: kwisniewska@politykawarszawska.pl

Zdjęcia: Polityka Warszawska

 

ZOBACZ TAKŻE:

Polacy chcą i powinni zarabiać więcej | Kandydaci o pracy i płacy

6-latki, gimnazja i drożdżówki | Kandydaci debatują o edukacji

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...