Szpital południowy. Niespełniona obietnica

Sławomir Bielański    2014-03-11 14:07:18

Jeszcze w 2006 r. na terenie Ursynowa planowano budowę jednego z najnowocześniejszych szpitali w Warszawie. Ówczesny minister zdrowia, Zbigniew Religa obiecał oddanie pod nowy obiekt ziemi będącej w posiadaniu skarbu państwa. Szpital miał powstać w ciągu trzech lat. Niedługo minie dekada od podjęcia tej inicjatywy a inwestycja cały czas pozostaje bytem wirtualnym.

Pierwsze plany powstania szpitala na Ursynowie tworzono jeszcze w latach 80. Z uwagi na trudną sytuację ekonomiczną PRL musiały być one jednak przesunięte w czasie. Nowa, III RP także obiecywała mieszkańcom południowej części Warszawy powstanie nowoczesnej lecznicy. Już w 1991 r. burmistrz Mokotowa, Lech Królikowski (dziś radny Naszego Ursynowa) ogłaszał sukces – szpital miał być budowany przez niemieckiego inwestora. Niestety pomysł upadł, a rzeczonych Niemców nikt na Ursynowie na oczy nie widział.

Przez kolejnych kilkanaście lat, miasto pod rządami Marcina Święcickiego, Pawła Piskorskiego czy Wojciecha Kozaka nie rozwiązało tego palącego problemu. Jedna z największych "sypialni Warszawy" ciągle nie miała dostępu do odpowiedniej infrastruktury medycznej. Dopiero rządy Lecha Kaczyńskiego a następnie Kazimierza Marcinkiewicza przypomniały o problemie.

W myśl stworzonego w 2006 r. planu, na Ursynowie miało powstać nowoczesne centrum za blisko 230 mln zł. Pomysł nieco zmodyfikowano po tym jak komisarza Marcinkiewicza zastąpiła prezydent Gronkiewicz-Waltz, która na swojej słynnej "mapie obietnic" deklarowała budowę szpitala południowego. Obiekt miał powstać do 2011 r. Na sam projekt szpitala, miasto wydało blisko 2,8 mln zł. Jednakże po fiasku przejęcia nieruchomości przy zbiegu ulic Płaskowickiej i Pileckiego (7 ha teren jest własnością Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego), problemy z budową piętrzyły się dalej. Szpital nie powstał.

Miasto liczyło na bliską współpracę przy budowie obiektu z  ursynowskim Centrum Onkologii. W październiku 2013 r. wiceprezydent stolicy Jacek Wojciechowicz zapowiadał rozmowy z Ministerstwem Zdrowia w sprawie przejęcia ziemi na rogu ulic Pileckiego i Gandhi. Pomimo zapowiedzi i jak twierdzi rzecznik ratusza Bartosz Milczarczyk wielokrotnych zaproszeń do rozmów dla Centrum Onkologii, nie odbyło się żadne spotkanie.

Dziś zamiast 250 łóżek szpitalnych, lądowiska dla śmigłowców i 15 tys. m 2 powierzchni użytkowej mieszkańcom Ursynowa pozostaje jedynie korzystanie z odległych, mokotowskich szpitali. Jak podkreśla w rozmowie z nami burmistrz Ursynowa, Piotr Guział: - W bieżącej kadencji w sprawie szpitala stanowisko wydała Rada Dzielnicy Ursynów, która też zorganizowała sesję z udziałem stron zaangażowanych w projekt o nazwie „Szpital Południowy”. Również Zarząd Dzielnicy i ja osobiście wielokrotnie interweniowaliśmy w mieście, aby wreszcie zapadły konkretne decyzje i ruszały realne działania. Słałem pisma i do prezydent, i do przewodniczącej Rady Warszawy. Z miernym rezultatem, co wyraźnie pokazuje, że nie jest to priorytet dla miasta - mówił Piotr Guział. Jednocześnie uspokaja, że mieszkańcy mają zapewnioną odpowiednią opiekę medyczną. - Mieszkańcy Ursynowa mają dobry dostęp do lekarz pierwszego kontaktu oraz do specjalistów, zarówno w ramach jednego z najlepszych zakładów lecznictwa otwartego w stolicy SPZOZ Warszawa-Ursynów, jak i w licznych zakładach niepublicznych mających kontrakty z NFZ. Problemem jest brak łóżek szpitalnych, a te może zapewnić tylko budowa szpitala, który obiecany był przez obecną prezydent dwukrotnie w kampaniach wyborczych. Problem opieki szpitalnej w pewnym, ale niewystarczającym stopniu rozwiązuje Ursynowskie Centrum Zabiegowe działające w formule tzw. szpitala jednego dnia przy SPZOZ Warszawa-Ursynów. Ale ta formuła nie zastępuje potrzeby budowy szpitala na Ursynowie - dodaje burmistrz dzielnicy.
Sprawa budowy szpitala południowego od przełomu 1989 roku jest dokładnie w tym samym punkcie. Zmieniały się władze miasta, zmieniał się ustrój stolicy, rządy sprawowały niemal wszystkie formacje polityczne, a szpitala południowego jak nie było tak nie ma. Z pewnością pojawi się już na jesieni. Niestety znowu jak osiem i cztery lata temu - wyłącznie na ulotkach wyborczych kandydatów rywalizujących o fotel prezydenta miasta. Piękny, ogromny i nowoczesny. Oby wreszcie nie tylko wirtualny.

źródła: wyborcza.pl, tvn warszawa, własne

zdjęcie: www.wikipedia.pl

Zobacz także:

Szpitalna wojna podjazdowa, czyli społeczne skutki komercjalizacji.

 

 

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...