W 10 lat wycięto w Warszawie ponad 230 tysięcy drzew. "To katastrofa ekologiczna!"

Jan Kunert    2017-02-20 07:01:18

Dokładnie 231 016 zezwoleń na wycinkę wydali stołeczni urzędnicy w latach 2007 - 2016. Średnio w ciągu jednego roku znikało ponad 23 tys. drzew. Bilans jest jednak dodatni, ponieważ o co najmniej 40 tys. sztuk więcej zasadzono, niż wycięto. – Nie każda wycinka, to dewastacja przyrody – przekonuje Michał Olszewski, wiceprezydent stolicy. „Polityka Warszawska” prezentuje oficjalne dane Ratusza o miejskiej zieleni.

Według obowiązujących do końca zeszłego roku przepisów, każdy właściciel działki, w większości przypadków, potrzebował urzędniczej zgody na wycięcia drzewa. Za wycinkę nie musiał płacić, jeśli drzewo było chore lub zagrażało bezpieczeństwu. Miasto mogło mu nakazać wykonanie tzw. nasadzeń zastępczych.

Według oficjalnych danych jakie dostaliśmy z Ratusza, przez ostatnich dziesięć lat, urzędnicy zgodzili się na wycięcie 231 016 drzew. Najwięcej ich zniknęło w 2010 roku - 40 tys., najmniej w 2007 i 2008 roku. Średnio co roku usuwano ponad 23 tys. sztuk.

– Tracimy najcenniejsze, czyli stare drzewa – mówi Jan Śpiewak, śródmiejski radny ze Stowarzyszenia „Miasto Jest Nasze”. Wskazuje, że dane nie obejmują drzew, na których wycięcie urzędnicza zgoda nie była potrzebna, np. owocowych. – Zatem ta liczba, prawie ćwierć miliona, automatycznie robi się większa – uważa Śpiewak.

– Patrząc na tę statystykę trzeba pamiętać, że miasto rejestrowało zarówno wycinki prywatnych właścicieli, jak i sektora publicznego. Tymczasem dane o nowych nasadzeniach, których jest zdecydowanie więcej, dotyczą już tylko sektora publicznego, a dodając do tego, szacunkową liczbę nowych drzew, które posadzili Warszawiacy wiemy, że w Warszawie sadzonych jest dużo więcej drzew niż wycinanych – mówi „Polityce Warszawskiej” wiceprezydent Olszewski. – Ostatnio na przykład rozdaliśmy mieszkańcom 100 tys. sadzonek, wsadzili je w swoich wspólnotach, na ogródkach działowych, ale nie mamy żadnych konkretnych danych, gdzie się konkretnie znalazły – wskazuje.

"Usuwamy chore drzewa"

Michał Olszewski zapewnia, że w przeważającej większości miasto zgadzało się na wycinkę drzew ze względu na stan ich zdrowia. Mniejszą część stanowiły te usuwane ze względu na inwestycje - zarówno miejskie, jak i prywatne. – Południowa obwodnica Warszawy, rozbudowa lotniska, miejska plaża – wymienia Olszewski. – Liczby robią wrażenie, ale nie można za nie winić urzędników. To często koszt rozwoju stołecznej infrastuktury. Pamiętajmy jednak, że w miejsce tych drzew, które muszą zostać wycięte, sadzone są nowe  – podkreśla wiceprezydent. Jego zdaniem nie każda wycinka, to dewastacja przyrody. – Takie twierdzenie, to demagogia – mówi.

W przesłanej nam informacji, miasto chwali się, że przez 10 ostatnich lat powstało w Warszawie jedenaście parków (największe to Fort Bema na Bemowie, Przy Bażantarni  na Ursynowie, Nad Balatonem na Pradze Południe), a zmodernizowano ok. pięćdziesięciu m.in. Żeromskiego, Ogród Krasińskich. Dreszera, Saski, Kępę Potocką, czy Jazdów. Urzędnicy przypominają, że powstały zieleńce na Placu Grzybowskim, przy Ceramicznej i Koszykowej, a obszar Lasów Miejskich zwiększył się o 100 ha na terenie Wawra, dzięki regulacjom stanów prawnych gruntów, oraz nowym nasadzeniom. 

Więcej sadzą, niż wycinają 

Wiceprezydent Olszewski podkreśla liczbę zasadzonych w Warszawie drzew. W ciągu ostatnich dziesięciu lat pojawiło się ich 271 569 sztuk. Najwięcej zasadzono w 2009 roku - ponad 50 tys., najmniej - 14 tys., cztery lata później. – Pytanie, gdzie są te nowe nasadzenia – komentuje Jan Śpiewak. Jego zdaniem nie spełniają swojej roli. – Przecież kilkuletnie drzewo nie zrekompensuje nam wycięcia kilkudziesięcioletniego, o bujnej koronie i rozwiniętym systemie korzeniowym – mówi „Polityce Warszawskiej” radny. – Zanim nowo nasadzone drzewa będą mogły skutecznie pełnić swoje funkcje, będą musiały minąć dekady – podkreśla Paweł Szypulski z Fundacji Greenpeace Polska.

„To katastrofa ekologiczna!”

