Piotr Guział wraca do gry i rozpoczyna prezydencką kampanię

Dagmara Woś    2014-04-06 09:45:09

W sobotę Warszawska Wspólnota Samorządowa przedstawiła swojego kandydata na prezydenta stolicy. Zgodnie z przewidywaniami został nim Piotr Guział, ucinając tym samym wszystkie spekulacje na temat poparcia przez WWS innego kandydata. W Arenie Ursynów licznie zgromadzili się lokalni aktywiści i członkowie komitetów zrzeszonych w poszczególnych dzielnicach, sympatycy WWS oraz mieszkańcy Warszawy.

– Siedem lat temu wydarzyło się coś wyjątkowego w najnowszej historii warszawskiego samorządu – rozpoczęła konwencję Marta Ziółkowska. – Na Ursynowie, w wielkiej dzielnicy, która dotychczas uchodziła za bastion partii politycznych, największą liczbę mandatów i głosów zdobył bezpartyjny komitet wyborczy „Nasz Ursynów” – mówiła Ziółkowska, której wtórowali Grzegorz Wysocki i Maciej Białecki.

Istotnie. Cztery lata temu komitet „Nasz Ursynów” przejął władzę, ostatecznie odsuwając Platformę Obywatelską. Partię, która w 2010 roku wzięła w Warszawie wszystko, poza Ursynowem. Dzisiaj lider Warszawskiej Wspólnoty Samorządowej Piotr Guział chce sięgnąć po więcej. Po fotel prezydenta Warszawy.

– 15 lat temu na Ursynowie rozpoczęła się moja przygoda z samorządem. Myślałem wtedy, że to będzie jedna kadencja, a z czasem przekonałem się czym jest pasja w działaniu na rzecz innych, słuchaniu ich, realizowaniu ich marzeń. Bo taka jest rola polityka samorządowego, taka jest rola radnego, taka jest rola burmistrza i prezydenta miasta – zaczął swoje wystąpienie kandydat WWS-u. Poprosił zebranych, aby zastanowili się dlaczego w Warszawie nie może być tak jak w innych miastach, z których mieszkańcy są dumni. Tak jak w miastach europejskich, w innych miastach polskich, które tętnią życiem i które realizują projekty dopiero rozważane w stolicy. Według Piotra Guziała przyczyną może być to, że w Warszawie politycy, którzy do tej pory pełnili funkcje prezydenta miasta, nie zostali wybrani oddolnie, tylko w wyniku partyjnych gier, układanek i rozliczeń.

– To jest mniej więcej tak, jak z warsztatem samochodowym, bo samorząd to taki warsztat, który nie tylko naprawia, ale tworzy również nowe modele. To tak jakby prezydentem miasta został mechanik, który ani razu nie zmieniał koła. Wciąż się będzie musiał uczyć, a to przecież nie o to chodzi – mówił do zebranych. – Prezydentem Warszawy powinien zostać ktoś, kto politykę traktuje jak maraton. Biegnie od samego początku, ale wcześniej się przygotowuje, poznaje swoje słabości, doskonali umiejętności, aż wreszcie przystępuje do biegu i biegnie konsekwentnie do końca.

Niesiony atmosferą konwencji Piotr Guział był w swoim żywiole. – Chcemy mieć za prezydenta maratończyka, który biegnie do końca, czy takiego, którego do mety dowożą limuzyną. Warszawa potrzebuje człowieka z wizją, z marzeniami. Kogoś kto konsekwentnie będzie dążył do realizacji celów, nie po to, żeby samemu się wybić to dalszej polityki, ale po to, żeby służyć ludziom. – mówił lider WWS. – Żeby urzeczywistnić jakąkolwiek wizję Warszawy, musimy wstrząsnąć urzędami, które potrzebują rewolucji w administracji. W stolicy jest najwięcej urzędników w przeliczeniu na mieszkańca. Rocznie każdy warszawiak wydaje na urzędników 500 zł, dwa razy więcej niż w jakimkolwiek innym polskim mieście – przekonywał.

