Stadiony bezimienne

Wiktor Raczkowski    2013-05-03 04:21:49

Sprawa nadania oficjalnych nazw miejskim stadionom Legii i Polonii od roku stoi w martwym punkcie. Nic też nie wskazuje na to, by w najbliższym czasie miało się w tej materii cokolwiek zmienić. Wydaje się, że jedynymi zainteresowanymi ostatecznym ustanowieniem oficjalnych patronatów: marszałka Józefa Piłsudskiego nad stadionem Legii i gen. Kazimierza Sosnkowskiego nad obiektem Polonii są kibice obu stołecznych klubów. Oni jednak do powiedzenia mają najmniej.

Klub sprytniejszy od miasta

Od samego początku najwięcej problemów włodarzom miasta sprawiał stadion przy ulicy Łazienkowskiej 3. Obiekt, którego renowacja (a w zasadzie budowa od podstaw) pochłonęła 374 mln zł z miejskiego budżetu miał być chlubą miasta oraz źródłem jego dochodów. Okazało się jednak, że dzierżawiąca stadion Legia okazała się sprytniejsza od miejskich urzędników. W lipcu 2011 roku jak grom z jasnego nieba spadła na władze Warszawy informacja o podpisaniu umowy sponsorskiej pomiędzy Klubem Piłkarskim Legia Warszawa a koncernem PepsiCo, na mocy której stadion Legii na trzy kolejne lata przyjął nazwę „Pepsi Arena”.  Klub wykorzystał zaniedbania ze strony administracji Kazimierza Marcinkiewicza, a potem Hanny Gronkiewicz-Waltz, które, opracowując umowę dzierżawy stadionu, przeoczyły kwestie związane ze sprzedaniem nazwy obiektu. Tym sposobem 18 mln zł zamiast do kasy miasta trafiło do warszawskiej Legii.

Oburzeni byli także radni. Twierdzili, że nazwy budynkom miejskim może nadawać jedynie Rada Warszawy. Marcin Rzońca (wówczas SLD, a teraz niezrzeszony) złożył do Ratusza interpelację, w której pytał o oficjalną nazwę stadionu warszawskiej Legii. Ku jego zaskoczeniu pytanie okazało się być dla stołecznych urzędników nad wyraz trudne, a udzielenie odpowiedzi zajęło im aż osiem miesięcy.  Andrzej Jakubiak, który zajmował wówczas stanowisko wiceprezydenta miasta, tłumaczył, że tak długa zwłoka wynikała z „obszernego zakresu merytorycznego sprawy”. Do rozwiązania zagadki nazwy stadionu Legii zaangażowano aż cztery biura ratusza, Warszawski Ośrodek Sportu i Rekreacji, Muzeum Sportu i Turystki, a nawet Centralne Archiwum Wojskowe,  które ostatecznie stwierdziły, że obiekt z ul. Łazienkowskiej oficjalnej nazwy nie posiada.

Rozpowszechniona wśród kibiców Legii nazwa: „Stadion Wojska Polskiego im. Marszałka Józefa Piłsudskiego”, okazała się być jedynie formą zwyczajową. Wiadomo, że marszałek brał udział w uroczystości otwarcia obiektu w 1930 roku. Nie znaleziono jednak żadnych dowodów świadczących o tym, że był on oficjalnym patronem stadionu.

O zgodę trzeba pytać

Od tego momentu ostateczne uregulowanie sprawy patronatu Marszałka Piłsudskiego miało być już  wyłącznie kwestią czasu. Kluby zasiadające w Radzie Warszawy zgodnie zaakceptowały proponowaną oficjalną nazwę stadionu: „Miejski Stadion Klubu Sportowego Legia im. Marszałka Józefa Piłsudskiego”. Do ostatecznego głosowania nad uchwałą jednak nie doszło, ponieważ punkt jej dotyczący w ostatniej chwili zniknął z porządku obrad. Dlaczego? Protest w tej sprawie wniósł koncern ITI, właściciel KP Legia Warszawa, który przypomniał, że nazwa „Legia” jest towarowym znakiem zastrzeżonym, a jej wykorzystanie jest możliwe dopiero po uzyskaniu specjalnej zgody.

