Platformiany "gerrymandering"

Bartłomiej Kozek    2014-07-07 07:59:11

Wbrew twierdzeniom Platformy Obywatelskiej, zmiany granic okręgów wyborczych nigdy nie są tylko „kosmetyką”. Zwłaszcza, jeśli zachodzą niedługo przed wyborami samorządowymi. Na ostatniej sesji Rady Warszawy, już pod osłoną nocy zmieniono granice dwunastu okręgów. PO zwiększa swoje szanse na wygraną, w kiepskim stylu.

Kiedy piszę ten artykuł, na internetowej witrynie Rady Warszawy nadal wisi plan czwartkowego posiedzenia, nieuwzględniający zmian wprowadzonych na wniosek Jacka Wojciechowicza, wiceprezydenta miasta.

Politycy Platformy Obywatelskiej starają się udowodnić, że przegłosowane zmiany granic okręgów w wyborach do 12 rad dzielnic mają kosmetyczny charakter – ot, parę domów w tę czy inną stronę. Przekonują również, że było to planowane działanie, którego przeprowadzenie zapowiadano miejskim radnym już dawno.

Jeśli przyjąć ich oświadczenia za tzw. „dobrą monetę”, to nie najlepiej świadczy o opozycji. Z drugiej strony, nie usprawiedliwia też podejmowanych przez większość radnych PO działań. Tym bardziej, że daleko im do transparentności. Mimo upływu kilku dni oraz burzy w mediach znalezienie map to w dalszym ciągu „mission impossible”. Pozostaje wierzyć, że Rada nadgoni swoje zaległości w kolejnym tygodniu roboczym.

Co nagle to po diable

Jeśli owe „kosmetyczne zmiany” polegać mają na skasowaniu 6- i 7-mandatowych okręgów na rzecz nowych, 5-mandatowych (jak na swoim blogu donosi stołeczna działaczka Twojego Ruchu, Aleksandra Popławska), wtedy określenie to pasuje do przegłosowanych w czwartkową noc zmian niczym przysłowiowa „pięść do nosa”.

Wymóg uzyskania 5% głosów w skali dzielnicy nie jest jedynym warunkiem do tego, by dane ugrupowanie czy komitet lokalny zdobyło swoją reprezentację. Realnie, do uzyskania mandatu potrzeba więcej głosów. Tym więcej, im mniej mandatów do podziału znajduje się w danym okręgu.

O ile np. w okręgu 8-mandatowym nadzieje na mandat można mieć dopiero od ok. 6,5-7% głosów (dużo zależy od wyników konkurencji – im lepsze, tym próg ten bardziej rośnie), to przy 5-mandatowych okręgach szanse na reprezentację bez uzyskania co najmniej ok. 10% głosów są praktycznie zerowe. Takiemu stanowi rzeczy sprzyja reguła d’Hondta, a więc przeliczanie głosów premiujące największe ugrupowania kosztem „maluchów” i „średniaków”. O tym, że nie jest to rozważanie wyłącznie teoretyczne najlepiej świadczy przykład Poznania. W roku 2010 lokalny komitet „My Poznaniacy” wstrząsnął lokalną sceną polityczną. Miejskie aktywistki i aktywiści zdobyli 9,3% głosów. Można by się spodziewać, że taki rezultat przyniesie, około 3 mandatów w 37-osobowej radzie miasta. Nic bardziej mylnego. Bowiem w wyniku podziału Poznania na 7 okręgów (z czego jedynie dwóch 6-mandatowych) lokalny komitet, mimo wyraźnego przekroczenia pięcioprocentowego progu wyborczego, pozbawiony został prawa do reprezentacji w radzie miasta.

Im mniej mandatów przypada na okręg tym większe prawdopodobieństwo, że w ich podziale weźmie udział mniejsza ilość ugrupowań. Zmniejszy to reprezentatywność wybieranych ciał – w większości dzielnic skutkować prawdopodobnie będzie wzmocnieniem dominacji PO i PiS. Ucierpią na tym zarówno liczące się na politycznej scenie ugrupowania (SLD, TR, KNP – partie, które w niedawnych wyborach europarlamentarnych przekroczyły w skali miasta próg 5%), jak i projekty, usiłujące „przewietrzyć” lokalną scenę polityczną (Partia Zieloni, WWS, komitety lokalne).

Dobre obyczaje nie starczą

Na szczeblu ogólnopolskim, w wyniku orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego, wszelkie istotne zmiany w ordynacjach wyborczych muszą mieć miejsce nie później niż na pół roku przed wyborami, których zmiany mają dotyczyć. Nie ma żadnego powodu by podobna reguła nie obowiązywała również na szczeblu lokalnym. Nic nie stało na przeszkodzie temu, by argumentowane zmianami demograficznymi zmiany poddać dyskusji – dajmy na to – na wiosnę. Nie ma również powodu, by punkt ten koniecznie musiał być na szybko dopisywany do posiedzenia, co uniemożliwiło wcześniejsze zapoznanie się ze sprawą.

