Pomnikowa polityka

Daniel Nowak    2013-09-15 19:39:38

W Polsce polityka i historia nie zawsze idą w parze. Po 1989 roku nie udało się stworzyć spójnej polityki historycznej, która byłaby oparta na narodowej zgodzie i uznawana przez wszystkie kolejne rządy. Nad niemal każdą ważną rocznicą czy biografią politycy wywołują duże i mniejsze wojny. Ostatnio areną nowego konfliktu ponownie stała się Warszawa. Grupa młodych warszawiaków postanowiła uhonorować jednego z bohaterów II wojny światowej przekonując stołecznych polityków do postawienia jego pomnika. Z pomysłem budowy zgodzili się niemal wszyscy. Problemem okazała się jednak jego lokalizacja.

Źródło zdjęcia: www.facebook.com/rotmistrzPileckiWarszawa

Na początku sierpnia stowarzyszenie Młodzi dla Polski ruszyło z akcją "Chcemy pomnika rotmistrza Pileckiego w Warszawie". Inicjatorzy ze stowarzyszenia, nie chcąc upolityczniać całej sprawy, zgłosili tylko postulat budowy pomnika, kwestię jego lokalizacji pozostawiając warszawskim politykom. Sugerowali przy tym tylko, aby pomnik wybudowany został w miejscu eksponowanym, najlepiej w centrum stolicy. Licząc na konstruktywne działania Rady Warszawy, ze swej strony „MdP” ograniczyli się do budowania szerokiego poparcia dla samej akcji oraz rozpowszechniania życiorysu jednego z największych bohaterów w najnowszej historii Polski.

Na forum politycznym inicjatywę budowy pomnika wykazało Prawo i Sprawiedliwość. Politycy PiS przygotowali projekt uchwały Rady m. st. Warszawy, w myśl której Witold Pilecki miałby zastąpić kontrowersyjny pomnik Braterstwa Broni. I tak, zanim na dobre powstał, już legł w gruzach polityczny consensus wokół nowego monumentu. Propozycja partii Jarosława Kaczyńskiego głosami radnych Sojuszu Lewicy Demokratycznej i Platformy Obywatelskiej dwukrotnie została odrzucona przez radę miasta. Zdaniem polityków PO oraz SLD pomnik rtm. Pileckiego nie może być użyty do rozprawienia się z pomnikiem Czterech Śpiących. W ich opinii taki właśnie charakter miała propozycja PiS.

Niezależnie od odrzucenia uchwały, wszystkie strony zadeklarowały kontynuację prac nad budową pomnika. Stosowną obietnicę złożyły też władze miasta, które mają być fundatorem monumentu. Skoro więc przesądzone wydaje się, że nowy pomnik pojawi się na mapie Warszawy, jako osoba szczerze oddana temu pomysłowi, pozwolę sobie zabrać głos w jedynej, jak się wydaje, kontrowersyjnej kwestii, czyli w sprawie jego lokalizacji.

Pierwsze pomysły lokalizacyjne, które pojawiły się w trakcie dyskusji nad kwestią upamiętnienia pułkownika Pileckiego, sprowadzały się do trzech miejsc: ulicy Rotmistrza Witolda Pileckiego na warszawskim Ursynowie, pl. Wileńskiego (zamiast Czterech Śpiących) oraz okolic aresztu śledczego na Rakowieckiej, gdzie Witold Pilecki został zamordowany. Moim zdaniem żadna z tych lokalizacji nie jest dobra z jednego, prozaicznego powodu. Wszystkie te miejsca są dość peryferyjne, a przez to rzadko odwiedzane przez turystów. A przecież pomnik pułkownika Witolda Pileckiego, jednego z największych bohaterów w najnowszej historii Polski, powinien zobaczyć każdy, kto odwiedzi stolicę naszego kraju. Warunek ten warto wziąć pod uwagę, zwłaszcza przy rozważaniu pomysłu Prawa i Sprawiedliwości. O ile satysfakcja z zastąpienia symbolicznych katów przez ich ofiarę wydaję się politycznie „kusząca”, o tyle w dłuższej perspektywie zupełnie nie ma sensu.

