Gambit Nowej Prawicy. Przemysław Wipler kandydatem KNP na prezydenta

Karolina Wiśniewska    2014-10-15 17:10:15

O ewentualnym starcie warszawskiego posła w wyborach na prezydenta Warszawy spekulowaliśmy na łamach „Polityki Warszawskiej” jako pierwsi już kilka miesięcy temu. Gdy wydawało się, że nasze rozważania spełzły na niczym, Nowa Prawica zmieniła swoją decyzję. Jak udało nam się ustalić w następstwie ostatniego konwentu partii, Kongres Nowej Prawicy zmieni kandydata na prezydenta stolicy. Z Hanną Gronkiewicz-Waltz powalczy… Przemysław Wipler. Oficjalnie ma to ogłosić jutro na specjalnie zwołanej konferencji prasowej.

Miesiąc temu oficjalnym kandydatem na prezydenta Warszawy z ramienia Nowej Prawicy został Jacek Wilk – dotychczasowy wiceprezes partii. W ostatnią niedzielę, tuż po Marszu Wolności i Suwerenności, w partii Janusza Korwin-Mikkego zaszły jednak duże zmiany – zarówno personalne, jak i organizacyjne. Wskutek decyzji podjętych na Konwencie Zwyczajnym, trzecim wiceprezesem partii został Konrad Berkowicz, drugim – Michał Marusik, a pierwszym – Przemysław Wipler – już teraz przez niektórych określany mianem „wicekróla”. To jednak nie koniec rewolucji. Kolejną równie ważną decyzją była zmiana statutu partii, w myśl której kandydatów na prezydentów wybierają władze poszczególnych oddziałów, a nie – jak do tej pory – Rada Główna. Oddział warszawski szybko na owe zmiany zareagował i zadecydował o zmianie kandydata na prezydenta stolicy. Zamiast Jacka Wilka, do walki o ratusz poprowadzi Nową Prawicę Przemysław Wipler!

Nie da się ukryć, iż tak duża zmiana na miesiąc przed wyborami jest dość kontrowersyjna, ale śmiało można zaryzykować tezę, że dla partii bardzo opłacalna. Od startującego na tak ważne stanowisko, jakim jest urząd prezydenta Warszawy wymaga się całkowitego poświęcenia i zaangażowania. Jacek Wilk – ze względu na szereg obowiązków zawodowych nie zawsze był dostępny dla mediów (nie stawił się m. in. na żadną konferencję samorządową partii) ani tym bardziej dla mieszkańców. Z tego względu – jak donoszą nasze źródła w partii – zmiana dokonała się przy aprobacie byłego (już) kandydata oraz – co wydaje się oczywiste – przy całkowitej akceptacji Janusza Korwin-Mikkego.

Decyzja zapadła. Warto zatem postawić sobie pytanie o jej słuszność i o to czy poseł Wipler to „mocna karta” prawej strony?

Od Korwina... do Korwina

Mimo stosunkowo młodego wieku, Przemysław Wipler ma na swoim koncie wiele politycznych przystanków. Absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego zaczynał od aktywnej działalności w stowarzyszeniu Koliber, gdzie współtworzył jego oddział warszawski. Prawdziwą polityczną przygodę – o czym sam wielokrotnie przypomina – rozpoczął jednak u boku Janusza Korwin-Mikkego w Unii Polityki Realnej, której był rzecznikiem. Na szerokie wody wypłynął w 2011 roku, gdy z powodzeniem wystartował do Sejmu z warszawskich list Prawa i Sprawiedliwości. Długo nie zagrzał jednak miejsca w partii Jarosława Kaczyńskiego. Po dwóch latach opuścił ją i założył własną organizację – Stowarzyszenie „Republikanie”.