Zmiany granic okręgów wyborczych – z angielska gerrymandering – są jednym z bardziej znanych narzędzi wpływania na wyniki wyborów. Rzecz jasna, zawsze towarzyszy im retoryka „optymalizacji” i „dostosowywania do realiów”. Nawet wtedy, gdy w ich wyniku powstają sztuczne twory. W skrajnych wypadkach zmiany te – jak podczas niedawnych wyborów na Węgrzech – wymuszają na graczach politycznych podążanie zupełnie inną niż planowana strategią, np. poprzez zawieranie mniej lub bardziej efemerycznych sojuszy, byle tylko nie wypaść z gry o podział mandatów.

Poza argumentem politycznym, przeciwko zmianom dokonywanym na ostatnią chwilę można podać argument systemowy. Doraźnie poprawiając ten czy inny okręg uciekamy od odpowiedzi na to, czy obecny ustrój Warszawy ma optymalny charakter. Przecież to właśnie od kompetencji prezydenta miasta, Rady Warszawy czy rad poszczególnych dzielnic w dużej mierze powinna zależeć liczba miejskich rajców. Ustrojowy krajobraz miasta w praktyce zmienia również mechanizm budżetu partycypacyjnego. Im więcej pieniędzy dzielonych będzie przez nas – obywatelki i obywateli miasta – tym mniej racjonalne będzie utrzymywanie dużych rad dzielnic, chyba że otrzymają one większe uprawnienia kosztem Rady Warszawy.

To prawda, że część ze wspomnianych pomysłów wymaga zmian prawnych, dokonywanych na wyższym, parlamentarnym szczeblu. Jeśli jednak zarówno w kraju, jak i Warszawie rządzi Platforma Obywatelska, ograniczenie to nie powinno stać się wymówką do braku działań.

Jedno jest pewne – zmiany tego typu, nawet jeśli dokonywane na niskim szczeblu, powinny być poddawane szerszej debacie społecznej. Jeśli uznamy, że są to tylko technokratyczne, „kosmetyczne zmiany” możemy obudzić się w mieście, w którym ta czy inna siła polityczna będzie mogła pod ich płaszczykiem zmieniać reguły gry na swoją korzyść. Mamy prawo domagać się, by szczegóły zmian pojawiały się dużo wcześniej, niż na parę godzin przed niezapowiedzianymi głosowaniami.

*     *     *

Zabawy z granicami okręgów

Zarówno w wyborach do Rady Warszawy, jak i poszczególnych dzielnic, miasto oraz jego fragmenty dzielone są na mniejsze okręgi wyborcze. Ma to na celu zapewnienie reprezentacji wszystkich części składowych danego obszaru. Dokładny podział miasta i dzielnic na okręgi prezentowany jest na mapach, na których narysowane są ich granice.

W wypadku wyborów do Rady Warszawy ewentualne zmiany są dość łatwe do przewidzenia i opisania. Okręgi składają się z jednej bądź kilku dzielnic, a żadna z nich nie jest dzielona na dwa lub więcej okręgów. W przypadku rad dzielnic sprawa nie jest już taka prosta, bowiem granice okręgów są w dużej mierze umowne. Stąd tak ważny dla oszacowania skutków zmian jest dostęp do map z podziałem dzielnic na poszczególne okręgi (który ująłem w trzecim akapicie swojego tekstu jako „mission impossible”).

Skrajny przypadek zmian, mających na celu poprawienie szans wyborczych tej czy innej partii, nazywa się gerrymanderingiem od nazwiska jednego z pierwszych, czynnie odwołujących się do tego narzędzia amerykańskich polityków Elbridge’a Gerry’ego . Jednym z jego skrajnych przykładów jest ten, który widać na głównym zdjęciu. Metropolitarny, skłaniający się ku Demokratom okręg w wyborach do Kongresu został podzielony tak, że trzy różne części miasta znalazły się w trzech różnych okręgach, zdominowanych przez elektorat Republikanów.

Zmiany proponowane przez Platformę nie idą rzecz jasna tak daleko. Polegają na takiej zmianie okręgów w dzielnicach, które zmniejszają ilość dostępnych w nim do podziału mandatów. W ordynacji proporcjonalnej, wedle której odbywają się wybory do rad dzielnic w Warszawie im mniej mandatów w okręgu, tym więcej głosów potrzeba, by je zdobyć. Przegłosowane przez PO zmiany w praktyce więc zwiększają jej szanse wyborcze.

 

Źródło zdjęcia: wikipedia.org

 

ZOBACZ TAKŻE:

Pierwszy sondaż prezydencki i jego polityczne znaczenie

Warszawa po eurowyborach: Platforma trzyma się mocno, mali wciąż za mali

LXXXIII sesja Rady Warszawy i... początek kampanii samorządowej?

 

 

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...