Wszystkie bolączki placu Hallera

Bartłomiej Kozek    2014-08-22 07:30:10

Mógłby być centrum dzielnicy, ale dziś kojarzy się głównie z węzłem przesiadkowym. Czy przez plac Hallera będziemy tylko przechodzić, czy znajdą się powody, by się na nim zatrzymywać? O tym dyskutowano w Galerii Nizio.

Na Inżynierskiej momentami bywało gorąco. Licznie zgromadzona publiczność przysłuchiwała się panelistom i zadawała im mnóstwo pytań. Nie poprzestawała na jednym temacie, przez co momentami trudno było stwierdzić, który wątek spotkania jest dla zgromadzonych najważniejszy. Liczba poruszanych w trakcie dyskusji wątków pokazała, jak wielowymiarowym zagadnieniem jest rewitalizowanie przestrzeni miejskiej.

Zarówno w samym panelu, jak i na widowni zasiadło grono osób, od lat przyglądających się życiu społecznemu i kulturalnemu na Pradze. Obok prowadzącego Tomasza Fudali z Muzeum Sztuki Nowoczesnej pojawiła się na nim Natalia Bet, współpracowniczka Fundacji Zaczyn i była dziennikarka "Życia Warszawy", architekt Maciej Czeredys, dyrektorka Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami na Pradze Północ –  Barbara Salich, aktywista kulturalny Arek Gruszczyński, wiceburmistrz dzielnicy, Jarosław Sarna, była wojewódzka konserwator zabytków – Barbara Jezierska, a także zamieszkująca okolice placu Hallera od lat 50. seniorka, Maria Hałas.

Konflikty lokalowe

Z wypowiedzi reprezentantów dzielnicy wynikać by mogło, że instytucje publiczne robią już w tej kwestii placu Hallera co tylko w ich mocy, na przykład aktywnie stosując narzędzia polityki lokalowej –  Wbrew temu, co sugerowały materiały zapraszające na debatę, ani jeden bank nie zajmuje lokalu miejskiego, wynajmujemy lokal tylko jednej aptece – mówił Jarosław Sarna. Deklarował również, że już w 2008 roku zdecydowano się na pierwszy konkurs profilowany na lokal gastronomiczny (bez możliwości sprzedaży alkoholu), mający na celu ożywienie okolicy. 

Z wątkiem lokalowym ściśle związany był konkretny, budzący kontrowersje przykład – fiasko pomysłu na jadłodajnię na placu. Wiceburmistrz przekonywał, że władze dzielnicy nie miały z nim nic wspólnego. – Fundacja Kuroniówka chciała w zeszłym roku na rogu Jagiellońskiej i placu Hallera stworzyć miejsce świadczące usługi gastronomiczne dla osób najuboższych oraz lokalnej społeczności. Niestety – wielomiesięczne negocjacje fundacji ze wspólnotą nie przyniosły jej akceptacji dla tego pomysłu – podsumowywał.

– Pytanie, czy istnieje wola dla pozytywnych zmian ze wszystkich stron? – pytał w tym kontekście Arek Gruszczyński, podając podmioty, których współpraca jest konieczna, jeśli mają w okolicy zajść zmiany na lepsze: to władze dzielnicy, wspólnoty oraz aktywiści miejscy. Jej rezultatem mógłby być zrównoważony rozwój placu. Narzędziem, przybliżającym nas do tego modelu, mogłoby być bardziej aktywne wykorzystywanie konkursów profilowanych, zapobiegających zdominowaniu okolicy przez lokale jednego rodzaju. Inny postulat – obniżki cen czynszów za lokale – przewijał się w trakcie całej debaty.

