Grzegorz Walkiewicz: Walkę z reprywatyzacją należy zacząć od Ratusza

Piotr Kozak    2014-11-04 19:57:54

O nieprawidłowościach w funkcjonowaniu stołecznego Biura Gospodarowania Nieruchomościami i o walce z "dziką" reprywatyzacją, w rozmowie z Piotrem Kozakiem mówi Grzegorz Walkiewicz.

Dyrektor Biura Gospodarki Nieruchomościami, Marcin Bajko w udzielonym dla Gazety Wyborczej wywiadzie wydaje się ostatnim sprawiedliwym walczącym z reprywatyzacją. Chyba się Pan zdenerwował.

Grzegorz Walkiewicz: Zbulwersowałem się – staram się nie denerwować – poziomem bezczelności. Dyrektor Bajko chciał się zaprezentować jako błędny rycerz starający się uratować mienie Warszawy. Nietrudno jednak wskazać kolejne nieprawidłowości, które miały i mają miejsce w Biurze Gospodarowania Nieruchomościami. Pan Bajko mówi, że Biuro szukało kruczków prawnych, aby ratować nieruchomości. Być może to prawda, że szukało, ale z pewnością nie w tym celu, aby ratować nieruchomości.

Jakie to nieprawidłowości?

Pierwszy z brzegu przypadek to Ogród Jordanowski przy ulicy Szarej. W tym miejscu zwrot był możliwy tylko dlatego, że w którymś momencie ogród stracił status ogrodu i stał się zwykłym zieleńcem.

W jakim sensie była to wina Biura Gospodarowania Nieruchomościami? To Rada Miasta decyduje o przeznaczeniu danej nieruchomości.

Ponieważ była to nieprawidłowość, która umożliwiła zwrot wnioskowaliśmy o to, żeby dyrektor Bajko zbadał, w którym momencie ten teren stracił ten status, na co dyrektor w żaden sposób nie chciał się zgodzić. Składaliśmy również inne wnioski: zamianę za inny teren, propozycje innych nieruchomości. Wszystko na nic.

Tyle że zamiana nieruchomości jest formalnie niemożliwa. Prawo nakazuje zwrócić nieruchomość w naturze.

Zamiana jest możliwa, ale dopiero po dokonaniu zwrotu przez sąd. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, żeby podjąć negocjacje z osobami, które posiadają roszczenia do nieruchomości, w sprawie zamiany lub wykupu mienia. Takie negocjacje podejmowane są zbyt rzadko.

Inne nieprawidłowości?

Boisko przy ulicy Drewnianej. Miasto zostało pozwane w trybie odszkodowawczym, BGN „pomylił się” i wystąpił o zwrot nieruchomości w naturze. Kolejna sprawa to inwestycja przy ulicy Podwale, gdzie został zwrócony teren, który w części stanowi drogę publiczną pod tunelem Trasy W-Z. Możemy potraktować to jako niedopatrzenie, ale za każdym takim niedopatrzeniem stoją straty w wielkości wielu milionów złotych. Nie wierzę w to, że ktoś się po prostu pomylił. W tym wypadku zwrócono kawałek drogi publicznej, którego zgodnie z prawem nie powinno się zwracać.

Ale w takim wypadku czy to nie sąd powinien zablokować zwrot tego terenu?

Dyrektor Bajko powinien był wyłączyć teren drogi publicznej z postępowania i tylko pod tym warunkiem podejmować decyzję dotyczącą ewentualnego zwrotu. Podobną sytuację mamy zresztą przy ulicy Hożej 25. W tym miejscu znajduje się kamienica mieszkalna, o którą stara się inny znany spekulant nieruchomościami. Marek Mosakowski odzyskał część terenu przedwojennej zabudowy – oficynę oraz część terenu zielonego – oraz teren na rogu Hożej i Skorupki. W tym wypadku urzędnicy BGN-u znowu się pomylili, ponieważ dokonano zwrotu nieruchomości, która przed wojną stanowiła drogę publiczną. Pod obecnym budynkiem przed wojną przebiegała ulica Skorupki. Decyzję zwrotową podpisał zresztą Jakub Rudnicki. Co ciekawe, gdy mieszkańcy zgłosili sprawę do prokuratury, prokurator stwierdził, że urzędnik się wprawdzie pomylił, ale nie była to pomyłka świadoma. Jak jednak ustaliliśmy, gdy Rudnicki podpisywał w 2010 roku decyzję zwrotową odnoszącą się do części oficyny, doskonale wiedział o fakcie, że w tym miejscu przebiegała droga publiczna. Dwa lata później o tym fakcie „zapomniał”.

Zwrot nieruchomości przy ul. Hożej udało się zatrzymać.

Zwrot udało się zablokować, ponieważ w momencie, w którym to wraz z mieszkańcami nagłośniliśmy sprawę, ratusz zwrócił się do sądu o unieważnienie swojej własnej decyzji zwrotowej, co samo w sobie jest już precedensem. Liczymy na to, że jeżeli w tym wypadku udało się zablokować decyzję zwrotową, to uda się w kolejnych.

Rudnicki też już nie pracuje w ratuszu.

Rudnicki wprawdzie nie pracuje, ale pamiętajmy, że w kilka miesięcy po tym, jak przestał pracować w urzędzie stał się właścicielem przedwojennej kamienicy. Roszczenia do tej kamienicy skupili jego rodzice w momencie, w którym dyrektor pełnił jeszcze swoją funkcję.

