Edukacja publiczna to wyrównywanie szans

Sławomir Bielański    2013-10-22 23:15:53

Z Pauliną Piechną-Więckiewicz, radną m. st. Warszawy z Komisji Edukacji i Rodziny, byłą przewodniczącą Federacji Młodych Socjaldemokratów i obecną wiceprzewodniczącą Rady Krajowej SLD rozmawiamy o stołecznej edukacji, problemie wykluczenia społecznego oraz o tym czy zgodziłaby się zastąpić w ratuszu Włodzimierza Paszyńskiego.

Czy Pani zdaniem nauczyciele na Mokotowie pracują gorzej od nauczycieli na Bemowie czy Białołęce?

To jest bardzo dobre pytanie. Odpowiedź jest oczywista – jasne, że nie. Natomiast już z pobieżnej analizy dotychczasowych działań, przede wszystkim wiceburmistrza odpowiedzialnego za mokotowską oświatę Krzysztofa Skolimowskiego można wywnioskować, że ceni on nauczycieli i nauczycielki zdecydowanie mniej niż jego koleżanki i koledzy w pozostałych 17 dzielnicach.

Pytanie wiąże się z różnicami jakie nie tak dawno upubliczniła Małgorzata Żuber-Zielicz z PO, przewodnicząca Komisji Edukacji i Rodziny. Zgodnie z przedstawioną przez nią informacją nauczyciele na Mokotowie dostają dodatek w wysokości 200 zł, na Bemowie 350 zł zaś na Białołęce 360 zł. Czy uważa Pani taką różnicę za sprawiedliwą?

Uzgadnianie nowego regulaminu dotyczącego wynagradzania nauczycieli trwało długo bo około 10 miesięcy. W toku negocjacji miasta z nauczycielskimi związkami zawodowymi ustalono wysokość dodatków motywacyjnych na poziomie 450 zł średnio na etat. Po wejściu dokumentu w życie zaczęły się kłopoty, takie jak na przykład namawianie dyrektorów szkół do wypłacania dodatków w wysokości średnio 200 zł na etat. W najgorszej sytuacji znaleźli się nauczyciele z Mokotowa. Wielu dyrektorów szkół również wszczęło bunt ponieważ jako występujący z wnioskami o wypłatę dodatków, byli obarczani odpowiedzialnością za ich wysokość. Na tym właśnie polegała perfidia osób odpowiedzialnych za oświatę w omawianej dzielnicy, umywano ręce mówiąc: to dyrektorzy przyznają dodatki my nie mamy z tym nic wspólnego, na gruncie formalnym wszystko w najlepszym porządku. Moim zdaniem nauczyciele zostali oszukani w całej Warszawie, w trakcie negocjacji ustąpili w poczuciu odpowiedzialności za budżet naszego miasta, w ramach wdzięczności otrzymali zdecydowanie zaniżone dodatki motywacyjne, które stanowiły dotychczas dużą część ich wynagrodzenia. Urszula Woźniak z ZNP mówi nawet i w moim przekonaniu ma absolutną rację o zjawisku rozbicia dzielnicowego, różne standardy wynagradzania nauczycieli w poszczególnych dzielnicach są po prostu niesprawiedliwe. Warszawa to jeden miejski organizm tylko czekać, kiedy nauczyciele z Mokotowa zaczną emigrować do innych dzielnic a przypominam, że jest to dzielnica z największą bazą oświatową.

Czy w związku z tymi różnicami jest Pani zwolenniczką ujednolicenia dodatków bez względu na dzielnicę, w której pracuje nauczyciel?

Przede wszystkim jestem za tym, żeby to dyrektorzy szkół decydowali o tym na jaki dodatek zasłużył nauczyciel. To oni obserwują pracę swoich podwładnych na co dzień i są w stanie merytorycznie się do niej ustosunkować. Należy również przestrzegać ducha ustaleń ze związkami zawodowymi, jeżeli ustala się kwotę 450 zł średnio na etat, warto byłoby wokół tej kwoty oscylować. Niewątpliwie polityka miasta powinna zmierzać do tego aby kryteria oceniania nauczycieli, nie były zależne od aktualnej sytuacji finansowej dzielnicy a tak się w tej chwili de facto dzieje. Platforma Obywatelska przekonywała, iż nowy system wynagradzania pozwoli efektywniej nagradzać najzdolniejszych nauczycieli i nie będzie już działał na zasadzie wszystkim tyle samo bez względu na osiągnięcia. Teraz działa zwłaszcza na Mokotowie na zasadzie: wszystkim tak samo, a przy tym niewiele, bez względu na osiągnięcia.

