Polityka nie musi być analogowa

Daniel Nowak    2013-05-07 10:07:19

O przeszłości w SLD, odwadze i determinacji w polityce, szansach na nową centrolewicową formację oraz planach dalszych niż przyszłoroczne wybory samorządowe mówi „Polityce Warszawskiej” Piotr Guział, burmistrz Ursynowa i lider Warszawskiej Wspólnoty Samorządowej. Czwarta, ostatnia część ekskluzywnego wywiadu z jednym z najbardziej rozpoznawalnych warszawskich polityków.

Polityka Warszawska: Bardziej Panu odpowiada Ruch Palikota czy SLD?

Piotr Guział: Gdyby mi któraś z tych partii bardzo odpowiadała, to pewnie stałbym się jej członkiem. Natomiast do SLD mam duży sentyment, bo spędziłem w tej partii ponad 7 lat. Będąc na praktycznie wszystkich szczeblach hierarchii partyjnej, łącznie z członkostwem we władzach krajowych, w krajowym komitecie wykonawczym, podobnie w młodzieżówce tej partii, którą zresztą zakładałem. Ale dzisiaj – czy SLD jest tą partią, która mnie w pełni przekonuje? Nie do końca. Oczywiście premier Leszek Miller posklejał ją wewnętrznie, już tam nie ma ostentacyjnych walk frakcyjnych, przynajmniej tak widocznych jak to była za czasów Wojtka Olejniczaka, czy Grześka Napieralskiego. Ale pytanie co SLD proponuje dla Polski, dla młodego pokolenia? I tu się nie przebija. Mam wrażenie, że tam brakuje ekspresji, że to jest wszystko takie trochę statyczne.

Ruch Palikota jest z kolei bardzo ekspresyjny. Aż za bardzo. A to z kolei oznacza, że musi nabrać trochę powagi, jeśli chce przebić ten sufit swoich sondaży. Polityka nie może polegać tylko na happeningu. Może być okraszona happeningiem, nawet i dobrze, no bo to zawsze jest wyjście z tej takiej politycznej poprawności, świeży powiew. No i Ruch Palikota był takim świeżym powiewem, ale trochę się jakby zapętlił w tym swoim happeningu, co też mi nie do końca pasuje.

Wydaje się, że takim sensownym projektem mogłaby być ta Europa Plus. Tylko, że rodzi się w bólach, trochę źle wystartowała, bo od razu wykluczająco. Jeśli prezydent Kwaśniewski robi konferencję prasową z Markiem Siwcem to jest zrozumiałe, bo to jest Jego bardzo bliski współpracownik i to wszyscy by zapewne uszanowali. Natomiast jeżeli robi konferencję prasową z szefem, jednej z partii politycznych i to partii, która mocuje się o elektorat z SLD, to tym samym wyklucza z tego projektu SLD. I nawet jeśli werbalnie mówi, że zaprasza, no to jednak liczą się nie słowa, a czyny.  Więc projekt Europa Plus, za który trzymam kciuki, bo uważam, że jest to szansa na to, żeby pozytywnie zmienić scenę polityczną, jeszcze musi być dopracowany. A niewątpliwie fakt, że sięga swoją perspektywą tylko do eurowyborów nie ułatwia popierania tego projektu. Bowiem powstaje takie wrażenie, że jest to tylko wehikuł dla kilku, bardzo zacnych, ale zaledwie kilku przyjaciół prezydenta Kwaśniewskiego. Wehikuł do Parlamentu Europejskiego. A wydaje mi się, że jakby prezydent Kwaśniewski zadeklarował, że chciałby zmienić sposób funkcjonowania polityki w Polsce i rząd w Polsce, to pokazałoby to, że ta perspektywa jest znacznie dłuższa, na wiele lat do przodu. Że eurowybory to jest tylko i wyłącznie pewien krok. Potem są wybory samorządowe. A tak naprawdę to celem jest zmiana w Polsce, czyli wybory parlamentarne w 2015 roku. To wokół takiej idei, takiej perspektywy, skupiłoby się znacznie więcej środowisk i ludzi niż ma to miejsce obecnie.

Czyli ani SLD ani Ruch Palikota?

Do końca żadna z tych partii, choć z dużymi elementami programu obu sympatyzuję.

Wystąpił Pan z SLD w 2005 roku …

W styczniu nawet.

…nie godząc się na promowanie ludzi miałkich, karierowiczów i pozorowanie zmian. Coś się zmieniło już w Sojuszu? Według Pana, tak z zewnętrznych obserwacji.

Czy coś się zmieniło? Tej partii od środka nie obserwuję. Miałem długą przerwę. Natomiast wydaje się, że SLD odzyskało trochę wigoru. Na pewno w 2005 roku była to sytuacja zupełnie odmienna, przecież to było apogeum wszelkich możliwych afer, pseudoafer i różnych insynuacji. Partia się pogubiła, przywództwo tej partii przeszło do rządu, tym samym partia została bez opieki. Rzeczywiście liderzy pochłonięci naprawą państwa i rządami dopuścili, żeby niekoniecznie osoby, które maja coś do powiedzenia, obejmowały rozmaite funkcje w partii i z jej poręki. Partia stała się taką jakby pożywką dla karierowiczów czy ludzi miałkich. Mi to nie pasowało.

