Pierwszy sondaż prezydencki i jego polityczne znaczenie

Karolina Wiśniewska    2014-07-04 18:16:33

Warszawiakom można zarzucić wiele, lecz z pewnością nie nadmierną zmienność w poglądach i decyzjach politycznych. Po blisko ośmiu latach sprawowania władzy w stolicy, Hanna Gronkiewicz-Waltz jest według wszystkich sondaży liderką w wyścigu o fotel prezydenta miasta. W najnowszym badaniu, przeprowadzonym przez IBRIS Homo Homini dla portalu Interia.pl oraz radia RMF FM wiceprzewodnicząca PO może liczyć na... 48 proc. poparcie. Konkurentom, z których większość ma problem z pokonaniem bariery 3 proc. pozostaje nadzieja, że badanie przeprowadzono zanim jeszcze afera taśmowa z udziałem polityków PO na dobre się rozkręciła.

Tematyka wyborów samorządowych coraz wyraźniej przebija się w codziennych informacjach. Partie polityczne oraz ruchy społeczne obmyślają swe strategie i ujawniają kolejnych kandydatów. Opinia publiczna powoli wkracza w czas przedwyborczych sondaży. Pierwszy opublikowano na początku tego tygodnia. Ankieterzy IBRIS Homo Homini na zlecenie RMF FM oraz portalu Interia.pl zapytali mieszkańców Warszawy na kogo oddaliby swój głos w wyborach na prezydenta miasta. Odpowiedź mieszkańców jest jednoznaczna i raczej nie wywołuje zaskoczenia.

Chęć wzięcia udziału w wyborach zadeklarowała ponad połowa uprawnionych do głosowania (56,9 proc.). Zdecydowanym „numerem jeden” pozostaje Hanna Gronkiewicz-Waltz, która w przeprowadzonym w dn. 14-16 czerwca br. sondażu zdobywa aż 48 proc. poparcia. O ile samo pierwsze miejsce obecnej pani prezydent nikogo nie dziwi, nieco bardziej zaskakująca jest bardzo duża – trzydziestoprocentowa – różnica, jaka dzieli przewodniczącą stołecznej Platformy od zajmującego drugie miejsce kandydata Prawa i Sprawiedliwości – Jacka Sasina (18,5 proc.). Wobec takiego podziału głosów, uchodzący za najpoważniejszego konkurenta obecnej pani prezydent, poważny być przestaje. Pozostali kandydaci – zgodnie z danymi przedstawionymi na poniższym wykresie – znajdują się daleko w tyle. 

Warszawiacy zadowoleni, Prezydent niezagrożona

Wszystko wskazuje na to, że warszawiacy są – wbrew temu co mówi Piotr Guział oraz inni konkurenci – zadowoleni z rządów Hanny Gronkiewicz-Waltz. Fakt ten zdaje się potwierdzać nie tylko sondaż Homo Homini, ale także czerwcowe badanie tzw. Barometru Warszawskiego. Jak podaje Gazeta Stołeczna, wynika z niego, że o prezydenturze Hanny Gronkiewicz-Waltz pozytywnie wypowiada się 55 proc. pytanych. Negatywne recenzje zbiera od 30 proc. Za "dobrego gospodarza" uważa ją zaś 58 proc. Aktywność samej pani prezydent, w porównaniu do tej, jaką prezentowała podczas kampanii referendalnej, pozostawia wprawdzie wiele do życzenia. Jednocześnie jej pomocnicy oraz urzędnicy miejscy „nie próżnują” zarówno w działaniach, jak i – a może przede wszystkim – w ich promocji. W ostatnich dniach warszawiacy „żyli” budżetem partycypacyjnym – dużym i ważnym przedsięwzięciem, zwiększającym ich wpływ na sprawy lokalne. Wiele mówi się także o nowych inwestycjach, w tym m.in. o II linii metra, której otwarcie ma nastąpić już wkrótce. Im bliżej wyborów, tym warszawski ratusz funkcjonuje na dwukrotnie wyższych obrotach, a to przekłada się na dobry wynik w sondażach.