Doskonale pamiętamy ostatnią polityczną przygodę Przemysława Wiplera z Jarosławem Gowinem. Związek był intensywny, krótki, ale nieformalny. Zanim Polska Razem, zdążyła się zarejestrować jako partia, warszawscy Republikanie na czele ze swym szefem opuścili tę inicjatywę, co na bieżąco relacjonowaliśmy na łamach naszego portalu. Organizując Polskę Razem poseł Wipler apelował o współpracę z Nową Prawicą Janusza Korwin-Mikkego. Wobec sprzeciwu ze strony liderów partii Jarosława Gowina, a także coraz bardziej wyraźnej rywalizacji wewnętrznej w warszawskiej PRJG, porzucił tę inicjatywę i sam postanowił zrealizować wspomniany wyżej plan. W marcu, „Republikanie” oraz KNP podpisały w Sejmie deklarację, zobowiązując się do wspólnego działania na rzecz „budowania wolnościowego ruchu, który może trwale i głęboko zmienić Polskę”.

W maju polityczna działalność Przemysława Wiplera oficjalnie zatoczyła koło. Na specjalnej konferencji prasowej, u boku Tomasza Sommera, Jacka Wilka oraz innych działaczy KNP, poseł ogłosił, iż zasila szeregi Nowej Prawicy. Nie da się ukryć, iż była to decyzja opłacalna, zarówno dla jednej, jak i drugiej strony. Nowa Prawica zyskała „coś”, o co od wielu lat bezskutecznie zabiegała – swój głos w polskim sejmie. Sam Wipler zaś niewątpliwie skorzystał na „fali”, na której od pewnego czasu znajdowała się partia JKM-a. Wzrosła popularność, przybyło spotkań z wyborcami, a liczba słynnych „lajków” na Facebooku poszybowała (i szybuje nadal) z prędkością, której zapewne sam poseł się nie spodziewał.

Osobista szansa, polityczne wyzwanie

Wracając do pytania postawionego na wstępie warto zastanowić się czy Przemysław Wipler to „mocna karta” Nowej Prawicy? Odpowiedź jest prosta. Z pewnością jest to najsilniejsza karta, jaką dana partia aktualnie posiada w Warszawie. Korwin-Mikke dopiero co został europosłem, a popularnością z posłem KNP może się równać chyba tylko Artur Dziambor, który jednak związany jest z Pomorzem.

Wybory na prezydenta Warszawy są niezwykle ważne, a ich znaczenie – zarówno polityczne, jak i czysto prestiżowe – jest ogromne. KNP potrzebowała twarzy, którą kojarzyć będą nie tylko jej „fanatycy” oraz obserwatorzy sceny politycznej, ale również ci, dla których polityka nie jest przysłowiowym „chlebem powszednim”. Jacek Wilk, mimo tego, iż dzięki wyborom europejskim przestał być anonimowy, nadal nie cieszył się tak porównywalną popularnością. Wipler, choć w partii jest dokładnie pół roku, przebojem wdarł się na sam szczyt organizacyjnej drabinki. Został I wiceprezesem partii, a dziś (a dokładnie jutro) zostanie kandydatem KNP na prezydenta stolicy.

Przed Przemysławem Wiplerem kampania krótka, lecz niezwykle intensywna. Tak późne wejście do gry jest z jednej strony wadą, gdyż wszyscy pozostali kandydaci agitują stołecznych wyborców już od dawna, z drugiej zaś – zaletą, bo ów niespodziewany obrót sprawy z pewnością przyciągnie na pewien okres szczególną uwagę warszawskich mediów. Nowy kandydat ma niełatwe zadanie. Powinien pamiętać o tym, iż zdobycie głosów jedynie od „fanatyków” Korwin-Mikkego nie jest żadną sztuką. Prawdziwym wyzwaniem zaś będzie przekonanie tych, którym do wolnościowych idei może i blisko, lecz do pozostałych poglądów prezesa – absolutnie nie. Wipler musi przeprowadzić dobrą kampanię. Udowodnić, iż jest racjonalnym politykiem, który ma dobry, mądry pomysł na Warszawę i chce rozwijać to miasto.

Ciemna strony mocy/nocy

Sam poseł swego czasu także wystarczająco przyczynił się do tego, aby jego prezydencki start „łatwy i przyjemny” nie był. Na swoim koncie ma bowiem nierozwiązaną sprawę incydentu na ul. Mazowieckiej, którą świetnie pamiętają zarówno wyborcy, jak i polityczna konkurencja. W nadchodzącej kampanii wieczór pod Enklawą z pewnością zyska swoje drugie życie, a na kreowanym przez kandydata wizerunku „prawicowego” konserwatysty uczyni niemałą „zadrę”.