Pytanie to wiąże się także z obecną polityką miasta promowaną przez wiceprezydenta Paszyńskiego. Jako przykład można tu podać wspomniane już Bemowo. Nie tak dawno, na początku września nauczyciele ze szkoły podstawowej nr 321 dowiedzieli się pod koniec sierpnia o swoim zwolnieniu. Z drugiej zaś strony na Bemowie planowana jest szkoła-gigant przy ul. Zachodzącego Słońca, tzw. Słoneczna szkoła. Czy nie uważa Pani, że taka polityka miejska może sprawiać wrażenie jakby sama sobie przeczyła?

Sytuacja w, której znalazły się nauczycielki ze szkoły nr 321 była nie do przyjęcia. Na kilka dni przed rozpoczęciem roku dowiedziały się, że ich umowy nie zostaną przedłużone. Proszę sobie wyobrazić, że te panie do ostatniego momentu utwierdzano w przekonaniu, że od 1 września będą mogły kontynuować pracę. Oceniam postępowanie władz dzielnicy jako niezgodne z podstawowymi zasadami etyki. Gdyby nie zdecydowana postawa rodziców, wspaniałych uczniów, plany dzielnicy zostałyby zrealizowane. Byłam na spotkaniu zorganizowanym przez burmistrza Bemowa, widziałam łzy w oczach dzieci i nauczycielek. Zmiany demograficzne, w poszczególnych dzielnicach Warszawy mają oczywiście wpływ na organizację sieci szkół, ale nie mogą uzasadniać łamania podstawowych praw człowieka.

Pytanie można też kontynuować. Zgodnie z lewicową polityką edukacyjną, powszechnie przyjętą nie tylko przez osoby o takich poglądach powinniśmy dążyć do jak najmniejszych klas tak by nauczyciel mógł poświęcać uczniom jak najwięcej czasu. Czy Pani zdaniem szkoła składająca się z 60 klas i 1000 uczniów może wypełnić takie wymagania?

Sojusz Lewicy Demokratycznej od początku stał na stanowisku, iż pogarszająca się z roku na rok sytuacja demograficzna Polski nie może być uzasadnieniem dla zwalniania tysięcy nauczycieli i nauczycielek w całym kraju. Natomiast można ją wykorzystać do poprawy jakości kształcenia, m. in. poprzez zmniejszenie liczby uczniów w klasie. Naprawdę nie trzeba być oświatowym Einsteinem, żeby wiedzieć, że większe szanse na sukces edukacyjny mają dzieci w 20- osobowej klasie niż dzieci w klasie 30-osobowej. Jeżeli chcemy budować społeczeństwo oparte na wiedzy musimy w nie zainwestować. Nie stać nas na ponoszenie kosztów społecznych błędnej polityki oświatowej.

Czy więc Pani zdaniem miejska polityka edukacyjna jest spójna? Jak ocenia Pani pracę wiceprezydenta Włodzimierza Paszyńskiego? Kiedyś był wiceministrem edukacji narodowej w rządzie SLD-PSL. Dziś jego polityka edukacyjna budzi coraz większe wątpliwości, a sam Paszyński jest krytykowany przez środowisko nauczycielskie za brak wizji.

Niestety wydaje się, iż miejska polityka oświatowa ukierunkowana jest przede wszystkim na osiągnięcie przez miasto satysfakcjonującego bilansu zysku i strat. Dziura budżetowa jest najczęściej uzasadnieniem dla wprowadzania większości zmian. Rodzice, nauczyciele, młodzież skarżą się na to, iż miasto jest głuche na głos społeczny i nie bierze go pod uwagę podczas podejmowania kolejnych decyzji. Różne standardy edukacyjne w poszczególnych dzielnicach czy ogólny chaos w warszawskiej oświacie (np. przenoszenie szkół z jednej dzielnicy do drugiej) to główne cechy prezydentury Pana Paszyńskiego. Chciałabym zdementować pogłoski rozsiewane przez Mariusza Błaszczaka z PiS. Pan Paszyński nigdy nie był rekomendowany przez SLD na funkcję wiceprezydenta, nie był tym bardziej członkiem SLD. W sprawie pana Paszyńskiego proszę rozmawiać z senatorem Markiem Borowskim.