Warto zwrócić uwagę na czas prowadzonych badań. Zarówno Barometr, jak i sondaż HH przeprowadzano jeszcze przed wybuchem afery podsłuchowej, która przecież poczyniła na wizerunku Platformy Obywatelskiej niemałe „draśnięcia”. Hanna Gronkiewicz-Waltz jako wiceprzewodnicząca partii także może nieco na tym stracić. Niektórzy za pewne stwierdzą, że skoro liczne nieprawidłowości w urzędzie dzielnicy Bemowo nie zdołały wpłynąć na ocenę pani prezydent, najnowsze „taśmy prawdy” tym bardziej tego nie uczynią. Pozwolę sobie nie zgodzić z tą tezą. Afera bemowska niestety przez większość mediów została zwyczajnie zbagatelizowana. Część warszawiaków mogło się o niej w ogóle nie dowiedzieć albo usłyszeć pewne szczątkowe informacje, podane w kontekście dymisji wiceprezydenta Dąbrowskiego. Natomiast o ostatnim kryzysie w PO słyszymy ze wszech stron niemal non stop. Pozostaje jedynie pytanie czy warszawiacy połączą ze sobą nieprawidłowości w partii oraz w rządzie bezpośrednio z osobą Gronkiewicz-Waltz. 

Nadreprezentacja lewicy

Wśród pretendentów do prezydenckiego fotela na pierwszy rzut oka widać dominację przedstawicieli lewicy. Na dziewięciu zaproponowanych kandydatów, aż pięciu z nich to reprezentanci tego właśnie politycznego narożnika. Owa nadreprezentacja wyraźnie nie działa na korzyść polityków. Niemal wszyscy spośród nich są młodzi, zdolni i ambitni. Teoretycznie, mogłoby się wydawać, iż zdobycie lewicowego elektoratu (nawet przy niskiej początkowo rozpoznawalności) nie powinno stanowić tak dużego problemu. Praktyka pokazuje jednak coś innego. Sebastian Wierzbicki, reprezentujący największą lewicową partię polityczną (SLD) uzyskuje w sondażu zaledwie 3,7% poparcia. Znacznie słabszy wynik uzyskuje jednak teoretycznie bardziej znany kandydat Twojego Ruchu – Andrzej Rozenek. Mimo rozpoznawalności, jaką zdobywa dzięki częstej obecności w mediach – zarówno stołecznych, jak i ogólnopolskich – zdobywa zaledwie 1,1 proc. poparcia i tym samym zamyka całe zestawienie.

Wynik Guziała: rzeczywiste szanse, a polityczne ambicje

Niewątpliwie jednym z ciekawszych „elementów” prezydenckiej mozaiki jest Piotr Guział. Wynik burmistrza Ursynowa, za którym nie stoi przecież żadna duża partia polityczna, a jedynie warszawskie stowarzyszenie, jest zły i dobry zarazem. Z jednej strony, lider WWS-u zdobył dwukrotnie większe poparcie niż niezwykle popularny Janusz Korwin-Mikke, co można uznać za pewien sukces. Aspiracje Piotra Guziała – jak doskonale wiemy – są jednak zdecydowanie większe. Na łamach naszego portalu wielokrotnie przyznawał wprost, iż „liczy na drugą turę”. Biorąc pod uwagę tego typu deklaracje, wynik nie może być zadowalający dla lidera Naszego Ursynowa. Gdyby wybory odbyły się w nadchodzącym tygodniu, burmistrz odnotowałby wyraźną porażkę. Pamiętajmy jednak, że kampania trwa, a sam Guział z tygodnia na tydzień jest w niej coraz bardziej widoczny. Nie tylko na plakatach.

Dwie wyborcze walki, HGW gra sama ze sobą

Jeżeli preferencje wyborcze warszawiaków nie ulegną radykalnej zmianie, wybory prezydenckie odbędą się w pewnych dwóch oddzielnych kategoriach. Hanna Gronkiewicz-Waltz nie musi przejmować się konkurentami, przynajmniej w I turze. Kandydatka PO toczy bowiem walkę nie tyle z nimi, co raczej sama ze sobą – o zwycięstwo już w I turze. Walkę niełatwą, ważną i (jeśli zakończy się sukcesem) szalenie prestiżową, bo dającą ogromną legitymizację w dalszym rządzeniu. Tak optymistyczną wizję osobiście uznaję za mało prawdopodobną. Wybory dopiero w listopadzie, a do tego czasu konkurencja z pewnością we właściwej kampanii nie pozostawi na Hannie Gronkiewicz-Waltz „suchej nitki”. Nietrudno o wskazanie potencjalnego rywala urzędujące prezydent w II turze. Posłużę się sloganem z pewnej reklamy telewizyjnej i powiem: „My Polacy tak mamy” głosujemy na partie polityczne, nawet jeśli na co dzień jesteśmy wobec nich skrajnie krytyczni. Najpoważniejszym spośród pretendentów do ostatecznego starcia z liderką PO pozostaje więc kandydat Prawa i Sprawiedliwości, bez względu na to, kto nim będzie. Oficjalnej decyzji w sprawie kandydatury wprawdzie nadal nie ma, niemniej jednak wszystko wskazuje na to, iż przypadnie ona Jackowi Sasinowi (o czym „Polityka Warszawska” informowała już w marcu). Czy jest to dobry kandydat i dla kogo, z pewnością niebawem przeczytacie Państwo na naszych łamach. 

