BUW na ciepło - gorący temat

Agata Witkowska    2014-01-26 16:55:41

Akcja „BUW na ciepło – ugotuj, przynieś, odgrzej” wydała mi się być bardzo sympatycznym, niewinnym pomysłem. Zupełnie niespodziewanie okazało się, że postulat podgrzewania jedzenia w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego, chociaż wciąż pozostaje w sferze pomysłu, rozgrzał nie domowy obiad, lecz internet. Wieść o wystosowanej przez studentów UW propozycji wprowadzenia do budynku uczelni mikrofalówek i stworzenia przestrzeni do spożycia własnoręcznie przygotowanych dań obiegła wiele portali (nawet bibliotekarski), a dyskusja, co dla mnie zaskakujące, toczyła się na wielu frontach. O co tyle hałasu?

Zdjęcie pochodzi z: facebook.com/buwnacieplo

Nie jest zaskoczeniem, że swój udział „BUW na ciepło” ma Joanna Erbel – naczelna warszawska aktywistka, laureatka „Stołka” Gazety Wyborczej. Wraz Miłoszem Ukleją, prowadzi ona w Instytucie Socjologii UW zajęcia „Socjologia w działaniu”.  Zajęcia te łączą teorię z praktyką – studenci najpierw zapoznają się z lekturami poświęconymi zagadnieniom partycypacji i lokalności, a następnie wymyślają i inicjują wybraną przez siebie akcję. Tak też zrobili Teresa Teleżyńska i Jędrzej Malko, którzy przyszli do Joanny Erbel z prostym pomysłem – wstawmy do BUWu kilka krzeseł i stolików oraz mikrofalówki, tak by każdy mógł podgrzać przygotowane przez siebie jedzenie. Na Facebookowym profilu (w chwili pisania tekstu liczy on 2 186 fanów) informują: „Apelujemy o stworzenie ogólnodostępnej, przestrzeni, w której studentki i studenci mogliby podgrzać i zjeść przyniesione ze sobą posiłki. Jedna lub dwie kuchenki mikrofalowe i kilka stolików powinno całkowicie wystarczyć. Chętnie pomożemy w organizacji takiej przestrzeni, zarówno na etapie jej planowania jak i wyposażania. Mamy nadzieję, że ta petycja będzie początkiem dialogu i wspólnej pracy, dzięki której BUW będzie bardziej przyjazny dla swoich użytkowników i użytkowniczek.”

Jeśli chodzi o ocenę tego pomysłu, nie potrafię być obiektywna. Doskonale pamiętam ile razy z powodu głodu i przeciągającej się nauki mój mózg odmawiał funkcjonowania. Niestety, równie dobrze pamiętam jak niedobre (a przy okazji - drogie) jest jedzenie, które serwują uczelniane bufety i stołówki. W swojej studenckiej karierze spróbowałam jedzenia w co najmniej 5 miejscach znajdujących się w budynkach UW. Jako że jestem osobą dobrze gotującą i przykładającą dużą wagę do tego, co jem, byłam zszokowana – to właśnie na swojej uczelni pierwszy raz w życiu zjadłam brązowy barszcz gryzący w gardło od ilości octu, spaghetti pływające w pomarańczowym tłuszczu, kotleta w jaskrawej panierce z torebki i lekko sfermentowaną surówkę z wielkiego kubła. Znajdujący się w BUWie Rewers dwa razy uraczył mnie zimnym mięsem i zdębiałymi ziemniakami, co w połączeniu z ceną oscylującą w granicach lub powyżej 20 zł spowodowało, że już tam nie zaglądam. Ciężkie, panierowane lub smażone jedzenie z małą lub żadną ilością świeżych warzyw nie pomaga w nauce, a wręcz może w niej przeszkodzić. Wśród znajomych mam wegan, osoby uczulone na gluten, z alergiami i cukrzycą. Wyobrażam sobie, jak ciężko musi im być, jeśli nie mają przy sobie przygotowanego przez siebie jedzenia lub nie mają w swojej okolicy miejsc, w których w razie potrzeby mogliby coś przekąsić. Znalazłam kilka miłych knajpek w okolicy BUWu, jednak cenowo wypadały one słabo – koszt obiadu przewyższa w nich około dwukrotnie wartość jedzenia, jakie mogę sobie przygotować w domu.

Sprawa powoli nabiera tempa, a pomysłodawcy starają się wprowadzić pomysł w życie dopełnijąc wszelkich formalności. Całość terenu jest w dyspozycji Biura ds. Nieruchomości Powiśle, które podlega kanclerzowi Uniwersytetu Warszawskiego – chociaż plotka głosi, że to ciężki partner do dyskusji, organizatorzy deklarują, że są gotowi do dialogu. Studenci dostali już odpowiedź z Sanepidu - według nich odgrzewanie jedzenia nie wymaga spełnienia żadnych specjalnych wymogów. Znalazły się już także osoby, które byłyby skłonne podarować mikrofalówki. – Stołówki i miejsca do odgrzania posiłków to standard na zachodnich uczelniach – mówi Joanna Erbel. To prawda. Słyszałam, że takie miejsca są na większości skandynawskich uniwersytetów, we Francji, Holandii i w Niemczech, a nawet w Japonii.

