Maciej Łapski (Warszawa Społeczna): Samorząd musi być wspólnotą, dobrem wspólnym wszystkich mieszkańców

Daniel Nowak    2013-08-25 18:31:20

Warszawa Społeczna swoją działalność rozpoczęła od protestów przeciwko likwidacji szkół w Warszawie. Maciej Łapski, prezes stowarzyszenia Inicjatywa Mieszkańców „Warszawa Społeczna”, był też jedną z siedemnastu osób, które podpisały się pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum w sprawie dowołania Hanny Gronkiewicz-Waltz. Z liderem „Warszawy Społecznej” o warszawskiej polityce i politycznych planach na przyszłość rozmawiał Daniel Nowak.

Źródło zdjęcia: "fot. Jadwiga Żukowska, www.facebook.com/warszawaspoleczna"

Polityka Warszawska: Kto za wami stoi?

Maciej Łapski: Ludzie, mieszkańcy Warszawy, rodzice dzieci i podopiecznych warszawskich szkół i przedszkoli i pracownicy oświaty. To początek oddolnego lokalnego ruchu społecznego - a wkrótce również ruchu ogólnopolskiego.

Informacje o naszych działaniach dotarły do innych miejscowości. Ich mieszkańcy stwierdzili, że chcą działać razem z nami. W taki sposób zrodził się pomysł na połączenie sił i stworzenie zalążka ogólnopolskiego ruchu społecznego na rzecz edukacji, usług publicznych, rodziny i godnej pracy – „Polski Społecznej”, która rozpocznie swoją działalność już jesienią tego roku. Rozszerzamy swoją działalność na inne miejscowości. Chcemy działać lokalnie, ale wiemy też, że o wprowadzenie niektórych zmian - np. o zwiększenie subwencji oświatowej - trzeba zabiegać na szczeblu krajowym. Żeby skutecznie realizować postulaty swojej lokalnej wspólnoty, trzeba myśleć i działać na poziomie ogólnopolskim.

Nie mamy żadnych „pleców”, nie reprezentują nas żadni działacze partyjni, jak to bywa w niektórych miastach, gdzie partie tworzyły lokalne stowarzyszenia, żeby zwiększyć swój wynik wyborczy. My od partii politycznych się odcinamy, bo żadna partia w Polsce nie reprezentuje interesów społeczeństwa.

Odcinają się Państwo od politycznych, czyli w Radzie Warszawy nikt nie reprezentuje waszych postulatów?

Nie współpracujemy z  politykami  z Rady Warszawy. Jeżeli opozycja głosuje przeciw uchwałom, które uważamy za szkodliwe,  to takie działania popieramy, ale to nie znaczy, że popieramy opozycję. Mamy świadomość tego, że często tak bywa, że opozycja głosuje przeciwko jakiejś uchwale nie dlatego, że faktycznie nie chce jej wprowadzenia, tylko dlatego, że musi jakoś się odróżnić.  Kiedy my w Warszawie protestowaliśmy przeciwko likwidacji szkół, PiS również był przeciwko ich zamykaniu. W tym samym czasie w Radomiu, to PiS likwidował szkoły. Nie identyfikujemy się z żadną partią. Warszawa Społeczna to ruch mieszkańców a nie partyjnych polityków.

Jak duża jest wasza organizacja?

Warszawa Społeczna to nie tyle stowarzyszenie, co lokalny ruch społeczny, dlatego mniej liczy się formalne członkostwo a bardziej zdolność mobilizowania ludzi. Formalnie w stowarzyszeniu jest około 40 osób. Około 50 osób jest bezpośrednio związanych z naszym ruchem i zawsze możemy liczyć na ich aktywność. W demonstracjach, spotkaniach interwencyjnych i protestach bierze udział od 100 do 300 osób. Bardzo dużo osób popiera nasze działania. W warszawskich placówkach oświatowych udało się nam zebrać 12 tys. podpisów w ciągu 4 dni.

Warszawa Społeczna wyrosła na gruncie sprzeciwu wobec polityki edukacyjnej władz miasta. Czy działacie również w innych dziedzinach?

Tak. Rozpoczynaliśmy nasze działania w warszawskich szkołach i przedszkolach, ale coraz częściej podejmujemy inne, równie ważne, tematy – takie jak powszechny dostęp do służby zdrowia, budownictwo komunalne  i szeroko rozumiana polityka społeczna.  Na sesji Rady Miasta zabieraliśmy głos m.in. w sprawie komercjalizacji Szpitala Grochowskiego, ponieważ naszym zdaniem przekształcenie placówki w spółkę prawa handlowego, w wypadku dalszego braku rentowności, rodzi poważne zagrożenie całkowitą likwidacją szpitala. Zgodnie z logiką władz miasta szpital ma stać się firmą, której głównym zadaniem jest zarabianie pieniędzy, a nie leczenie ludzi. Komercjalizacja sprawi, że pacjenci stracą dostęp do wielu usług medycznych, bo szpital będzie miał prawo uznać je za nieopłacalne.

