Warszawa Społeczna: Bronimy edukacji. Jeśli będzie trzeba odwołamy Radę Warszawy!

Wiktor Raczkowski    2013-05-14 07:52:58

Działacze Inicjatywy Mieszkańców Warszawa Społeczna głośno protestują przeciwko polityce cięć w stołecznej edukacji. Argumentują, że oświata to dziedzina, w którą powinno się inwestować, a już na pewno nie szukać w niej oszczędności. Szczególny sprzeciw aktywistów tego ruchu budzą zapisy zawarte w „Zasadach organizacji pracy przedszkoli i szkół prowadzonych przez m.st. Warszawę w roku szkolnym 2013/2014” wydanych przez miejskie Biuro Edukacji, zakładające m.in. obcinanie etatów pracowników administracyjnych oraz zwiększanie liczebności klas do minimum 26 dzieci. – Nie ma mowy o żadnych cięciach. To racjonalizacja – odpowiada Biuro.

Fot. Jadwiga Żukowska, www.facebook.com/warszawaspoleczna

Obrona edukacji

Członkowie Warszawy Społecznej nie dają jednak za wygraną. W ciągu czterech dni poprzedzających długi weekend majowy zebrali ponad 11 tysięcy podpisów pod sprzeciwem wobec głównych założeń „Zasad”. Grożą, że jeśli nikt nie potraktuje poważnie ich uwag, to w ciągu dwóch miesięcy bez problemów zbiorą 130 tysięcy podpisów potrzebnych do złożenia wniosku o referendum w sprawie odwołania Rady Warszawy.

Impulsem do działania dla członków Warszawy Społecznej była – jak sami przyznają – jedna z zeszłorocznych sesji Rady Warszawy, na której przegłosowano likwidację kilku szkół i przedszkoli.  – Nigdy nie zapomnę radnych Platformy Obywatelskiej bezrefleksyjnie głosujących za likwidacją placówek, nie wiedząc nawet, którą konkretnie zamykają, czy trzeba powiedzieć „za” czy „przeciw”. Wielu radnych nawet nie słuchało tłumnie przybyłych na obrady rodziców, tylko grało na telefonach komórkowych, przeglądało wiadomości sportowe w Internecie, zwyczajnie rozmawiało ze sobą lub wychodziło z obrad – mówi Natalia Jungrav, wiceprezeska organizacji.

Działacze podkreślają, że postanowienia zawarte w „Zasadach” to kolejny, po prywatyzacji lub wręcz likwidacji szkolnych stołówek, etap niszczenia stołecznej edukacji. Sprzeciw budzi także pomysł łączenia grup w przedszkolach. Miałoby to się odbywać rano, kiedy rodzice przyprowadzają dzieci i popołudniami, gdy zaczynają je odbierać. Warszawa Społeczna nie godzi się także na likwidację etatów pań i panów woźnych, którzy – zdaniem organizacji – często pomagają w opiece nad dziećmi. Duże zastrzeżenia budzi także brak wyraźnie określonej maksymalnej liczby dzieci w grupie lub klasie. Stąd też główne hasło protestu, który Warszawa Społeczna zorganizowała 29 kwietnia pod siedzibą Biura Edukacji m.st. Warszawy: „Szkoły to nie puszki, dzieci to nie sardynki”.

Nie ma oszczędności, jest racjonalizacja

– Bezpieczeństwo dzieci zostanie zagrożone, a jakość edukacji po raz kolejny spadnie. Natomiast zwiększanie godzin pracy bez podnoszenia płacy to zwykły wyzysk. Warszawska PO chce, aby dzieci w Warszawie uczyli zmęczeni nauczyciele, w przepełnionych klasach, bez indywidualnego podejścia i możliwości specjalistycznej opieki nad rozwojem dzieci – tak proponowane przez Biuro rozwiązania ocenia Jungrav. I dodaje:  – Już niejednokrotnie przekonaliśmy się, że hasło Platformy Obywatelskiej „gospodarka oparta na wiedzy” jest gorzką ironią, pustym frazesem.


