Odczarowałem PIS

Daniel Nowak    2013-05-04 21:46:09

Co to znaczy być warszawiakiem, dlaczego Platforma jest gorsza niż PiS i co miała symbolizować tęczowa flaga na ratuszu dzielnicy mówi w ekskluzywnym wywiadzie dla portalu Polityka Warszawska Piotr Guział, burmistrz Ursynowa i lider Warszawskiej Wspólnoty Samorządowej. Dziś pierwsza część rozmowy Daniela Nowaka z założycielem Naszego Ursynowa, a już jutro o godz. 10.00 część druga i najważniejsze pytanie czy Piotr Guział będzie kandydował na prezydenta Warszawy.

Polityka Warszawska: Jest Pan bardziej politykiem czy samorządowcem?

Piotr Guział: Nie da się tak tego rozróżnić: polityk czy samorządowiec. Polityka to przecież sztuka przekonywania do swoich racji, by osiągnąć cel, a samorządowiec – w szczególności ktoś pełniący funkcję wybieralną – niewątpliwie najpierw musi przekonać wyborców do swojej racji, a potem musi przekonywać mieszkańców do tego, że kroczy słuszną drogą. Zatem uprawia politykę. Zatem niewątpliwie jestem samorządowcem-politykiem.

Co dla Pana oznacza być warszawiakiem?

Bycie warszawiakiem to jest prawie to samo, co bycie mieszkańcem każdej innej miejscowości. To znaczy działać na rzecz tego miasta w każdym możliwym dla danej osoby aspekcie. Ktoś, kto chce być warszawiakiem, musi podejmować działania, które spowodują, że w stolicy będzie się żyło lepiej jemu i jego sąsiadom. Oczywiście w granicach możliwości jakie dana osoba posiada. Warszawa jest stolicą Polski i tak naprawdę my musimy świecić przykładem bardziej niż w innych miejscowościach, bo jesteśmy wizytówką Polski w kraju i na świecie. Musimy szczególnie dbać o to co nas otacza, a to można robić tylko wtedy, gdy kocha się miejsce, w którym się mieszka. Zatem być warszawiakiem to kochać to miasto, to dbać o to miasto, pamiętając o jego bohaterskiej, ale i tragicznej historii, że powstało z morza ruin, że zapłaciło najwyższą cenę, chcąc być miastem wolnym. Być warszawiakiem to także, a obecnie i przede wszystkim płacić podatki w Warszawie. Przecież w Warszawie przebywa codziennie ponad milion osób nie z Warszawy z czego około 300 tys. jest rezydentami – czyli czerpią korzyści z miasta, z dróg, przedszkoli, żłobków, komunikacji miejskiej. Skoro tu mieszkamy i korzystamy z tego miasta, to też musimy coś do tego miasta wnosić. I nie chodzi tu o jakieś dodatkowe opodatkowanie nowych mieszkańców. Przecież i tak każdy swój podatek musi zapłacić. Dlaczego mamy je płacić w innej miejscowości, gdzie być może się wychowaliśmy, ale gdzie na co dzień nie przebywamy i nie korzystamy z tamtejszych zasobów? Czyli być warszawiakiem, szczególnie w czasie kryzysu, oznacza też płacenie podatków w Warszawie.

Czyli taki obywatelski etos?

Jak najbardziej.

A jaki w takim razie jest Pana stosunek do obywatelstwa miejskiego?

A co to miałoby dać?

Na przykład bezpłatna komunikacja miejska dla osób z kartą obywatela.

Tak rozumiane obywatelstwo popieram jak najbardziej. Jestem tego gorącym zwolennikiem. Uważam, że władze Warszawy dawno już powinny wprowadzić kartę obywatela, która spowoduje, że w sferze społecznej byłby on preferowany w stosunku do osób, które nie posiadają takiej karty. Obywatel warszawski preferowany byłby na przykład w przypadku takiej samej ilości punktów do żłobka, przedszkola czy szkoły – wówczas dostaje się kandydat, który posiada taką kartę, albo jego rodzice ją posiadają. Mógłby mieć zniżkę na komunikację miejską, a może i więcej: karta miejska mogłaby być zakupiona tylko przez kogoś kto jest obywatelem Warszawy. A pozostali musieliby kupować droższe bilety jednorazowe. To byłoby dobre dla miasta, bowiem honorowałoby tych, którzy płacąc tu podatki wspierają to miasto.

Jak się panu rządzi w koalicji z PiSem?

Bardzo dobrze. PiS został w moim umyśle odczarowany. To nie jest czarny, złowieszczy PiS jaki znamy z mediów. Ursynowski PiS jest oswojony, ludzki, wrażliwy społecznie.

To chyba też w drugą stronę. Poseł Górski o Panu mówił, że nie taki diabeł straszny.

