Dąbrowski (PO): Pod rządami PO Warszawa idzie w dobrym kierunku

Paweł Krulikowski    2014-02-02 08:56:55

Zgodnie z obietnicą czas na kolejny wywiad z drugim laureatem nagrody „Człowieka Roku 2013 w Radzie Warszawy”. Z Wiceprezydentem Jarosławem Dąbrowskim rozmawiamy o śmieciach, referendum, tegorocznych wyborach i o politycznych planach.

Panie Prezydencie, za Panem ciężka połowa poprzedniego roku. Gratuluję, bo można chyba powiedzieć, że wybrnął Pan ze wszystkich kłopotów na drodze?

Jeszcze nie wybrnąłem. Wydaje mi się, że dopóki nie zamkniemy sprawy śmieciowego przetargu, to w 100% o moim sukcesie nie można mówić. Jest progres, ale dla mnie to za mało.

Zaczął Pan od śmieci, zatem niech będzie. Mamy przed sobą perspektywę uruchomienia trybu ustawowego w ośmiu dzielnicach już od 1 lutego. Co z pozostałymi dzielnicami?

Wiele tutaj zależy od Krajowej Izby Odwoławczej. Są protesty firm, które nie uzyskały korzystnego rozstrzygnięcia, czyli de facto przegrały przetarg. Rozumiem ich determinację, te firmy walczą o rynek i walczą o pieniądze warszawiaków.

Walczą brutalnie?

Ale skutecznie.

Konsekwentnie rujnują Panu plan.

Z punktu widzenia biznesowego, ja to rozumiem. Obie firmy, które kwestionują przetarg czyli Byś i Remondis, dały bardzo wysokie ceny swoich ofert. Według naszej komisji to były stawki zaburzające rynek.

Część ich zarzutów wobec MPO i niekonkurencyjnych stawek, KIO uznała za zasadne i powołała biegłego. W zamian za to, MPO zwraca się do prokuratury. To jeszcze przetarg czy już awantura?

Zgadza się, MPO złożyło wniosek do prokuratury, w sprawie ujawnienia przez Krajową Izbę Odwoławczą tajemnic przedsiębiorstwa. To pytanie do prokuratury, czy do takiej sytuacji doszło.

Jest szansa, że ten przetarg się kiedyś skończy czy trzeba go będzie unieważnić?

To nie zależy ode mnie. Wszystko jest w rękach KIO. Mam nadzieję, że nie będzie trzeba rozpoczynać nowego przetargu. W każdym razie – opinia biegłego, powołanego przez Izbę, dotyczące zaniżonych stawek przez MPO różni się od opinii zamówionej przez Ratusz w Katedrze Rachunkowości Uniwersytetu Łódzkiego.

Jak długo to może trwać? To jest bardziej problem dla Pana czy dla mieszkańców?

Bardziej problem dla mnie. Mieszkańcy będą mieli odbierane odpady, ceny pozostaną na tym samym poziomie, więc dla warszawiaków nie będzie żadnej odczuwalnej różnicy. Jedyna kwestia, która wyróżni dzielnice z nowym systemem, to kwestia sortowania śmieci. Technologicznie i logistycznie będzie to znacznie lepiej zorganizowane. I choć można się zastanawiać, czy środowisko nie ucierpi na dalszym funkcjonowaniu okresu przejściowego, to najważniejszy jest fakt, że w całym mieście odpady są odbierane.

Czy cały ten bałagan to wina złej ustawy?

Ustawa jest jedna w całym kraju i właściwie większość miast sobie jakoś z tym poradziła. Warszawa jest specyficzna z prostego powodu. Rynek „śmieciowy”, to u nas miliard złotych do podziału. I ten miliard złotych jest na tyle atrakcyjny, żeby walka o niego trwała do ostatniej kropli krwi.

Opozycja zarzuca Wam jednak, że nie była to do końca uczciwa walka, zaś MPO miało preferencyjną pozycję.

Opozycja ma prawo zawsze stawiać swoje zarzuty. Ale jestem pewien, że w tym przypadku nie mają żadnych podstaw.

Kolejnym problemem, związanym ze śmieciami jest wysypisko Radiowo.

Problem jest, mamy poważny protest społeczny. Z całą pewnością jest to kwestia, którą musimy się zająć. Wysypisko ma swój okres funkcjonowania, potem zostanie przekształcone w stok narciarski. Mogę jednak zapewnić, że dopóki mamy pozwolenie na jego działanie, to ono będzie funkcjonować.

Dlaczego?

Nie mamy z punktu widzenia miasta żadnej alternatywy. Gdzieś musimy składować nasze odpady. Wszyscy, którzy budowali swoje domy w okolicy wysypiska musieli sobie zdawać sprawę z tego, gdzie zamierzają zamieszkać. To nie jest tak, że Radiowo istnieje od 3 lat.

Zarzuca się Wam jednak, że nie podejmujecie dialogu.

