Prof. Gliński: Jestem Warszawiakiem

Wiktor Raczkowski    2013-06-21 07:53:55

O trudnej historii Warszawy i wyzwaniach przed nią stojących, o rządach Hanny Gronkiewicz-Waltz i Platformy Obywatelskiej w stolicy, o politycznych misjach już zrealizowanych i tych, które dopiero mogą się pojawić z Prof. Piotrem Glińskim, wymienianym w gronie poważnych kandydatów na urząd Prezydenta Warszawy rozmawiał Wiktor Raczkowski.

Źródło: https://www.facebook.com/kppis

Polityka Warszawska: Czy Pana ostatnia polityczna misja to projekt zamknięty czy tylko zawieszony?

Prof. Piotr Gliński: Projekt jest zamknięty, ponieważ był jednorazowy. To była działalność związana z konkretnym zapisem w polskiej konstytucji, która umożliwia odpowiedniej sile politycznej przeprowadzenie tego rodzaju próby zmiany rządu. Uzasadnieniem całej inicjatywy była krytyczna diagnoza dotycząca stanu państwa i wielu kryzysów, o których mówiłem. To był powód, dla którego uważałem, że to narzędzie warto było zaproponować polskim parlamentarzystom. Oni mieli inne zdanie na ten temat i to wyrazili w głosowaniu. Oczywiście, konstytucja dopuszcza powtórzenie tego manewru, ale myśmy już Sejm w takim składzie zweryfikowali i okazało się, że posłowie nie są w stanie wznieść się poza wąskie interesy partyjne i myśleć szerzej, odpowiedzialnie o kwestiach państwa. I, jak widać, to my mieliśmy rację, a posłowie PO, PSLu, RP, SLD i SP się skompromitowali i nie zmienili rządu, który pogrąża polskie państwo w coraz głębszy kryzys.

Co Pan Profesor uznaje za największy sukces swojej misji?

Po pierwsze warto zwrócić uwagę na to, jakie siły wytoczono do walki z tym projektem, który realizowałem z niewielką pomocą wystawiającej mnie partii. Bo ja nie miałem ani pomocy personalnej, ani szczególnie instytucjonalnej, tylko – w pewnym stopniu – logistyczną. I to było fair, bo działałem jako osoba wskazana przez tę partię, ale jednak spoza niej. Sam stworzyłem wokół siebie grupę ekspertów. Naszą siłą było słowo, argument, projekty programowe. Ja w swoim finalnym wystąpieniu programowym przedstawiłem ponad sto konkretnych rozwiązań. Niektóre z nich są obecnie zapowiadane do realizacji przez rząd premiera Tuska. Ja byłem w mediach dość systematycznie niszczony, albo przemilczany. To trwało ponad pięć miesięcy. Stosowano bardzo niskie chwyty, a przede wszystkim blokowano mnie w mediach. W TVP1, przez cały okres trwania tego projektu, byłem na żywo przez dziesięć minut. Wracając jednak do tego, co nam się udało, to myślę, że w jakimś sensie, edukacyjnie i programowo, udało nam się doprowadzić do przyspieszenia – zachwiania poparcia dla rządu. Łącznie z PiS rozpoczęliśmy poważną kampanię merytoryczno – programową. Od końca września było 16 konferencji merytorycznych organizowanych przez PiS. We wszystkich, oprócz pierwszej, brałem udział. Zorganizowaliśmy też kilkanaście konferencji mojej grupy ekspertów; miałem kilkadziesiąt spotkań i wykładów w całej Polsce. Prezentowaliśmy różne projekty rozwiązań. Chcieliśmy nawiązać przynajmniej dyskusję merytoryczną. Nie podjęto jej z nami bezpośrednio, ale pośrednio muszę przyznać, że tak. Na wielu frontach zmusiliśmy rządzącą ekipę do pracy merytorycznej. Za swój sukces uważam też to, że nie dałem się zmielić mediom i systemowi. Nie mam poczucia, że zrobiono ze mnie człowieka niepoważnego, marionetkę bez argumentów, jak to sugerowano. Miałem wewnętrzne przekonanie, że to, co robię, robię w sposób czysty. Do osiągnięć zaliczam także oddźwięk mojej akcji w społeczeństwie. Byłem zablokowany medialnie, więc sporo jeździłem po Polsce, a zapraszano mnie w wiele miejsc i to było bardzo ciekawe . Muszę także przyznać, że pozytywnie oceniam odbiór mojego środowiska. Środowisko akademickie, silnie zaangażowane w życie społeczne i polityczne, jest trudne z punktu widzenia tego rodzaju akcji, zwłaszcza przy negatywnym wizerunku PiS. Ale, poza nielicznymi wyjątkami zachowało się jednak wobec mnie fair.