Od początku stycznia zmieniły się przepisy. Teraz prywatni właściele na swoich działkach mogą bez żadnej kontroli ze strony urzędników wyciąć drzewa, których obwód nie przekracza jednego metra w przypadku: topoli, wierzby, kasztanowca zwyczajnego, klonu jesionolistnego, klonu srebrzystego, robinii akacjowej i platanu klonolistnego. W przypadku pozostałych gatunków, ten obwód wynosi zaledwie 50 cm. Wycinka nie może być jednak związana z działalnością gospodarczą. O zezwolenie nadal muszą ubiegać się osoby prawne, czyli np. deweloperzy. 

Wprowadzenie tej nowelizacji ustawy o ochronie przyrody wywołało wiele kontrowersji. W ostatnich dniach stołeczne media alarmowały o wycinanych drzewach, właśnie na podstawie nowych przepisów. W sobotę głośno było o ogołeceniu z zieleni  placu przed urzędem dzielnicy Śródmieście. Władzom stolicy nie udało się na tym terenie uchwalić miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, więc prywatny właściciel mógł dokonać wycinki na podstawie nowej ustawy.

Fot. Jan Kunert/Polityka Warszawska

– Drzewa w stolicy nie mają szczęścia – zauważa Śpiewak, wskazując zarówno dane o wycinkach, jak i wprowadzone właśnie nowe przepisy. – To, co się teraz dzieje, to katastrofa ekologiczna – ocenia.

– O drzewa trzeba dbać. Wymieniać i uzupełniać drzewostan, sadzić nowe – mówi wiceprezydent Olszewski. – Było dużo protestów przy rewitalizacji Ogrodu Krasińskich, a teraz tam mamy jeden z piękniejszych parków – uważa. Bardzo krytycznie ocenia ostatnią zmianę przepisów. – Najgorsze jest powtarzanie przez posłów, którzy pod tą ustawą się podpisali: „niech sobie teraz Warszawa z tym poradzi”. Tą ustawą zabrano nam właśnie narzędzie pozwalające w skali całego miasta dbać o zieleń. Trudno więc nas winić za brak skuteczności – tłumaczy Olszewski. – Ale będzie jeden pozytywny element tej nowelizacji przepisów. Spadnie nam wyraźnie liczba wycinek – ironizuje. – Po prostu mieszkańcy, zgodnie z prawem, nie będą już nam ich zgłaszać. Teraz nad tymi wycinkami nie mamy już żadnej kontroli – dodaje.

"Cenę zapłacimy wszyscy"

– W Warszawie drzewa tnie się na potęgę od lat - mówi Paweł Szypulski. – Pod wieloma względami miasto może być wręcz symbolem źle pojętej modernizacji i nieuwzględniania roli, jakie dla współczesnej metropolii powinna pełnić zieleń - uważa. Ekspert podkreśla, że drzewa mają ogromne znaczenie w przeciwdziałaniu powstawania wysp ciepła, czyli obszarów szczególnie wysokich i uciążliwych dla mieszkańców, temperatur. Mają także duże znaczenie podczas ulewnych deszczów, kiedy magazynują w koronach duże ilości wody, pomagając tym samym unikać lokalnych podtopień. 

– Od pierwszego stycznia 2017 r. do problemu, jakim od dawna jest przedkładanie interesu deweloperów nad dobro wspólne, którym jest miejska zieleń, doszedł problem praktycznej utraty kontroli nad wycinką na terenach należących do osób prywatnych –  ocenia Szypulski. Mówi, że jego organizacjia codziennie otrzymuje telefony od mieszkańców i samorządów, w których alarmują o niszczeniu lokalnych drzewostanów. – Obawiamy się, że teraz takich zgłoszeń będzie coraz więcej – podkreśla.

– Doniesienia z Warszawy już teraz zdają się potwierdzać obawy krytyków nowych regulacji, którzy od początku ostrzegali, że pod pozorem wycinki na potrzeby prywatne z drzew ogołacane będą tereny pod inwestycje. Cenę za wprowadzenie przepisów napisanych na kolanie i nieskonsultowanych z ekspertami oraz społeczeństwem obywatelskim, zapłacimy my wszyscy –  uważa ekspert.

Dane: Ratusz. Liczba drzew przeznaczonych do wycinki na podstawie decyzji wydanych przez dzielnice m.st. Warszawy oraz przez Stołecznego Konserwatora Zabytków. W zakresie nasadzeń zestawienie obejmuje wyłącznie liczbę drzew nasadzonych przez m.st. Warszawę oraz nasadzenia wynikające z postanowień decyzji zezwalających na usunięcie. Zestawienie nie obejmuje drzew nasadzonych przez osoby prawne m.st. Warszawy, osoby fizyczne, podmioty prywatne, spółdzielnie, wspólnoty mieszkaniowe, a także PGL Lasy Państwowe. Dane z lat 2007 - 2008 nie obejmują dzielnic: Białołęka, Ursus, Ursynów i Wola.

Wykresy: Polityka Warszawska, Creative Commons Zero - CC0, Max Pixel. 

Zdjęcie Główne: Jan Kunert/Polityka Warszawska

Napisz do autora: jan.kunert@politykawarszawska.pl | Twitter: @Jan_Kunert

Zobacz także:

Nie będzie wycinki na Polu Mokotowskim. Na razie...

Czarne chmury nad "zielonymi płucami" Białołęki

Plac Grunwaldzki jednak zielony?

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...