Jednym z pomysłów kandydata na usprawnienie funkcjonowania administracji jest budowa centralnego ratusza. Koncepcja dość nośna, według Guziała najsensowniejsza, jeśli zagwarantuje powrót tego, z czego byliśmy dumni – Warszawy przedwojennej. Kandydat WWS-u opowiada się za odbudową Pałacu Saskiego, gdzie mogłaby się zmieścić połowa urzędników szczebla miejskiego. Pozostała część miałaby wspomóc dzielnice, a ci, dla których nie starczyłoby miejsca w miejskich obiektach, miałaby zostać zwolniona.

– Przyjazne miasto to nie tylko przyjaźni urzędnicy, to miasto takie, które się rozwija, ale rozwija się wykorzystując energię mieszkańców. – mówił dalej. Przywołał tutaj jedną ze zdobyczy ubiegłorocznego referendum, jaką jest budżet partycypacyjny wynoszący 25 mln złotych rocznie. Piotr Guział obiecał, że jeśli zostanie prezydentem, będzie co roku podwajał granty obywatelskie. – Bo to ludzie mają decydować na co wydać te pieniądze. Ludzie wiedzą czego im potrzeba – przekonywał burmistrz dzielnicy, w której na budżet obywatelski przeznaczono najwięcej bo aż 3 miliony złotych.

– Warszawa zasługuje na skok cywilizacyjny. Warszawa zasługuje na to, abyśmy za kilka lat znaleźli się w zupełnie innym mieście. Trzeba szukać źródeł finansowania dla tych marzeń. – mówił dalej Piotr Guział. Przywołał w tym miejscu kwestię partnerstwa publiczno-prywatnego, które z powodzeniem działa na całym świecie, a w Polsce jakoś nie może się przebić. Przypomniał, że ta forma współpracy była jednym z głównych haseł kampanii wyborczej obecnej prezydent, która jak stwierdził Guział, przez 8 lat rządów w partnerstwie publiczno-prywatnym przeprowadziła tylko jeden projekt.

W dalszej części wystąpienia lider WWS przedstawił kilka prawdziwie wyborczych obietnic. I tak zapewnił, że po ew. zwycięstwie w ciągu czterech lat dzięki współpracy z partnerami zewnętrznymi stworzy dwa razy więcej lokali mieszkalnych niż aktualne władze przez dwie kadencje. Zapowiedział również obniżkę biletów komunikacji miejskiej i szeroki program inwestycji w infrastrukturę, drogi, kanalizację, przy jednoczesnym zwiekszeniu nakładów na ochronę terenów zielonych w Warszawie. Wpisując się w powszechny u naszych polityków trend upomniał się też o sprawy kultury fizycznej i sportu. 

Swoje wystąpieie lider WWS zakończył mocnym antypartyjnym przekazem. – Nie chcę być politykiem samorządowym, czy prezydentem, który ma swojego szefa w rządzie w partii lub w Pałacu Prezydenckim. Samorząd to wspólnota mieszkańców, a nie koło partyjne. Myślę sobie, że chciałbym mieć jednego szefa i jedną partię. Partią jest Warszawa, a moim szefem są mieszkańcy Warszawy. – stwierdził burmistrz Guział.

W ten oto sposób, Piotr Guział włączył się do walki o fotel prezydenta Warszawy. Po referendum nieco zdystansowany, wyraźnie nieobecny w mediach i jakby wycofany, dziś "wrócił do gry" w niezłym stylu. Konwencja w warszawskiej Arenie Ursynów była zrealizowana w sposób bardzo profesjonalny i atrakcyjny wizerunkowo. Warszawskiej Wspólnocie Samorządowej udało się zapełnić ogromną salę jednego z największych tego typu obiektów w stolicy. Działacze i sympatycy WWS wypełnili Arenę po brzegi zapewniając frekwencyjny sukces, a dobrej oprawy graficznej i scenografii mogą Wspólnocie pozazdrościć nawet niektóre partie o europejskich aspiracjach. 

O szansach Piotra Guziała w jesiennych wyborach prezydenckich, trudno dziś przesądzać. Choć sam we wczorajszym wywiadzie dla "Polityki Warszawskiej" zapewnia, że liczy na wejście do drugiej tury, wydaje się to niezwykle trudnym wyzwaniem. Z pewnością trudniejszym niż doprowadzenie do referendum ws. odwołania prezydent stolicy Hanny Gronkiewicz-Waltz.

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...