Korwin-Mikke jest jak wirus, a wynik wyborów w Warszawie pozostaje otwarty

Błażej Poboży    2014-05-07 15:44:50

Nawet wygrywając z PIS Platforma Obywatelska nie będzie prawdziwym zwycięzcą wyborów do Parlamentu Europejskiego, a jednym z najbardziej zadowolonych polityków może być wkrótce Janusz Korwin-Mikke. Dzięki silnej ekspozycji w mediach lider Nowej Prawicy ma szansę przekroczyć próg wyborczy twierdzi w rozmowie z „Polityką Warszawską” dr hab. Ewa Marciniak z Instytutu Nauk Politycznych UW.

Pani profesor, jak Pani tłumaczy skrócenie dystansu między dwoma głównymi partiami? W najnowszym przygotowanym przez IBRIS Homo Homini badaniu opinii publicznej PO i PIS idą „łeb w łeb”, a wyborcza prognoza wskazuje wręcz na minimalne zwycięstwo Platformy. Co pomogło PO, która w sondażach dogoniła lidera tj. Prawo i Sprawiedliwość.

Deklarowane poparcie dla Platformy Obywatelskiej powinno się odnosić nie tyle do badań z ostatnich miesięcy, co raczej wprost do wyborów 2009, ewentualnie do aktualnego stanu posiadania obydwu partii w Parlamencie Europejskim. Wówczas minimalne zwycięstwo Platformy będzie odbierane za jej porażkę, w stosunku do wyborów partia Donalda Tuska straci bowiem aż 8 mandatów. Z kolei PiS nawet o włos przegrywając, powiększy swoją reprezentację w Brukseli. Względem ostatnich wyborów o dwa mandaty, a jeśli spojrzymy na aktualną sytuację, po dwóch rozłamach skutkujących powstaniem Solidarnej Polski i Polski Razem (a wcześniej PJN), ponad dwukrotnie. A zatem właściwym byłoby raczej, i to niezależnie od ostatecznej kolejności, mówienie o remisie ze wskazaniem na PiS lub o zwycięskim remisie partii Jarosława Kaczyńskiego.

Sam wzrost notowań PO oczywiście należy tłumaczyć  dobrą strategią polegającą na umiejętnym budowaniu jednego spójnego przekazu skoncentrowanego na problematyce międzynarodowej. Platforma pokazała w nim siebie jako partię odpowiedzialną za bezpieczeństwo Polski, za spójność Europy i za prowadzenie konstruktywnej, skutecznej polityki wschodniej. Krótko mówiąc, Platformie sprzyja konflikt na Ukrainie, dzięki któremu ucieka od spraw wewnętrznych, do których próbuje wracać Prawo i Sprawiedliwość.

Nie mniej ciekawie wygląda pojedynek na zapleczu politycznej ekstraklasy. Tuż za podium na którym obok PiS i PO będzie SLD, znajduje się Nowa Prawica – Janusza Korwin-Mikke. Czy to jest już ten moment kiedy były założyciel UPR wróci do wielkiej polityki?

Janusz Korwin-Mikke wdarł się w przestrzeń medialną, a liczne media pomogły mu utrzymać pozycję w tej przestrzeni. Od kilku miesięcy utrzymuje się silna ekspozycja JKM w mediach i to bez względu na rodzaj mediów, czy to elektronicznych czy drukowanych.  W konsekwencji lider Nowej Prawicy jest niemal codziennie obecny, a że jest kontrowersyjny a przy tym uprawia polityczne efekciarstwo może sprawić niespodziankę. To co mówi i jak mówi, jest bardzo efektowne, intrygujące i drażni wszystkich tych dla których cenna jest poprawność polityczna, tradycyjne ideologie i oczywisty podział sceny politycznej w Polsce.

