Przedreferendalny przewrót w stołecznej PO

Paweł Krulikowski    2013-10-15 21:33:40

Ktokolwiek myślał, że objęcie przez Hannę Gronkiewicz-Waltz funkcji przewodniczącej warszawskiej organizacji PO jest konsekwencją przemyślanej strategii na finiszu referendalnej kampanii będzie bardzo zawiedziony. Panią Prezydent osobiście zmusił do tego Donald Tusk, który nie mógł pozwolić  na przejęcie władzy w stołecznej Platformie przez frakcję zwolenników Grzegorza Schetyny na czele z młodym posłem Marcinem Kierwińskim. Zwycięstwo Premiera jest jednak pozorne. Hanna Gronkiewicz-Waltz będzie malowaną szefową. W zarządzie i grupie delegatów na mazowiecki zjazd partii znaleźli się bowiem wyłącznie przeciwnicy dotychczasowej szefowej stołecznej Platformy Małgorzaty Kidawy-Błońskiej.


Źródło zdjęcia: https://www.facebook.com/pages/Platforma-Obywatelska-Warszawa/157507944287026

We wtorek, 1 października w biurze mazowieckiego zarządu PO na godzinę przed oficjalnym zebraniem spotykają się Andrzej Halicki, Marcin Kierwiński, Jarosław Dąbrowski i kilku mniej znanych działaczy ze stolicy. Dopinają szczegóły przygotowywanej akcji odsunięcia dotychczasowej szefowej warszawskich struktur partii. To element stopniowego przejmowania władzy w regionie przez środowisko Grzegorza Schetyny. Wszystko jest policzone. Nowym szefem ma zostać Kierwiński, a delegatami na zjazd mazowiecki politycy, którzy umożliwią później ewentualny wybór człowieka związanego z posłem Kierwińskim. On sam zapewnia, że ma wystarczającą większość i jego wybór będzie czystą formalnością.

Następnego dnia rano młody poseł spotyka się z Małgorzatą Kidawą-Błońską, przedstawia jej sytuację i sugeruje aby ta w ogóle nie startowała. – Nie masz szans. Lepiej abym był jedynym kandydatem. Zresztą cały powiat wie już, że nie będziesz startować – miał powiedzieć. Kidawa-Błońska jest zdenerwowana. Nie spodziewała się takiego uderzenia. I to na nieco ponad tydzień przed referendum, kiedy Platforma jest osaczona z każdej strony. A teraz jeszcze taki cios w plecy. Z wnętrza partii.

W czwartek posłanka próbuje przejąć inicjatywę. O 17:33 z Centralnego Rejestru Członków do wszystkich delegatów na zjazd warszawski (ok. 600 osób) wysyła krótką wiadomość e-mail: „Szanowni Delegaci, Informuję, że ponownie zamierzam ubiegać się o przewodnictwo w Warszawskiej Platformie Obywatelskiej RP. Bardzo proszę o wsparcie. Serdecznie pozdrawiam /-/ Małgorzata Kidawa- Błońska.” Jednocześnie podejmuje zakulisowe próby zmontowania koalicji przeciw protegowanym Marcina Kierwińskiego.

- Rozmawiała z nami, dużo obiecując – mówi „Polityce Warszawskiej” jeden ze starszych działaczy PO na Bemowie – oraz konserwatystami, a także z grupą tzw. samorządowców czyli działaczami skupionymi m. in. wokół Ligii Krajewskiej, która dziś jest posłanką, a wcześniej pracowała w stołecznym samorządzie. Poparcie zadeklarowały dzielnice już wcześniej sympatyzujące z Kidawą-Błońską i Hanną Gronkiewicz-Waltz tj. Włochy, Wesoła, Mokotów oraz wybrani działacze z Wawra i Bielan. Poszła też do „młodych”. Oni tylko na to czekali. Wcześniej grali bowiem z Kierwińskim, który sporo im naobiecywał. Teraz zaczął ich jednak odsuwać, opierając się na starej dzielnicowej gwardii – dodaje nasz rozmówca z bemowskiej Platformy. 

Zanosiło się więc, że w sobotę 5 października na zjeździe delegatów dojdzie do bratobójczego starcia, które mogłoby wyraźnie osłabić medialny wizerunek partii na tydzień przed referendum. Na to nie mógł pozwolić Premier Donald Tusk. W KPRM szybko powiązano kluczowe nazwiska z których ułożono mechanizm działania partyjnej opozycji. Kierwiński, człowiek Schetyny w Warszawie ma przejąć władzę w stołecznej PO. Pomagają mu Jarosław Szostakowski w radzie miasta, Andrzej Halicki w Sejmie oraz, na co najtrudniej było wpaść, nowy wiceprezydent Jarosław Dąbrowski w Ratuszu. W tym ostatnim wielu widziało wybawiciela Hanny Gronkiewicz-Waltz. Tymczasem gdy tylko pojawił się na pl. Bankowym zaczął grać raczej na siebie. Lub, jak mówią nasi rozmówcy, na Kierwińskiego.

Do sprawy włączają się najważniejsze osoby w Platformie. Mediuje spółdzielnia Cezarego Grabarczyka, a misję specjalną na rzecz zniechęcenia Kierwińskiego do startu wypełnia marszałek Sejmu Ewa Kopacz. Na spotkaniu w cztery oczy z posłem miała wyrazić swój żal i rozczarowanie jego zachowaniem. Nie jest tajemnicą, że wcześniej była jedną z osób popierających Kierwińskiego. Wtedy w otoczeniu premiera pojawia się pomysł: „Hanka!”. Przeciw niej Kierwiński nie odważy się wystąpić.

