Czy wojewoda zamknie Legię?

Wiktor Raczkowski    2013-09-16 18:59:53

Jacek Kozłowski wytrwale pracuje na to, by zapisać się w pamięci kibiców i działaczy warszawskiej Legii. Wojewoda, znany z upodobania do zamykania trybun na stadionie przy Łazienkowskiej 3, tym razem idzie jeszcze dalej. Według medialnych doniesień przymierza się do zamknięcia dla publiczności całego stadionu Legii aż do końca rundy jesiennej. Ostateczna decyzja w tej sprawie zapaść ma we wtorek.

Źródło zdjęcia: Polityka Warszawska

Groźnymi zapowiedziami wojewody najbardziej zdziwieni wydają się być sami kibice Legii. Spodziewali się co prawda kary za odpalenie zakazanych rac na meczu ze Steauą Bukareszt, a nawet zamknięcia Żylety, ale w żadnym wypadku nie przewidywali, że wojewoda postanowi ukarać wszystkich fanów zabraniając im uczęszczania na mecze aż do końca rundy.

Tym razem jednak większym problemem niż krewcy kibice łamiący stadionowy regulamin są dla wojewody działacze Legii, którzy – na czele z prezesem Bogusławem Leśnodorskim – za bardzo zbliżyli się z tzw. kibolami pozwalając im zdecydowanie na zbyt wiele.  – Tym razem nie chodzi o zachowanie kibiców, o te dwadzieścia kilka rac odpalonych na meczu ze Steauą, tylko o skandaliczne zaniedbania organizatora. Dostałem wniosek policji o zamknięcie stadionu na najbliższy mecz (z Górnikiem Zabrze – przyp. red). Dawno nie miałem do czynienia z tak mocnym wnioskiem – mówił wczoraj „Gazecie Stołecznej” Jacek Kozłowski.

Najwięcej zarzutów policjanci formułują pod adresem klubowego dyrektora ds. bezpieczeństwa. Złożono nawet do prokuratury wniosek o jego ukaranie. Dlaczego? Zdaniem policji dyrektor zachowywał całkowitą bierność, gdy kibice swobodnie przechodzili z jednej trybuny na drugą. Stróże prawa twierdzą także, że klub nie zareagował na zastawienie wozu straży pożarnej, co uniemożliwiało mu ewentualną interwencję. Po raz kolejny pojawiły się także zastrzeżenie do drożności ciągów komunikacyjnych na stadionie przy Łazienkowskiej. To wszystko skłoniło stołeczną policję do przyznania wszystkim kolejnym meczom rozgrywanym na stadionie Legii statusu podwyższonego ryzyka.

W piątek z wojewodą spotkał się prezes Leśnodorski, który miał przekonywać, że wszystkie niedopatrzenia wynikały z wyjątkowego charakteru tego meczu oraz jego specyfiki. Prezes przypominał, że w związku z decyzją UEFA o zamknięciu Żylety wiele osób, które zdążyły kupić wejściówki właśnie na tę trybunę trzeba było przenosić na trybunę południową. Stąd też, zdaniem prezesa, wzięło się zamieszanie podczas meczu związane z przemieszczaniem się kibiców z trybuny południowej na wschodnią. Kibice byli jego zdaniem po prostu zdezorientowani.

Wiele wskazuje na to, że tłumaczenia prezesa Leśnodorskiego w najmniejszym stopniu nie przekonały wojewody Kozłowskiego.  Nie bez znaczenia mogą być także osobiste urazy. Nie od dziś wiadomo, że Jacek Kozłowski za prezesem Leśnodorskim – mówiąc delikatnie – nie przepada. Powodem oczywiście jest jego rzekomy sojusz z „kibolami” z Żylety. W wywiadzie dla tygodnika „Wprost” wojewoda wyraźnie zapowiedział, że „kończy się miodowy okres w współpracy z warszawskim klubem”. - Problem z prezesem Leśnodorskim polega na tym, że on ze wszystkimi rozmawia i te rozmowy wydają się bardzo dobre, tyle, że na koniec wszyscy się czują oszukani – mówił.