A kogo Pan miał na myśli?

Stare dzieje (śmiech)

Stare dzieje?

Tak, uznaję tamten rozdział za zamknięty. Z resztą wielką cnotą jest wybaczać. Mieszkamy przecież w kraju katolickim. Zatem wybaczam i proszę o wybaczenie. Tak można by to spuentować.

Wracając do pytania o zmiany. Coś się niewątpliwie zmieniło. Jeżeli przewodniczącym Mazowsza jest kontrowersyjny Włodzimierz Czarzasty, no to wydawać by się mogło, że się zmieniło na lepsze, bowiem jest to człowiek wyrazisty, jak to się mówi z jajami, który wie czego chce i potrafi to komunikować. I jest naturalnym liderem, a nie malowanym. A w przeszłości liderami bywały osoby, które tych cech przywódczych nie miały. Jeżeli na funkcję przewodniczącego SLD wraca Leszek Miller, no to można powiedzieć, że jest to osoba, która jest naturalnym liderem. Czyli taka zdrowa równowaga w stadzie została przywrócona. Szef Warszawy Sebastian Wierzbicki wydaje się, że z tych działaczy SLD, którzy są tutaj w Warszawie do dyspozycji, to jest ten, któremu się najbardziej chce i  działać i walczyć i który się nie zamyka tylko na swoje środowisko. Oczywiście można mieć wiele wątpliwości, zarzutów czy nie mógłby być każdy z tych wymienionych jeszcze bardziej doskonały, jeszcze lepszy czy inny. No, ale gra się takimi kartami jakie się ma. Więc wydaje mi się, że SLD w 2013 roku jest zdecydowanie lepszym SLD niż ten w 2005.

Ale Pan jest dość młodym politykiem, natomiast obecni liderzy SLD to jednak są osoby ze stażem i zamieszane w poprzedni ustrój. Czy Panu w żaden sposób nie przeszkadza że i Aleksander Kwaśniewski, który stoi na czele Europy Plus i Leszek Miller, Włodzimierz Czarzasty, Józef Oleksy, niosą ze sobą wielki ciężar, jeżeli chodzi o historię?

Niewątpliwie marzy mi się coś w rodzaju centrolewicowego FIDESZu, czyli rewolucji studentów wspomaganych przez średnie pokolenie. Rewolucji politycznej. Rewolucji rozumianej jako dojście do władzy i rządzenia Polską ludzi, którzy mentalnie są wychowani po 89 roku. Którzy w 89 roku dopiero wkraczali w swoją dorosłość. I nie pamiętają minionego okresu, nie żyli w nim i nie są nim obciążeni. I to moje pokolenie na tyle już dojrzało, że nikt nie powie nam, że jesteśmy niedoświadczonymi politykami. 15 lat ja sam jestem w samorządzie i w polityce. I takich ludzi zebrałaby się duża grupa. Którzy mają poglądy centrolewicowe, czyli mają  wrażliwość społeczną, a jednocześnie wiedzą co to jest gospodarka wolnorynkowa. Którzy sprawdzili się i na funkcjach państwowych i w samorządzie lokalnym, którzy kilka kadencji byli w parlamencie, czy na funkcjach ministrów, wiceministrów, prezesów rozmaitych przedsięwzięć zarówno publicznych jak i też prywatnych. I gdyby taka grupa się spotkała i zawiązała to zapewne mogłaby zmienić scenę polityczną w Polsce.

To dlaczego się nie spotyka i nie zawiązuje?

Bo ta grupa rozmawia ze sobą dużo (śmiech), ale jeszcze nie czuje takiego momentu dziejowego, żeby się zawiązać. No, ale za dekadę to ten moment już będzie przebrzmiały, miniony, bo tak naprawdę ma się ochotę i siłę na działanie w określonym wieku. My jesteśmy w tym momencie jako pokolenie lat siedemdziesiątych, że mamy już spore, nawet ogromne doświadczenie państwowe, ale też i biznesowe, a też jeszcze ogromną ochotę, żeby robić coś publicznego. My nie mamy takich obciążeń systemowych, jesteśmy cyfrowi, a nie analogowi. Nasi współcześni politycy, przywódcy największych partii politycznych, mimo że niekiedy są na facebooku, twitterze, to są nieco analogowi. Płytę winylową fajnie posłuchać raz na jakiś czas, no ale na co dzień to jednak słuchamy muzyki z urządzeń cyfrowych.

No ale możemy słuchać starej muzyki z urządzeń cyfrowych. Niekoniecznie nowych brzmień.