Apelowaliśmy również o rezygnację z planów budowy kontenerów socjalnych na Bemowie,  a także o wprowadzenie długoterminowego planu budowy mieszkań socjalnych i komunalnych.  Zwracaliśmy także uwagę na szkodliwość społeczną i ekonomiczną podwyżek cen biletów komunikacji miejskiej. Ponadto w kwietniu rozpoczęliśmy cykl spotkań programowych Warszawy Społecznej, które będziemy kontynuować na jesieni. Ich celem jest wypracowanie pozytywnych rozwiązań dla Warszawy w takich sprawach, jak wsparcie miasta dla rodzin, lokalna polityka rynku pracy, czy mieszkalnictwo. W pierwszym spotkaniu dotyczącym edukacji wzięło udział ponad 150 osób. Musieliśmy dostawiać krzesła, a i tak ledwo co się pomieściliśmy.

Działaliście też bardzo mocno na rzecz wprowadzenia budżetu obywatelskiego.

Tak, to prawda. W kwietniu przekazaliśmy władzom stolicy zestaw konkretnych propozycji . W lipcu Ratusz ogłosił, że budżet obywatelski będzie w pewnym, minimalnym zakresie realizowany w Warszawie. Czy to będzie prawdziwy budżet obywatelski – trudno teraz przesądzić. Póki co sprawia to wszystko wrażenie akcji PR-owej zagrożonej odwołaniem Prezydent Warszawy. Nam zależy na tym, by budżet obywatelski stał się realnym narzędziem w rękach mieszkańców. Chcemy, by warszawiacy mogli  zmienić obecny feudalno-korporacyjny model zarządzania miastem.  Ludzie chcą mieć realny wpływ na to jak wydawane są ich pieniądze, chcą współdecydować o konkretnych inwestycjach. Jeśli budżet obywatelski będzie tylko „grą o pietruszkę”, to nie spotka się z zainteresowaniem mieszkańców. Dlatego uważamy, że w propozycji ratusza zabrakło  „drogi dojścia” do 100 % wydatków elastycznych, umożliwienia mieszkańcom współdecydowania o wydatkach ogólnomiejskich i powołania Forów Mieszkańców. Mówiąc o wydatkach elastycznych mamy na myśli te, które nie wynikają wprost z ustawy, czy zobowiązań miasta. Fora Mieszkańców są konieczne po to, aby mieszkańcy mieli możliwość zabrania głosu zarówno w sprawie budżetu miasta stołecznego Warszawy, jak i poszczególnych kwestii społecznych, takich jak np. mieszkalnictwo, czy komunikacja publiczna. Liczymy na to, że w dłuższej perspektywie nasze postulaty zostaną zrealizowane. Będziemy o to zabiegać i uczestniczyć w procesie ustalania zasad funkcjonowania budżetu obywatelskiego w Warszawie.

Po protestach przeciwko likwidacji szkół pojawiły się głosy, że jesteście lewackimi bojówkami, z którymi nie da się rozmawiać, bo tylko przychodzą i krzyczą. Jesteście lewackimi bojówkami?

Nie. Osobiście czuję się jakoś związany z tradycjami przedwojennych ruchów pracowniczych i z prospołecznym programem Pierwszej „Solidarności”, ale nie ze współczesną, kawiarnianą nową lewicą. Ale to są tylko moje, prywatne poglądy. Formuła naszego stowarzyszenia jest taka, że nie opowiadamy się ani po prawej, ani po lewej stronie.  Nie deklarujemy się, że jesteśmy związani z takim czy innym światopoglądem ani nie wypowiadamy się w kwestiach obyczajowych. Jesteśmy w tych sprawach neutralni. Siłą napędzającą nasz ruch są kwestie społeczne, które łączą bardzo różnych ludzi. W Polsce przez polityka jest zdominowana przez konflikty tożsamościowe. Ale my jesteśmy poza tymi podziałami. Są z nami ludzie, którzy chodzą na marsze w obronie telewizji TRWAM, są osoby, które biorą udział w zupełnie innych marszach i manifestacjach. My w ogóle o tych sprawach nie dyskutujemy. Interesuje nas rozwiązywanie konkretnych spraw społecznych.

Trudno się też zgodzić, z opinią, że „tylko krzyczymy”. Wielokrotnie przedstawialiśmy władzom propozycje konkretnych rozwiązań. Mamy całościowy program pozytywny – nie tylko w dziedzinie edukacji.

