Prawica razem, ale nie tym razem

Paweł Krulikowski    2014-02-24 20:01:37

Opadły pierwsze emocje po rozstaniu Przemysława Wiplera i warszawskich Republikanów z Polską Razem Jarosława Gowina. Czas zajrzeć za kulisy politycznego starcia ambicji byłego posła PiS i brutalnej rzeczywistości wewnątrzpartyjnej rozgrywki, z jaką zmierzył się w stolicy.

„Republikanów trzeba ciąć”

O problemach warszawskich współpracowników Przemysława Wiplera mówiło się właściwie od samego początku funkcjonowania PRJG. Kiedy rozdawano pierwsze stanowiska, okazało się, że władzę w strukturach konsekwentnie przejmują ludzie związani z PJN oraz byli działacze PO. Negatywne nastawienie do towarzyszy Wiplera było tajemnicą poliszynela. Na prywatnych spotkaniach działaczy partii Gowina po cichu powtarzano, że Republikanów „trzeba ciąć” i umiejętnie przeciągać ich na stronę istniejących w partii frakcji „PJoNków” oraz Platformersów. Potwierdza to sam Wipler – Nie byliśmy traktowani właściwie przy budowie formacji w Warszawie. Dwie osoby zostały pełnomocnikami w dzielnicach, w Wesołej i Wilanowie, gdzie mieszka tylko 2% warszawiaków. To pokazuje skalę niepoważnego traktowania Republikanów – komentuje dla Polityki Warszawskiej. Inaczej sprawę widzi warszawski koordynator PRJG Karol Wiszniewski, który przyznaje, że Republikanie narzekali na dominację PJN i PO, ale zaprzecza, by w zaplanowany sposób zniechęcano ich do działania. Świadczyć ma o tym fakt, że po decyzji Wiplera część jego stowarzyszenia postanowiła pozostać w strukturach – Pamiętajmy, że wyszli Przemysław Wipler i Łukasz Wróbel z kilkoma osobami. Wielu Republikanów chce nadal tworzyć naszą partię – podkreśla.

Kolejnym punktem zapalnym były plany polityczne Wiplera. On sam ujmuje to delikatnie, wskazując na uchybienia strategii wyborczej PRJG. Piętnuje między innymi brak współpracy z Kongresem Nowej Prawicy Janusza Korwin-Mikkego – Gdybyśmy nawiązali takie porozumienie, moglibyśmy liczyć na 11-12% w skali kraju. Skończyło się jak zwykle – dwie partie o podobnym, wolnorynkowym profilu będą musiały walczyć ze sobą o głosy. Jak twierdzi druga strona, najważniejsze w tym rozstaniu były polityczne ambicje lidera Republikanów. Sam zainteresowany mówi o tym niechętnie, ale decyzja o nominowaniu Pawła Kowala na lidera warszawskiej listy do Europarlamentu niewątpliwie wpłynęła na decyzję Wiplera. Wiszniewski nie ma żadnych wątpliwości – Myślę, że to jest główny powód, dla którego Przemysław Wipler opuścił PRJG. Ambicje wzięły tutaj górę – mówi Polityce Warzawskiej. W podobnym tonie wypowiada się jeden z krajowych liderów Polski Razem, europoseł Marek Migalski – Nie ma niczego złego w posiadaniu ambicji, ważne, jak się je realizuje. Ostatni rok nie był dobry dla Przemysława Wiplera i powinien to brać pod uwagę. Trzymam za niego kciuki, ale wszystko wskazuje na to, że to jeszcze nie jest jego czas. – komentuje.