Ale to nie pierwsze wybory, w których stratuje Janusz Korwin-Mikke, a właśnie teraz ma realną szansę na przekroczenie wyborczego progu…

Janusz Korwin-Mikke pojawia się podczas każdych wyborów, zawsze akcentując swoją obecność, konsekwencję i stałość poglądów. Na ogół miał jednak problem z przedarciem się ze swoim komunikatem do wyborców. Tym razem, co raz jeszcze podkreślę bardzo pomogły mu media, wyraźnie go eksponując. Potem zadziałała jego oryginalność, która sprawia że ogniskują się wokół niego ci wszyscy wyborcy, którzy są rozczarowani polityką, w tym zwłaszcza ludzie młodzi, oczekują czegoś innego niż to co oferują im politycy trwale obecni na scenie politycznej. Co ważne, nikt nie zastanawia się nad tym jak wyglądałyby rządy Nowej Prawicy i czy propozycje Korwina są politycznie odpowiedzialne. Wszyscy skupiają się wyłącznie na kolorycie kandydata.

Ten koloryt zwykle gubił Janusza Korwina-Mikke. Żartowano, że jedną kontrowersyjną wypowiedzią potrafi zniszczyć wysiłek całej kampanii. Tymczasem teraz kolejne nawet obrazoburcze wystąpienia wydają się wcale mu nie szkodzić.

To prawda. Seria kontrowersyjnych wypowiedzi ma jeden cel.  Zwrócić uwagę innych polityków, dziennikarzy i komentatorów sceny politycznej na poglądy Janusza Korwina-Mikke i uczynić je przedmiotem debaty. On jest teraz takim Palikotem, tyle że po prawej stronie. Organizuje podobne jak wcześniej Janusz Palikot polityczne happeningi, zorientowane na skoncentrowanie i utrzymanie uwagi odbiorców. Poza tym w Polsce jest przestrzeń na liberalne poglądy, choć chyba niekoniecznie uosabiane przez tego polityka.

No właśnie. Przecież taką ofertą miała być np. Polska Razem Jarosława Gowina. Łagodniejsza wersja JKM, liberalna gospodarczo i światopoglądowo konserwatywna. Tymczasem PR w sondażach jest już na poziomie dawnego PJN Kowala i Migalskiego, a Nowa Prawica pnie się do góry.

Problemem Polski Razem jest brak silnego przywódcy. Jarosław Gowin jest inteligentym człowiekiem, doświadczonym i dobrze wykształconym politykiem ale nie ma kompetencji przywódczych. Nie ma charyzmy i siły przebicia. Może być świetnym urzędnikiem, ministrem, ale nie ma tej magii która może przyciągać zainteresowanie. Magii, którą niezależnie od naszych ocen ma właśnie Korwin-Mikke.

Najważniejsze pytanie, na które jedni czekają z nadzieją a drudzy z wielką obawą. Czy tym razem Korwinowi uda się przekroczyć próg wyborczy?

Jeśli kolejne sondaże będą pokazywały wzrost lub przynajmniej stabilne poparcie dla Janusza Korwina-Mikke to myślę, że tym razem może on przekroczyć próg. Będzie to konsekwencją działania pewnego mechanizmu, który w zasadzie jest nieweryfikowalny a polega na tym, że skoro inni deklarują poparcie dla JKM, wierząc że tym razem uda mu się pokonać barierę 5%, kolejne osoby mogą przyjąć to przekonanie za swoje. Takie zjawisko nazywamy społecznym dowodem słuszności. Wcześniej potencjalni wyborcy Korwina widząc słabe notowania albo decydowali się na wyborczą absencję albo oddawali głos na tych, którzy w opinii większości mieli szansę na zdobycie mandatu. Teraz widząc szansę, że ich głos nie będzie „zmarnowany” mogą już nie tylko deklaratywnie, ale także realnie w wyborach poprzeć Nową Prawicę. W ukrytej opinii publicznej rodzi się jawnie wyrażana opinia poparcia dla Korwina-Mikke. Jego poglądy stają się „zaraźliwe”, szybko się rozprzestrzniają. Są jak wirus.

Pani profesor, przejdźmy do Warszawy. Tu według badania Ibris Homo Homini Platforma wyraźnie wygrywa z PIS. Dlaczego tak się dzieje?

Duże miasta i dobrze wykształcony elektorat to ciągle naturalne środowisko Platformy Obywatelskiej. Takie tendencje utrzymują się od wielu lat i byłoby dziwne, gdyby nagle duże miasta w których według badań mieszkają zresztą ludzie zadowoleni ze swojej sytuacji materialnej i łączą to z rządami PO, miały się od niej odwrócić. To deklarowane poparcie jest oczywiście mniejsze niż w ostatnich wyborach do PE, ale nadal o kilka pp. większe od PiS.