Z tą starą muzyką to jest tak trochę jak z piosenkami Mieczysława Fogga. Fajnie raz na jakiś czas wysłuchać jakiegoś kawałka, ale zasadniczo jak idziemy do klubu to nie mamy oczekiwania, że będzie Mieczysław Fogg leciał. Więc na co dzień raczej nie. Zatem starsi politycy, ogromnie doświadczeni, powinni pełnić rozmaite funkcje w państwie, dlaczego by nie, przecież nie można ich wszystkich na emeryturę wysyłać, to nie w tym rzecz. Natomiast nie zmienią Polski. Maja za dużo ograniczeń własnych, wynikających i z racji wieku i z racji przeszłości. Przeszłości tej, która ukształtowała ich dorosłość w poprzednim systemie. Przez lata się tego nie wyzbyli, mimo że żyją w nowych czasach.

Wydaje się, że właśnie w czasach trudnych, w czasach kryzysu, potrzebna jest pewna wrażliwość społeczna, stąd mówię o grupie centrolewicowej, a przy SLD wychowała się grupa osób, obecnie 35 – 45 latków, którzy w dużej mierze są już poza polityką, a mogliby wziąć odpowiedzialność za Polskę, gdyby tylko mieli odwagę zebrania się i pójścia razem.

O kim Pan mówi?

O takich można by wymieniać długo.

Ale czy jest jakiś naturalny lider - tak jak Pan mówi o Leszku Millerze - który mógłby tę grupę zjednoczyć?

Nie ma. Nie ma niestety naturalnego lidera. Choć każda z tych osób była w pewnym momencie liderem jakiejś grupy. Na przykład mogę tu wspomnieć o Sylwii Pusz, która realizuje się teraz w biznesie, a wcześniej była szefową młodzieżówki SLD, parlamentarzystką dwóch kadencji. No jest Michał Tober, który świetnie sobie radzi w biznesie, a był też kiedyś liderem młodzieżowym w Warszawie, był rzecznikiem rządu. Jest Wojtek Szewko, który też sobie świetnie radzi w biznesie, a był wiceministrem nauki. Więc takich liderów nie trzeba szukać. Oni są. I oni mają cechy przywódcze. Natomiast oni musieliby ze swojego grona wybrać tego przewodnika stada, który by to poprowadził i musieliby mieć odwagę pójść razem. Jak rozmawiam na ten temat z Grześkiem Napieralskim, Wojtkiem Olejniczakiem, czy Andrzejem Szejną to myślimy podobnie. Ale niestety bycie w partii w jakiś sposób zamyka ich w tym sarkofagu sytuacji w jakiej się znajdują. Myślą, że teraz jesteśmy w partii, ta partia nam gwarantuje to, że jak w niej jesteśmy to mamy na tyle dobrą pozycję, że będziemy na listach wyborczych gdzieś wybierani. A tu jawi się projekt bardzo ryzykowny. Ale wydaje się, że są takie momenty, kiedy trzeba jak mówi przysłowie oddzielić mężczyzn od chłopców i zadziałać. Przykładem tego jest zarówno Kaczyński jak i Tusk, ale i też Palikot. Marek Borowski może mniej bo się to zakończyło jednak fiaskiem. Ale przecież Donald Tusk też mógł grzać się w ciepełku szacownej partii Unii Wolności, gdzieś tam co prawda Jego frakcja przegrała, no ale to jeden raz przegrała, kolejny by wygrała może. On powiedział dość. I dzisiaj jest premierem. Kaczyński tak samo. Powiedział dość. Wyszedł z AWSu z bratem i rządzili Polską. Palikot złożył mandat parlamentarny, na co by się naprawdę niewiele osób zdobyło. Stworzył ruch swojego imienia, narzucił pewną narrację i dostał się z powrotem do parlamentu.

Ale z Palikotem sprawa wygląda inaczej. Tusk i Kaczyńscy mieli swoje struktury, które zapewniły im sukces. Janusz Palikot zagrał na emocjach i przez to, że teraz mu nie udaje się już grzać tych emocji ma 2%.

Mi chodziło raczej o sam fakt wyjścia ze stagnacji. Tusk, Kaczyński i Palikot zdecydowali się wyjść ze swoich dotychczasowych partii i zrobić zmianę. Często spotykamy się z rówieśnikami i rozmawiamy, ale chyba już nadszedł czas, żeby zamiast spotykać się na imieninach i rozmawiać o potrzebie zmian w końcu zebrać się i zrobić zmianę.

Czyli dla Piotra Guziała plan jest taki: 2014 prezydent Warszawy, 2015 – nowa centrolewica i parlament?

(Śmiech) Nie no, pomalutku. Plan jest taki, że prezydentem Warszawy chciałbym zostać i mam nadzieję, że zostanę. Oczywiście funkcja prezydenta stolicy jest bardzo dobra do tworzenia własnego zaplecza, które może stać się zalążkiem jakiegoś ruchu o zasięgu ponadwarszawskim. Ale to pieśń przeszłości. Czy zostanę prezydentem Warszawy? Myślę, że jest to bardzo prawdopodobne. Czy w tej, czy w przyszłej kadencji? Czy to będzie początek czegoś więcej? Czas pokaże.

Dziękuję za rozmowę.

 

Rozmawiał Daniel Nowak. Tytuł i opis od redakcji.

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...