Część postulatów jakie zgłaszacie pokrywa się z obszarem zainteresowań innych organizacji. Czy współpracujecie z innymi organizacjami pozarządowymi?

Współpracujemy ze związkiem zawodowym Konfederacja Pracy, ze Związkiem Nauczycielstwa Polskiego i „Solidarnością”. W naszych protestach i działaniach nieformalnie brali udział także rodzice związani z akcjami „Ratuj Maluchy” i „Pełnoprawne Dzieci”. Doba ma ograniczoną liczbę godzin, więc mogliśmy zająć się tylko określoną liczbą zadań i spraw, ale w najbliższym czasie chcielibyśmy także więcej uwagi poświęcić mieszkalnictwu. Dlatego chcemy nawiązać współpracę ze stowarzyszeniami lokatorskimi.

Jesteśmy otwarci na współdziałanie ze związkami zawodowymi, które reprezentują socjalne i ekonomiczne interesy pracowników oraz różnymi organizacjami społecznymi i samopomocowymi, które unikają zaszufladkowania ideologicznego i sztucznych konfliktów, a zajmują się rozwiązywaniem konkretnych i ważnych dla mieszkańców spraw.

Mówi Pan, że nie współpracujecie z organizacjami jasno zadeklarowanymi politycznie, a zbieraliście podpisy dla WWS w sprawie referendum o odwołanie Hanny Gronkiewicz-Waltz.

Była to dla nas trudna decyzja. Dyskutowaliśmy o tym na kilku spotkaniach i mieliśmy poważny dylemat. W końcu doszliśmy do wniosku, że trzeba to zrobić. Ewentualne odwołanie Hanny Gronkiewicz-Waltz może bardzo dużo zmienić w Warszawie. Nie chodzi o to, że przyjdzie  kolejny polityk, który będzie tysiąc razy lepszy, tylko o to, że każda następna osoba sprawująca tę funkcję będzie wiedziała, że jest presja społeczna i może zostać odwołana, jeśli nie będzie działała dla dobra mieszkańców. Odwołanie Prezydent Gronkiewicz-Waltz może też spowodować, że radni Platformy Obywatelskiej – w obawie o utratę mandatów radnych w kolejnej kadencji - będą musieli w zdecydowanie większym stopniu liczyć się z głosem mieszkańców. Nie będą mogli robić aż tak złych rzeczy jak do tej pory. Już teraz Hanna Gronkiewicz-Waltz pod presją referendum zaczęła iść na ustępstwa, choćby przedstawiając projekt Karty Warszawiaka, czy  decydując o wprowadzeniu w Warszawie elementów budżetu obywatelskiego. Nawet metro zostało uruchomione wcześniej na całej trasie. Zdecydowaliśmy się na udział w zbieraniu podpisów też dlatego, że WWS nie jest partią, tylko jest komitetem lokalnym. Jednak idziemy własną drogą i nie jesteśmy w żaden sposób z WWSem związani. Tworzymy własną organizację - zalążek oddolnego ruchu społecznego mieszkańców i mieszkanek Warszawy.

Udało wam się zebrać około 4 tysiące podpisów. To więcej niż niektóre partie parlamentarne.

Wiem, że poprawnych było 3 tysiące, być może łącznie było ich więcej. My to potraktowaliśmy trochę dodatkowo. Mamy swoje plany, ale nie chcieliśmy ograniczyć się do wsparcia akcji wyłącznie słownymi deklaracjami, żeby się na tym „wylansować”. Podpisy zbieraliśmy przez pierwsze dwa i pół tygodnia. Później zobaczyliśmy, że wiele partii politycznych się do tej zbiórki przykleja, więc zwolniliśmy. Na początku myśleliśmy, że może w trakcie tej akcji będziemy mogli publicznie zabrać głos i podnieść wiele ważnych społecznie kwestii. Później jednak, gdy do zbiórki podłączyły się różne partie stwierdziliśmy, że nie chcemy być wrzucani z nimi do jednego worka. Z biegiem czasu, zamiast o problemach społecznych, zaczęto mówić głównie o karierach poszczególnych polityków i działaczy partyjnych. Niemniej jednak ideę referendum popieramy z całego serca. Nie chcemy, żeby Pani Prezydent i stołeczna Platforma Obywatelska dalej szkodziły mieszkańcom i mieszkankom Warszawy.

Najłatwiej jest realizować swoje postulaty kiedy ma się władzę. Czy planujecie, jako Warszawa Społeczna, kandydować w przyszłorocznych wyborach do Rady Warszawy?