Tak, rzeczywiście – nie taki diabeł straszny. Żyjemy często takimi kalkami powielanymi przez media. Przeciwnicy polityczni uważają, że wszyscy w PiSie to tacy radiomaryjni moherowcy, a przecież to nieprawda. PiS jest partią powszechną, obywatelską. Przecież głosują na tę partię miliony ludzi, a wśród tych milionów są i wariaci, ale są też bardzo porządni ludzie, są źli i dobrzy, jest cały przekrój społeczeństwa. Pewnie gdybyśmy zbadali elektoraty wszystkich dużych partii, to one się tak naprawdę aż tak bardzo od siebie nie różnią. Koalicje robi co prawda szyld z szyldem, ale przede wszystkim na co dzień pracuje człowiek z człowiekiem. Jeżeli miałbym oceniać PiS przez pryzmat tych ludzi, z którymi  przyszło mi pracować, to powiedziałbym, że to jest bardzo porządna partia. W wymiarze ursynowskim powiedziałbym nawet, że jest bardziej porządna niż Platforma Obywatelska. Choć może oczywiście zdarzyć się gdzieś indziej sytuacja, że PiS rekomenduje na stanowiska ludzi, z którymi się ciężko pracuje, albo wręcz nie da się pracować, ale – całe szczęście – ja takich nie poznałem.

Wróćmy do 2010 roku. Czy powodem zawiązania tej koalicji była głównie chęć odsunięcia PO od władzy?

Powodów jak to zwykle w takich sytuacjach było kilka. Platforma Obywatelska rządziła Ursynowem dwie kadencje. Ja bardzo krytycznie patrzyłem na te rządy. Uważałem, że PO nie potrafi i nie chce rozmawiać z ludźmi, że przechodzi obok problemów mieszkańców, nie stara się rozwiązać tych najbardziej palących, że ma złe priorytety, że nie ma wizji rozwoju Ursynowa. Skoro tak uważałem, to w momencie w którym miałem możliwość decydowania, czy robić koalicję z PiSem czy z Platformą, doszedłem do wniosku, że ciężko mi zawiązać koalicję z tymi, których tak mocno krytykowałem.

Jeżeli szedłem do wyborów z hasłem „zmiana” – zmiana jakości zarządzania dzielnicą, to tak naprawdę robienie koalicji z Platformą byłoby zaprzeczeniem tych haseł. Na placu boju pozostał więc PiS. Tutaj dodatkowo pojawiły się też emocje natury personalnej. Skład radnych Platformy pozostawia dużo do życzenia. Jest tam kilku bardzo porządnych samorządowców, z dużym dorobkiem, ale w tym klubie dominują osoby, z którymi nie mam ochoty spędzać czasu ponad to, do czego zmusza mnie wykonywanie mojej funkcji, czyli bywanie na sesjach. Po prostu to są ludzie, którzy nigdy w życiu nie powinni być radnymi – te kilka osób, które mam na myśli. Dlaczego miałem robić koalicję z ludźmi, z którymi się źle czuję?

A zdradzi Pan kogo ma na myśli?

To już przeszłość, więc mówienie o personaliach w tym kontekście nie ma sensu. Po prostu jest tak, że partyjny dobór ludzi na listy czasami powoduje, że dostają się osoby niegodne zajmowanej funkcji. A dostają się nie dlatego, że są tak popularni wśród mieszkańców, tylko startują z list popularnej partii, z wysokich miejsc i przez to niejako z automatu wchodzą. To jest właśnie wada wyborów proporcjonalnych. Uważam, że w szczególności w samorządzie okręgi powinny być jednomandatowe. Myślę, że wówczas skład tej rady wyglądałby zupełnie inaczej.

Nie kryje Pan swoich poglądów lewicowych. Był Pan w SLD, wywiesił tęczową flagę na ratuszu. Czy to nie jest niewygodne dla Pana koalicjantów?

W samorządzie poglądy polityczne odgrywają najmniejszą rolę. Pytaniem, które warto zadać jest czy mamy wspólne cele z PiSem do zrealizowania na Ursynowie. Okazuje się, że mamy wspólne cele i to jest tym spoiwem. Oczywiście, że moje formy ekspresji ideologicznej trochę uwierają moich koalicjantów – ta tęczowa flaga i życzliwy stosunek do mniejszości w szczególności. Z drugiej strony, jako zarząd budujemy naszą strategię działania na Ursynowie na tym, żeby pokazać że Ursynów jest dzielnicą tolerancyjną, otwartą na różnych ludzi o różnych poglądach. Taki wizerunek obecnie ma ratusz ursynowski i władze Ursynowa. Czyli posiadając własne poglądy, jako władze się w nich nie zamykamy, bo jesteśmy władzami całej dzielnicy, wszystkich mieszkańców. Także tych, którzy mają inne poglądy niż my, tych którzy na nas nie głosowali.

