POczucie humoru, POczucie wstydu

Błażej Poboży    2014-09-15 07:56:54

Dobiega końca druga kadencja rządów Platformy Obywatelskiej w Warszawie. Najpierw w koalicji z SLD, a od 2010 roku samodzielnie, PO sprawuje władzę w stolicy. Ma swojego prezydenta i bezwzględną przewagę w radzie miasta. Samodzielnie lub w koalicji dzierży ster większości dzielnic. Jej działacze są tak pewni sukcesu, że nawet nie starali się na wybory zadbać o atrakcyjną ofertę personalną na biorących miejscach wystawiając sprawdzonych, lojalnych partyjnych działaczy. Sądząc po reakcjach liderów spokój zakłócają im tylko te… ruchy miejskie. Władzy pewnie nie odbiorą, ale psują wizerunek i co najgorsze, są takie… nieobliczalne.

Główna partia opozycyjna pogodzona z drugą lokatą, lewica podzielona na trzy, Nowa Prawica w fazie przeobrażeń, a WWS to przeciwnik dobrze już znany i raczej bez twardej amunicji jaką dysponował jeszcze podczas referendum. Idealna, komfortowa sytuacja. Nic dziwnego, że niektórzy politycy stołecznej Platformy w szczegółach rozpisują już trzecią kadencję Hanny Gronkiewicz-Waltz w ratuszu, licząc że także w dzielnicach specjalnych roszad nie będzie. Tylko te… ruchy miejskie. Raz przyniosą na sesję rady miasta koryto dla świń, innym razem opublikują jakąś mapę dzikiej reprywatyzacji wskazując na niejasne powiązania polityków i urzędników PO z handlarzami roszczeniami. Niedobre, złe ruchy.

Początkowo strategia rządzącej Platformy wobec miejskich aktywistów sprowadzała się do deprecjonowania ich znaczenia lub wręcz ich ignorowania. Co bardziej nadaktywnych społeczników skutecznie udało się też na chwilę zająć budżetem partycypacyjnym, w którym większość tzw. ruchów miejskich, widziała narzędzie zwiększenia udziału zwykłych mieszkańców Warszawy w decydowaniu o sprawach im najbliższych. Działacze PO, a tak naprawdę większości partii, traktowali formujące się ruchy miejskie jako polityczny i niegroźny im folklor. Folklor niegroźny bo wewnętrznie podzielony i skłócony, co zresztą chętnie, ale już mniej oficjalnie podkreślali stołeczni politycy i tzw. doświadczeni samorządowcy.

W ostatnich tygodniach sytuacja nieco się zmieniła. Większość ruchów i inicjatyw grupujących miejskich aktywistów posłuchała głosu przestrzegających przed pewną klęską ekspertów. Nie bez oporów rozpoczęły się pierwsze rozmowy, a nawet przez chwilę wydawało się, że dojdzie do zwarcia szeregów w ramach ogólnopolskiego Porozumienia Ruchów Miejskich. Choć ostatecznie do tego nie doszło i większość stowarzyszeń zarejestrowało własne komitety wyborcze, w ubiegłym tygodniu nastąpił przełom. Najważniejsze z inicjatyw zawarły taktyczny sojusz, sprowadzający się do tego, by w jednej dzielnicy nie wystawiać kilku konkurujących ze sobą list i nie tworzyć list do Rady Warszawy. Ten ostatni ruch poza racjonalną oceną szans może mieć także inne podłoże. Odbieram go jako zostawienie furtki w rozmowach z Zielonymi, a więc jedyną formacją, która stale współpracuje z miejskimi aktywistami, a np. w Krakowie współtworzy wręcz z nimi wspólny komitet wyborczy. Zerkając w stronę tej bazy warszawscy Zieloni w wyborach na prezydenta stolicy wystawili znaną miejską aktywistkę Joannę Erbel, a ostatnio zadeklarowali, że nie wystawią swoich list do rad dzielnic, ograniczając się do startu do Rady Warszawy. Jedni widzą w tym wstęp do sojuszu, inni nieformalny pakt o nieagresji. Nie rozstrzygając jak się rzeczy mają, z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że tak jak Zieloni zaapelują o wspieranie w dzielnicach inicjatyw lokalnych, tak trudno sobie wyobrazić by miejscy aktywiści w wyborach do rady miasta i sejmiku województwa mieli poprzeć którąś ze „starych” partii.

Joanna Erbel, kandydatka Partii Zieloni na prezydenta Warszawy

Nie wierzę w bardzo dobry, ani nawet dobry wynik miejskich aktywistów. Podzielony i dopiero raczkujący ruch miejski ma przed sobą ogromne wyzwanie i perspektywę niemal pewnej porażki. Jeśli jednak miejscy aktywiści (prawie wszyscy, bo nadal współpracę wyklucza jeszcze Warszawa Społeczna) przejrzeli na oczy i zaczęli szukać ze sobą porozumienia, mogą sprawić niespodziankę i wprowadzić w kilku dzielnicach po jednym lub dwóch przedstawicielach do rad dzielnic. A to mimo ogólnej przegranej, może okazać się ogromnym sukcesem. Dwubiegunowy układ naszej warszawskiej sceny politycznej, gdzie w większości dzielnic (dawnej gminy centrum, bo w dzielnicach dawnego „wianuszka” wygląda to nieco inaczej) PO i PiS wprowadzą po ok. 10 radnych sprawia, że nawet trzech radnych wybranych z mniejszego komitetu może decydować o tym kto po wyborach zbuduje zarząd dzielnicy. Najczęściej dopełniającym będzie SLD, gdzieniegdzie lokalna mutacja WWS lub Nowa Prawica, ale niewykluczone, że w kilku przypadkach jak na Woli, Śródmieściu, Ochocie czy Mokotowie dopełniającym mogą być radni z Miasto Jest Nasze, Woli Zmian, Inicjatywy Mieszkańców, Warszawy Społecznej czy też Ochocian.