Chociaż wszystko wydaje się być proste, miłe i niewinne, oponentów znalazło się zaskakująco wielu. Niestety, chociaż dla mnie poparcie dla „BUWu na ciepło” jest rzeczą oczywistą, nie wszyscy podzielają mój pogląd. Zaskakuje mnie atmosfera, jaka rozpętała się wokół akcji. Nie zauważyłam, żeby ktokolwiek z organizatorów był roszczeniowy, miał do uczelni pretensje, czy czegoś wyraźnie żądał. Nawet happening, polegający na przyjściu do biblioteki z zimnym jedzeniem i spożywanie go na rozłożonych na podłodze kocach (nie ma w czym podgrzać, nie ma gdzie usiąść) przebiegał przecież w pozytywnej atmosferze . Do dyskusji zaczęło się jednak przyłączać coraz więcej osób i portali (toczyła się ona nawet na Wykopie i portalu bibliotekarzy Pulowerek, swoje niesympatyczne 5 groszy dodał też fanpage SGH Memes), i z małej sprawy nagle zrobiła się niemalże afera. W końcu doczekaliśmy się komentarza samego kandydata na prezydenta Warszawy, Piotra Guziała.

Piotr Guział nie raz udowodnił już, że jest jedną z tych osób, które mają wyraźny problem z komunikowaniem się poprzez media społecznościowe. Tym razem jednak nie posłużył się Twitterem, a swoją dezaprobatę wobec „BUWu na ciepło” wyraził w komentarzach na profilu Joanny Erbel. I w ten oto sposób, ja i inni potencjalni wyborcy dowiedzieliśmy się, że: „Nie pasuje mi bieganie z obiadem w teczce i grzanie tego na uni. To populizm w czystej postaci. Bzdurny pomysł obliczony na tani poklask.”, „Gadżet, który tylko generuje problemy. Tak się nie zarządza problemem. A na pewno nie miastem”, „Podgrzewanie jest lansem środowiskowym a nie realną potrzeba. Nie ma powodu by student nie podgrzał sobie w domu”, „Nie wszystko co jest cool jest racjonalne”, „Studiowałem na Uniköln i na esgiehu i jakoś takiej potrzeby nie dostrzegłem. Może mało spostrzegawczy jestem? A może mam racje? Posiłki powinno załatwić się systemowo a nie gadżetowo.”. (zachowałam oryginalną pisownię). I chociaż zgadzam się, że „Problem to brak tanich i smacznych posiłków”, to jednak bliższa jestem opinii, że „Jesli cos tu jest populizmem,to pisanie <<powinny być tanie bary z obiadami za 5 zł>> przez kandydata na prezydenta Warszawy.”. Bardzo liczę na to, że Piotr Guział dostanie kiedyś szansę zrealizowania swojego pomysłu wprowadzenia do Warszawy takich tanich barów, skoro stara się udowodnić, że doskonale rozumie problem.

Pomijając całą rzeszę chamskich komentarzy pisanych przez studentów innych uczelni lub osób dawno już niestudiujących, które twierdzą, że akcja dążąca do umożliwienia spożycia czegoś na ciepło w przerwie od nauki już teraz zasłużyła na tytuł buractwa roku, sytuacją niewyobrażalną dla mnie jest taki stopień braku empatii wśród polityka, który sam siebie lansował na głos warszawskiej społeczności. Nie jestem w stanie zrozumieć, czemu już tak jest w tym naszym kraju, że z każdej, nawet błahej i mało istotnej (chociaż wciąż ważnej dla pewnej grupy osób) akcji, robi się „big deal”, wygłasza elaboraty przeciwko realizacji pomysłu i próbuje ośmieszyć inicjatorów akcji używając argumentów najniższego sortu. Absurdalnym jest dla mnie argument niektórych osób głoszący, że „przecież większość osób nie umie sobie sama ugotować, więc po co to komu”. Rozumiem, wyrazić swój sceptyzm – ale po co potępiać w czambuł coś, z czego MOŻNA, a nie trzeba korzystać, jeśli nie ma się na to ochoty? Coś, co jest wciąż tylko pomysłem i jeszcze nikomu nie zdążyło zawadzić? Ja w akcji „BUW na ciepło – ugotuj, przynieś, odgrzej” widzę same pozytywy – promocję zdrowego, przygotowanego przez siebie jedzenia, zwrócenie uwagi na problem braku smacznych i tanich posiłków w okolicach UW, realizacja oddolnej, studenckiej inicjatywy, być może nawet postępy w nauce samodzielnego przygotowywania sobie jedzenia, co chwilami wydaje mi się być umiejętnością dawno zapomnianą.

Ponieważ na pewno jeszcze nie raz będę zmuszona do uczenia się w BUWie, trzymam kciuki za powodzenie akcji i jak najszybsze zorganizowanie miłej przestrzeni do zjedzenia czegoś w przerwie od nauki. Nie chodzi przecież tylko o ciepłe posiłki – w chwili obecnej, nawet zjedzenie kanapki nie jest proste i przyjemne. Szczególnie zimą, w przestrzeni poza bibliotecznej jest po prostu bardzo chłodno, przez co wciąż sporo osób decyduje się na spożywanie kanapek po kryjomu, co nie służy ani studentom, ani książkom, ani osobom, które w BUWie pracują. Liczę na to, iż więcej osób zrozumie, że nie każdy chce się po prostu najeść, byle czym i byle gdzie. Niektórzy chcą zjeść zdrowo, smacznie i tanio. A gwarancję otrzymania takiego jedzenia, szczególnie jeśli jest się studentem o niewielkim portfelu, wciąż dają nam tylko własne ręce.

Źródła – facebook, natemat.pl, własne

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...