Dobra „Złego” lektura

Agata Witkowska    2013-06-22 19:50:43

Zaczęły się wakacje, a więc czas upragnionego urlopu i wyjazdu do drugiego domu – na Mazury. Nie ukrywajmy, nie ma takiej miłości, od której nie chciałoby się czasem odpocząć. Żeby jednak nie tracić kontaktu z tym, co jest mi bliskie, pakuję ze sobą nie tylko telefon komórkowy i mobilny Internet, ale też nie byle jaką książkę – bo o tematyce warszawskiej. Zarówno w tym roku, jak i w ubiegłym, były to dzieła Leopolda Tyrmanda. Czy istnieje coś bardziej warszawskiego?

O tym, jak bardzo Tyrmand kochał stolicę wie każdy, kto chodź raz miał jego powieść w ręce. „Zły” to już klasyka, jedno ze sztandarowych dzieł o Warszawie, nazywane warszawską epopeją. Chociaż literaturoznawcy złoszczą się, że językowo i poetycko nie jest to dzieło aż tak wybitne, nie powinno dziwić, że szczególnie w stolicy obrosło legendą. Autor opisuje swoje miasto z miłością i niezwykłym szacunkiem, a kryminalną opowieść genialnie przeplata sentymentalnymi wtrąceniami. Tyrmand z wykształcenia był architektem, ukończył studia w Paryżu. Wzrusza więc, z jaką czułością pisze o odbudowywanym po wojnie mieście. Zachwyca się Pałacem Kultury, jazzem, życiem kawiarnianym i nocą na MDMie. Bohaterowie „Złego” piją w podejrzanych barach wódkę, zgraja chuliganów chce zmącić spokój w mieście, panie są piękne i pociągające. Dzięki charakterystycznemu stylowi przypominającemu reportaż, z zapartym tchem odkrywamy jak wyglądał handel na Różycu, poznajemy tętniące życiem legendarne kawiarnie, uczymy się zapomnianej gwary warszawskiej.

To, za co najbardziej lubię w jego książkach, to niezwykła celność postawionych diagnoz i spostrzeżeń. Czytałam „Złego” z wypiekami na twarzy, zaznaczając sobie ołówkiem najciekawsze fragmenty. Wszystkie sobie wypisałam i wciąż jeszcze do nich wracam. Dziwicie się? No ale ak tu się nie uśmiechnąć, czytając w „Złym”: „Ileż wspaniałych wartości dostrzegamy naraz w życiu, gdy uda nam się wepchnąć jako ostatni do rozchodzącego się w szwach autobusu, gdy przygodny sąsiad, wisząc na stopniu, odstąpi nam trzy centymetry kwadratowe miejsca, akurat tyle, by postawić na nich szpic buta, gdy złapany rozpaczliwie za krawat ten, który już do połowy tkwi w środku, uśmiechnie się bez pretensji i przygnie nas mocnym ramieniem, gdy wreszcie starsza pani, której, prąc ku wyjściu, strąciliśmy kapelusz, porwali w strzępy gazety i wgnietli całą zawartość siatki z masłem, jajami i marmoladą w biust, uśmiechnie się z tramwajową melancholią i powie smutne, lecz przebaczające: – Nie szkodzi... – Wtedy widzimy, jak dalece potrafimy być solidarni, wyrozumiali, ludzcy i coś ciepłego rozpływa się nam jak słodka, rozgrzana czekolada koło serca. Nic nie wzbudza w nas tak nieprzytomnej złości i bezmyślnej chęci awantur, jak niekończące się wyczekiwanie na wypchane ludźmi trolejbusy, do których nie można się dostać, jak tępota, brutalności i nieuprzejmość w tramwaju, o nic nie będziemy się sprzeczać i kłócić tak namiętnie, jak o grubiaństwa współpasażerów i bezduszną wrogość konduktorów. Ale też nic nie wzbudza w nas takiego uczucia zadowolenia, satysfakcji i wygody, jak widok wyczekiwanego numeru na ulicznym horyzoncie i stwierdzenie, że znajdziemy w nim miejsce siedzące.”? Brzmi znajomo, czyż nie? Jakby przez 60 lat zupełnie nic się nie zmieniło.