Wśród radnych i urzędników miejskich zawrzało. Przecież Klub oraz koncern PepsiCo po zawarciu umowy sponsorskiej twierdziły, że nazwa komercyjna stadionu nie ma nic wspólnego z nazwą administracyjną. - To nie koliduje z nazwą Pepsi Arena, która jest wykupiona tylko na krótki okres – tłumaczyła swego czasu Małgorzata Skonieczna, dyrektor ds. komunikacji korporacyjnej PepsiCo.

Reakcję włodarzy Legii można więc traktować jako kolejną odsłonę wojny podjazdowej toczonej z miastem. Klub miał pełne prawo zablokować przegłosowanie nazwy, gdzie jednym z członów było słowo, którego jest właścicielem. Warto się jednak zastanowić, czy Legia koniecznie musiała korzystać z tego prawa w przypadku ustanawiania oficjalnego patronatu Józefa Piłsudskiego nad stadionem przy Łazienkowskiej. Na to pytanie klub nie udzielił nam odpowiedzi.

- Nie dziwię się postawie Legii, bo to normalne, że znaki towarowe są zastrzeżone. Zaskoczony jestem natomiast postawą Ratusza, który tego nie wiedział – komentuje radny Rzońca.  Przy tej okazji na wierzch wyszła sprawa zgody rodziny patrona na umieszczenie jego imienia i nazwiska w nazwie stadionu, o co nikt wcześniej rodziny Marszałka nie pytał. Krewni Józefa Piłsudskiego cały czas się wahają. Nie podoba im się, że imię ich wielkiego przodka może być kojarzone z popularnym gazowanym napojem.

Działania miejskich urzędników negatywnie ocenia także Marcin Szymczyk, redaktor naczelny serwisu legia.net: - Przede wszystkim powinno dojść do spotkania władz klubu, przedstawicieli kibiców ze Stowarzyszenia Kibiców Legii Warszawa i władz miasta. W takim składzie powinno zostać wypracowane wspólne stanowisko co do nazwy stadionu – tej oficjalnej, jak i patronatu, który wydaje się sprawą oczywistą. Następnie sprawa powinna trafić na radę miasta i tam zostać załatwiona. Niby proste a ciągnie się to już tyle czasu...

A co z Polonią?

Na uboczu dyskusji o oficjalnej nazwie stadionu Legii pozostaje sprawa patrona obiektu warszawskiej Polonii. Radny Rzońca chciał, by razem z nazwą dla stadionu przy Łazienkowskiej, ustanowić formalny patronat gen. Kazimierza Sosnkowskiego nad stadionem przy Konwiktorskiej 6. Mimo braku sprzeciwu ze strony podmiotów utożsamiających się z Polonią także ten punkt został zdjęty z porządku obrad. Uchwały więc nie ma. Urzędnicy bronią się, że wnuk gen. Sosnkowskiego wyraził zgodę podczas rozmowy telefonicznej na nazwanie obiektu Polonii Stadionem Miejskim Klubu Sportowego Polonia im. gen. Kazimierza Sosnkowskiego, jednak nie odpowiedział na oficjalne pismo prezydent stolicy – Hanny Gronkiewicz-Waltz.

Rozgoryczeni pozostają kibice: – Kazimierz Sosnkowski to dla Polonii i naszego kraju wielka postać. Trochę zapomniana przez historię, ale jednak wielka. Jeśli jego patronat nad stadionem przy Konwiktorskiej 6 nie jest w pełni formalny, to jak najszybciej należy zrobić z tym porządek. Z drugiej strony wolałbym aby miasto zajęło się tak potrzebną nam, np. modernizacja stadionu. Wtedy można uczcić Kazimierza Sosnkowskiego godnym obiektem – mówi Robert Lange, wieloletni sympatyk Czarnych Koszul.

Co dalej z oficjalnymi nazwami warszawskich stadionów? – Nie sądzę, aby sprawę udało się sfinalizować do końca 2013 roku. Tak przynajmniej wynika z odpowiedzi na moją interpelację. Zdecydowały o tym brak woli załatwienia sprawy oraz błędy proceduralne popełniane od samego początku – mówi Rzońca. Bardzo możliwe, że o sprawie stołeczni radni przypomną sobie dopiero w 2014 r. W roku wyborów samorządowych poparcie kibiców będzie dla nich szczególnie cenne.

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...