Exodus z polityczną korupcją w tle

Przy rozstaniach zawsze trudno o zachowanie klasy. Tak miało się stać i w tym przypadku. Chwilę po zamknięciu etapu wspólnej kooperacji z PRJG, rozdzwoniły się telefony z politycznymi propozycjami dla współpracowników Wiplera. – Po decyzji o zakończeniu działania z Polską Razem, zaczęto zwracać się do moich współpracowników i oferować im partyjne stanowiska. – podkreśla. Zarzuty te odrzuca Paweł Krężołek, pełnomocnik PRJG w Śródmieściu – Ludzie mogą podejmować swobodne decyzje. Nie widzę tu żadnych znamion politycznej korupcji, przecież to są członkowie naszej partii. Wypadałoby raczej rozliczyć część Republikanów z fatalnej działalności w Warszawie, żadną tajemnicą nie jest, że wyraźnie nie radzili sobie zarówno w Wesołej jak i w Wilanowie. – komentuje. Ostatecznie republikańscy koordynatorzy w obu tych dzielnicach zrezygnowali.

To wskazuje na jeszcze jeden element, który towarzyszyć miał od początku współpracy PRJG i Republikanów – konflikty personalne. Od początku zarówno Wiplerowi, jak i uprzedzonym do niego warszawskim PJoNkom i byłym Platformersom, trudno było znaleźć nić porozumienia i zaufania. Część działaczy wskazuje także na zadawnione konflikty lidera Republikanów z Wiszniewskim, choć oficjalnie obie strony konfliktu konsekwentnie zaprzeczają.

Razem, ale osobno

Wiele wskazuje na to, że w Warszawie Wipler zetrze się ze swoimi byłymi kolegami już w wyborach do europarlamentu. W tym celu nawiązał porozumienie z Kongresem Nowej Prawicy. W swoim życiorysie ma już działalność w UPR z Januszem Korwinem-Mikke. Tym razem miałby zostać potencjalną „jedynką” w stolicy. – Taka propozycja ze strony Przemysława Wiplera padła. Dyskutujemy na ten temat i daliśmy sobie czas do 10 marca. Muszę jednak zaznaczyć, że listy choć mamy wstępnie już gotowe, mogą one jeszcze ulec zmianom. – komentuje rzecznik KNP Tomasz Sommer. Jednocześnie sam Korwin-Mikke na swoim blogu i na Facebooku zwraca się do członków partii, by wypowiadali się na temat ewentualnej obecności Wiplera na listach Kongresu. Zdania są podzielone. Sommer zauważa, że decyzję podejmą władze partii, zaś wiele będzie zależało od tego, na jakich warunkach lider Republikanów zechce z KNP współpracować. – Wipler byłby wartościowym członkiem partii, natomiast inny stan rzeczy mamy wtedy, gdyby postanowił funkcjonować jako wolny elektron, który może w każdej chwili zmienić orbitę – podsumowuje. Sam Przemysław Wipler nie chciał komentować swojej współpracy z Korwinem-Mikke. – Nie chcę na razie spekulować na ten temat. W Warszawie myślimy przede wszystkim o przygotowaniu się do wyborów samorządowych. Byliśmy ważną częścią kampanii referendalnej i wracamy do ciężkiej pracy – ucina.

Liderzy Polski Razem nie mają wątpliwości. Czy z Wiplerem czy bez, partia Korwina-Mikke nie jest dla ich partii poważnym rywalem. – Jestem przekonany, że wygramy rywalizację z KNP. W dniu wyborów liczą się nie tylko liderzy, ale struktury i zaplecze polityczne. U nas, oprócz lidera, jest mnóstwo znanych polityków, ale i mnóstwo znanych lokalnych działaczy. Wyborcy o poglądach konserwatywnych i wolnorynkowych wybiorą zdecydowanie Polskę Razem – podkreśla dobitnie Marek Migalski. Pytanie jednak czy nie tracą na tym wyborcy? Czy hasło „Prawica razem, ale nie tym razem”, ukute przed wieloma laty w satyrycznym programie „Ale Plama” nie jest już klątwą? Złośliwi twierdzą, że na kanapie z napisem PRJG było za mało miejsca i Przemysław Wipler musiał się przesiąść. Czy przesiadł się fotel czy na wygodną sofę dowiemy się już niebawem. 

Źródło zdjęcia: www.facebook.com/wipler 

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...