Skonfliktowana Białołęka

Karolina Wiśniewska    2015-11-22 18:09:17

Zmiany w składzie rady, długo oczekiwane posiedzenia i zarzuty o łamanie demokracji – tak wyglądało w ostatnich dniach polityczne życie Białołęki. Przewodnicząca Anna Majchrzak po blisko dwóch miesiącach zwołuje sesję, a opozycja próbuje zgłosić wniosek o odwołanie burmistrza – i choć ma większość – bezskutecznie.

Przypomnijmy krótko, ostatnia sesja na Białołęce miała miejsce 22 września. Wówczas ukonstytuowała się nowa większość, która zawnioskowała o odwołanie przewodniczącej rady Anny Majchrzak. Sama zainteresowana obrady wówczas przerwała i wznowiła dopiero w ostatnią środę. W międzyczasie odbyło się inne posiedzenie, wyłącznie z udziałem opozycji. Radni Prawa i Sprawiedliwości oraz Klubu Radnych Niezależnych odwołali Annę Majchrzak ze stanowiska i powołali na nie Wiktora Klimiuka (PiS). Platforma Obywatelska na spotkanie wtedy nie przyszła, a wyboru nowego szefa rady nie uznała.

Krótka sesja, wielka awantura

To miał być długi i pracowity wieczór. Obszerny porządek obrad, a w nim m.in. zaopiniowanie projektu budżetu dla dzielnicy, dyskusje o inwestycjach i głosowanie nad tym czy Joanna Rabiczko powinna stracić mandat. Zamiast wytężonej pracy, obecni na sali mieszkańcy mogli obserwować krótki, bo około 15-minutowy spektakl krzyków, awantur i wzajemnych oskarżeń.

W środę przewodnicząca Anna Majchrzak najpierw dokończyła obrady z 22 września dotyczące edukacji. Na sesji nadzwyczajnej, oprócz edukacji nie zabrakło też nadzwyczajnych problemów. Radny Prawa i Sprawiedliwości zgłosił wniosek w sprawie poszerzenia porządku obrad o punkt dotyczący odwołania burmistrza Białołęki Piotra Jaworskiego oraz Elżbiety Świtalskiej – przewodniczącej komisji. Przewodnicząca rady, kierując się opinią radcy prawnego, wniosku nie przyjęła i sesję zakończyła. Rekcja opozycji? Prosta i błyskawiczna – przekonują o łamaniu demokracji i wychodzą z sali.  Zapraszam na salę za piętnaście minut, odbędzie się kolejna 11 sesja – zapowiadała Anna Majchrzak. Na sesji jednak nikt poza przedstawicielami PO się już nie pojawił. „Pewien Rubikon został dziś na Białołęce przekroczony. Bez żadnej podstawy prawnej, nie dopuścili do głosowania nad odwołaniem skompromitowanego Zarządu. Niestety, kiedy radni w innych dzielnicach dyskutują o budżetach my na Białołęce musimy walczyć o przestrzeganie podstawowych standardów demokratycznych” – informuje na swojej stronie radny niezrzeszony Marcin Korowaj i publikuje nagranie:

Źródło: youtube.com/Marcin Korowaj

Platforma Obywatelska ma na ten temat nieco inne zdanie. Przekonuje, że to opozycja nie chce rozmawiać na temat ważnych spraw dotyczących Białołęki i utrudnia sprawne zarządzanie dzielnicą. „...radni "niezrzeszeni" pod przewodnictwem radnych PiS zerwali kworum dzisiejszej sesji rady dzielnicy. Uniemożliwili tym samym zaopiniowanie budżetu Białołęki na 2016 r. i powołanie Dzielnicowej Rady Seniorów. Radnych nie interesowała zupełnie dyskusja o nowych 35 (!) inwestycjach istotnych dla mieszkańców, w tym o czterech nowych szkołach i basenie...” – napisał zaraz po środowym posiedzeniu burmistrz Jaworski.

Co dalej? Opozycja zapowiada zwołanie niebawem własnej sesji (której pewnie Platforma Obywatelska znów nie uzna), a w dalszej przyszłości – skargi do wojewody. I właśnie tu dopatrują szans na swój sukces, bowiem wraz z nowym rządem Beaty Szydło przychodzi także nowy wojewoda mazowiecki.

