„Miasto nowej generacji”, czyli nowe na gruzach starego

Daniel Witowski    2014-07-18 07:57:48

Inwestycje w okolicach Portu Praskiego reklamowane są przez zarządcę tych terenów – spółkę Port Praski – jako „nowe centrum Pragi”, czy nawet „Miasto nowej generacji”. Cały projekt wydaje się imponujący: jeszcze do niedawna na terenach przy ul. Krowiej, Okrzei, Sierakowskiego i Zamoyskiego znajdowały się trzy kamienice, stara fabryka ślusarska Ogórkiewicza i Zagórnego, ruiny rzeźni oraz pole zieleni.

Niebawem rozpocznie się budowa biurowców, wśród których dominować będą cztery wieżowce (najwyższy sięgać ma 160 metrów) oraz kwartały mieszkaniowe. Do łask ma także powrócić sam Port Praski, gdzie docelowo znajdzie się przystań dla jachtów oraz tramwaju wodnego do Białołęki. By ułatwić kursowanie większych jednostek wodnych, w planach jest także budowa mostu zwodzonego. Na razie jednak spółka realizująca te śmiałe projekty natrafiła na poważną przeszkodę. Wojewoda mazowiecki odmówił Portowi Praskiemu sp.z o.o. prawa wybudowania wymaganej przy takich inwestycjach bramy przeciwpowodziowej i śluzy w okolicach Pomnika Kościuszkowców. Powód? Inwestycje takie zrealizowane mogą zostać jedynie przez podmiot publiczny bądź w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego. Nie są to jednak pierwsze kłopoty inwestora. Relacje Ratusz – spółka Port Praski (a wcześniej Elektrim) były przedmiotem zainteresowania m.in. sądu czy Elżbiety Jaworowicz w programie „Sprawa dla reportera”.

Działki w zamian za budowę Mostu Świętokrzyskiego

Dziś już mało kto pamięta, w jaki sposób tereny przy Porcie Praskim trafiły do prywatnej spółki. I to nie byle jakiej. Elektrim, bo o nim mowa, zgodził się w zamian za przekazanie mu 38 hektarów ziemi ulokowanych wokół Portu Praskiego, na wybudowanie Mostu Świętokrzyskiego. Co ciekawe zdaniem wielu osób, połączenie to projektowane było wyłącznie jako droga dojazdowa przez Wisłę do „nowej dzielnicy”, która powstać miała w obrębie kwadratu: Wybrzeże Szczecińskie – Okrzei – Sierakowskiego – port. Ostatecznie Elektrim wyłożył na budowę Mostu Świętokrzyskiego jedynie ok. 60 mln. zł., resztę zaś – 100 mln. zł. – zapłaciło miasto. Podobnie samo przekazanie terenów – pisząc delikatnie – wyglądało co najmniej nieprofesjonalnie.

We wcześniej wspomnianym kwadracie ulic, przylegających do Portu Praskiego, znajdowały się trzy zamieszkane kamienice, należące wcześniej do dzielnicy Praga Północ. – Z dnia na dzień dowiedzieliśmy się, że mamy płacić czynsz na inne konto, bo zmienił się właściciel. Nie podpisywaliśmy żadnej nowej umowy i nagle wylądowaliśmy w innych rękach – mówi jeden z lokatorów nieistniejącego od niedawna budynku. Był to dopiero początek problemów lokatorów pod władaniem wyodrębnionej z Elektrimu nowej spółki Port Praski. Po kilku latach, gdy powstały w końcu plany zagospodarowania przestrzennego, inwestycje ruszyły „z kopyta”: nowoczesne budownictwo, biurowce, wieżowce itp. – Nie było miejsca na kamienice – opisuje sytuację były lokator. – Co więcej, tuż przy ul. Krowiej znajdowała się zabytkowa fabryka ślusarska Ogórkiewicza i Zagórnego. Nie była ona jednak w posiadaniu Portu Praskiego, choć spółka ta była wyraźnie zainteresowana zakupem gruntu. Od momentu przejęcia okolicznych terenów przez Port Praski fabryka płonęła wielokrotnie. Czy miało to jakiś związek z ceną tego gruntu, czy też z doprowadzeniem obiektu do jak najgorszego stanu, by mieć pretekst do rozbiórki, tego nie wiem – opisuje lokator pobliskiej kamienicy. W końcu działkę, na której stał stuletni obiekt, wykupiła spółka PP. Pomimo tragicznego stanu budynku Stołeczny Konserwator Zabytków nie wydał zgody na jego całkowite zburzenie.

Warunkiem budowy nowego apartamentowca w tym miejscu było zachowanie trzech elewacji i włączenie ich do projektu nowego gmachu. Port Praski zgodził się na to, jednak wkrótce cała stara fabryka została zrównana z ziemią. Trzy ściany, które miały pozostać, zostały... wybudowane od nowa. Zgodę na całkowitą rozbiórkę wydał Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego, choć kategorycznie sprzeciwiał się temu, jak już wspomniano, Stołeczny Konserwator Zabytków. Fabryka Ogórkiewicza i Zagórnego mimo, iż zbudowana w 1903 r., nie była wpisana do rejestru zabytków. To prawdopodobnie wpłynęło na postanowienie Inspektoratu, który swojej decyzji – zgody na rozbiórkę – nie uzgodnił z Konserwatorem. Warto też dodać, że przed rozbiórką starej fabryki deweloper zburzył pozostałości po jeszcze starszej, bowiem pochodzącej z XIX wieku rzeźni.