Rozważamy samodzielny udział w wyborach samorządowych, w szczególności kandydowanie do rad dzielnic, które powinny być najbliższe mieszkańcom. Myślę, że to jest dobry kierunek. Dla nas polityka to nie jest gra o stołki -  liczy się to czy będzie stołówka w szkole, czy nie, czy miasto postawi na długofalowy program budowy mieszkań, mieszkania komunalne i socjalne, czy raczej na komercyjny wynajem przez całe życie i eksmisje na bruk. To jest ważne. Decyzja, czy będziemy kandydować, jeszcze nie została podjęta, ale wydaje mi się, że to kwestia kilku miesięcy.

A jeżeli chodzi o wybory prezydenckie, to kogo poprze Warszawa Społeczna?

Nie widziałem jeszcze żadnego programu. Słyszeliśmy już wiele nazwisk, ale tak naprawdę nie wiemy co planują. Jeżeli usłyszymy co chcą zrobić konkretni politycy, to będzie nam łatwiej podjąć decyzję. Oczywiście zdajemy sobie sprawę z tego, że politycy mają to do siebie, że najpierw obiecują, a później obietnic nie dotrzymują. Dlatego bardzo możliwe, że nie poprzemy żadnego kandydata. Mamy nadzieję, że pojawią się jakieś inicjatywy lokalne i kandydaci niezależni. Tacy byliby nam zdecydowanie bliżsi. Chociaż trzeba pamiętać, że kandydat niezależny nie gwarantuje dobrego programu, bo może być takim samym likwidatorem stołecznej edukacji  i usług publicznych jak Pani Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz. Dlatego ruchy społeczne mieszkańców powinny liczyć przede wszystkim na siebie, na oddolną samoorganizację, a nie na partie i polityków.

Jak Pan ocenia siedmioletnie rządy Hanny Gronkiewicz-Waltz?

Pani Hanna Gronkiewicz-Waltz zaczęła traktować Warszawę jako masę upadłościową  - stała się jej syndykiem. Rozpoczęła likwidację wszystkiego co publiczne.  A przecież samorząd to właśnie dobro wspólne, dobro publiczne. Jeżeli likwiduje i wyprzedaje  dobra wspólne, to wtedy mieszkańcy mają coraz mniej do powiedzenia. Za jej rządów samorząd stał się miejscem rozdawania synekur. To trzeba zmienić. Samorząd musi być wspólnotą, dobrem wspólnym wszystkich mieszkańców.

Działając przez ostatnie półtora roku na rzecz warszawskiej edukacji, miałem okazję przyjrzeć się z bliska polityce władz miasta. Sposób traktowania oświaty, służby zdrowia, komunikacji publicznej, pomocy społecznej, czy mieszkalnictwa jest katastrofalny. Zagęszczanie klas i przedszkolnych oddziałów - upychanie dzieci w szkołach jak sardynek w puszkach, łączenie placówek pomocy społecznej i tym samym jej ograniczanie, brak pomysłu na stołeczną służbę zdrowia i mieszkalnictwo. I przede wszystkim – jeszcze do niedawna – totalna arogancja władz wobec mieszkańców. Niestety tak można byłoby wymieniać bez końca. To jest kompletnie postawione na głowie – samorząd, który powinien służyć mieszkańcom zajmuje się głównie realizacją prywatnych interesów.  

Referendum odbędzie się 13 października. Czy Warszawa Społeczna będzie zachęcała warszawiaków i swoich sympatyków do wzięcia udziału?

Odwołanie Hanny Gronkiewicz-Waltz może stać się milowym krokiem w historii Warszawy.  Może pokazać innym politykom, że na mieszkańcach oszczędzać nie można, a prezydent nie powinien zajmować się rozdawaniem posad - tylko dbaniem o sprawy mieszkańców. Ta władza jest nie tylko aspołeczna, ale też kompletnie wyobcowana. Pamiętam, jak na sesji Rady Miasta w sprawie likwidacji stołecznych szkół radni Platformy wskazywali palcami na płaczące mamy i się z nich śmiali, jak grali na telefonach komórkowych i czytali kolorową prasę zamiast słuchać zabierających w tym czasie głos mieszkańców. Ich arogancja była uderzająca. Ale na szczęście to się zaczyna zmieniać. Gdy Hanna Gronkiewicz-Waltz odejdzie ze swojego stanowiska, inni politycy poczują oddech mieszkańców na karku. Czas skończyć jej rządy, dlatego gorąco zachęcamy do wzięcia udziału w warszawskim referendum. Politycy muszą w końcu zrozumieć, że Warszawa to nie miejsce na prywatę. Warszawa to dobro wspólne. Wszystkich mieszkańców, a nie tylko decydentów zasiadających na szczytach władzy.

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...