Fot. Jadwiga Żukowska, www.facebook.com/warszawaspoleczna

Przed tak ostrą krytyką broni się Joanna Gospodarczyk, dyrektorka stołecznego Biura Edukacji. 29 kwietnia, podczas rozmowy z protestującymi, przekonywała, że Warszawa nie przeprowadza żadnych oszczędności, a to co się dzieje, to jedynie racjonalizacja wydatków. Jak podaje PAP, w rozmowie z dziennikarzami dyrektor Gospodarczyk zwracała uwagę, że: – budżet oświaty warszawskiej jest budżetem rosnącym mimo trudnych czasów – jednocześnie zaznaczając – Kryzys dociera do Polski. Musimy patrzeć na złotówkę z obu stron i sensownie ją wydawać.

Według Natalii Jungrav tak rozumiana „racjonalizacja” w edukacji przynosi więcej szkody niż pożytku. Za przykład podaje likwidację gimnazjum nr 26 im. Jana Kochanowskiego na Grochowie. – Zlikwidowanie tej placówki i przeniesienie dzieci do odległej szkoły na Witolinie (Gimnazjum nr 23) spowodowało, że olbrzymi teren Grochowa pozostał bez gimnazjum. Urzędnicy wyliczyli, że odległość między obecną szkołą, a „nową” wynosi w linii prostej 1,5 km. Zapomnieli, że dzieci nie mieszkają w szkole, lecz muszą do niej dojść lub dojechać. Dojazd, niekiedy z przesiadkami,  jest dla rodziców niektórych uczniów dużym kosztem.

Za cięciami stoją liczby

Dyrektor Gospodarczyk broni jednak zapisów „Zasad”, tłumacząc, że jest to wydawany od 10 lat dokument wewnętrzny Biura, mający na celu „prowadzenie jednolitych zasad konstruowania arkuszy organizacyjnych przez dyrektorów, a dzięki temu stworzenie w każdym przedszkolu i szkole porównywalnych warunków funkcjonowania, adekwatnych do możliwości finansowych Miasta”.

W  specjalnie opublikowanym komentarzu do „Zasad” pani dyrektor podkreśla, że Warszawa nie może sobie pozwolić na utrzymywanie tak dużej ilości etatów w edukacji. Pisze m.in.: „Porównaliśmy wskaźniki organizacji i zatrudnienia w przedszkolach w Warszawie i innych największych miastach. Wszędzie były one niższe od tych obowiązujących w stolicy. Oznacza to, że ustalenie wskaźników na takim samym poziomie, jak w innych miastach, umożliwi realizację zadań edukacyjnych i opiekuńczych także w warszawskich przedszkolach”.


Fot. Jadwiga Żukowska, www.facebook.com/warszawaspoleczna

Według dyrektor Gospodarczyk cięcia mają sens, ponieważ z analiz przeprowadzonych przez Biuro wynika, że do godziny 16 w przedszkolach zostaje mniej niż połowa dzieci. Dodaje także: – Racjonalizacja wydatków wymaga od dyrektorów bardziej przemyślanej organizacji pracy przedszkoli, ale w żaden sposób nie powoduje zagrożenia bezpieczeństwa dzieci.

Edukacja to inwestycja w przyszłość

Z takim postawieniem sprawy nie zgadza się Natalia Jungrav, która twierdzi, że różnica zdań pomiędzy Warszawą Społeczną a miejskimi urzędnikami bierze się z innego sposobu patrzenia na oświatę. – Według nas edukacja jest samospłacającą się inwestycją w przyszłość. Nie wolno na niej oszczędzać, bo pogarsza się jej jakość , należy w nią cały czas inwestować. Władze Warszawy tego nie rozumieją i traktują edukację bardzo instrumentalnie, jako męczący koszt, który należy minimalizować.

– Władze Warszawy instrumentalnie traktują konsultacje społeczne. PO ich nie respektuje.  Zgodnie z ich logiką w końcu rządzą. Mają prezydenta, większość w Radzie Warszawy i przez to są bezkarni. Wszystko wskazuje na to, że w kolejnych wyborach Warszawiacy odpowiednio podziękują warszawskiej PO za ich „zarządzanie” miastem – przewiduje Jungrav.

Utrzymywane w podobnym tonie wypowiedzi zarówno jednej jak i drugiej strony wskazują na to, że szanse na osiągnięcie jakiegokolwiek kompromisu w sprawie stołecznej edukacji są niewielkie. Niestety.

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...