Wydaje się jednak, że wypowiadając wojnę prezesowi oraz kibicom Legii, bo tak należy odbierać zapowiedź zamknięcia stadionu na całą rundę, wojewoda nie brał pod uwagę losu Hanny Gronkiewicz-Waltz, który z wiadomych powodów jest w Warszawie niepewny.  W obecnej sytuacji  ostatnią rzeczą, której przed referendum potrzebuje pani prezydent jest wzmożona mobilizacja licznej grupy warszawskich kibiców przeciwko partii rządzącej. Nie trzeba chyba przypominać jaką popularnością w stolicy cieszy się piłka nożna, a szczególnie najlepszy klub piłkarski w mieście. Decyzja o zamknięciu stadionu może przecież obrócić przeciw Hannie Gronkiewicz-Waltz także tych kibiców Legii, którym daleko jest do fanów z Żylety i Starucha. Mówiąc w skrócie: ludzie będą mieli za złe Platformie, że nie mogą chodzić na mecze swojej drużyny.

Już teraz na najpopularniejszym forum fanów stołecznej drużyny można przeczytać opinie takie jak ta: - Miałem nie iść na referendum, ale w tej sytuacji na pewno pójdę. Nie mam nic przeciwko Hance, ale jeżeli oni POgrywają z nami w ten sposób, to nie pozostaje nic innego jak też zastosować odpowiedzialność zbiorową. Prosta piłka, gdzieś na pewno pójdę: albo na mecz z Górnikiem albo na referendum.

W tym kontekście urzędującej pani prezydent nie służą także słowa wypowiedziane przez jej koleżankę partyjną, panią minister sportu Joannę Muchę, która w radiu TOK FM stwierdziła: - Decyzja Jacka Kozłowskiego mnie nie dziwi. Wojewoda znany jest jako ten, który w największym stopniu chce walczyć z kibolstwem. Prezes Leśnodorski wypowiadał się w sposób, który mi się nie podobał, niejako zdejmował odpowiedzialność z kiboli.

I tylko Andrzej Halicki, warszawski poseł Platformy (prywatnie kibic Legii) starał się w mediach ratować sytuację mówiąc, że będzie przekonywał wojewodę, aby nie zamykał stadionu, ponieważ nie jest to żadne rozwiązanie. Także na twitterze pisał: „Nie ma takiej decyzji (dot. zamknięcia – przyp. red), a w piątek było trudne ale konkretne spotkanie. Bądźmy dobrej myśli”.

O tym, że zamknięcie stadionu Legii w przeddzień referendum odwoławczego może być dla PO politycznym samobójem pisał na swoim blogu także Wojciech Olejniczak, wybrany z Warszawy europoseł SLD: „Jak dla mnie jest to polityczny samobój Platformy, tuż przed warszawskim referendum. Kilkadziesiąt tysięcy kibiców pałających rządzą rewanżu na władzy. I mających idealną okazję do tego rewanżu przy urnach referendalnych. Jako polityk opozycji mogę zacierać ręce. Jako kibic mogę zaapelować do decydentów z Platformy, nie idźcie tą drogą”.

Wiele wskazuje na to, że głos ten oraz podobne w końcu dotarły do samego wojewody. Jacek Kozłowski decyzję w sprawie zamknięcia obiektu przy Łazienkowskiej postanowił przesunąć na jutro. Kibicom pozostaje więc mieć nadzieję, że wojewoda nie zdecyduje się wylać dziecka z kąpielą stosując odpowiedzialność zbiorową. – Jeżeli to klub zawinił, to czemu my mamy płacić za jego błędy? – pytają oburzeni kibice. Dalej idzie Wojciech Olejniczak, który twierdzi, że w tej sytuacji wina wcale nie musi leżeć po stronie klubu: „Wojewoda Kozłowski mówi, że ma problem z prezesem Leśnodorskim. A może problem jest z panem wojewodą? Z Leśnodorskim nie chce rozmawiać, bo rzekomo zblatowany z kibicami. Tyle, że poprzedni prezes, pan Piotr Zygo, z kibicami relacje miał fatalne. I pan wojewoda również stwierdził, że pan Zygo nie jest dla niego partnerem do rozmowy. Może więc problemu należy szukać nie po stronie kierownictwa Legii? Może to pan wojewoda ma problemy komunikacyjne. A może jest tylko niezbyt udolnym realizatorem strategii, która opracowywana jest znacznie wyżej” – pisze.

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...