Happening Miasto Jest Nasze na sesji rady miasta. Pierwszy z prawej Jan Śpiewak 

Do takich wniosków musieli także dojść liderzy stołecznej Platformy, którzy w ostatnich dwóch tygodniach w swoich wypowiedziach poświęcają ruchom miejskim coraz więcej miejsca. W wystąpieniach tych widzę zupełnie nową strategię. Politycy PO już nie deprecjonują ich, ani nie dezawuują. Pogodzili się obecnością niewygodnych stołecznych społeczników, którzy na sesji rady miasta witali ich świńskim korytem, przed ratuszem kruszyli partyjny beton, a codziennie tworzą setki interaktywnych memów poświęconych włodarzom naszego miasta. Pogodzili się, co jednak nie znaczy, że przestali je zwalczać. Robią to jednak przy użyciu innej metody. Najogólniej rzecz ujmując nowa metoda polega na „zaciemnianiu pojęcia” jakim są „ruchy miejskie”. W wywiadach, dyskusjach na portalach społecznościowych i innych płaszczyznach liderzy i działacze PO zrównują miejskich aktywistów z innymi dzielnicowymi komitetami, widząc w nich kolejny, normalny bezpartyjny ruch, który walczy o władzę na szczeblu lokalnym. To sprytna taktyka. Wiedzą bowiem, że aktywiści z MJN, czy Warszawy Społecznej tak samo krytycznie patrzą na komitety partyjne, jak i na byłych działaczy partyjnych, którzy teraz startują z „bezpartyjnych” komitetów w dzielnicach.

To przemyślana i zrozumiała taktyka dużych partii. Ruchy miejskie są nowe, dynamiczne, modne. Są „sexy”. Trzeba jakoś rozbroić tę „bombę” wskazując, że niczym nie różnią się one np. od WWS. Na ogół taktyka ta wychodzi Platformie całkiem nieźle. Tym bardziej, że PO ma w niej cichego sojusznika w „lepszej Platformie” jak w nadchodzącej kampanii chce przedstawiać się lista Piotra Guziała. Lider WWS też zauważył magnetyzm ruchów miejskich i zwietrzył szansę na przyjęcie choćby części tego zainteresowania dla siebie. Skutecznie. To właśnie jego zdjęciem „Rzeczpospolita” zilustrowała ostatnio tekst poświęcony ruchom miejskim, które „idą po władzę w Warszawie”.

Jarosław Jóźwiak, Jarosław Dąbrowski i Andrzej Golimont w Barze Studio

O ile jednak osoba burmistrza Ursynowa, poza samymi aktywistami, specjalnie nie budzi w tym kontekście szczególnego wzburzenia, o tyle nowy kandydat na „miejskiego aktywistę” owszem. W wywiadzie dla „Gazety Stołecznej” przewodniczący stołecznego klubu radnych PO – Jarosław Szostakowski do grona aktywistów miejskich zaliczył swojego imiennika… Jarosława Dąbrowskiego. Radny Szostakowski znany jest z tego, że jak mało kto potrafi odwracać przysłowiowego „kota ogonem”, kluczyć i uciekać od jednoznacznych odpowiedzi na najprostsze pytania. Tę „sztukę” opanował do perfekcji, co udowodnił m. in. podczas dyskusji nt. pomnika „czterech śpiących” co trafnie napiętnował w ubiegłym tygodniu w swoim felietonie Paweł Krulikowski. W tamtej sprawie retoryczne zabiegi lidera PO ktoś mógłby jeszcze uznać za „śmieszne”. Tym razem radny Szostakowski wyraźnie jednak „popłynął”. Jarosław Dąbrowski, twórca komitetu „Dla Bemowa” miejskim aktywistą nie jest. Jest natomiast byłym wiceprezydentem stolicy, bezpośrednim zastępcą Hanny Gronkiewicz-Waltz, a wcześniej wieloletnim burmistrzem Bemowa i przede wszystkim działaczem Platformy Obywatelskiej, której szeregi opuścił dopiero niecały miesiąc temu (25 sierpnia br.) po tym jak został odwołany ze wszystkich funkcji w związku z szeroko opisywaną w mediach tzw. aferą bemowską.

Jarosław Szostakowski

Czy zatem radny Szostakowski się myli, a jego kolegi nic nie łączy z miejskimi aktywistami? Niekoniecznie. Być może znany ze specyficznego poczucia humoru warszawski radny PO miał na myśli inny wymiar pogłębionych relacji Dąbrowskiego z aktywistami. To w końcu jemu właśnie gdy był zastępcą Hanny Gronkiewicz-Waltz, aktywiści MJN przynieśli na sesję rady świńskie koryto, to z nim gdy był burmistrzem na Bemowie walczyli w obronie likwidowanych stołówek i to jego pomysł budowy osiedli socjalnych z blaszanych kontenerów ostro zwalczali. Z pewnością tyle wspólnego ma były burmistrz z miejskim aktywistą. Mniej więcej tyle samo co radny Szostakowski z dobrym poczuciem humoru. 

 

Zdjęcia:

Na zdjęciu tytułowym od lewej: Jarosław Szostakowski, Andrzej Halicki i Jarosław Dąbrowski

www.politykawarszawska.pl, https://www.facebook.com/jarekdab, https://www.facebook.com/barstudio.warszawa

Zobacz także:

Dąbrowski: Nie dam się zgrillować 

Poboży na niedzielę: PiS oddaje mecz walkowerem

 

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...