Moja praktyka wypisywania cytatów okazała się niezwykle pomocna także przy prowadzeniu bloga. Nie da się nie zgodzić się z tezą ze „Złego”, że „Nie urodził się jeszcze na tym świecie architekt czy dekorator, który – budując kawiarnię – mógłby powiedzieć z góry: „W tym lokalu będzie taka a taka publiczność i taki a taki nastrój. Tak sobie to pomyśleliśmy i tak musi być...” – Kawiarnia zostaje urządzona, umeblowana, wchodzą do niej pierwsi goście, a po jakimś czasie okazuje się, że atmosfera jej nie ma nic wspólnego z tym, co zamierzyli jej twórcy: oddana do publicznego użytku rozpoczyna żywot własny i nieprzewidziany; jej losy nie dają się z góry wyznaczyć.” Tego cytatu zdarzyło mi użyć, kiedy ktoś, kogo kawiarnia została nieszczególnie pozytywnie przez nas oceniona, miał do nas pretensje, którego uzasadniał przemyślaną koncepcją swojego lokalu. Cytat: „W żadnym z miast na świecie śnieg nie ma tak krańcowych humorów jak w Warszawie; nigdzie nie potrafi tak szybko i tak beznadziejnie zmienić się w brudne, dręczące błoto, ale też nigdzie nie pada z takim wdziękiem jak w tym mieście. Pada wtedy miękko i cicho, pokrywa świat cały puszystą bielą, mieniącą się w nocy granatowymi refleksami na dachach i skwerach, budzi tęsknoty za minionym dzieciństwem” to już sama stuprocentowa prawa, z którą naprawdę nie da się nie zgodzić. Pamiętam, że kiedy wrzuciliśmy go na nasz fanpage podczas szalejącego za oknem śniegu, był to post z jedną z największych ilością kliknięć „lubię to!”. Czas przemija, ale słowa Tyrmanda są wciąż aktualne.

Na te wakacje przygotowałam sobie „Życie towarzyskie i uczuciowe”, czyli opis życia „warszawki” lat 1946-1959, zepsutej moralnie, służebnej wobec władzy. Pikanterii dodaje fakt, że chociaż powieść nie została wówczas w wiadomych względów dopuszczona do publikacji, fragmenty, które ukazały się tygodniku „Kultura” wywołały ogromny skandal, a pisarz wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Czy będzie to kolejny reportaż, w którym wódka, zagryzana śledziem i ogórem, leje się litrami?

Powieści, eseje i dzienniki Tyrmanda to niebywałe źródło cytatów o tym mieście. Nie da się ukryć, że jego twórczość miała ogromny wpływ na budowanie mojej tożsamości, mojego związku z miastem. On daje nam to, czego nie dają nam mury – tworzy historie, które oddają ducha miasta, o których się myśli się mijając wspomniane w książce miejsce. „Zły” jest jak piosenka „Warszawa” zespołu T.Love. Nie jest to kultura wysoka, nie jest to bezkrytyczne, ale niebywale trafne i oddające charakter miejsca, w którym żyjemy. Kiedy ostatnio jechałam autobusem 162 do pracy, ku mojej uciesze, ale też zdziwieniu, naliczyłam aż 4 osoby czytające naszą warszawską epopeję. Wydawnictwo MG wydało ją tak ładnie, że w wielką przyjemnością obdarowuję nią znajomych i bliskich. Ci, którzy „Złego” jeszcze nie znają – muszą koniecznie nadrobić zaległości – wakacje to na to najlepszy czas!

 

Autorka współtworzy bloga „Śledź po Warszawsku”

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...