Temat pana wiceprezydenta wraca z jeszcze jednego powodu.... to zamiast niego nowym wiceprezydentem miałby zostać kandydat wskazany przez Sojusz. Z drugiej strony edukacja jest trudnym tematem w mieście. Pieniędzy jest coraz mniej zaś nauczyciele nie są już tak skorzy do ustępstw (zwłaszcza że w sprawie obniżki dodatków poszli już miastu na rękę) czy poza dosypywaniem pieniędzy do systemu widzi Pani jakieś możliwości zmian, propozycje edukacyjne np. z innych miast, które można by wprowadzić w Warszawie?

Odwieczne pytanie o dosypywanie pieniędzy do worka edukacyjnego, to tylko i wyłącznie kwestia priorytetów władzy. Powtórzę jeszcze raz inwestycja w wiedzę, jakość edukacji wyrównywanie szans się zwraca. Nie inwestuje w oświatę tylko ten kto chce stworzyć społeczeństwo spolegliwych, pożytecznych idiotów. Należy podkreślić, iż obecnie w  finansowaniu oświaty nie tylko warszawskiej ważną kwestią jest finansowanie zadania własnego gminy jakim jest prowadzenie przedszkoli. Przy obecnym zapotrzebowaniu wydaje się oczywiste, że przedszkola powinny być objęte na stałe subwencją oświatową z budżetu państwa o co Sojusz zabiegał w Sejmie wielokrotnie. Mówi się również coraz głośniej o potrzebie skorygowaniu algorytmu, na podstawie którego nalicza się subwencję oświatową, gdyż w obecnej formie jest niesprawiedliwy.

W tym kontekście jak odnosi się Pani do outsourcingu części usług oferowanych w szkołach do prywatnych firm (np. catering zamiast stałych stołówek)? Czy pani zdaniem jesteśmy gotowi na taką rewolucję?

Nie podoba mi się koncepcja wprowadzania do szkół prywatnych firm. Protestowałam głośno i wyraźnie przeciwko likwidacji szkolnych stołówek ewentualnie zmianie organizacji żywienia jak nazywa ten proces miasto. W wielu miejscach obiady podrożały dwukrotnie, pogorszyła się ich jakość, zwolniono już łącznie ponad 300 osób, z których większość to kobiety 50+, grupa najbardziej zagrożona bezrobociem. Znane są już przypadki kiedy zwolnione kucharki były „zachęcane” do założenia działalności gospodarczej bądź musiały zgłosić się do opieki społecznej ponieważ nie miały środków do życia.

Gdyby jutro przyszli do Pani koledzy i koleżanki z zarządu stołecznego SLD, powiedzieli: "Paszyński odchodzi, musisz zostać wiceprezydentem" zgodziłaby się Pani?

Przyjmowanie odpowiedzialności za miasto nie polega na tym, iż przychodzi delegacja z kwiatami a kandydat bądź kandydatka mówi: „ok. Zgadzam się, którędy do mojego gabinetu?” Partia, która reprezentuje swoich wyborców podejmuje decyzję o wejściu w ewentualną koalicję na podstawie swojego programu i możliwości jego realizacji. Jeżeli jest na to gotowa wybiera ze swojego grona ludzi najbardziej kompetentnych, którzy stają się naturalnymi kandydatami na kluczowe stanowiska.

A koalicja z PO to już jest, czy dopiero będzie?

Sojusz Lewicy Demokratycznej nie jest w Radzie Miasta st. Warszawy w koalicji z Platformą Obywatelską. Jeżeli chodzi o sytuację w Warszawie po wyborach samorządowych w 2014 roku, o tym zadecydują wyborcy SLD. Jedno jest pewne, nie wyobrażam sobie sytuacji, w której SLD wchodzi w koalicję w ramach której nie mogłoby realizować swoich podstawowych postulatów programowych. Jeżeli chodzi o samą PO najpierw chciałabym zobaczyć jak wywiąże się z 12 postulatów, które obiecała nam spełnić. Będziemy bardzo uważnie się temu przyglądać i rozliczać z każdego punktu rządzących naszym miastem.

Dziękuję za rozmowę.

 

Zobacz także:

Prawo własności rzecz święta (?)

Twój Ruch chce upublicznienia przedreferendalnej korespondencji SLD z PO

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...