Owszem, trzeba rozmawiać. I będziemy rozmawiać, ale nie widzimy pola do zawarcia kompromisu. Stowarzyszenie „Czyste Radiowo” mówi; „już od dzisiaj przestańcie wyrzucać tu śmieci!”, ale powtarzam – my nie mamy żadnej alternatywy. Przeraża mnie tylko fakt, że protesty weszły w decydującą fazę w październiku, kiedy zapadały najważniejsze rozstrzygnięcia w KIO.

Co ma Pan na myśli?

Jedna z firm, zainteresowanych przetargiem, powiedziała, że jest gotowa „dać każdą cenę”, by wykupić Radiowo.

Z jakiego powodu?

Po to, żeby MPO, właściciel Radiowa, wypadł z rynku. Według mnie to oczywiste.

Sądzi Pan, że tę firmy mogły wspierać i inspirować stowarzyszenia mieszkańców?

Nie chcę tak stawiać sprawy. Mieszkańcy słusznie się skarżą, rozumiem ich, wysypisko to nie jest ciekawe sąsiedztwo. Choć, słyszałem relację, z wiarygodnego źródła, że pracownik jednej z firm skarżących przetarg brał udział w protestach przeciwko funkcjonowaniu Radiowa. Ale tezy, że protesty są inspirowane przez firmy, które przegrały w przetargu, nie postawię.

Idźmy dalej. Przed nami rok wyborczy. Pani Prezydent Gronkiewicz-Waltz powiedziała już, że będzie się ubiegać o reelekcję. A Pan?

Ja mam do wykonania swoją misję, której nie skończyłem. Gdybym zrealizował już kwestię śmieci, to miałbym zdecydowanie więcej czasu na planowanie. Na razie chcę zamknąć sprawę przetargu.

Chciałby Pan zostać Prezydentem Warszawy?

Nigdy o tym nie myślałem. Nie przyszedłem do Ratusza, by w jakikolwiek sposób grać na siebie. Pracuje dla Szefowej, realizuję swoje zadania i to jest dla mnie najważniejsze w tej chwili.

Gdzieś jednak w wyborach samorządowych trzeba będzie wystartować?

Jestem związany z Bemowem, czuję się związany z mieszkańcami. Myślę więc, że jeśli będę miał możliwość startować gdzieś w wyborach, to właśnie tam.

Przedsmakiem wyborów było zeszłoroczne referendum. Dużo mówiło się o zmianie przedreferendalnej strategii Ratusza. Jak to wyglądało z Pana perspektywy?

Jakieś korekty zostały wprowadzone. Z całą pewnością staliśmy się bardziej otwarci. To widać nadal. Szybki przykład z mojej działki: otwarcie śmieciowej infolinii, która była doskonałym pomysłem. Kolejnym może być nasz pomysł „narzekania” na Warszawę. „Narzekaj”, a być może i ty zmienisz z nami miasto.

A Pana rola w tej strategii i w przedreferendalnej walce? Wszyscy, którzy Pana znają, twierdzą, że jest Pan politycznym „fighterem”.

Zawsze starałem się wykorzystywać swoją pozycję polityczną, by robić rzeczy pozytywne. Mam wrażenie, że udało mi się zintegrować struktury, żeby przed referendum zmierzały w tę samą stronę. Po to, by pokazać mieszkańcom, że pod rządami PO, Warszawa idzie w dobrym kierunku.

Jest Pan jednym z głównych adwersarzy opozycji na forum Rady Warszawy. Broni Pan dość często stanowiska Ratusza.

To nie jest tak, że zostałem wytypowany (śmiech). Ja generalnie lubię prostować pewne sprawy, jeżeli ktoś nie do końca mówi prawdę. Zawsze tak było, występowałem tak przed Radą Dzielnicy na Bemowie, teraz robię to w Radzie Warszawy. To nie jest żadna specjalna misja, taki jestem.

Zostając w temacie opozycji – pojawił się na horyzoncie nowy rywal, który w dodatku „podkrada” Wam działaczy. Mówię o Polsce Razem.

(śmiech). Tych, którzy odchodzą, wcale nie jest tak dużo! A już na pewno nie tylu, by robić z tego powodu szczególne larum. Widocznie w jakiś sposób się nie sprawdzili, nie widzą w PO swojego miejsca, no i cóż mam powiedzieć, życzę im powodzenia w Polsce Razem.

A Pan widzi jakiekolwiek szanse ugrupowania Gowina w Warszawie?

Ciężko mi powiedzieć. Nie wydaje mi się jednak, żeby pozycja PO była zagrożona w Warszawie. Jestem przekonany, że to ogranicza przyszłą możliwość oddziaływania na polityczną rzeczywistość PRJG w stolicy.

W jaki sposób ocenia Pan styl opuszczania partii niektórych działaczy PO odchodzących do Gowina?

Mam pretensję do tych, którzy nie potrafią zachować klasy. Ja wiem, że ciężko utrzymać emocje i nerwy na wodzy, ale życie trwa. Różne rzeczy mogą się wydarzyć, w przyszłości mogą się pojawić sytuacje, w których trzeba będzie współpracować. Każde rozstanie można przeprowadzić lepiej albo gorzej. Wydaje mi się, że część byłych działaczy PO nie sprostała temu wyzwaniu.

