Pokaz bylejakości

Agata Witkowska    2013-06-15 22:49:44

Jakoś nie przepadam za wielkimi spędami, nie lubię tłumów i komercyjnych imprez. Głupio jednak prowadzić bloga o fajnych miejscach i wydarzeniach w Warszawie, pisać felietony dla „Polityki Warszawskiej” i nigdy nie być na żadnym pokazie w Multimedialnym Parku Fontann, do którego co tydzień przybywają tysiące ludzi. Czemu nie? – pomyślałam tydzień temu i niechętnie bo niechętnie, ale zebrałam się do odwiedzenia tej cotygodniowej imprezy.

Już tutaj pragnę zaznaczyć, że najwięcej mam do powiedzenia na temat moich subiektywnych odczuć dotyczących trzygodzinnego spaceru po jednych z najbardziej turystycznych miejsc Warszawy – Starym Mieście, Nowym Mieście, Podwalu i Bulwarach Wiślanych. Żeby jednak artykuł miał sens, muszę przynajmniej pokrótce, niczym w szkolenej rozprawce, nakreślić pewien szkielet mojej wycieczki, tego gdzie chodziłam, co robiłam i jak to wszystko wyglądało. Puenta, jak przystało na dobry tekst pełen suspensu, będzie na końcu.

Towarzyszami mojego spaceru byli rodzice. Zaparkowaliśmy samochód na Miodowej i udaliśmy się powolnym krokiem w stronę Starego Miasta. Miał być to miły, odprężający czas. Po trochę dłuższych niż przewidywaliśmy poszukiwaniach, zjedliśmy pyszne lody. Przeszliśmy się na taras widokowy, zeszliśmy schodami w dół i kontynuując sobotni relaks, bardzo niespiesznie dotarliśmy do Multimedialnego Parku Fontann. Ponieważ mieliśmy jeszcze duuużo czasu do rozpoczęcia pokazu, korzystając z przejścia podziemnego dotarliśmy na brzeg Wisły, gdzie spędziliśmy kolejną chwilę na kontemplacji. Potem już tylko pokaz i schodami na górę do samochodu, do domu. Ot, przyjemna rodzinna wycieczka.

Teraz czas na rozwinięcie poszczególnych etapów naszej wycieczki. Punkt 1 – lody. Wydawać by się mogło – banalna sprawa. Lodziarni na Starówce są całe dziesiątki. Ok, zaznaczmy więc tutaj, że cała nasza trójka ma ograniczoną tolerancję na sztuczne barwniki, nie lubi ryżowych wafelków i 15 centymetrowych świdrów. Jak się okazuje, nie wystarczyło podejść do pierwszego lepszego okienka. W pierwszej lodziarni, do której weszliśmy, lody czekoladowe wyszły. Wybór był jednak duży – lody o smaku Smerfów, Hello Kitty, Barbie i gumy balonowej wyglądały naprawdę kusząco, jednak postanowiliśmy zmienić lokal. W następnym sami nie wiedzieliśmy co nam się podoba bardziej – zapach hamburgerów, zapach zapiekanek czy obu nich wymieszanych z etylowaniliną. Dalej świdry, jeszcze raz świdry, jeszcze raz świdry i dla odmiany, ponownie świdry, ale z opcją „maczane”. Byliśmy tak zrezygnowani, że postanowiliśmy ulec psychologii tłumu i po prostu stanąć w najdłużej starówkowej kolejce. Wierzyliśmy, że tłum się nie może mylić i na końcu spotkają nas wspaniałe, domowe lody. Efekt? Po 30 straconych minutach w końcu sukces! Trafiliśmy do lodziarni z tradycjami, której lody o smaku malagi śnią mi się do tej pory. Irytacja ustąpiła zadowoleniu.

Punkt 2 – punkt widokowy. Nie wiem czy był to główny punkt, czy jakiś mniejszy punkcik. Patrzę i patrzę i widzę jakieś blaszane płoty na dole, jakiś bałagan, parking i toi toi. Młodzież na murku obok mnie pije browary głośno przy tym bekając, pod moimi nogami walają się puste małpki po cytrynówce. Nie no, jest super.

Punkt 3 – Podwale. Do pokazu jeszcze godzina, ale dookoła już mnóstwo ludzi. Jakaś matka przebiera dziewczynkę w kostium kąpielowy żeby wykąpała się w fontannie „to już w domu nie będzie musiała”, ktoś sprzedaje świecące piłki, ktoś inny różki diabełka i królicze uszy, ktoś inny balony, piszczałki, trąbki i wuwuzele. Do tej kakofonii przyłącza się jeszcze bębniarz-amator. Toi toi zajęty i odstraszający zapachem, więc dwóch panów załatwia się pod drzewem. Nie ma gdzie usiąść, więc zmierzamy w stronę trawnika. Napotykamy tabliczkę nakazującą „nie wchodzenie” nań. Nie ma problemu, to żadna przyjemność siedzieć na nieskoszonej trawie. Do kolan.

