Kozłowski: „Niewiele więcej informacji?"

Polityka Warszawska    2014-01-24 09:25:15

W grudniu zaprezentowaliśmy Państwu autorski przegląd stron internetowych urzędów dzielnic pod kątem informowania o działaniach związanych z budżetem partycypacyjnym. "Budżet w sieci", co było niezamierzonym choć pożądanym celem, zwrócił uwagę osób zajmujących się tym rozwiązaniem w poszczególnych dzielnicach. Poniżej prezentujemy stanowisko Sebastiana Kozłowskiego, koordynatora realizacji budżetu partycypacyjnego w dzielnicy Praga-Północ, który nie zgadza się z oceną funkcjonowania jego dzielnicy. Zapraszamy do lektury. I już zapowiadamy naszą wieczorną odpowiedź na ten list.

Źródło zdjęcia: um.warszawa.pl

Na łamach serwisu informacyjnego „Polityka Warszawska” 26 grudnia 2013 roku ukazał się artykuł „Budżet w sieci - część 2” , autorstwa Daniela Nowaka o obecności tzw. budżetu partycypacyjnego na łamach stron internetowych, informujących o tym przedsięwzięciu w samorządzie warszawskim. „Politykę Warszawską” uważam, za bardzo ciekawą, potrzebną inicjatywę informacyjną, co do której mam oczekiwania dotyczące realizacji pracy dziennikarskiej na wysokim poziomie rzetelności i rzeczowych analiz. Niestety ostatnio negatywnie zwrócił moją uwagę wspomniany artykuł, we fragmencie dotyczącym dzielnicy Praga-Północ, ponieważ jestem koordynatorem realizacji budżetu partycypacyjnego w tej dzielnicy i mam kompletnie odmienne spostrzeżenia od wspomnianego autora.

Autor przeprowadził swoją analizę z poziomu strony internetowej urzędu i z tego źródła wyciągał wnioski oraz budował uogólnienia. Stwierdził, że pozornie można nie mieć zastrzeżeń pisząc: „Na stronie internetowej urzędu dzielnicy Pragi Północ wszystko – na pierwszy rzut oka – wygląda porządnie. Na dole strony widać wielki baner o budżecie partycypacyjnym”. Dalej już nic dobrego o informacjach udostępnionych przez dzielnicę autor nie napisał. Jako coś negatywnego określił fakt, że umieszczony odnośnik (de facto duży banner) prowadzi do strony budżetu partycypacyjnego w Dzielnicy Praga-Północ m. st. Warszawy na Facebooku. Nie wiem skąd obrzydzenie autora do Facebooka jako źródła informacji. Nie jestem też pewien, czy autor zdaje sobie sprawę z tego jak, dlaczego i po co zamieszczamy informacje na Facebooku. Pisząc artykuł nie skontaktował się ze mną,  aby uzyskać wyjaśnienia ze strony podmiotu, o którym postanowił się krytycznie wypowiedzieć. To już stanowi pewną rysę na rzetelności dziennikarskiej. Jak zatem wygląda sprawa z punktu widzenia drugiej strony? Po pierwsze, stworzyłem odrębną stronę internetową, a nie zwykły profil użytkownika, korzystając z narzędzi udostępnianych przez Facebook. Nie wiem jaki jest stan wiedzy autora artykułu o różnorodnych możliwościach tego serwisu społecznościowego. Nie mniej jednak, podkreślam, że jest to strona internetowa jak każda inna, z wyjątkiem tego, że jej stworzenie ułatwia (bezpłatnie) Facebook. Aby ją swobodnie przeglądać nie trzeba być wcale użytkownikiem omawianego serwisu społecznościowego. Wystarczy wejść na stronę internetową urzędu dzielnicy i w bardzo widocznym miejscu kliknąć odpowiedni banner. Kto zatem może być „poszkodowany” dzięki tej usłudze? Wydaje się, że jedynie osoby którym przeszkadza mały napis „Facebook” umieszczony w lewym, górnym rogu omawianej strony. Ta strona ma bardzo wiele ciekawych udogodnień i narzędzi. Nie tylko ułatwia chronologiczne śledzenie wpisów na osi czasu, ale pozwala korzystać z mapy nawigacyjnej wskazującej miejsce organizowanych spotkań, pozwala także zamieszczać zdjęcia oraz materiały multimedialne.  

Jedyne, co różni użytkowników Internetu, którzy nie korzystają z Facebooka od osób zarejestrowanych w serwisie to brak możliwości uczestnictwa w dyskusji za pomocą dokonywania własnych wpisów na stronie. Jest to jednak i tak funkcjonalność, której nie zapewnia oficjalna strona internetowa urzędu.