Drugą ciekawą korelacją, na którą wskazuje badanie przeprowadzone w okręgu warszawskim jest poparcie dla Europy Plus jako komitetu, zestawione z poparciem dla lidera tej listy Ryszarda Kalisza. Podczas gdy na sam komitet może liczyć w Warszawie na nieco ponad 6%, Ryszard Kalisz już na 10,3% przez co w personalnym starciu wyprzedza nawet Wojciecha Olejniczaka z SLD.

Od lat Ryszard Kalisz jest politykiem ze ścisłej czołówki rankingów zaufania społecznego. Ustępuje chyba tylko prezydentowi Komorowskiemu i ministrowi spraw zagranicznych Radkowi Sikorskiemu. Żaden inny polityk, nawet z PIS czy PO, nie osiągnął takiego rezultatu w długim horyzoncie czasowym. Kalisz jest politykiem popularnym i ten mechanizm popularności wykorzystuje. Swoją popularność buduje na przekonaniu, że jest osobą miłą, sympatyczną potrafiącą jednocześnie mieć własne zdanie i odwagę za tym zdaniem podążać. Wyrzucony z SLD założył własne stowarzyszenie Dom Wszystkich Polska, które weszło w skład koalicji wyborczej Europa Plus i ma spore szanse na mandat do PE.

Ale czy nie jest tak, że jego poparcie ma charakter sympatii deklarowanej celebrytom i nie przełoży się na realne poparcie w wyborach. Pamiętam ostatnią polityczną akcję, w którą jednoznacznie zaangażował się Ryszard Kalisz czyli referendum ws. odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz. Mimo wyraźnych nawoływań do udziału w referendum i poparcia inicjatywy burmistrza Guziała, zwolennicy Kalisza chyba zignorowali jego apel, zostając w domach. Może więc jest on traktowany jako sympatyczny pan, bez realnego znaczenia politycznego?

Niezupełnie. Czym innym jest uzyskiwanie poparcia dla własnej osoby, co zdaje się Kaliszowi wychodzić całkiem dobrze, czym innym występowanie w roli protektora. Ci, którzy myślą że uda im się ogrzać w świetle popularności innych polityków często się mylą. Dziś zdjęcie z popularnym politykiem nie znaczy tyle co w 1989 roku fotografia z Lechem Wałęsą. Nie tyle więc Kalisz poniósł referendalną porażkę, co raczej burmistrz Guziałowi nie udało się „ogrzać” w popularności byłego polityka SLD. Ryszard Kalisz jako lider umiejętnie skupia popularność na swojej osobie, wykorzystując w pewnym sensie rzeczywiście mechanizm „celebrycki”, ale zupełnie nie spełnia się w roli protektora zbiorowych projektów. Osobiście uważam, że Kalisz może uzyskać nawet lepszy wynik niż te 10% w ostatnim badaniu, także dzięki temu że jest politykiem rozpoznawalnym. A wyborcy lubią głosować na znanych, lubianych i rozpoznawalnych polityków.

Ale czy w tych wyborach wyborcy głosować będą kierując się sympatiami do poszczególnych osób czy też do partyjnych szyldów? Wielu komentatorów wskazuje np. na słabość wyborczych lokomotyw PIS podczas gdy właśnie w tym badaniu „jedynka” PIS w Warszawie czyli prof. Zdzisław Krasnodębski ma poparcie niemal identyczne jak cała partia.

Dotychczasowa praktyka pokazuje, że jednak bardziej liczy się nazwisko. Stąd partie tak chętnie sięgają po znane i dobre nazwiska. Wyjątkiem jest w tym względzie PIS, które decydując się na ekspercki charakter list do PE, nie może budować kampanii na mało rozpoznawalnych nazwiskach, a musi eksponować nazwę partii i osobę jej prezesa. Jeśli deklarowane w badaniu poparcie dla kandydatów jest tożsame z poparciem dla listy może to oznaczać, że ta taktyka jest skuteczna. Nie wiemy jednak czy z bardziej rozpoznawalnymi twarzami ten wynik nie byłby jeszcze lepszy, a i z oceną skuteczności takich kandydatów jak choćby prof. Krasnodębski warto poczekać do ostatecznych wyników.

Dziękuję za rozmowę.

 

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...