Prezydenckie sondaże jednoznacznie wskazują zwycięzcę (a raczej zwyciężczynię) listopadowych wyborów. Kilka miesięcy temu sama ich liderka przyznała jednak, iż w starciu o stanowisko prezydenta bierze pod uwagę pojawienie się jakiegoś „czarnego konia”. Czy tak jak w wyborach do PE, również w wyborach na prezydenta stolicy, KNP stać na niespodziankę?

Decyzję KNP komentuje dr Błażej Poboży, politolog z Instytutu Nauk Politycznych UW i redaktor naczelny „Polityki Warszawskiej”:

Politycy rzadko słuchają ekspertów i politologów, zwłaszcza gdy w grę wchodzą personalia. Uśmiecham się do tej sytuacji bowiem ostatnio w jednym z felietonów bardzo ostro skrytykowałem prawicowych kandydatów do fotela prezydenta stolicy, tak starej (Sasin) jak i nowej (Wilk) prawicy. Jak widać niektórzy potrafią szybko zareagować [śmiech – red.] i zmienić swoją złą decyzję. Mówiąc poważnie, wybór Wiplera to najlepsze co mógł teraz zrobić KNP. Po sukcesie w wyborach europejskich partia dostała ostatnio sondażowej zadyszki i wyraźnie potrzebowała „tlenu”. Przy wszystkich swoich kontrowersjach Wipler ma szansę na dobry wynik, nawet lepszy niż lista Nowej Prawicy do rady miasta. Sprzyja mu słaby kandydat PiS, na którego krzywo patrzą zwłaszcza bardziej liberalni wyborcy partii Jarosława Kaczyńskiego, którzy mogą szukać innego wyboru. W I turze na zasadzie niegroźnego eksperymentu mogą na niego zagłosować nawet wyborcy PO, dając tym samym „ostrzeżenie” Hannie Gronkiewicz-Waltz. Na lewicowych wyborców poseł KNP z oczywistych względów raczej nie ma co liczyć. Nadreprezentacja kandydatów z tej strony jest jednak tak duża, że przy dobrej kampanii Wipler powinien podjąć walkę „w górnej części tabeli”.

 

Zdjęcia: https://facebook.com/wipler

ZOBACZ TAKŻE:

Repulikanin w muszcze

Nowy samorząd Nowej Prawicy

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Mozaika polityczna
2016-05-25 15:21:14
Działacze Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze – Jan Śpiewak oraz Marcin Jarzyno...
BLOGI
2016-05-19 08:52:50
Po nieudanym eksperymencie na Służewcu, gdzie powstało zagłębie biurowców ...
Rada Warszawy
2016-05-17 22:37:26
Radni Platformy Obywatelskiej nie przyszli na nadzwyczajną sesję Rady Warszawy...
Śródmieście
2016-05-17 12:23:27
Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie sprzedaży przez dzielnic...
Rozmaitości
2016-05-16 12:58:01
W niedzielę warszawska Legia zdobyła mistrzostwo Polski w piłce nożnej. Tytu...
Białołęka
2016-05-14 01:02:18
21 maja w Lasku Henrykowskim na warszawskiej Białołęce startuje I Bieg Mam. ...
Ratusz
2016-05-12 13:10:41
Biznesmen skupujący roszczenia, komentuje na gorąco informację o złożeniu p...
Ochota
2016-05-10 07:24:25
Wyniki kontroli stołecznego Ratusza są miażdżące dla władz Ochoty. Na sprz...
Mozaika polityczna
2016-05-07 18:19:14
Nie ustają protesty przeciwko działaniom Prawa i Sprawiedliwości. W sobotę m...
Mozaika polityczna
2016-05-01 18:19:45
Tradycyjny pochód pierwszomajowy zorganizowały w niedzielę Sojusz Lewicy Demo...