Piotr Guział i jego polityczna przyszłość w 2014 roku

Sławomir Bielański    2014-01-02 20:49:59

Niezatapialny, taki wydawał się jeszcze wiosną tego roku Piotr Guział. Dziś wielu, nawet z jego otoczenia, coraz częściej widzi jego przyszłość w ciemnych barwach. Rok 2014 pokaże jak zręcznym jest on politykiem. Czy będzie jednym ze zwycięzców wyborów samorządowych i patronując WWS wprowadzi reprezentację do Rady miasta? A może okopie się na Ursynowie, licząc na sukces koalicjanta w wyścigu do ratusza? W obydwu przypadkach może być trudno. Burmistrz Ursynowa, ma bowiem wielu przeciwników. Największym ostatnio wydaje się… on sam.

Ten 38 letni polityk zna smak przegranej. Dekadę wcześniej, gdy tracił władzę w ursynowskim SLD, partyjni koledzy obwieszczali koniec dynamicznej i szybkiej kariery. Do polityki Guział wszedł w 1997 r., jako członek SdRP (poprzedniczki SLD). Jak wszystko w swoim życiu tak i działalność w Sojuszu zaczynał przebojowo. Mimo silnej pozycji SLD-owskiej starszyzny zaczął piąć się coraz wyżej w piął się po szczeblach dzielnicowej organizacji partyjnej. Dość szybko zyskał cennego patrona. Stał się bliskim współpracownikiem Józefa Oleksego, który zresztą do dziś wypowiada się o nim wyłącznie w superlatywach. Na wspólnych, nie zawsze formalnych spotkaniach przedstawiał swojemu protektorowi wielką wizję lewicowego przejęcia Ursynowa. Idea ta spaliła jednak na panewce gdy 2002 r. SLD w dzielnicy osiągnęło niższy od oczekiwanego wynik wyborczy. Guział spróbował więc ucieczki do przodu. Decyzje przyspieszyła prestiżowa porażka jakiej doznał w 2003 r. gdy podczas jednoczenia się dwóch młodzieżówek związanych SLD w walce o fotel szefa Federacji Młodych Socjaldemokratów popierany przez Guziała (wówczas szefa Stowarzyszenia Młodej Lewicy Demokratycznej) gliwicki poseł Marek Widuch przegrał z Grzegorzem Pietruczukiem (wówczas szefem Sojuszu Młodej Lewicy). Drugim czynnikiem osłabiającym jego pozycję, był postępujący upadek jego patrona – Józefa Oleksego.

W 2004 r. Piotr Guział wystąpił z SLD i zaczął interesować się nowo-powstającą Partią Demokratyczną. Tu jednak nie był on mile widziany. W warszawskiej PD, wielu działaczy byłej Unii Wolności pamiętało mu ostre wystąpienia przeciwko wieloletniemu burmistrzowi Ursynowa z UW – Stanisławowi Falińskiemu. Odtrącany przez demokratów, próbował jeszcze swych sił w inicjatywie Marka Borowskiego – Socjaldemokracji Polskiej (SDPL), gdzie jednak też początkowo przyjęto go z pewną rezerwą.

Zawsze atak

Ostre i niewspółmierne ataki ze strony Pana Burmistrza to jedna z największych wad tego lokalnego polityka. Piotr Guział nie zna umiaru w krytyce i ataku na swoich przeciwników politycznych. Jak to określił lider SLD, Leszek Miller: „Zawsze w jednej kieszeni ma wazelinę, a w drugiej pomyje." Ta opinia ciągnie się za Guziałem. Nie potrafi on utrzymać języka za zębami co często odbija się na jego wizerunku. Ostatnio dotyczy to zwłaszcza jego aktywności w mediach społecznościowych, gdzie często nie panuje nad emocjami, odnosząc się ponad miarę nawet do rzeczowej krytyki. Dyskusję z jednym z użytkowników który zarzucił mu bliską współpracę z PiS oraz Piotrem Glińskim, zakończył tweetem: 

 

Mistrz autodestrukcji?

Drugim zarzutem stawianym Guziałowi jest to, że potrafi szybko zburzyć to co mozolnie (i z sukcesami) wcześniej zbudował. Gdy starał się jednoczyć różne grupy wokół tematu warszawskiego referendum nie potrafił utrzymać jasnego i jednoznacznego przekazu. Z zakulisowych rozmów wynika, że przestał nawet słuchać bliskich współpracowników (m. in. z „Naszego Ursynowa”), którym zawdzięczał swój początkowy sukces. Cały polityczny projekt scedował na rzecz nowych doradców, których umiejętności ograniczały się jedynie do marketingowych sztuczek. Dodajmy - często bardzo topornych, jak choćby słynna róża, z którą przyszedł na przedreferendalną debatę. Zamiast skupić się na swoich lokalnych sukcesach (jak np. na tym, że na Ursynowie udało się zwiększyć dochody dzielnicy z opłat lub też że jako pierwszy ułatwił mieszkańcom płacącym podatki w Warszawie dostęp do miejsc w dzielnicowych przedszkolach i żłobkach), niewspółmiernie do stanu faktycznego, "piętnował" kolejnych miejskich urzędników i  wiceprezydentów.