Źródło: https://www.facebook.com/kppis

Jesteśmy portalem warszawskim przejdźmy więc do spraw stołecznych. Ostatnio za sprawą wniosku o referendum w sprawie odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz, polityka warszawska przebiła się do głównych mediów. Wszyscy interesują się akcją zbierania podpisów i samym referendum, które może stać się pierwszą ważną porażką Platformy. Pan Profesor podpisał się pod wnioskiem Warszawskiej Wspólnoty Samorządowej?

Podpisałem się całym sercem, ale jeszcze nie fizycznie, bo po prostu nie miałem czasu. Oczywiście zrobię to przy najbliższej okazji.

Jak Pan Profesor ocenia sześć lat rządów Hanny Gronkiewicz-Waltz? Co uznałby Pan za największą porażkę tej prezydentury?

Ja od lat ubolewam nad tym, co się dzieje w Warszawie. Miasto tkwi w marazmie. Władze nie mają na nie żadnego pomysłu. Te, które się pojawiają to pomysły wyrywkowe. Jak chociażby projekt rowerowy. Bardzo dobrze, że jest, ale nie ma ścieżek rowerowych! Do tej pory mamy dziurę ziejącą w centrum. Pani prezydent wyrzuciła kupców i nic nie ma w zamian. Kolejną kwestią są kompromitacje jeżeli chodzi o muzea i ośrodki kultury. Centrum Sztuki Współczesnej jest odsunięte od miasta, Muzeum Historii Żydów Polskich – wciąż bez ekspozycji, a to, co dzieje się wokół Muzeum Sztuki Nowoczesnej to skandal. Tragedią podstawową jest jednak komunikacja. Pani prezydent obiecywała cztery mosty w I kadencji. Efekt? Zrobiła jeden, który i tak przygotowany został przez poprzednią ekipę. To skandal . Druga linia metra miała być zrealizowana przed Euro 2012. Nie ma także żadnej obwodnicy, a powinny być cztery. Po sześciu latach to wszystko powinno być zrobione. W Warszawie nadzór jest żaden, ale nie ma się czemu dziwić skoro pani prezydent pracuje na trzech etatach (oprócz miasta, na uczelni i w PO).

Nie brak opinii, że organizowanie referendum na rok przed normalnymi wyborami nie ma sensu. Jest ono kosztowne, a nawet gdyby Hanna Gronkiewicz-Waltz została odwołana ze stanowiska, jej następca musiałby współpracować przez rok ze starą, zdominowaną przez PO Radą Warszawy.

Jest sens organizować referendum zarówno w sferze symbolicznej, jak i realnej. Zła władza musi ponosić konsekwencje. Społeczeństwo warszawskie będzie inaczej oddychało, jeżeli pani prezydent da sobie spokój. Dzień w dzień słychać o kolejnych skandalach. Zresztą, muszę powiedzieć, i można to sprawdzić, że jeszcze kilka tygodni przed tym, jak pan Guział wziął się za organizowanie referendum, napisałem na Facebooku, że czas panią prezydent odwołać Wychodzimy z marazmu po tragicznych ostatnich wyborach samorządowych, kiedy pani Gronkiewicz wygrała w pierwszej turze. Obecnie, myślę, że zebranie odpowiedniej frekwencji, by odwołać panią prezydent jest możliwe. Na pewno dojdzie jeszcze element manipulacji terminem. Władzom będzie zależało na tym, by referendum odbyło się w okresie wakacyjnym, albo będą maksymalnie odsuwać termin.


Źródło: https://www.facebook.com/kppis

Wybiegnijmy w przyszłość. Jakie zdaniem Pana Profesora wyzwania stoją przed nowym Prezydentem? Jak powinna wyglądać Warszawa w krótkiej i dłuższej perspektywie?