Punkt 4 – Wisła. Już w przejściu jest bardzo zabawnie, bo ludzie przystają pod napisem „TUSK KUNDEL PUTINA” żeby zrobić sobie fotkę. Dzieci pstrykają zdjęcie rubasznemu tatusiowi, a potem zamiana. Jak się okazuje, wszystko może stać się atrakcją turystyczą. Nad Wisłą możemy podziwiać obdrapane barki, na których ponoć są jakieś restauracje czy smażalnie. Dookoła jeszcze więcej rozbawionej młodzieży, ktoś puszcza z komórki disco-polo, ktoś wymienia wszystkie znane mu polskie przekleństwa. Naprawdę, fajnie było przyjść tam z rodzicami.

Punkt 5 – pokaz w Multimedialnym Parku Fontann. Zanim zobaczy się pokaz, trzeba obejrzeć wyświetlaną na mgiełce z wody reklamę coca-coli. Potem przez 30 min. na mgiełce wyświetlane są sceny, w których moim zdaniem nie ma nic interesującego czy przykuwającego uwagę, poza tym, że są wyświetlane „na wodzie”. Motywem przewodnim miała być zdaje się wizyta w kinie i wziązane z nią rózne emocje. Pojawia się jednak też dyrygent i kilka dość banalnych animacji. Trudno wyłapać wspólny mianownik pokazu, rodzice zaczynają patrzeć na zegarek. Ale jest muzyka z „Amelii”, jest tandetna wersja „Final Countdown” na koniec, więc naród jest zawodolony. Woda tryska wesoło i wysoko, chociaż nie widzę żeby cokolwiek się zmieniło poza tym, że została podświetlona na kolorowo. Ludziom się chyba jednak podoba, bo chociaż żaden twórca się nie kłania, pokaz wieńczą oklaski.

Punkt 6 – Nowe Miasto. Wracamy ze spaceru. Rynek jest ledwie oświetlony, z latarni sączy się senne, przyćmione pomarańczowe światło. Pani idąca przede mną na obcasach, pewnie na jakąś imprezę, potyka się o inną dziurawy chodnik i skręca sobie kostkę.

Czas na resume. Jak zwykle doceniam fakt, że na ulicę wylega tłum ludzi, że do Warszawy przyjeżdzają Polacy z innych miast, że Podwale w końcu ożyło. Wkurza mnie jednak od zawsze polska bylejakość. Polskie dziadowstwo. Polskie zadowalanie się byle czym. Nie rozumiem jak to możliwe, że w takim miejscu jak Starówka trzeba się nachodzić żeby zjeść smaczne lody. Dlaczego nikt nie widzi potrzeby wychodzenia poza schematy, bycia lepszym, oryginalniejszym, tylko woli zbijać interes na hamburgerach i lodach-świderkach pozbawionych smaku? Dlaczego nawet w takim miejscu jak Starówka atakują nas tandetne okienka obklejone napisami HAMBURGERY-ZAPIEKANKI-LODY-GORFY? Dlaczego nawet z punktu widokowego rodacy muszą zrobić pijalnię wódki i piwa? O to i całą resztę niewybrednych zachowań mam pretencje do rodaków.

Nie rozumiem natomiast, dlaczego stolica, chcąca podobno konkurować z innymi europejskimi stolicami, nawołuje do „zakochania się” w niej, ładuje pieniądze w coś tak nudnego i nieciekawego jak ten pokaz. W jaki sposób niewywołujące żadnych emocji widowisko ma być atrakcją turystyczną? Czy taki pokaz trzeba okrasić oklepaną i przejedzoną muzyką z Amelii i innymi sztampowymi melodyjkami, żeby ludziom się podobało? W jaki sposób promocji naszego miasta ma pomóc skoszony tylko w połowie trawnik, porozwalane wszędzie śmieci, obskurne przeście nad Wisłą i śmierdzące toi toie? Jak to możliwe, że w takim miejscu jak rynek Nowego Miasta jest ciemno i głucho?

Po tym spacerze, chociaż czas mimo wszystko spędzony był miło, przypomniałam sobie dlaczego tak bardzo nie lubię Starówki. Nie cierpię czuć się turystką we własnym mieście, a tak właśnie się czuję w takich miejscach, idąc z tłumem ludzi robiących sobie głupie fotki. Znowu widzę dwie Warszawy. Jedną kulturalną, alternatywną i nocną. Drugą – hałaśliwą, rubaszną i tandetną. Szczerze mówiąc, gdyby przyjechał do mnie ktoś z zagranicy, prawdopodobnie bardzo niechętnie pokazałabym mu Stare Miasto. Na pewno zrezygnowałabym z pokazu fontann, chociaż poza nim jest to miejsce bardzo przyjemne i estetyczne. A już na pewno zrezygonowałabym ze zwiedzania w weekend. Za dużo tego wszystkiego. Za dużo piszczałek, kiełbas i świderków.

 

Autorka współtworzy bloga „Śledź po warszawsku”

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...