Niewygodne kamienice

Na terenie należącym do Portu Praskiego znajduje się jeszcze jeden budynek, będący „solą w oku” władz spółki. Jest to Kamienica Mintera przy ul. Sierakowskiego 4 – dawne męskie gimnazjum, w którym uczył się i zdał maturę m.in. Janusz Korczak. Deweloper za wszelką cenę próbuje rozebrać ten budynek, jednak Stołeczny Konserwator Zabytków konsekwentnie dotychczas się temu sprzeciwia – opisuje sytuację lokator pobliskiej kamienicy.

Sąsiedni dom został zburzony blisko dwa miesiące temu, w maju 2014 r. choć – w porównaniu do innych budynków mieszkalnych znajdujących się na Starej Pradze – nie był wcale w złym stanie. Były mieszkaniec nieistniejącej już kamienicy twierdzi, że – "rugowanie lokatorów" rozpoczęło się od podniesienia stawki czynszu na maksymalny, dopuszczony prawem poziom. Część osób została eksmitowana, inni przeniesieni do lokali socjalnych bądź komunalnych. Pozostało dosłownie kilku ludzi. I wtedy właśnie, jeszcze w tym roku okazało się nagle, że budynek grozi katastrofą budowlaną i w trybie pilnym trzeba go zburzyć. Były mieszkaniec dodaje po chwili, że zaproponowano lokatorom przeprowadzkę do innej kamienicy, także należącej do Portu Praskiego. – Nowa umowa, jeżeli zgodzilibyśmy się ją podpisać, nie gwarantowałaby nam dachu nad głową po upływie trzech lat, bo tak brzmiał jeden z jej zapisów. Dla nas było jasne, że spółka za owe trzy lata planuje zburzyć i ten budynek, na co nie mogliśmy przystać – opowiada. Nieliczni pozostali lokatorzy kamienicy przy ul. Okrzei 14 dostali od dzielnicy Praga Północ mieszkania komunalne bądź tymczasowe zakwaterowanie. Jeden z wysiedlonych mieszkańców twierdzi, że gdy rozpoczęła się rozbiórka domu przy ul. Okrzei 14, firma, która się tym zajmowała, miała z nią spore problemy. – Jeden z jej pracowników powiedział mi wprost, że obiektu w tak dobrym stanie jeszcze nie rozbierali, dlatego potrwa to dłużej i będzie bardziej pracochłonne – mówi.

W końcu jednak budynek ten przy ul. Okrzei z numerem czternaście przestał istnieć. Spółce pozostały do wyburzenia jeszcze dwa obiekty: zabytkowa kamienica Sierakowskiego 4 i położona najbliżej Portu Praskiego i Wisły – Zamoyskiego 15. Co ciekawe, poza budynkami deweloperowi przeszkadza także nazwa ulicy Krowiej. Spółka czyni starania, by nowym patronem drogi do „Miasta nowej generacji” został Vaclav Havel. Obecna nazwa ulicy – Krowia – to „pamiątka” po znajdującym się tam w XIX i na początku XX w. targu bydła i pobliskiej ubojni.

Lokatorzy mają żal do Ratusza

Lokatorzy, z którymi rozmawiałem są zgodni: – To Ratusz nas zostawił. Z dnia na dzień staliśmy się mieszkańcami prywatnej kamienicy. Gdy weszło w życie uwolnienie czynszu, właściciel od razu z tego skorzystał – dodają. Lokatorzy widzą winnych głównie w osobach dwóch kolejnych prezydentów Warszawy okresu przed i po budowie Mostu Świętokrzyskiego, Marcina Święcickiego i Pawła Piskorskiego. Zdaniem byłych mieszkańców, o fakcie zmiany właściciela dowiedzieli się post factum. Od tego momentu także czuli się – jak opisują – coraz mniej wygodni dla spółki, której celem były przecież wielkie inwestycje, a nie utrzymywanie w dobrej kondycji czy remontowanie ich domów. Stara fabryka Ogórkiewicza i Zagórnego posiadała liczne walory w postaci bogatych zdobień i detali wykończeniowych. Pomimo „warunku” Stołecznego Konserwatora Zabytków, by najbardziej wartościowe elementy zachować, deweloper tego nie zrobił. Budynek mieszkalny przy ul. Okrzei 14 został zrównany z ziemią, bowiem nagle okazało się, że „stwarza zagrożenie katastrofą budowlaną”. Losy pozostałych dwóch kamienic są już raczej przesądzone.

Próbowaliśmy skontaktować się z Portem Praskim i porozmawiać z przedstawicielami spółki o decyzjach i działaniach dewelopera. Niestety, nasze pytania pozostały bez odpowiedzi, a próba kontaktu okazała się bezowocna.

Pozostaje nadzieja, że ostatni ślad po zabytkowym budownictwie w sąsiedztwie Portu Praskiego – Kamienica Mintera – przestanie wadzić deweloperowi w budowie „Miasta nowej generacji”, a działania władz publicznych okażą się tym razem bardziej skoordynowane i skuteczne, niż w momencie rozbiórki zabytkowej fabryki Ogórkiewicza i Zagórnego.

 

Źródła: PolitykaWarszawska.pl

 

ZOBACZ TAKŻE:

Wisła - nowa dzielnica Warszawy

Skontrolują wysypisko na Radiowie

O nadużyciach w Warszawie - cisza

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...