Śmieci to nie jest żadne wyzwanie. To jest prosta rzecz, którą utrudnia zła ustawa. Wystarczy tylko chcieć to zrobić. Tak samo jak prostą sprawą jest zmiana funkcjonowania straży miejskiej. Trzeba tych ludzi przeszkolić na funkcjonariuszy odpowiedzialnych za dobro publiczne, a nie facetów, którzy próbują się nauczyć przepisów i stosować je bez ich zrozumienia. Priorytetem dla przyszłego prezydenta na pewno jest komunikacja publiczna, a konkretniej utrzymanie pewnego jej poziomu, z którego obecne władze miasta się wycofują. Mówiąc o komunikacji mam oczywiście na myśli zarówno transport publiczny, jak i rozładowywanie korków. Obwodnice i dalsza odważna rozbudowa metra to absolutny priorytet. Należy także skupić się na komunikacji alternatywnej. Nie ma w Warszawie spójnego systemu ścieżek rowerowych. Z tego powodu odnotowuje się coraz więcej wypadków z udziałem rowerzystów. Bardzo ważny jest sam pomysł na miasto. Trzeba na nowo wymyślić centrum. Skupić się na tworzeniu tzw. „miast w miastach”, czyli aktywizowaniu centrów dzielnic. Należy rozwijać małe punkty życia miejskiego przy wykorzystaniu partycypacji mieszkańców. Warto także rozważyć kwestie budżetu partycypacyjnego – oczywiście w racjonalnych granicach. Trzeba także zdynamizować konsultacje społeczne, by dotyczyły rzeczy ważnych, a nie trzeciorzędnych, jak dotychczas. Należy też wreszcie zracjonalizować wydatki w mieście. Warszawa nie powinna organizować sylwestra, bo od tego są prywatne firmy. Inną kwestią jest sztuka. Artyści miejscy powinni być zaangażowani w organizowanie przestrzeni miejskiej, zwłaszcza w tych miejscach, gdzie nie ma pieniędzy na inwestycje. Wtedy można taniej oswoić przestrzeń dla ludzi.

Panie Profesorze, zna Pan Warszawę i jej historię, ma Pan wizję jej przyszłości. Dysponuje Pan także potencjalnym poparciem ze strony głównej partii opozycyjnej, która w ostatnich sondażach znajduje się na prowadzeniu, w znacznej mierze dzięki Pańskiej misji. Czy gdyby dziś Prawo i Sprawiedliwość zaproponowało Panu poparcie wyborach na prezydenta stolicy zgodziłby się Pan? A może już ktoś z Panem o tym rozmawiał? Podobno Prezesowi Kaczyńskiemu bardzo podoba się taki wariant. Zgodziłby się Pan przyjąć kolejną ważną misję?

Tak, jestem Warszawiakiem od pokoleń. Członkowie mojej rodziny pracowali w Warszawie, ale także ginęli i walczyli o to miasto. Mama w Batalionie „Zośka”, ranna w Powstaniu. Pochodzę też z rodziny o tradycjach architektoniczno-urbanistycznych. Rozmowy o mieście odrzuconym od Wisły, zniszczonym przez Niemców i niszczonym przez komunistów, o realizacjach architektonicznych Ojca i jego znajomych – były zawsze obecne w moim domu rodzinnym. To by było dla mnie bardzo nobilitujące. Jest przecież wielu dobrych kandydatów w Prawie i Sprawiedliwości i na centro-prawicy. W obecnej sytuacji – w związku z tym wszystkim, co panu powiedziałem – gdyby ktoś poważny faktycznie zaproponował mi taką możliwość, bo to jest kwestia podjęcia wyzwania politycznego, to być może bym o tym pomyślał. Nie powiem panu, że na pewno nie. Ale nie jestem też przekonany, że na pewno tak, bo to by zależało od bardzo wielu okoliczności. To by była bardzo ostra walka polityczna, a Warszawa jest trudnym miastem. Trudnym dlatego, że w przeszłości bardzo krwawiła. Komuniści odbudowujący to miasto narzucili mu także nową tkankę społeczną. W Warszawie mieszkają pokolenia ludzi, którym się udało w poprzednim systemie, jak i w obecnym. Ci ludzie w dużej mierze są zwolennikami status quo. Trzeba będzie ich przekonać, że stać nas na więcej. Warszawa i Warszawiacy zasługują na to, żeby wspólnie zrealizować taką wizję miasta, które nie będzie nas dusiło. Czasami aż trudno tu wytrzymać. Wracając do pana pytania, to byłoby ciekawe, ale zarazem trudne wyzwanie. Niełatwo byłoby przekonać społeczeństwo do takiej poważnej zmiany.

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...