- W środę kładłem się spać przegrany bo myślałem, że władza przejdzie w ręce Marcina, który nas zdradził – mówi „Polityce Warszawskiej” młody działacz PO. – W czwartek byłem szczęśliwy, bo liczyłem że Małgorzata się podniesie i z naszym poparciem wywalczy reelekcję. To super kobieta. Zawsze dotrzymuje danego słowa. W piątek było już jednak po wszystkim. Kandydatem została Hanka, a ona nie ma w partii żadnego zaplecza. Będzie tylko figurantem. Kierwiński zrobi z nami co zechce – relacjonuje.

W sobotę 5 października odbył się zjazd warszawskiej organizacji Platformy Obywatelskiej. Przy ogromnej frekwencji (ponad 500 z 600 delegatów) przewodniczącą została Hanna Gronkiewicz-Waltz. Nie miała kontrkandydata. Potwierdził się scenariusz opracowany w Al. Ujazdowskich. Premierowi udało się rozładować kryzys. Tylko na samej górze. – Kierwiński wycofał się. Jest sprawnym graczem. Wiedział, że startu przeciw Hannie nikt mu w partii nie wybaczy. To byłby jego koniec – mówi nam kolejny z rozmówców. – Przyjął więc inną taktykę. Postanowił zrealizować cały plan z tą tylko różnicą, że szefową na Warszawę będzie Pani Prezydent. Ona pod żyrandolem, a jego ludzie w zarządzie i w gronie delegatów na zjazd mazowiecki. Trzeba było tylko dobrze „przypilnować” wyborów – dodaje.

To miało się dokonać podczas głosowania na 40 kandydatów do Rady Powiatu oraz na 249 delegatów na zjazd mazowiecki. Aby ułatwić właściwą selekcję wykorzystano dobrze znaną ze zjazdów zasadę, że lista kandydatów nie będzie tworzona alfabetycznie, a według kolejności zgłoszeń. – Wystarczyło w komisji skrutacyjnej pilnować tylko właściwej kolejności zgłoszeń. Najpierw „swoich” na miejsca mandatowe, a potem ewentualnie innych „z sali”, czyli tych od Małgosi – wyjaśnia nasz rozmówca i zaraz dodaje – jej błąd, że wprowadzając zmiany w porządku obrad i regulaminie nie zmieniła tego niebezpiecznego zapisu. Nie mogła jednak się spodziewać tak wyraźnego wystąpienia przeciwko swoim stronnikom. Listy zostały ułożone wcześniej.

Przy takiej regule przeciwnicy Małgorzaty Kidawy-Błońskiej mieli ułatwione zadanie. Najpierw „schetynowcy” zgłosili swoich kandydatów do Rady Powiatu i delegatów na zjazd do odpowiednich limitów, a dopiero później dopuszczano inne zgłoszenia. Skuteczność tego rozwiązania pokazują wyniki wyborów do partyjnej rady powiatowej. Kandydaci z miejsc 1-40 uzyskiwali zawsze ok. 380 głosów. Kandydaci z dalszych miejsc nie więcej niż kilkadziesiąt głosów. Najlepszy wynik spoza pierwszej czterdziestki wynosił tylko 79 głosów. Przepadło m. in. trzech burmistrzów dzielnic związanych z Małgorzatą Kidawą-Błońską. Ona sama znajdzie się w radzie. Automatycznie w skład 98 osobowej rady weszli bowiem warszawscy posłowie PO oraz radni m. st. Warszawy. Podobnie mało zaskakujące były wyniki wyborów na delegatów na zjazd mazowiecki, który wybierze władze wojewódzkie. Wśród 249 osób stanowczą większość posiadają ludzie związani z posłem Kierwińskim.

19 października ma ukonstytuować się nowy warszawski zarząd PO. Przewodniczącą w osobie Hanny Gronkiewicz-Waltz wybrał zjazd. Pozostałych członków spośród swego grona w większości wybiorą stronnicy Marcina Kierwińskiego i Jarosława Dąbrowskiego. Kluczowe nazwiska z grupy Kidawy-Błońskiej pewnie się ostaną, ale nie będą sprawować realnej władzy w stołecznej organizacji, a to przecież ona ustali listy w przyszłorocznych wyborach samorządowych. Jak dowiedziała się „Polityka Warszawska” część działaczy nie chce do tego dopuścić. Poważnie rozważano możliwość zaskarżenia wyników warszawskich wyborów wewnętrznych, wskazując na regulaminowe uchybienia. Jednak, jak dowiedzieliśmy się od działaczy warszawskiej Platformy, przewidywana jest zupełnie inna forma protestu. Nieoficjalnie mówi się o zwróceniu się do przewodniczącego Platformy Donalda Tuska. W skrajnym przypadku nawet z prośbą o unieważnienie wyborów. A zatem wszystko w rękach premiera, który odnowił swój mandat w bezpośrednich wyborach na przewodniczącego partii. Patrząc na to jak wyglądają wybory w terenie, nieco inaczej należy rozumieć decyzję ostatniego zjazdu PO, który zmienił formułę wyboru szefa partii. Gdyby tak się nie stało, szefem Platformy mógłby dziś być zupełnie kto inny.

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...