Wątek lokalowy uparcie wracał w trakcie dyskusji. Emocje budziła kwestia strat, jakie miasto ponosi na utrzymywaniu okolicznych pustostanów – niestety władze dzielnicy nie za bardzo chciały udzielić odpowiedzi na pytanie, publiczność zaczęła zatem liczyć samodzielnie. W efekcie wyszło jej około 23 tysięcy złotych rocznie za lokal po Instytucie Kresowym. Czeredys do tej kwoty dodał nawet pół miliona złotych za niewykorzystywaną przestrzeń, w której znaleźć się ma centrum wielokulturowe.

Debata w Galerii NizioPytania i wątpliwości

Jakie problemy, związane z życiem na placu Hallera, zgłaszali jego mieszkańcy?

Emocje budziły również sprawy termorenowacji okolicznych budynków. Czeredys zwrócił uwagę na kosztowne pomysły, takie jak pokrywanie gresem lastrykowych posadzek i scian na klatkach schodowych przez biedne wspólnoty mieszkaniowe. Głosy z widowni wskazywały z kolei na słabą jakość systemu grzewczego w niektórych budynkach, co prowadzi do wzrostu kosztów ogrzewania w wyniku konieczności dogrzewania w nich np. piecykami elektrycznymi. W tym wszystkim złoty środek muszą znaleźć okoliczne wspólnoty mieszkaniowe, władze dzielnicy powinny z kolei dbać o to, by poprawa komfortu mieszkania nie odbywała się kosztem oszpecenia zabytkowych budynków. 

– Co z grodzeniami? Pojawiają się tego typu pomysły ze strony wspólnot mieszkaniowych, mimo iż nie pozwalają na to plany zagospodarowania… – padł głos z widowni. Wiceburmistrz Sarna odpowiedział, że dzielnica jak do tej pory nie wydała ani jednej zgody na grodzenie przejść między poszczególnymi koloniami. Maciej Czeredys, który współuczestniczył w tworzeniu planu zwrócił uwagę, że jedyną dopuszczalną formą „grodzenia” są tu żywopłoty, które nie mogą jednak blokować przejścia po okolicy.

Prowadzący spotkanie Tomasz Fudala spytał się z kolei o to, czy w okolicy pojawi się więcej zieleni, która ubogaci socrealistyczny plac. – Mamy tylko 3 drzewa na kilometr kwadratowy w naszej dzielnicy. Żyje się tu 17 lat krócej niż wynosi średnia dla Warszawy – głos z sali Andrzeja Dąbrowskiego ze Związku Stowarzyszeń Praskich wzmocnił wagę pytania prowadzącego. W odpowiedzi usłyszeliśmy od Sarny deklarację o działaniach upiększających teren, jak chociażby odnowienie istniejącej już na nim fontanny.

Plac może być inny!

Co zatem zrobić, by sytuacja na placu Hallera uległa poprawie? Dąbrowski zasugerował rozwiązanie – wzrost partycypacji społecznej, tworzących nacisk na urzędników, by ci prowadzili politykę odpowiadającą potrzebom lokalnej społeczności. 

Czy jednak nie skończy się tylko na walce o partykularne interesy tej czy innej wspólnoty mieszkaniowej? Takie wątpliwości rozważał obecny na widowni senator Marek Borowski, dając przykład konfliktu o lokalny sklep mięsny. Jako rozwiązanie podał wspieranie finansowe w pierwszej kolejności tych wspólnot, które nie będą blokować np. wynajmu lokali na przedsięwzięcia zaspokajające zróżnicowane potrzeby lokalnej społeczności.

Inną poruszoną przez widownię kwestią był postulat ujednolicenia wystroju i szyldów sklepowych, co ograniczyłoby chaos reklamowy i estetyczny okolicy. Konieczność poprawy komunikacji między władzami a obywatelami wynikła z kolei z powtarzających się pytań o to, kiedy odbywały się opisywane przez Sarnę debaty czy ankiety.

Jak widać, przed władzami oraz lokalną społecznością Pragi jeszcze wiele pracy nad poprawą jakości życia na placu Hallera. Za tę pracę redakcja „Polityki Warszawskiej” gorąco trzyma kciuki!

Zdj. Autor

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...