Sala ursynowskiego ratusza – ta w której odbywają się sesje – stała się miejscem rozmaitych spotkań, debat, konferencji z udziałem ludzi, którzy często mają inne poglądy władze dzielnicy. Przez tę salę przewinęło się przez ostatnie dwa lata kilkudziesięciu parlamentarzystów. Nie ma takiego urzędu samorządowego w Polsce, w którym w tak krótkim czasie gościłoby tylu krajowych polityków. Byli tu Leszek Miller i Józef Oleksy, ale też z Platformy Marcin Święcicki, Dariusz Rosati, czy Marek Rocki, z Ruchu Palikota Artur Dębski i Andrzej Rozenek, był sam prezes Jarosław Kaczyński. Pokazujemy, że jesteśmy bardzo otwartym urzędem. Zresztą jest to realizacja misji zawartej w herbie Ursynowa, w którym znajduje się otwarta brama, która jest nie tylko symbolem miejskich aspiracji, ale przede wszystkim właśnie otwartości. Nie czujemy się zwykłą dzielnicą – jedną z osiemnastu, ale czymś więcej, takim miastem w mieście.

Czy w 2010 roku nie obawiał się Pan reakcji wyborców na koalicję z PiSem? PiS nie był zbyt dobrze postrzegany na Ursynowie – bastionie PO w Warszawie.

Owszem, obawiałem się. Jednak bardzo łatwo to sobie wytłumaczyłem. Ursynów był bastionem Platformy – już nie jest. Jest bastionem komitetu lokalnego i mam nadzieję, że długo tak pozostanie. Natomiast w przeszłości Ursynów bywał bastionem prawicy. Przecież to na Ursynowie w latach 1998 – 2002 rządziła Akcja Wyborcza „Solidarność”, później w latach 2002-2006 Prawo i Sprawiedliwość.  Wydaje mi się, że mieszkańcy Ursynowa zaakceptowali taki zarząd a nie inny. Częścią tego zarządu są też przedstawiciele PiSu, ale chyba nikt nie ma odczuć takich, że tutaj w jakiś szczególny sposób przenosi się sejmową ideologię PiSu. Takich zarzutów postawić nie można. Wszystko dzieje się tutaj w ramach zdrowej równowagi i myślę, że wyborcy, gdyby mieli dzisiaj głosować, czy ten zarząd powinien kontynuować swoją misję czy nie, zagłosowaliby, żeby kontynuował. Świadczą o tym wyniki badań, które zleciliśmy, a z których wynika, że aż 84% mieszkańców Ursynowa popiera obecne władze, choć nie bezkrytycznie. A władze to właśnie koalicja Nasz Ursynów – PiS.

Znane są problemy z powołaniem Pana na burmistrza. Czy przejęcie władzy przez Nasz Ursynów i PiS odbiło się na budżecie Ursynowa?

Nie przełożyło się na globalną kwotę budżetu. Wydatki bieżące co roku rosną, natomiast wydatki inwestycyjne niestety co roku maleją, ale to jest tendencja ogólno warszawska. W 2009 r. łącznie budżety wszystkich dzielnic warszawskich wynosiły ponad 700 milionów złotych, a obecnie 350 milionów, czyli zmalały o połowę przez ostatnie 5 lat. My nie oczekujemy lepszego traktowania niż inne dzielnice, my oczekujemy partnerskiego traktowania i nie rzucania kłód pod nogi. Poradzimy sami z problemami Ursynowa sami, byle nie dostarczano nam problemów z zewnątrz. Ursynów jest dzielnicą zasobną, niemal samowystarczalną, byleby tylko nie blokować naszych inicjatyw, a to się niestety od jakiegoś czasu zaczęło dziać.

Nasze sukcesy w zarządzaniu dzielnicą bolą. Nie tak przecież miało być – nasi adwersarze mówili, że sobie nie poradzimy. Najpierw dawali tej koalicji 3 miesiące, później 6 miesięcy, później rok… Minęło już 2,5 roku i mówi się o nas dobrze, opinie są pozytywne. Niestety to zabolało niektórych stołecznych polityków i stąd na przykład obcięcie budżetu na kulturę o 40% na ten rok, a na promocję o 70%. Oznacza to , że nie odbędą się takie przedsięwzięcia jak mikołajki dla dzieci, ursynowskie dyktando, cykle koncertów dla mieszkańców, które cieszą się ogromną popularnością. Taka zemsta polityczna rzeczywiście się wydarzyła, ale to dopiero przy ostatnim projektowaniu budżetu. Wcześniej nie odczuwaliśmy dyskomfortu budżetowego z faktu, że jesteśmy z innej ekipy politycznej niż władze Warszawy. Widać zbliżają się wybory i kampania się rozpoczęła.

Rozmawiał Daniel Nowak. Tytuł i opis rozmowy od redakcji.

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...