Ale czy to obciąża dyrektora Bajko?

Oczywiście, że obciąża. Decyzji nie podejmuje wprawdzie dyrektor Bajko, ale podejmują je jego podwładni tacy jak Jakub Rudnicki. Można wprawdzie przyjąć, że Bajko nic nie wiedział o działaniach Rudnickiego, ale ja osobiście w to nie wierzę. Dyrektor Bajko nie powinien sprawować już swojej funkcji.

Bajko tłumaczy się przede wszystkim tym, że na rękę osobom posiadającym roszczenia reprywatyzacyjne idą przede wszystkim sądy. Nawet jeżeli usuniecie Bajko ze stanowiska i ukrócicie ewentualne nieprawidłowości w Biurze Gospodarowania Nieruchomościami to co więcej można zrobić?

Po pierwsze, należy zbadać decyzje na kilka lat wstecz. Przede wszystkim te decyzje, co do których nie podpisano jeszcze aktów notarialnych, gdzie tak jak przy Hożej można wycofać się z decyzji zwrotowej. Po drugie, należy ujawnić informacje na temat roszczeń. Tych informacji, skrzętnie ukrywanych przez BGN, nie posiadają nawet burmistrzowie dzielnic. Nie może być tak, że mieszkańcy kamienic dowiadują się z dnia na dzień, że zamieszkany przez nich budynek został zreprywatyzowany i muszą go natychmiast opuścić, jak ma to miejsce na ulicy Brzeskiej czy Ząbkowskiej. Na Wołomińskiej nowy właściciel rozebrał dach, aby wykurzyć mieszkańców. Przy Szczęśliwickiej nowy właściciel budynku, pod pretekstem niesprawnego komina, zakazał mieszkańcom korzystać z kotłowni. Po trzecie, należy zlikwidować obecną w BGN-ie uznaniowość w kwestii decyzji zwrotowych. Na dzień dzisiejszy urząd nie ma wypracowanych wytycznych, komu, kiedy i na jakich zasadach dokonywać zwrotów. Wszystko odbywa się „na dziko”. Po czwarte, miasto powinno w sposób polubowny wykupywać roszczenia od spadkobierców. Jest to zgodne z prawem, ale ratusz z założenia nie podejmuje takich działań. W konsekwencji skup roszczeń pozostaje w rękach spekulantów. Po piąte, należy sprawdzić kwestię ewentualnych umów indemnizacyjnych, czyli umów podpisywanych przez państwo polskie z innymi krajami w sprawie odszkodowań za utracone po wojnie mienie. Obecnie wiele nieruchomości nie jest zwracanych, ponieważ ratusz odwołuje się do podpisanych umów indemnizacyjnych. Tyle że dzieje się to nie w Warszawie, ale w Krakowie i w Łodzi.  Oczywiście wyżej wymienione działania dadzą tylko doraźny efekt. Niezbędna jest ustawa reprywatyzacyjna, która raz na zawsze wyeliminuje zjawisko „dzikiej reprywatyzacji”. Wraz z Andrzejem Rozenkiem złożyliśmy stosowny projekt ustawy w sejmie.

Urzędnicy BGN-u podejmują decyzje zwrotowe bez odwołania się do umów indemnizacyjnych?

W przypadku szkoły na ulicy Twardej jeszcze w lutym tego roku zgłaszałem informacje, że część tej nieruchomości objęta jest umową indemnizacyjną, przez co ewentualny zwrot w naturze byłby bezprawny. Burmistrz Śródmieścia, Wojciech Bartelski zarzekał się, że nic o tym nie wiedział. Mnie dotarcie do tej informacji zajęło dwa dnia. Nie wyobrażam sobie, żeby BGN czy burmistrz Śródmieścia nie byli w stanie tych informacji zdobyć. Mam wrażenie, że w tym wypadku znów ktoś się „pomylił”, tylko po to by pójść na rękę handlarzom roszczeń.

Bajko tłumaczy się, że w przypadku ulicy Twardej zastosowano wszystkie „sztuczki prawne”, mające na celu uratowanie gimnazjum. Bezskutecznie.

Mam wrażenie, że było wręcz odwrotnie. Owszem,  zastosowano sztuczki prawne. Ale nie po to by ratować szkołę, ale po tym by oddać jej część handlarzowi roszczeniami. Zgodnie z prawem nie można było zwrócić całej posiadłości pod gimnazjum, ponieważ roszczenia były wyłącznie do części działki, a nie dało się jej zwrócić w naturze bez uniemożliwienia funkcjonowania szkoły. BGN znalazł więc kruczek prawny i postanowił zwrócić 17% udziału w całym terenie pod gimnazjum. Takie postanowienie – zaraz po uprawomocnieniu się decyzji zwrotowej – umożliwia Marcinkowskim zwrócenie się o zmianę użytkowania wieczystego na własność, a w konsekwencji zwrócenie się do sądu o umożliwienie wyjścia ze współwłasności. W tym momencie sąd będzie zmuszony nakazać miastu sprzedaż pozostałych 83% Marcinkowskim. Bez przetargu i nie po cenie rynkowej, ale po cenie wyznaczonej przez rzeczoznawcę. Kuriozalne!

Dziękuję za rozmowę.

 

Źródło zdjęcia: https://facebook.com/gwalkiewicz

Zobacz także:

Andrzej Rozenek przeciwko "dzikiej reprywatyzacji"

Ratusz przyjazny deweloperom?

Twój Ruch składa projekt ustawy reprywatyzacyjnej

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...