Głośna była sprawa rzekomych starć pomiędzy działaczami przed wyborami stołecznych władz PO. Pisaliśmy o tym my, pisał Newsweek.

Domyślam się, do czego Pan zmierza. Zawsze, gdy są wybory, są jakieś ruchy działaczy. Gdyby takich ruchów nie było, można byłoby nam zarzucić, że funkcjonujemy w partii niedemokratycznej.

Szukano jednak analogii z walką Schetyny i Protasiewicza tutaj w Warszawie.

To wielkie nieporozumienie. Nie było tutaj żadnej dużej polityki, być może próbowano to robić. Ale nieskutecznie. Jestem pewien, że zmiana Przewodniczącej warszawskiej PO miała charakter oddolny. Mamy teraz bardzo dobrą sytuację – PO jest w stolicy bardzo silna, zaś Pani Prezydent jest szefową jej warszawskich struktur. Myślę, że to czytelny i przejrzysty układ.

Klarowny dla wyborców. Mówi Pan o sile PO, ale wciąż słyszymy z ław opozycji, że w przyszłej kadencji do rządzenia będzie potrzebne SLD. Możliwe?

Wszystko jest możliwe. To okaże się po wyborach. Współpracujemy z SLD w różnych projektach i ta kooperacja nie jest najgorsza. Nie jest to zły pakt.

Sebastian Wierzbicki to poważny przeciwnik w wyborach?

Myślę, że tak. Trzeba go traktować jako poważnego kontrkandydata. Ale nieustannie stawiam na Hannę Gronkiewicz-Waltz.

A boi się Pan kandydata PiS?

Nie wiem kto ma być kandydatem. Profesor Gliński? Zobaczmy go najpierw, wtedy ocenimy. Nie lekceważymy żadnego przeciwnika, ale powtarzam – pozycja naszej kandydatki jest niezagrożona.

Wracając jeszcze na chwilę do referendum. Bał się Pan, że opozycja może jednak zmobilizować warszawiaków?

Wie Pan, mechanizm referendum jest negatywny. Dlatego podjęliśmy dość ryzykowną strategię, przedstawienia mieszkańcom, że niepójście na głosowanie, to też oddanie głosu. Gdybyśmy zastosowali inne spojrzenie, mogłoby nam nie wystarczyć zwolenników by przeważyć szalę na naszą korzyść w referendum. Jednocześnie Pani Prezydent Gronkiewicz-Waltz mogłaby wygrać wybory trzy miesiące później.

Wróciłem do referendum, bo zmierzam do nazwiska kolejnego potencjalnego kandydata na Prezydenta Warszawy, inicjatora całego zamieszania, Piotra Guziała. Uważa Pan, że to była akcja obliczona na medialne zaistnienie Burmistrza Ursynowa?

Jedynym powodem rozpisania referendum, była ambicja Piotra. Pewne jest, że nie darzy sympatii Pani Prezydent. Ale spójrzmy na to w ten sposób. Jeśli porówna Pan, na przykład, ilość przedszkoli czy dróg, które powstały na Bemowie i na Ursynowie, a są to podobne dzielnice, to otrzyma Pan odpowiedź na pytanie, czym zajmuje się Piotr Guział. Robieniem zamieszania. I mam o to do Piotra pretensje.

Burmistrz Guział mówi teraz, że chcecie go ukarać za referendum i obcięliście mu środki inwestycyjne.

To jakiś absurd. Piotr Guział wydaje dużo pieniędzy, ale na sprawy związane z własnym wizerunkiem. A jednocześnie mieszkańcy jego dzielnicy mają problem z miejscami w przedszkolach. Ja poprzednie wybory wygrałem tylko dlatego, że stworzyłem 1000 miejsc w przedszkolach na Bemowie. Teraz słyszę, że Piotr narzeka, zarzucając nam, że to nasza wina, że u niego tych miejsc nie ma. Kiedy radni PO zaproponowali przesunięcia w budżecie Ursynowa na rzecz stworzenia nowego przedszkola, to Piotr Guział twierdzi, że to kara za referendum. Absurd.

Część komentatorów politycznych i politologów miała Wam za złe, że wzywaliście do absencji w referendum.

Ja to rozumiem, sam jestem nastawiony profrekwencyjnie. I będę wzywał do uczestnictwa, zawsze, kiedy dojdzie do wyborów. Do wyborów, nie do referendum. To są dwie różne rzeczy.

Na koniec sprawa bieżąca z Bemowa – odchodzi Burmistrz Szułczyński. Pański długoletni współpracownik.

Bardzo żałuję. Jego wsparcie, bezpośrednio nawet tutaj, w sprawie śmieci, było dla mnie niezwykle ważne. Duża strata. Niestety, ma swoje prywatne sprawy, które uniemożliwiają mu w tej chwili pracę. Jeżeli tylko wszystko sobie poukłada, to czeka na niego miejsce.

Dziękuję bardzo za rozmowę. 

Źródło zdjęcia: www.um.warszawa.pl

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...