Bielecki: Nie usłyszycie mnie w koncercie życzeń

Daniel Nowak    2013-06-14 10:23:10

Czesław Bielecki to jeden z ciekawszych polityków warszawskiej sceny politycznej. W czasach PRL był aktywnym opozycjonistą, następnie doradzał Lechowi Wałęsie i Janowi Olszewskiemu. Był parlamentarzystą i aktywnym politykiem. W 2010 roku kandydował na prezydenta Warszawy i zdobył ponad 23% poparcia. W rozmowie z „Polityką Warszawską” Czesław Bielecki opowiada o swoich politycznych planach, referendum i wyzwaniach jakie stoją przed Warszawą.

„Polityka Warszawska”: Zadeklarował Pan gotowość startu w wyborach prezydenckich.

Czesław Bielecki: Proszę nie odwracać kota ogonem. Nie deklarowałem startu w wyborach, tylko powiedziałem, że jeżeli lud Warszawy będzie chciał radykalnej zmiany, to ja jestem gotów tę zmianę wprowadzić w życie, wyegzekwować na urzędnikach. Obecnie najważniejszym pytaniem jest, czy społeczność warszawska ma dość rządów Platformy? Zatem, czy referendum się odbędzie i czy odrzuci Hannę Gronkiewicz-Waltz. Następnym pytaniem jest jakiej Warszawy i rządów w Warszawie chcą mieszkańcy. Dopiero po debacie, poprzez media i portale społecznościowe, gdy ludzie wypowiedzą się, jaka wizja Warszawy ich interesuje, będę mógł powiedzieć czy jestem dobrym kandydatem, właściwą odpowiedzią dla  społecznych emocji i społecznych racji, które się wyłonią w kampanii referendalnej.

Wywołał Pan temat referendum…

Referendum wywołała Warszawska Wspólnota Samorządowa. To jest organizacja pozapartyjna, której znaczącym liderem jest burmistrz Piotr Guział. Potrafił zgromadzić ludzi z bardzo różnych środowisk politycznych. Udało mu się to w najbardziej platformerskiej dzielnicy Warszawy – na Ursynowie i dzięki temu został tam burmistrzem. Dodajmy, nie bez oporu Hanny Gronkiewicz-Waltz. Wyznaczył w praktyce biegun innego myślenia o samorządzie. W kampanii wyborczej w 2010 roku mówiłem, że Warszawa potrzebuje bezpartyjnego prezydenta, bo asfalt nie jest partyjny i beton też nie wiąże się szybciej pod rządami tej czy innej partii.

Jak Pan ocenia przebieg inicjatywy Warszawskiej Wspólnoty Samorządowej?

W momencie, w którym rozmawiamy, jest już ponad 100 tysięcy podpisów, a został jeszcze ponad miesiąc. Uważam więc, że to jest sukces. I do tego sukces osiągnięty nie pod wpływem emocji związanych z zalaniem trasy AK czy afery śmieciowej, tylko pod wpływem notorycznej nieskuteczności  prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz na różnych poziomach. Obecna władza nie dotrzymuje żadnych terminów. Przypomnę, że w pierwszej kadencji Pani Prezydent mówiła, że skończy II linię Metra pod koniec tamtej kadencji. Mamy permanentnie „płynącą” agendę, żaden harmonogram nie jest dotrzymywany.

A jak Pan ocenia tę inicjatywę pod kątem politycznym? Burmistrzowi Guziałowi udało się zgromadzić przy sobie różne środowiska. Z jednej strony Ruch Palikota i Zielonych, z drugiej Przemysława Wiplera i Prawo i Sprawiedliwość.

 To nie jest moja rola. Stwierdzam, udało mu się zbudować zgodę wokół polityki w swojej dzielnicy. Uważam, że na tym powinna polegać polityka miejska. Nie powinna być ideologiczna czy partyjna, lecz pragmatyczna i nastawiona na dialog społeczny. Guziałowi ten dialog społeczny – nawet z bardzo różnymi opcjami politycznymi – wyszedł.

Jeżeli pojawiłyby się takie emocje i racje, które skłonią Pana do kandydowania na urząd Prezydenta, to z czyim poparciem Pan wystartuje?

Jeżeli wystartuję, to tylko i wyłącznie jako kandydat niezależny różnych środowisk. Uważam, że wizja Warszawy, którą przedstawiłem w poprzedniej kampanii i wizja Warszawy, którą  wciąż precyzuję jako profesjonalista, a przede wszystkim - moje podejście do dialogu społecznego i decentralizacji są sensowną ofertą dla społeczności Warszawy. Czy ta oferta będzie przyjęta? To jest następna rzecz. Teraz powinniśmy dyskutować o zadaniach, które są najważniejsze i realne, a nie na temat personaliów czy ideologii.

W takim razie jakie są Pana zdaniem najważniejsze wyzwania jakie stoją przed Warszawą?

Bardzo ważne są wyzwania infrastrukturalne. Czyli komunikacja miejska, a szczególnie transport publiczny. Potrzebne są nie tylko zakupy taboru, ale budowa nowych tras i integracja różnych środków transportu. Nie wystarczy zbudować połączenia szynowego z Okęciem, jeśli de facto nie funkcjonuje, bo nie jest zintegrowane z innymi środkami transportu miejskiego. Inną sprawą jest zapobieganie rozpraszaniu miasta i zagadnienia  związane z porządkowaniem własności. Zorganizowałem z moim kolegą architektem konferencję „Infrastruktura -Własność - Przestrzeń Publiczna”, gdzie mówiliśmy o potrzebie porządkowania własności, żeby zabudowa miejska się nie rozpraszała, żeby lepiej wykorzystać tereny uśpione. Trzeba oddawać tereny gminne na tanie budownictwo czynszowe. W czasie kryzysu to nakręca koniunkturę.