Witold Pilecki, jako chluba Polski i prawdziwy superbohater, powinien zostać uhonorowany pomnikiem w miejscu jak najbardziej eksponowanym. Dla mnie najlepsze byłyby okolice Krakowskiego Przedmieścia. Oczywiście taka propozycja ma również swoich krytyków kwestionujących związki oficera z tym rejonem miasta, lecz tym przypomnę, że ani Charles de Gaulle stojący przy skrzyżowaniu Alei Jerozolimskich z Nowym Światem, ani Adam Mickiewicz stojący przy Krakowskim Przedmieściu również nie mają z tymi miejscami zbyt wiele wspólnego. Nie oszukujmy się – rejony Nowego Światu i Krakowskiego Przedmieścia są perełkami turystycznymi Warszawy. Postawienie pomnika pułkownika Pileckiego przy Pawiaku nie zaowocowałoby wycieczkami turystów w te okolice. Zlokalizowanie pomnika przy najczęściej odwiedzanych miejscach Warszawy znacząco zwiększy rozpoznawalność naszego superbohatera poza granicami Polski.

Niestety, z uwagi na stanowisko stołecznego konserwatora zabytków, Witold Pilecki raczej nie stanie przy Trakcie Królewskim. Konserwator uważa, że Trakt Królewski sam jest „pomnikiem historii” oraz „urbanistycznie zamkniętą całością”. Czy to dobrze? Czy historyczne centrum miasta, najczęściej odwiedzany przez turystów region, powinien być zamkniętym skansenem? Nie zgadzam się z tym i przyznaję rację Sebastianowi Kalecie, który w rozmowie z naszym portalem mówił: – Absurdem jest stwierdzenie, że czegoś nie można zmieniać. Historia Polski trwa. Trakt Królewski jest sercem historii Polski. Nie pozostaje mi więc chyba nic innego jak zgodzić się również z Maciejem Wąsikiem, który na argumenty o „urbanistycznie zamkniętej całości” odpowiada: – Trzeba zmienić Konserwatora.

Osobnym problemem, wywołanym przez akcję „Chcemy pomnika rotmistrza Pileckiego w Warszawie”, który także rozpalił dyskusję w stolicy, jest spór o pomnik Czterech Śpiących. Zwolennicy pozostawienia pomnika Braterstwa Broni w dawnym miejscu argumentują, że „warszawiacy przyzwyczaili się do niego”, że „wpisał się on w panoramę Warszawy”, że „nie należy burzyć pomników”. Mnie również nie podoba się pomysł niszczenia pomników. Powołujący się na takie opinie politycy (głównie z SLD) zdają się jednak nie zauważać, że nikt pomnika Czterech Śpiących burzyć nie chce. Chodzi wyłącznie o jego przeniesienie na Cmentarz Mauzoleum Żołnierzy Radzieckich przy ul. Żwirki i Wigury. W mojej ocenie takie rozwiązanie jest tym bardziej uzasadnione, że pomnik radzieckich żołnierzy został postawiony na cokole, na którym pierwotnie stanąć miał monument upamiętniający bohaterów Bitwy Warszawskiej 1920 roku! Bohaterów, którzy dzielnie stawiali opór żołnierzom tej samej Armii Czerwonej, która ćwierć wieku później wypierała z ziem polskich swojego dawnego sojusznika – wojska hitlerowskie.

Jak chciałbym pomnika Pileckiego na Krakowskim Przedmieściu, tak życzyłbym sobie aby z Pragi zniknął monument poświęcony naszym „wyzwolicielom”. W tym sensie bliżej mi do działań warszawskiego PiSu. Nie rozumiem jednak dlaczego, do słusznej w mojej ocenie sprawy, starają się wykorzystywać pułkownika. Naprawdę niezbędna jest ta ostatnia misja dzielnego rotmistrza?

 

Zobacz również:

Pomnik zawieszony

Pomnik Rotmistrza musi poczekać

Młodzi chcą Pileckiego w Warszawie

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...