Autor artykułu zauważył, że na stronie internetowej urzędu jest niewiele informacji, a po przeszukaniu witryny można znaleźć „jeden wpis” o budżecie obywatelskim dotyczącym wyłącznie konsultacji z mieszkańcami w tej sprawie. To prawda, ale szkoda, że pisząc artykuł nie zadał sobie trudu, aby postawić pytanie dlaczego na stronie należącej do urzędu jest tylko informacja o konsultacjach społecznych. Tym czasem odpowiedź jest prosta. Po pierwsze, umieszczając banner do odrębnej, stworzonej specjalnie strony internetowej, uniknęliśmy niepotrzebnego, męczącego dla czytelnika, dublowania się informacji zamieszczonych de facto w jednym miejscu. Po drugie, dzięki stronie facebookowej docieramy do większej liczby osób niż poprzez stronę urzędu i możemy monitorować ich liczebność, aktywność oraz zainteresowanie. Dzięki temu wiemy jak oddziałują nasze informacje na otoczenie. Po trzecie, wykazujemy duże, empatyczne zrozumienie dla obywatelskiego aspektu budżetu partycypacyjnego poprzez nadanie mu „nieurzędowego”, ale uspołecznionego charakteru. Budżet partycypacyjny to przede wszystkim mieszkańcy, a nie urząd ! Zatem, dzięki stworzeniu odrębnej strony internetowej, formalnie oddzielonej od urzędu, dajemy obywatelom szerszą możliwość swobodnego komentowania, wypowiadania się, prezentowania pomysłów i różnorodnych wpisów, które nie wymagają zachowania formalnej, urzędniczej poprawności, stanowiącej niekiedy duże ograniczenie dla żywiołowej ekspresji społecznej. Po czwarte, jak zauważył autor, na stronie należącej do urzędu jest tylko informacja o konsultacjach społecznych w sprawie budżetu partycypacyjnego. Tymczasem wynika to z tego, że konsultacje przeprowadzono zgodnie z obowiązującymi przepisami na podstawie uchwały zarządu dzielnicy, więc wymagały użycia strony instytucji, z która je ogłosiła. Po konsultacjach ta informacja zostanie usunięta, a jej ślad w ujęciu chronologicznym paradoksalnie pozostanie jedynie na stronie Facebooka. Podobnie było z innymi ogłoszeniami pochodzącymi z urzędu, czego przykładem są chociażby pierwsze informacje, w których zamieszczono ogłoszenie o naborze członków dzielnicowego zespołu ds. budżetu partycypacyjnego. O tym autor artykułu nie wie, wchodząc wyłącznie na stronę samego urzędu, ponieważ te informacje już dawno zostały zdjęte jako nieaktualne. Po piąte, wspomniany zespół składa się w większości nie z urzędników (jest ich zaledwie 5 na 21 członków), tylko działaczy społecznych, obywateli i radnych. Przewodniczącym zespołu w Dzielnicy Praga Północ jest działacz społeczny, radny - Ireneusz Tondera. Znaczna część dotychczasowej działalności, to wytwór pracy właśnie tego grona. De facto, wnioski z prac kierowanego przez pana I. Tonderę zespołu oraz inne informacje, na ogół umieszczamy niezwłocznie, w ciągu kilku godzin po każdym wydarzeniu. Szkoda, że autor wspomnianego artykułu tego nie zauważył gdy porównał zawartość strony na  facebooku do strony samego urzędu, pisząc: „Obraz dopełnia wspomniany wcześniej facebookowy profil, na którym znajdziemy niewiele więcej informacji”.

To ostatnie zdanie wymownie i ostatecznie świadczy o braku rzetelności dziennikarskiej, ponieważ jak już wspomniałem i wyjaśniłem powyżej, na stronie urzędowej widnieje tylko jedna informacja o konsultacjach, a na stronie stworzonej za pomocą Facebooka są trzy z października, sześć z listopada i trzy z grudnia. Można tu przeczytać czym jest budżet partycypacyjny, ilu mieszkańców i organizacji pozarządowych zgłosiło chęć uczestnictwa w pracach zespołu, kto został wybrany i kogo reprezentuje. Można poznać ustalenia zespołu z 14 listopada. Wówczas na posiedzeniu obecny był burmistrz dzielnicy Piotr Zalewski, który omówił główne cele społeczne oraz aspekty ekonomiczne i edukacyjne przyświecające tworzeniu budżetu partycypacyjnego. Przeczytać można również regulamin prac Zespołu, wnioski z posiedzenia, które odbyło się 18 grudnia i dotyczyło propozycji podziału terytorialnego dzielnicy w stosunku do przeznaczonej kwoty budżetowej. Można także zapoznać się z informacją o konsultacjach społecznych oraz o spotkaniu konsultacyjno-informacyjnym z mieszkańcami, które odbyło się 16 grudnia w urzędzie dzielnicy. Wśród informacji można znaleźć m.in. felieton przewodniczącego I. Tondery na temat budżetu partycypacyjnego, który ukazał się prasie lokalnej, a także wiele zdjęć dokumentujących przeprowadzone spotkania.

W sumie znaleźć tu można przynajmniej 12 ważnych informacji zamieszczonych od 25 października do 16 grudnia, zanim powstał omawiany, kontrowersyjny artykuł. Nie wiem zatem jak autor czytał tę stronę i czy w ogóle do niej zajrzał, skoro 12 informacji w stosunku do zaledwie jednej, zamieszczonej na oficjalnej stronie urzędu to dla niego „niewiele więcej”.

 

List publikujemy bez jakijkolwiek ingerencji. Tytuł i wprowadzenie pochodzą od redakcji.

 

ZOBACZ TAKŻE:

Budżet w sieci - część 1

Budżet w sieci - część 2

Budżet w sieci - część 3

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...