Ile kosztuje mandat radnego?

Karol Szyszko    2014-08-23 17:27:52

Kampania wyborcza rozpocznie się już 27 sierpnia. Dla kandydatów na radnych oznacza to pełną mobilizację i znaczne wydatki. Sprawdźmy, ile mogą wydać, a ile w rzeczywistości wydają na kampanię wyborczą warszawscy samorządowcy.

W wyborach do Rady Warszawy i Rad Dzielnic komitety wyborcze mogą wydatkować na agitację wyborczą wyłącznie kwoty ograniczone limitami wydatków określonymi w art. 378 Kodeksu Wyborczego. Limit wydatków ustala się mnożąc kwotę przypadającą na jeden mandat radnego przez liczbę mandatów przypadającą na okręg wyborczy. Kwota ta w wyborach do Rad Dzielnic wynosi 1200 zł na mandat, a do Rady Warszawy - 3600 zł. I tak, komitet wyborczy, który zarejestruje listy kandydatów we wszystkich okręgach do Rady Miasta, będzie mógł wydać łącznie 216 tys. złotych. Jeśli komitet zarejestruje również kandydata na prezydenta, to jego limit wydatków wzrośnie o bagatela 635 tys. złotych (tyle może wydać kandydat na to stanowisko w stolicy). Limity wydatków w dzielnicach zamieszczone są poniżej:

Poszczególni kandydaci na radnych finansują swoją kampanię zazwyczaj z własnych środków, poprzez wpłatę określonej kwoty na konto bankowe komitetu. Mogą ją później wykorzystać na zakup materiałów i usług związanych z kampanią wyborczą. Jednak nie każdy kandydat może oficjalnie wydać taką samą kwotę na agitację wyborczą. Komitety dzielą limit wydatków proporcjonalnie do miejsca na liście zajmowanego przez kandydata. W związku z tym, liderzy list dysponują często kwotami kilkukrotnie przewyższającymi limity pozostałych kandydatów z tego samego komitetu. Przykładowo, w ostatnich wyborach do jednej z Rad Dzielnic lider dużej partii mógł wydać ok. 2 tys. złotych, co przy 8 mandatach do obsadzenia daje do jego dyspozycji 20% limitu wydatków w okręgu. Kandydaci z odległych miejsc mieli do dyspozycji ok. 300 zł, co w przeliczeniu wynosi 3% puli. Nieoficjalnie trwa również handel limitami wewnątrz komitetów wyborczych pomiędzy kandydatami.

Wiemy już ile wynoszą oficjalne limity wydatków, jednak rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej i wszyscy dobrze zdajemy sobie z tego sprawę. O ile na papierowych sprawozdaniach finansowych wszystko wygląda „czyściutko”, to w praktyce obowiązuje „wolna amerykanka”. Kandydaci nagminnie obchodzą Kodeks Wyborczy organizując swego rodzaju pre-kampanię, która nie jest nigdzie prawnie regulowana. Już od paru miesięcy wiszą w Warszawie plakaty i billboardy kandydatów, w skrzynkach znajdujemy sprawozdania z pracy radnych, o których istnieniu nie mieliśmy do tej pory zielonego pojęcia, zapraszają nas oni również na dyżury i porady prawne, na które nie mieli czasu przez ostatnie cztery lata. Oczywiście, mogliby zrobić to w trakcie kampanii wyborczej, jednak koszt tych działań musieliby wykazać w sprawozdaniu finansowym, które przekroczyłoby znacznie oficjalne limity wydatków. Na potrzemy artykułu przygotowałem przykładowy budżet kampanijny:

Jak widzimy, kandydaci z dalszych miejsc mogą sobie „oficjalnie” pozwolić najwyżej na zakup ulotek, plakatów oraz wizytówek i tu w wielu wypadkach kończy się limit na wydatki. A przecież trzeba jeszcze dodać tak oczywiste koszty jak, paliwo do samochodu, połączenia telefoniczne, Internet, czy zdjęcie do ulotki. – Zmieszczenie się w limicie wydatków jest w praktyce niemożliwe. Każdy kandydat kombinuje jak ominąć przepisy – powiedział nam anonimowo jeden z warszawskich radnych. – Skuteczna kampania kosztuje. O ile „jedynka” ma do wydania jeszcze przyzwoitą sumę, to my „szaraczki”, musimy szukać innych rozwiązań. Do komitetu zgłaszam tylko podstawowe wydatki, reszty faktur nie pokazuję. – dodaje inny. Jeszcze innym problemem są płatności za faktury. Każda z nich musi być wystawiona na komitet i opłacona z jego konta. Często kandydaci muszą ze swoich prywatnych pieniędzy robić zastaw na poczet przyszłej wpłaty od komitetu, co może zwiększyć nawet dwukrotnie zaangażowanie finansowe kandydata.

Finansowanie kampanii wyborczej nie należy do najłatwiejszych. Prawo wyborcze wręcz zachęca do omijania oficjalnych przepisów i finansowania kampanii „pod stołem”. Wewnętrzne regulacje komitetów wyborczych w praktyce ograniczają (lub wręcz uniemożliwiają) zdobycie mandatu przez osoby zajmujące dalsze miejsca na listach wyborczych, gdyż nie mają oni szansy na jej przyzwoite sfinansowanie.

Źródło zdjęć: Polityka Warszawska, www.pkw.gov.pl

źródło: własne, PKW

Zobacz także:

DWA BRZEGI: JOW-y lekiem na całe zło?

 

 

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...