A w zakresie polityki społecznej?

 Z całą pewnością Warszawa powinna w sposób bardziej dynamiczny przyciągać mieszkańców, a szczególnie młodych mieszkańców. Ważne jest też pokazanie, że organizacje społeczne mogą mieć wpływ na życie miasta i na politykę miejską, że nie są tylko przystawkami, które są przywoływane tylko wtedy, kiedy trzeba pokazać, że społeczeństwo nie jest nieme. Jeżeli Prezydent Warszawy odpowiada na pytania tylko wtedy, kiedy wzburzeni ludzie zaczynają zbierać głosy za referendum, to nie jest to dialog społeczny. To już rewolta.

Mówi Pan o potrzebie przyciągania mieszkańców. Jakie byłyby najlepsze rozwiązania w tej kwestii?

Pani Prezydent od kilku lat mówi o karcie warszawiaka. Wiadomo, że w Warszawie jest przynajmniej 300 tysięcy mieszkańców, którzy tu mieszkają, ale nie meldują się, bo nie znajdują nic, co mogłoby ich do tego skłaniać. Karta warszawiaka mogłaby być takim impulsem, a poza tym mogłaby zwiększyć wpływy do budżetu miasta.

Czy zatem Warszawa się nie rozwija?

Cóż do warszawskiego tempa to daleko. Faktycznie zakupuje się nowy tabor, powstają przedszkola i żłobki, nie zamierzam zaprzeczać oczywistościom, ale w każdym ustroju pewien postęp cywilizacyjny się dokonuje. Jest pytanie, czy miasto, które jest stolicą Polski może nie mieć swojego parku naukowego? Czy miasto to może mieć dziurę w centrum? Minęło półtorej kadencji Hanny Gronkiewicz-Waltz i oprócz kolejnego planu zagospodarowania terenu wokół Pałacu Kultury nic nie powstało.

Wielu ekspertów uważa, że zebranie wymaganej liczby podpisów pod wnioskiem o referendum wcale nie musi oznaczać odwołania pani prezydent, bo może być niska frekwencja. Czy Pana zdaniem uda się odwołać Hannę Gronkiewicz-Waltz?

Czas pokaże. Zebranie 100 tysięcy podpisów w jeden miesiąc, to jest jasny sygnał. Można oczywiście wmawiać ludziom, że jest wszystko w porządku, bo jeszcze mają ciepłą wodę w kranie. Jest rzeczą wyobrażalną, że na skutek ulewy jest zatopiona na fragmencie trasa AK. Ale reakcja Pani Prezydent, nie mieści się już w normie: - Uzgodniłam z GDDKiA, że do końca roku podpiszą umową na przerobienie tej kanalizacji. Procedury zamówień publicznych, na które Pani Prezydent tak bardzo lubi się powoływać, pozwalają jej w trybie awaryjnym reagować natychmiast na sytuacje awaryjne. Wszędzie i zawsze spychologia! Prezydent nie odpowiada za ulewny deszcz, ale odpowiada za to jak zareaguje, w jakim tempie. Nie mówię o tym, żeby jeździć jakimś „Waltzobusem” po mieście. Wystarczy czasem wyjść z urzędu na miasto. Impasów, które wynikają z braku wizji  i z braku myślenia całościowego nie sposób nie zauważyć.

Postarajmy się wybiec trochę w przyszłość. Wszystko wskazuje na to, że w wyborach prezydenckich w Warszawie – kiedy by się nie odbyły – będzie dość tłoczno. 

Nie wróżmy z fusów. Na  razie jedno jest pewne – społeczność Warszawy odrzuca rządy Hanny Gronkiewicz-Waltz. Ta opcja się zarysowała. Następną sprawą jest, ku czemu Warszawa powinna zmierzać, które błędy obecnej polityki muszą być skorygowane. Ale bez „obiecanek - cacanek”. Jeżeli kampania wyborcza zamieni się w kolejny koncert życzeń, w którym wszyscy będą chcieli przelicytować Hannę Gronkiewicz-Waltz w obietnicach bez pokrycia, to na pewno w takim koncercie życzeń mnie nie usłyszycie.

Kiedy będziemy mogli liczyć na Pana ostateczną deklarację a propos startu?

Po pierwsze, to deklarację złożyłem. Powiedziałem, że jeżeli społeczeństwo Warszawy będzie chciało mojego tempa, mojego programu i tego typu lokalnego przywództwa, to jestem do dyspozycji. Oddanie się do dyspozycji nie oznacza jeszcze formalnego kandydowania, ale już mogę powiedzieć, że pozostanę kandydatem bezpartyjnym.

A czy prowadzi Pan już jakieś rozmowy ze środowiskami, które mogły by Pana poprzeć?

Nie, nie prowadzę takich rozmów. Chyba, że ktoś podchodzi do mnie na ulicy czy w sklepie. Lubię Warszawę i warszawiaków. To moje miasto od zawsze.

Dziękuję bardzo za rozmowę.

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...