W pewnym momencie kampanijnego ferworu Guział był nawet blisko przeciągnięcia SLD na pozycje „życzliwie neutralne” wobec pomysłu odwołania prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz. Niektórzy politycy tej partii jak Wojciech Olejniczak, Józef Oleksy czy Marek Balicki wsparli wręcz tą inicjatywę. Guział zaprzepaścił to jednak wdając się w ostry konflikt z Leszkiem Millerem. Tu, jak podkreśla jego wielu byłych kolegów z Sojuszu, wyszła znowu awanturnicza natura burmistrza z Ursynowa, który zdaje się nie pamiętać, że czasami milczenie jest złotem.

Burmistrz z wizją

Kolejnym ptaniem, a zarazem problemem jaki stoi przed burmistrzen Guziałem, jest kwestia jego dalszych rządów na Ursynowie. Od czasu jego zaangażowania w liberalne światopoglądowo pomysły (np. idea sprowadzenia tęczy z pl. Zbawiciela na Ursynów) nawet Prawo i Sprawiedliwość zdaje się od niego odcinać. Na niedawnej wigilii "Naszego Ursynowa" lokalni działacze PiS byli obecni raczej z obowiązku i gdy tylko nadarzała się ku temu okazja, po angielsku opuszczali spotkanie opłatkowe (m. in. Witold Kołodziejski i były zastępca Guziała - Andrzej Bittel).

Dziś coraz więcej mieszkańców, na forach społecznościowych i nie tylko, wątpi czy burmistrz ma jakąś wizję rozwoju dzielnicy. Wielu podkreśla, że czym innym jest bycie politykiem opozycji i krytykowanie działań rządzących, a czym innym zaś podejmowanie realnych decyzji, które z natury swojej rzeczy nie mogą wszystkim odpowiadać. Pytaniem otwartym jest cały czas to, czy Guział będzie potrafił przekonać mieszkańców do tego, że budżetowym cięciom na Ursynowie winna jest PO i prezydent Gronkiewicz-Waltz nie zaś on i koalicja NU-PiS. Pomimo bardzo dobrych wyników, rokrocznie przeprowadzanego przez urząd dzielnicy, ursynowskiego barometru, trudno nie odnieść wrażenia, że ma on na celu jedynie poprawienie humoru włodarzom dzielnicy i nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością. Ursynowska ulica mówi co innego niż zlecane za publiczne pieniądze sondaże. To wydaje się być głównym obok wizerunkowego problemem burmistrza i jego stowarzyszenia.

Feniks z popiołów?

Tym, którzy chcieliby już dziś skreślać Piotra Guziała warto przypomnieć, że ursynowscy politycy czynili to wielokrotnie. Jak do tej pory ich wieszczenia o śmierci Piotra Guziała okazywały się fałszywe. W 2005 r. gdy nie został przyjęty ani do PD ani do SDPL (blisko rok trzymano go "w poczekalni") wydawało się, że jest skończony. Rok później, przeciw wszystkim, stworzył lokalny „Nasz Ursynów”, który odniósł ogromny sukces zdobywając blisko 1/4 mandatów w radzie dzielnicy.

Podobnie było w 2010 roku. Platforma rzuciła wszystkie swoje siły na Ursynów i na kilka tygodni przed wyborami razem z SLD dzieliła już władzę w nowym zarządzie dzielnicy. Również i ta prognoza okazała się błędna. Guział ze swoim stowarzyszeniem zdobył 10 mandatów w 25 osobowej radzie (tylko o 1 mniej od PO), zawiązał koalicję z Prawem i Sprawiedliwością, a sam został burmistrzem.

Dziś niegdyś bliscy mu ludzie mówią jasno i dobitnie – czas by pokazał swoją prawdziwą twarz - lokalnego działacza a nie salonowego lwa. Wizja burmistrza, który kroi sernik w telewizyjnych programach śniadaniowych, a wieczory spędza na wizytach w telewizyjnych studiach TVN24 czy TVPInfo nie przypadła do gustu mieszkańcom dzielnicy. Mieszkańcy Ursynowa oczekują burmistrza aktywnego w dzielnicy, a nie na scenie ogólnopolskiej. Jak mówi wielu ludzi przychylnych Guziałowi, czas wyjąć elegancką chusteczkę z dobrze skrojonego garnituru i wziąć się do codziennej pracy. „Więcej wizji a mniej telewizji" jak mawiał kiedyś prezydent Kwaśniewski. No chyba, że burmistrz zamierza postawić wszystko na jedną kartę i poprowadzić WWS w wyborach do Rady Warszawy. Jeśli tak, może warto wyznaczyć sukcesora w dzielnicy i zabrać się za poprawę wizerunku w mediach społecznościowych? Tu sporo pracy przed burmistrzem. Nie dalej bowiem jak wczoraj na twitterze ponownie w bardzo osobliwy sposób Piotr Guział wrócił do sprawy gwałtu w lesie kabackim, gdy nie do końca rozumiejąc decyzję organów ścigania o jej umorzeniu poddał w wątpliwość samo zdarzenie, a zainteresowanie nim mediów przyrównał do sprawy „matki Madzi” z Sosnowca.

W końcu, być może pod wpływem krytycznych komentarzy właściwie z każdej strony, tuż przed 13:00 burmistrz Guział napisał:

 

Grono obserwatorów włodarza Ursynowa pewnie odetchnęło. Pytanie, czy tylko do następnego „ćwierknięcia”?

 

Współpraca: Błażej Poboży

Fot. Marcelina Zawisza

Zobacz także:

Mozaika polityczna Ursynowa

Tęcza na Ursynowie?

Ideologiczne spory na Święta

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...