Paweł Tyburc pełnoprawnym radnym

Awantura o jakość demokracji to jednak nie jedyne istotne polityczne wydarzenia na Białołęce. Do rady ostatecznie wraca bowiem przedstawiciel Platformy Obywatelskiej Paweł Tyburc. Sąd apelacyjny orzekł, iż głosy zostały policzone prawidłowo i do mandatu Tyburca nie ma żadnych wątpliwości. Przypomnijmy, skargę w tej sprawie wniósł Łukasz Oprawski z PiS (sprawę opisywaliśmy na naszym portalu). Według pierwszych wyników, zaraz po wyborach samorządowych, to właśnie Oprawski miał zostać radnym. Po kilku dniach okazało się jednak, że komputer liczący głosy „popełnił błąd”, a mandat przypadł Pawłowi Tyburcowi z PO. Niedoszły radny Prawa i Sprawiedliwości miał wątpliwości co do prawidłowości wyniku – jak się okazało – nieuzasadnione. Chociaż Sąd Okręgowy Warszawa-Praga rozpatrzył skargę pozytywnie, Sąd Apelacyjny zmienił to postanowienie.

Radna Rabiczko straci mandat?

Problem z mandatem ma za to teraz inna radna, która szeregi Platformy Obywatelskiej niedawno opuściła. Chodzi o Joannę Rabiczko. Na ostatniej sesji radni mieli zdecydować czy powinna pozostać w radzie, czy też nie, ale z racji tego, że opuścili salę – dyskusji nie było. W całej sprawie chodzi o brak nazwiska radnej Rabiczko w rejestrze wyborców, który zgodnie z Kodeksem, potwierdza prawo wybierania oraz prawo wybieralności. W przypadku utraty tego prawa następuje wygaśnięcie mandatu. Sama radna w długich i szczegółowych wyjaśnieniach precyzuje, że nie była zapisana w rejestrze zaledwie przez niecały miesiąc. Na Białołęce mieszka od kilkunatu lat, kupiła tu drugie mieszkanie, a owa czasowa nieobecność wynikała z kłopotów z deweloperem. „Wymeldowałam się ze sprzedanego mieszkania, bo taki był wymóg formalny przy podpisywaniu aktu notarialnego sprzedaży, ale nie miałam się gdzie zameldować, bo jeszcze nie miałam aktu własności nowego mieszkania” - pisze Joanna Rabiczko w „Nowej Gazecie Praskiej”.

Radna nie ukrywa, że cała sprawa ma wyraźny charakter polityczny. „Dlaczego członek pewnej organizacji partyjnej na Białołęce, obecnie Radny, zwlekał aż 9 miesięcy z doniesieniem do urzędu, że zaprzestałam zamieszkiwania u niego od 1 stycznia 2015 r i dlaczego zrobił to akurat wtedy, gdy opuściłam tę organizację partyjną (chodzi o Platformę Obywatelską – dop. red.)” – dodaje.

O losie Joanny Rabiczko zadecydują teraz radni Białołęki. Z utrzymaniem mandatu nie powinno być problemu, gdyż jej klub (Klub Radnych Niezależnych) wraz z Prawem i Sprawiedliwością mają w dzielnicy większość.

Białołęka drugim Bemowem?

Kiedy powyborczy kurz samorządowego głosowania dawno opadł, jedynie Bemowo przez bardzo długi czas wciąż pozostawało niespokojne i skupiało zainteresowanie mieszkańców, i obserwatorów lokalnej sceny. Do tego (nie)zacnego grona mocnym krokiem wchodzi Białołęka. I choć konflikt tutaj nie ma jeszcze takiej skali jak bemowskie rozgrywki między samorządowcami, jest na najlepszej drodze, aby to nadrobić. Kto na tym głównie straci? Wiadomo. 

Napisz do autora: kwisniewska@politykawarszawska.pl

 

ZOBACZ TAKŻE:

Białołęka wciąż bez sesji. Radni Gospodarności oficjalnie odchodzą z koalicji z PO

Rada bez PO, ale z kworum. Przewodnicząca Majchrzak odwołana

Radni Białołęki debatują o przepełnionych szkołach

Źródła: tustolica.pl, ngp.pl

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...