Kandydaci szeroko rozumianej lewicy – Guział, Erbel i Wierzbicki  nie mają na razie szans na to, aby znaleźć się w II turze. Receptą na ewentualny sukces mogłoby być połączenie sił i zjednoczenie elektoratów, co jak na razie wydaje się niemożliwe. W listopadowych wyborach walczą jednak o coś więcej niż tylko o wątpliwą zresztą drugą turę. Walczą o pozycję lidera warszawskiej lewicy i co chyba najważniejsze, o pozycję dla swego środowiska w Radzie Warszawy oraz powyborczych rozmowach koalicyjnych.

Zestawienie kandydatów zaproponowanych przez Instytut Homo Homini pozostawia wiele do życzenia. Znaleźli się w nim kandydaci, którzy na pewno nie będą walczyć o stanowisko prezydenta stolicy – Jan Ołdakowski i Janusz Korwin-Mikke. Ten ostatni – choć na ogół nieobliczalny – rozpoczął właśnie „karierę” w Brukseli i jeśli miałby z niej rezygnować, to tylko na stanowisko posła (ew. dyktatora, choć ustrój Warszawy do listopada nie ulegnie raczej tak radykalnej zmianie). W wyborach nie zobaczymy najprawdopodobniej także Ryszarda Kalisza, który po majowej porażce postanowił wziąć „urlop” od polityki. Jego – bądź co bądź – cenne 5,6 proc. przejdzie więc prawdopodobnie na pozostałych lewicowych kandydatów. W zestawieniu brakuje z kolei Pawła Poncyljusza – przedstawiciela „prawej strony”, niejednokrotnie deklarującego chęć wzięcia udziału w wyborach.

Kto będzie „czarnym koniem” tych wyborów?

Hanna Gronkiewicz-Waltz – choć pewna swojego zwycięstwa – deklaruje, że nie lekceważy konkurentów. Podkreślała niegdyś, że każdego z nich szanuje i (cyt.) „traktuje serio”. – Zawsze może pojawić się jakiś czarny koń – przyznała. Doświadczenie w roli „czarnego konia” ma niewątpliwie Nowa Prawica. Choć jej lider, co zostało już wspomniane, nie stanie do rywalizacji o prezydenturę, partia z pewnością wystawi swojego kandydata. Najlepszym wydaje się świeżo upieczony członek partii Przemysław Wipler. Młody warszawski poseł, mimo postawionych w związku z incydentem na ul. Mazowieckiej, zarzutów jest ostatnio na fali. Odkąd nosi muszkę wyraźnie wzrosła jego rozpoznawalność. Cieszy się też sporą popularnością w Internecie. Ostatnie wybory europejskie pokazały, że elektorat KNP potrafi – wbrew temu co zarzucali niektórzy – „wyjść z Internetu” i zdziałać polityczne cuda. Kto wie, może i tym razem sympatycy JKM sprawią niespodziankę.

Polityczny serial, pt.: „Prezydencka kampania” nieśmiało się rozpoczyna. Na razie obserwujemy fazę powstawania scenariusza. Chociaż wiemy mniej więcej, jakich aktorów w nim zobaczymy, liczmy na niespodzianki i nieoczekiwane zwroty akcji. Myślę, że będzie ich sporo, tym bardziej, że ostateczny finał napiszą przecież sami warszawiacy. Oby tylko scenografia tego serialu (w domyśle – nasza Warszawa) nie ucierpiała na tym za nadto. Tego sobie, politykom i Państwu życzę.

 

Źródła zdjęć: PolitykaWarszawska.pl, gazeta.pl, homohomini.com.pl, fakty.interia.pl, facebook.com/hanna.gronkiewiczwaltz, facebook.com/Andrzej-Rozenek, facebook.com/wipler

ZOBACZ TAKŻE:

Warszawa po eurowyborach: Platforma trzyma się mocno, mali wciąż za mali

Jacek Sasin kandydatem na prezydenta stolicy?

Prezydentka

Wierzbicki 2014

Guział: Liczę na drugą turę

Warszawska stabilizacja polityczna. Gronkiewicz-Waltz trzecią kadencję?

 

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...